Kronikarz - magazyn obywatelski

  • Full Screen
  • Wide Screen
  • Narrow Screen
  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size

Nowości

Załóż swoje konto! Tylko dla zarejestrowanych użytkowników są widoczne wszystkie artykuły magazynu obywatelskiego "KRONIKARZ". Rejestracja jest BEZPŁATNA. Formularz rejestracji znajduje się pod lewym menu, w sekcji Logowanie, link Załóż swoje konto!.

 

Łukasz Szczygielski

Khatarsis Mariana [Into the wild]

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 46
SłabyŚwietny 

Miniatura Łukasza Szczygielskiego

Reflektory pędzącego poprzez las golfa „trójki” rozświetlały drogę i obie strony pobocza. Kierowca pewnie trzymał kierownicę i manewrował za każdym razem, kiedy auto wchodziło w zakręt z zawrotną prędkością.


Szkoda, że było na tyle ciemno, że nie można było podziwiać samochodu. Alufelgi siedemnastki, obniżone zawieszenie, „badlook” na światłach, tatuaż smoka na tylniej przyciemnianej szybie. Tak, Marian zrobił wszystko co w swojej mocy, żeby upiększyć swoje cacko. Specjalnie zostawał na weekendy i robił nadgodziny w LG, żeby tylko włożyć każdy zarobiony grosz w „golfiacza”. Nowe radio również dawało radę. Pełen wypas, „empetrójka”, RDS, wbudowana zmieniarka płyt i czerwony wyświetlacz, świetnie komponujący się z oświetleniem zegarów i przycisków manualnych na tapicerce.

Już nigdy

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 2
SłabyŚwietny 

Miniatura Łukasza Szczygielskiego

Na dworze było już ciemno. Był to jeden z tych listopadowych wieczorów, kiedy w powietrzu wyraźnie czuć chłód. Stefan siedząc w kapciach i oglądając mecz walczył ze sobą. Walczył ze swoim nałogiem. Rzuca palenie na życzenie, a raczej polecenie swojej żony Halinki. Od dawna dokuczały mu wrzody żołądka. Takie są skutki picia mocnej czarnej kawy na pusty żołądek popalając mocnego „ruskiego” Saint Georga. To była pierwsza czynność Stefana po przebudzeniu od przeszło 20 lat. Dziś Stefan podchodzący pod pięćdziesiątkę nie czuł się zbyt dobrze. Dokuczały mu bóle stawów od długoletniej pracy w stoczni. Na jego głowie i wąsach wykiełkowały już pierwsze siwe włosy. Oczy zgubiły już dawno swój błysk, stały się puste.

Zerkał nerwowo na żonę. Po chwili zebrał się w sobie i wyszedł na balkon. Zazwyczaj palił właśnie w tym miejscu. Żona nie pozwalała palić mu w mieszkaniu. Nie znosiła zapachu i dymu papierosowego. Nienawidziła tego co on kochał. Stefan przymknął drzwi i wyjął swój telefon komórkowy. Wyszukał numer do Mietka – sąsiada i nasłuchując czy nikt nie nadchodzi nawiązał połączenie:

Kanapka

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 3
SłabyŚwietny 

Szkic literacki Łukasza Szczygielskiego

Zbyszek był dobrym i solidnym pracownikiem. Zakład pracy mógł zawsze na niego liczyć. Był  mechanikiem jakich mało. Od małego lubił rozbierać różne urządzenia, sprawdzać co zawierają w swoich wnętrzach, po czym ponownie je składać. Urodził się z fachem w ręku. Był podporą zakładu PKS Mława.

Gdy tylko jakiś autobus lub ciężarówka nawalała, wszyscy szli z tym do Zbyszka. Można śmiało powiedzieć, że był przodownikiem pracy. Młodzi zatrudnieni w zakładzie brali z niego przykład, starsi zawsze liczyli się z jego zdaniem. Od pewnego czasu Zbychu zaskakiwał wszystkich jedną rzeczą. Otóż podczas gdy mięso było porcjowane i wydawane na kartki, on codziennie w trakcie przerwy śniadaniowej zadziwiał swoim posiłkiem. Ów posiłek składał się bowiem na kanapkę z bułki, sałaty i o dziwo kotleta schabowego. Właśnie przez to Zbyszek stracił sympatię wśród pracowników Zakładu. Wszyscy mu zazdrościli i zachodzili w głowę: „Jak on może jeść codziennie kanapkę ze schabowym, kiedy my mięso mamy raz w tygodniu?” – spekulowali między sobą.

Kawę z błotem?

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 49
SłabyŚwietny 

Tymi słowami raczy mnie Szczepan, mój przyjaciel kawosz, za każdym razem gdy nawiedzam jego dom. Szczepan znany jest z przywiązania do smolistego napitku i różnych powiedzeń na jego temat. I tak dla przykładu: „Ludzie dzielą się na inteligentnych i na tych którzy słodzą kawę”.


Gdy pierwszy raz to usłyszałem pomyślałem sobie: „Kurde! Zdarza mi się pijać słodzoną kawę, ale za to tylko z mlekiem”. To było moje wytłumaczenie na ten zarzut. Również picie kawy w tej postaci nie czekało długo na reakcję ze strony Szczepana, powiedział mi kiedyś: „ Gdyby kawę miano pić z mlekiem i z cukrem, to by ją tak pakowano”. Jedynym kontrargumentem, jaki można byłoby użyć przeciwko temu stwierdzeniu, jest fakt, że powstały napoje kawo-podobne – rozpuszczalne zawierające w sobie mleko w proszku i cukier – tzw. „trzy w jednym”.

 

 

Strona 1 z 3

Jesteś tutaj: Felietony Łukasz Szczygielski