Kronikarz - magazyn obywatelski

  • Full Screen
  • Wide Screen
  • Narrow Screen
  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size

Nowości

Załóż swoje konto! Tylko dla zarejestrowanych użytkowników są widoczne wszystkie artykuły magazynu obywatelskiego "KRONIKARZ". Rejestracja jest BEZPŁATNA. Formularz rejestracji znajduje się pod lewym menu, w sekcji Logowanie, link Załóż swoje konto!.

 

Kawę z błotem?

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 49
SłabyŚwietny 

Tymi słowami raczy mnie Szczepan, mój przyjaciel kawosz, za każdym razem gdy nawiedzam jego dom. Szczepan znany jest z przywiązania do smolistego napitku i różnych powiedzeń na jego temat. I tak dla przykładu: „Ludzie dzielą się na inteligentnych i na tych którzy słodzą kawę”.


Gdy pierwszy raz to usłyszałem pomyślałem sobie: „Kurde! Zdarza mi się pijać słodzoną kawę, ale za to tylko z mlekiem”. To było moje wytłumaczenie na ten zarzut. Również picie kawy w tej postaci nie czekało długo na reakcję ze strony Szczepana, powiedział mi kiedyś: „ Gdyby kawę miano pić z mlekiem i z cukrem, to by ją tak pakowano”. Jedynym kontrargumentem, jaki można byłoby użyć przeciwko temu stwierdzeniu, jest fakt, że powstały napoje kawo-podobne – rozpuszczalne zawierające w sobie mleko w proszku i cukier – tzw. „trzy w jednym”.

 

 


 

 

 


Ostatnio Szczepan uraczył mnie brazylijskim przysłowiem, które brzmi następująco:
„Nogi miała długie, jak dzień bez kawy”. I proszę bardzo, ileż w tym mądrości. Tylko prawdziwy koneser i człowiek uzależniony od małej czarnej wie, jaką męczarnią jest poranek bez kawy i tym samym mozolne popołudnie. Z kolei nasz wspólny przyjaciel Żaba, zapytany kiedyś jaką kawę mu podać, powiedział po prostu: „Zaparz taką, żeby sprzedała mi liścia o piątej nad ranem”. Tylko mocna, sypana, czarna kawa z błotem stawia na nogi lepiej, niż prozak przeciętnego Amerykanina.


Tylko palacze mogą wiedzieć, jak przyjemnie można rozkoszować się kawą puszczając do niej dymka. Może jest to szkodliwe, prowadzi do wrzodów żołądka i innych schorzeń, ale za to nic nie zastąpi tej chwili, kiedy łyk kawy w przełyku poganiany jest przez porządnego bucha przyzwoitego tytoniu. Wiele rozważań na ten temat, o nierozłącznej parze – kawie i papierosie przekazał nam Jim Jarmusch w swoim filmie pt. „Kawa i papierosy”. Obraz złożony jest z 11 epizodów, które przedstawiają różnych bohaterów w tej samej sytuacji – siedzących przy filiżance kawy i popalających papierosy. Wszyscy mają odmienne poglądy na temat tych dwóch używek. Jedni uważają, że zawsze po kawie i papierosie trzeba udać się za potrzebą, drudzy, że jest to szkodliwe, dla innych natomiast są to atrybuty życia codziennego. Film kręcony był przez 17 lat, mimo tego stanowi jedną całość, świetnie dograną. W końcu kawa, jak i papieros towarzyszą głównie spotkaniom -  zarówno towarzyskim, przypadkowym jak i tym zaplanowanym i oficjalnym.


Korzenie kawy sięgają dalekich czasów. Sama roślina pochodzi z Etiopii. Odkrycie kawy wiąże się z legendą, jak to pewien pasterz zauważył dziwnie pobudzone owce i napędzony ciekawością, sam spróbował rośliny, którą skubały zwierzęta. Do Polski kawa trafiła po bitwie wiedeńskiej. Jerzy Franciszek Kulczycki założył pierwszy kafehauz w stolicy Austrii. Do rozkręcenia biznesu posłużyła mu kawa z zapasów uciekających Turków. To on wpadł na pomysł dodawania do niej mleka i cukru. Do ciekawostek należy fakt, że podczas II wojny światowej Polacy otrzymywali kawę domowymi sposobami z żołędzi palonych na płycie kuchennej. Za PRL-u natomiast, kawa była napojem luksusowym, dostępnym w sklepach z żółtymi firankami. Stała się też dobrą łapówką. Dopiero po latach sześćdziesiątych zaczęto importować kawę w takich ilościach, aby była w miarę przystępna dla społeczności. Niestety prawdziwej kawy nie wystarczało dla wszystkich, dlatego wprowadzono jej substytut czyli pamiętną kawę „Inkę”.


To tyle na temat kawuni. Osobiście preferuję kawę z mlekiem i cukrem (słodzę dwie, w gościach natomiast trzy. Jeżeli mam wypić kawę czarną to tylko gorzką, jak rozgryziona tabletka od bólu głowy i koniecznie sypaną - czyli z błotem. Taką jak u Szczepana.

 

Dodaj komentarz

Regulamin komentowania w serwisie kronikarz.org.pl

  1. Redakcja serwisu kronikarz.org.pl zastrzega sobie prawo do usuwania lub moderowania komentarzy zawierających treści obraźliwe albo odbiegających od tematu komentowanej wiadomości. Decyzję o usunięciu całości lub fragmentu wpisu podejmuje Moderator i jest to decyzja nieodwołalna (więcej informacji pod Regulaminem w Forumowym ABC)

  2. Niedopuszczalne jest umieszczanie przez uczestników dyskusji przekazów reklamowych i linków do stron zewnętrznych.

  3. Prosimy o unikanie błędów ortograficznych oraz komentarzy pisanych w całości WIELKIMI LITERAMI.

  4. Zapytania, opinie i uwagi skierowane bezpośrednio do redakcji serwisu prosimy przesyłać na nasz adres e-mail.

  5. Redakcja zastrzega sobie prawo do blokowania użytkowników, którzy nagminnie łamią regulamin komentowania na serwisie kronikarz.org.pl.

  6. Niedopuszczalne jest umieszczanie przez uczestników dyskusji treści sprzecznych z prawem.

  7. Proszę pod jednym tematem podpisywać się jednym pseudonimem. Autorzy komentujący jeden artykuł za pomocą różnych nicków będą blokowani, a komentarze usuwane.

  8. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
    Redakcja nie ponosi jakiejkolwiek odpowiedzialności za treść zamieszczonych na stronie komentarzy.


Kod antysapmowy
Odśwież

Jesteś tutaj: Felietony Łukasz Szczygielski Kawę z błotem?