Sztuka kochania..
Któż z nas nie pamięta wieczornych bajek, napawających radością i podnieceniem, za którymi kryła się fascynująca opowieść, płynąca z ust rodziców, którzy nas w ten świat fantazji wprowadzali.?
Opowiadały one o tajemniczych krainach, nieprawdopodobnych sytuacjach, które pozwalały nam wzbogacać wiedzę o otaczającym nas świecie i pobudzały do wyobraźni.
Dlaczego dzieci lubią słuchać bajek? - Odpowiedź jest prosta: - podobnie jak dorośli lubią czytać książki, bądź oglądać filmy. Jest to po prostu źródło dostarczające przyjemnych emocji i wiedzy.
Abstrakcyjne w treści opowiadania, dziecko przyjmuje z podobną rezerwą z jaką dorośli oglądają wyczyny np. Jamesa Bonda, bowiem - zarówno u dzieci jak i dorosłych,oprócz rozrywki, powstaje oczekiwanie na zwycięstwo dobra nad złem.
Dla dziecka jest to pierwsza lekcja moralności, a więc próba oceny tego, czy coś jest właściwe, czy niewłaściwe.
Poznaje ono także abstrakcyjne pojęcia, takie jak sprawiedliwość, miłość, przyjaźń, odpowiedzialność i zapoznaje się z symbolami i metaforami, takimi jak kojarzenie lisa z przebiegłością, a zatrute jabłko z objawami fałszu i zazdrości.
To właśnie bajka jest najprostszym sposobem ukazywania dziecku dylematów: - albo się jest dobrym - albo złym; głupim - albo mądrym. Takie są jego pierwsze moralne dylematy, które ono samo stara się rozwiązywać w swoich dziecięcych fantazjach.
Warto w tym miejscu przytoczyć wypowiedzi jednego z ojców, który wymyślał bajeczki o treści opartej na wydarzeniach bieżącego dnia:
„Miałem dwie standardowe bajki, których treść codziennie wymyślałem w oparciu o to, co się tego dnia wydarzyło: - były to opowieści najpierw „o złym synku." a potem „o dobrym synku"
Z zaskoczeniem stwierdziłem, że oba warianty bajek były przez dzieciaczki oczekiwane, a ja z kolei zauważyłem, iż domyślały się tego, że opowiadałem o ich zachowaniach, a często bywało tak, że same, z własnej inicjatywy „uzupełniały" moje treści, szczególnie przy opowieściach o „złym synku."
W ten sposób dowiadywałem się o innych psotach, a one stwarzały sobie okazję do pierwszych wyznań swoich „grzechów". Stanowiło to wyśmienitą okazją do różnych, ciekawych dla nas rozważań, oczywiście – w dziecięcym języku...a bywało, że razem szukaliśmy treści do takich bajek podczas....obowiązkowego... drapania po pleckach."
Tak sobie myślę... czy takie bajki mogliby wieczorem opowiadać sobie dorośli? Np.: najpierw - „o dobrym mężu/ żonie" potem „o złym mężu/ żonie", albo: „o dobrym bracie/ siostrze" a potem o „złym bracie/ siostrze?" - uwzględniając przy tym także drapanie po pleckach jako gwarantowanym sposobie omijania chwilowych irytacji, gdybyśmy usłyszeli niespodziewaną prawdę o sobie....
Dariusz Spanialski












