Kronikarz - magazyn obywatelski

  • Full Screen
  • Wide Screen
  • Narrow Screen
  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size

Nowości

Załóż swoje konto! Tylko dla zarejestrowanych użytkowników są widoczne wszystkie artykuły magazynu obywatelskiego "KRONIKARZ". Rejestracja jest BEZPŁATNA. Formularz rejestracji znajduje się pod lewym menu, w sekcji Logowanie, link Załóż swoje konto!.

 

Atomówki to gorzej niż siedzenie na beczce prochu

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 3
SłabyŚwietny 

Epicentrum trzęsienia ziemi znajdowało się 130 km od wschodniego wybrzeża wyspy Honsiu. Z tego co się zorientowałem, to w pasie pomiędzy Fukushimą a Sendai. Gdyby więc chciało się określić – orientacyjnie – odległość od elektrowni atomowej Fukushima I i II, to znajdowały się one od epicentrum ~ 250 km . Przy takim usytuowaniu źródła wstrząsów zniszczenie prze nie i przez tsunami, spowodowało olbrzymie szkody. Można bez przesady  nazwać je totalnym zniszczeniem. W elektrowni atomowej Fukushima I wystąpił wybuch wodoru, skutkiem czego zawalił się dach. Choć obudowa reaktora pozostała nie uszkodzona. Instalacja musiała, jednak ulec awarii, bo wystąpił wzrost promieniowania radioaktywnego. W obawie przed szkodliwym jego oddziaływaniem ewakuowano ludność z terenów wokół obu elektrowni. Oglądając zdjęcia i filmy ze zniszczeń, włos jerzy się człowiekowi na głowie i ogarnia człowieka boleść z tragedii, jaka w Japonii zaistniała. Nic innego mi nie przychodzi do głowy, poza powiedzeniem: Boże! Jeśli nie mogłeś ich od tej tragedii ustrzec, to chociaż daj  wsparcie pozostałym przy życiu. My wszyscy ziemianie, też nie powinniśmy pozostać biernymi obserwatorami zmagań Japończyków z tragedią.

 


 

 

Trochę nieprzyzwoitym zachowaniem można nazwać wykorzystywanie czyjegoś ciężkiego doświadczenia dla swoich potrzeb. Zaznaczę jednak, że nie mają one charakteru komercyjnego, tylko posłużą do ukazania nadmiaru popędu do wykorzystywania energii atomowej, która jak widzimy ma drugie oblicze – te niebezpieczne. Obserwując skutki trzęsienia ziemi, nie sposób się powstrzymać o zauważenia, co by się wydarzyło, gdyby epicentrum wstrząsów znajdowało się bliżej elektrowni atomowych. Ilu ludzi i w jakim stopniu zostali by oni napromieniowani, przy zniszczeniu reaktorów w obu elektrowniach? Nie da się odpowiedzieć na to hipotetyczne pytanie. Można jednak stwierdzić i z całą pewnością, że elektrownie atomowe są niebezpieczne i stanowią potencjalne zagrożenie dla wszystkich istot żywych. Jeśli stanowią  zagrożenie, to my jako istoty rozumne powinniśmy podjąć działania w celu zminimalizowania tegoż zagrożenia, albo – jeśli to jest w naszej mocy – jego zlikwidowania.

Powinniśmy to zrobić dlatego, aby uniknąć, właśnie takich tragedii, jakie spotkały Japonię – i to jest ta potrzeba dla której możemy, a nawet powinniśmy wykorzystać doświadczenie płynące z tragedii trzęsienia ziemi w Japonii.

Specjaliści także zdążyli zauważyć i już przestrzegają, żeby po „Atomówki” sięgać w ostateczności. Przypominają o znacznie bezpieczniejszych źródłach energii, które mogą stanowić alternatywę dla energii atomowej.

Od siebie dodam, że co niektórzy ludzie u nas w Polsce uważają, że elektrownie atomowe będą łatwym i przyjemnym gwarantem zaspokojenia potrzeb energetycznych Polski. Wydaje mi się, że ludzie którzy tak uważają pochodzą z sektora administracyjnego, jako że owo zaspokajanie potrzeb energetycznych kraju sprawia im wiele trudności. Wymaga to od nich dużego wysiłku. Muszą wykazywać się inwencją, operatywnością, odpornością na trud i znój. A im praca, trud i znój, najzwyczajniej w świecie stanowi przeszkodę, zawadę w korzystaniu z przywilejów władzy. W Polsce władza ma wyłącznie przywileje. Obowiązków nie ma. Gdyby nawet znalazł się ktoś taki, co by je na nią nałożył, to i tak by się z nich nie wywiązała. Winę zaś za niedopełnienie obowiązków zrzuciłaby na opozycje. No i aby uniknąć tych wszystkich perturbacji ludzie będący przy władzy upatrzyli sobie atomówki jako łatwe wyjście z trudnej sytuacji. Liczą na to, że w razie awarii reaktora im napromieniowanie nie grozi. Specjaliści przypominają, że póki co, w Polsce należało by wykorzystywać energię odnawialną. Wiatru w Polsce nie brakuje. Olbrzymie ilości ziemi leżą odłogiem. Na niej można byłoby uprawiać rośliny energetyczne. Są wody geotermalne. O gazie łupkowym nie wspomnę, bo on leży głęboko. Komu to by się jednak chciało z tym wszystkim babrać. Jak można sobie „walnąć” jedną czy dwie atomówki i problem z głowy. A że niebezpieczne, że nieopłacalne ekonomicznie? Przecież władzę na opłaty będzie stać. Ludzie o siebie niech martwią się sami.

Pomyśl zwykły obywatelu i sam zadbaj o siebie. Jak? Wykorzystaj posiadane narzędzie – demokrację i wolność wyboru władzy.

Dodaj komentarz

Regulamin komentowania w serwisie kronikarz.org.pl

  1. Redakcja serwisu kronikarz.org.pl zastrzega sobie prawo do usuwania lub moderowania komentarzy zawierających treści obraźliwe albo odbiegających od tematu komentowanej wiadomości. Decyzję o usunięciu całości lub fragmentu wpisu podejmuje Moderator i jest to decyzja nieodwołalna (więcej informacji pod Regulaminem w Forumowym ABC)

  2. Niedopuszczalne jest umieszczanie przez uczestników dyskusji przekazów reklamowych i linków do stron zewnętrznych.

  3. Prosimy o unikanie błędów ortograficznych oraz komentarzy pisanych w całości WIELKIMI LITERAMI.

  4. Zapytania, opinie i uwagi skierowane bezpośrednio do redakcji serwisu prosimy przesyłać na nasz adres e-mail.

  5. Redakcja zastrzega sobie prawo do blokowania użytkowników, którzy nagminnie łamią regulamin komentowania na serwisie kronikarz.org.pl.

  6. Niedopuszczalne jest umieszczanie przez uczestników dyskusji treści sprzecznych z prawem.

  7. Proszę pod jednym tematem podpisywać się jednym pseudonimem. Autorzy komentujący jeden artykuł za pomocą różnych nicków będą blokowani, a komentarze usuwane.

  8. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
    Redakcja nie ponosi jakiejkolwiek odpowiedzialności za treść zamieszczonych na stronie komentarzy.


Kod antysapmowy
Odśwież

Jesteś tutaj: Felietony Tadeusz Śledziewski Atomówki to gorzej niż siedzenie na beczce prochu