Miniatura Łukasza Szczygielskiego
Reflektory pędzącego poprzez las golfa „trójki” rozświetlały drogę i obie strony pobocza. Kierowca pewnie trzymał kierownicę i manewrował za każdym razem, kiedy auto wchodziło w zakręt z zawrotną prędkością.
Szkoda, że było na tyle ciemno, że nie można było podziwiać samochodu. Alufelgi siedemnastki, obniżone zawieszenie, „badlook” na światłach, tatuaż smoka na tylniej przyciemnianej szybie. Tak, Marian zrobił wszystko co w swojej mocy, żeby upiększyć swoje cacko. Specjalnie zostawał na weekendy i robił nadgodziny w LG, żeby tylko włożyć każdy zarobiony grosz w „golfiacza”. Nowe radio również dawało radę. Pełen wypas, „empetrójka”, RDS, wbudowana zmieniarka płyt i czerwony wyświetlacz, świetnie komponujący się z oświetleniem zegarów i przycisków manualnych na tapicerce.













