Kronikarz - magazyn obywatelski

  • Full Screen
  • Wide Screen
  • Narrow Screen
  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size

Nowości

Załóż swoje konto! Tylko dla zarejestrowanych użytkowników są widoczne wszystkie artykuły magazynu obywatelskiego "KRONIKARZ". Rejestracja jest BEZPŁATNA. Formularz rejestracji znajduje się pod lewym menu, w sekcji Logowanie, link Załóż swoje konto!.

 

Japońskie Boże Narodzenie

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 3
SłabyŚwietny 

ryszardaŚwięta minęły,  Nowy Rok tuż, tuż a ja znów o… Bożym Narodzeniu! Tym razem w Japonii.

Kilkakrotny pobyt   był dla mnie  niezwykłą okazją do poznawania historii, religii i obyczajów tego kraju. Fascynujące jest nie tylko poznawanie odmienności   ale też odnajdywanie  pewnej wspólnoty zachowań, odczuć, obyczajów.

Archipelag japoński od drugiej połowy XIX wieku nie stanowi  oderwanej od zachodniego świata  enklawy. Najpierw były wpływy brytyjskie (stąd do dziś jeździmy po lewej stronie), potem niemieckie, a po wojnie amerykańskie. Japończycy przyjęli nie tylko narzuconą przez Amerykanów konstytucję. Także obecność obecność  i misja Maksymiliana Kolbe wydały owoce.

 

Mieszkańcy “Kraju Kwitnącej Wiśni” podobnie jak mieszkańcy innych państw , podatni są na oddziaływanie z zewnątrz.  A  “importując” obce zwyczaje nie tracą własnej tożsamości.

* * *

Czy w Japonii święta Bożego Narodzenia są zauważane? Czy Japończycy, spośród których tylko 1% stanowią chrześcijanie , obchodzą Boże Narodzenie?
Zapytani o to moi liczni znajomi japońscy wahali sie z odpowiedzią.

Mają świadomość, iż jest to święto chrześcijan a oni w większości są wyznawcami buddyzmu  czy religii szinto. Dwudziestoletnia Ryo Saiku zapytana o to jak będzie  25 grudnia  obchodzić mówi “ Nie planuję niczego specjalnego, ale myślę , że prawdziwe znaczenie Bożego Narodzenia  ma związek z miłością”.

Boże Narodzenie w Japonii jest dniem , w którym wzajemnie młodzi ludzie obdarzają sie prezentami. Prezenty otrzymują też dzieci. Niektórzy moi rozmówcy , wspominają iż dostawali  prezenty “pod poduszkę” albo” za poduszkę”. “To tak ja w dzieciństwie, na Św. Mikołaja” zdumiewam się!

Toshi, młody filmowiec , pracownik  telewizji w Kioto pamięta, iż jego rodzice wieszali wielka skarpetę a w niej były  schowane prezenty.

Święta Bożego Narodzenia dla Japończyków  nie maja znaczenia religijnego. Ale  są dniem niezwykle ważnym w życiu wielu młodych ludzi. Niemal powszechnie przyjętym obyczajem jest  zapraszanie  ukochanej dziewczyny do wytwornej restauracji na romantyczny obiad. Często obdarowuje się ją  jakimś kosztownym prezentem, a nie rzadko dochodzi tego dnia do oświadczyn. Jednakże  w tym okresie nie zawiera sie ślubów.

A jak świętuje rodzina japońska?  Pracujący mężczyzna najczęściej uczestniczy w jakimś przyjęciu zorganizowanym przez pracodawcę.

Jednakże  w drodze do domu,( o ile nie przesadził z nadmiernym spożyciem piwa Asahi, Saporo czy wódki ryżowej “sake”), tradycyjnie kupuje bożonarodzeniowy tort. Moja przyjaciółka Yoko sama kupuje tort, który zjada ze swoją teściową i córkami, w wigilię Bożego Narodzenia. Jej  mąż zgodnie z obyczajem panującym w wielu miejscach pracy zwykle “baluje’ poza domem.

Tortu  nikt podobno nie piecze w domu sam. Jest jednak tak popularny iż  dzięki temu cukiernie w Japonii nie bankrutują. (Japończycy w większości nie przepadają za słodyczami).

Bożonarodzeniowy tort stał się swego czasu symboliczny . O dziewczynie, która nie wyszła za  mąż przed upływem 25 roku życia mówiło się, że jest jak “Bożonarodzeniowy tort”, którego   po 25 grudnia już pewnie nikt nie kupi, o ile nie dostanie dużej zniżki ceny.

Nota bene to się zmieniło. Młodzi zakładają rodziny coraz później.

Z okazji Bożego Narodzenia sklepy, place , ulice i domy japońskie dekoruje sie na wzór zachodni. Tak więc są i  migocące światła i sztuczne choinki. Dzieci robią orgiami - piękne kolorowe żurawie, które są symbolem pokoju i długowieczności. Projektanci  choinkowych ozdób łączą zachodnia sztukę z tradycyjną sztuką japońską.

Na jednym z placów w Tokio kiedy   “choinkę” o wysokości pięciu metrów zrobioną z 3.795 lampek do szampana.

Japończycy “zaadoptowali” także  jedno ze swych  dobrych  bóstw Hotejoszo, do roli  Św. Mikołaja ( czy raczej Santa Claus) .

Pamiętam iż podczas naszego pierwszego pobytu, przechodząc  koło jednego ze sklepów zostałam przywitana amerykańskim “ho, ho” a zaraz potem już po japońsku, zaproszeniem  do sklepu na zakupy. Przede mną stał wysoki młody Japończyk ubrany w mocno zmodyfikowany strój  “amerykańskiego Św. Mikołaja”. Przypominał iż nadszedł czas na zakup światecznych prezentów.

Stosunek do tych bożonarodzeniowych zwyczajów zależy w dużej mierze od wieku rozmówcy. Pamiętająca czasy swego biednego, powojennego dzieciństwa Toshiko , wykształcona i bywała w świecie, zapytana jak ona obchodzi to święto odpowiada. “ Ja nie obchodzę. Jestem buddystką i wyznawczynią szinto . Nie jestem chrześcijanką . Drażni mnie jednak , że  święto  Bożego Narodzenia, które ma tak głębokie duchowe znaczenie  dla chrześcijan, zostało w Japonii sprowadzone do takiego  “dnia Walentynek” . denerwuje  mnie, że handlowcy “przechwycili je” jako kolejną  okazje dla jeszcze bardziej nachalnej komercjalizacji”.

Natomiast wszyscy moi młodzi rozmówcy wspominają podarki bożonarodzeniowe z okresu dzieciństwa . Jedna z rozmówczyń pamięta poza ciastkami i prezentami opowieści misjonarki o Jezusie. Jednak  wszyscy zgodnie uważają iż japońskie Boże Narodzenie pozbawione jest  prawdziwie  duchowego  znaczenia .

* * *
W Hikone, gdzie mieszkaliśmy,  jest katolicki kościół. Zaprowadził nas tam  na msze Satoshi, którego poznaliśmy podczas jakiegoś towarzyskiego spotkania.

Jest  katolikiem. Jak to się stało? Tuż po wojnie po raz pierwszy zetknął się  z amerykańskim misjonarzem ,  który nie tylko  nawrócił na katolicyzm, ale przede wszystkim karmił głodujące dziecko . Satoshi dobrze wspomina tamtego księdza. Pozostał wierny katolicyzmowi. Proboszcz kościoła, franciszkanin z New Jersey odprawia tu msze św.  w języku japońskim, portugalskim i angielskim.  Przez trzy niedziele w miesiącu. Każda msza   w kolejnym tygodniu. Podczas naszej pierwszej mszy świętej  w Hikone  było około 50 osób. Kobiety na włosach miały białe mantyle. To przypomniało mi iż pierwszymi misjonarzami byli tu Hiszpanie i Portugalczycy.

* * *
Katolicyzm zawitał do  Japonii w XVI wieku.  25 lipca 1549  roku na pokładzie chińskiego statku do portu Kogoszima na wyspie Kiuszu przypłynął  jezuita brat Xavier, Hiszpan z Nawarry, misjonarz działający w Indiach, Goa i Malezji (Mallaca) .
Po przybyciu do Japonii  jego prośby o audiencję u lorda  (dajmio) Szimasu Tokahisy, zostały spełnione. Xavier  wraz z towarzyszącymi mu osobami doznał wielu dowodów sympatii i  gościnności. Spędził na wyspie ponad rok. Pisząc o Japończykach, wysoko ocenia ich poczucie honoru, uczciwość, szczerość, skłonność do związków monogamicznych, umiejętność słuchania a nade wszystko  zdolność  do duchowych przeżyć. Zaniepokoiła go natomiast nadmierna “miłość” do sake- wódki ryżowej.
Misja  katolicka Xaviera doprowadziła do nawrócenia około stu osób. Jednakże obudziło to poważny niepokój  władcy Kiuszu. Xavier usiłuje uzyskać posłuchanie u cesarza w Kioto, ale nie udaje mu się to. Musi swą misję uznać za zakończoną. Tak więc jego dyplomatyczne zabiegi nie zaprowadziły go daleko. Nie pomogły argumenty, iż rozwój chrześcijaństwa doprowadzi do rozwoju handlu a ten  wpłynie znacząco na rozwój gospodarczy Japonii. “Taki handel pozwoli na uzyskanie zagranicznych towarów  jak  broń, proch i surowce do produkcji jedwabiu” zapewniał  podobno w swych dyplomatycznych rozmowach.
* * *
Szogun Hidejoszi , jeden z pierwszych, którzy podjęli próbę zjednoczenia Japonii i dążyli do jej izolacji Japonii,  zakazał działalności misyjnej. Misjonarzy zaś uznał za szpiegów obcych mocarstw.
W początkach XVII wieku, w okresie rządów Tokugawy doszło do licznych aktów przemocy wobec chrześcijan .
W 1615 roku Tokayama Ukon, bogaty lord, który  razem ze swym ojcem przeszedł na wiarę katolicką , został  skazany na banicję na Filipiny. Wraz z nim wypędzono l47 współwyznawców, wśród których byli misjonarze  europejscy.
Chrześcijanie japońscy nie raz doznawali poniżeń i opresji. Nie mniej jednak wielu z nich od wiary nie odstąpiło. W pewnym okresie chrześcijanie zostali zesłani do Nagasaki. To tam w 1930 roku przybył Ojciec Kolbe a wraz z nim Zenon Zebrowski, misjonarz, który spędził w Japonii około 50  lat. Wygnani do Nagasaki chrześcijanie stali się ofiarami wojny, niemal tuż przed jej zakończeniem.

Nagasaki zostało zmiecione  z powierzchni ziemi przez nalot atomowy.

“Czyż to nie ironia losu” mówi mi jedna z moich japońskich  znajomych. “Amerykanie  byli przecież  także misjonarzami nawracającymi Japończyków na wiarę chrześcijańską. I Amerykanie doprowadzili do straszliwej śmierci tysiące niewinnych. Wśród nich byli wierni wyznawcy Chrystusa.  Czy sądzisz , że chrześcijański Bóg tego chciał ?“
Ja milczę, bo jaką mogę dać odpowiedź?  Moja znajoma pochodzi z Hiroszimy.

 

 

Dodaj komentarz

Regulamin komentowania w serwisie kronikarz.org.pl

  1. Redakcja serwisu kronikarz.org.pl zastrzega sobie prawo do usuwania lub moderowania komentarzy zawierających treści obraźliwe albo odbiegających od tematu komentowanej wiadomości. Decyzję o usunięciu całości lub fragmentu wpisu podejmuje Moderator i jest to decyzja nieodwołalna (więcej informacji pod Regulaminem w Forumowym ABC)

  2. Niedopuszczalne jest umieszczanie przez uczestników dyskusji przekazów reklamowych i linków do stron zewnętrznych.

  3. Prosimy o unikanie błędów ortograficznych oraz komentarzy pisanych w całości WIELKIMI LITERAMI.

  4. Zapytania, opinie i uwagi skierowane bezpośrednio do redakcji serwisu prosimy przesyłać na nasz adres e-mail.

  5. Redakcja zastrzega sobie prawo do blokowania użytkowników, którzy nagminnie łamią regulamin komentowania na serwisie kronikarz.org.pl.

  6. Niedopuszczalne jest umieszczanie przez uczestników dyskusji treści sprzecznych z prawem.

  7. Proszę pod jednym tematem podpisywać się jednym pseudonimem. Autorzy komentujący jeden artykuł za pomocą różnych nicków będą blokowani, a komentarze usuwane.

  8. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
    Redakcja nie ponosi jakiejkolwiek odpowiedzialności za treść zamieszczonych na stronie komentarzy.


Kod antysapmowy
Odśwież

Jesteś tutaj: Felietony R. L. Pelc - Listy zza oceanu Japońskie Boże Narodzenie