Kronikarz - magazyn obywatelski

  • Full Screen
  • Wide Screen
  • Narrow Screen
  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size

Nowości

Załóż swoje konto! Tylko dla zarejestrowanych użytkowników są widoczne wszystkie artykuły magazynu obywatelskiego "KRONIKARZ". Rejestracja jest BEZPŁATNA. Formularz rejestracji znajduje się pod lewym menu, w sekcji Logowanie, link Załóż swoje konto!.

 

Wrzesień '39 generała Sosnkowskiego

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 

Gen. Kazimierz Sosnkowski
Gen. Kazimierz Sosnkowski
Generał Kazimierz Sosnkowski, który od 1927 roku pełnił funkcję inspektora armii kolejno „Podole” i „Wołyń” nie uczestniczył w przygotowaniu planów wojny z Niemcami. Marszałek Rydz-Śmigły nie powierzył mu też żadnego przydziału wojennego.

 

294327
294327
Dopiero w niedzielę 3 września, nie doczekawszy się wezwania, Generał udał się do Kwatery Głównej, mieszczącej się przy ulicy Rakowieckiej. Marszałek powitał go słowami: Jest źle, jest bardzo źle, jest gorzej aniżeli źle. Przeprowadzili wtedy pierwszą od pewnego czasu dłuższą, rzeczową rozmowę. Gdy Sosnkowski wyraził pogląd, że w związku z rozwojem sytuacji i zespołem zagadnień, jakie obrót spraw pozostawił na porządku dziennym, należało oś odwrotu naszych sił zbrojnych zorientować nie wprost na wschód w stronę Rosji, lecz na południowy-wschód w stronę sojuszniczej Rumunii i przyjaznych Węgier, którędy biegły nasze połączenia z Francją i Wielką Brytanią. Marszałem oświadczył, że w każdym wypadku bić się będzie do ostatka, nawet gdyby miał pozostać w polu z trzema tylko dywizjami, a moje sugestie operacyjne rozważy starannie.

 

Generałowie Sosnkowski i Rydz-Śmigły podczas uroczystości na Sowińcu, sierpień 1935 r
Generałowie Sosnkowski i Rydz-Śmigły podczas uroczystości na Sowińcu, sierpień 1935 r
Mimo wielokrotnych nalegań, Generał nie otrzymał żadnego liniowego przydziału, a 4 września Rydz zaproponował mu objęcie funkcji wicepremiera, kierującego całością wojennej gospodarki państwa. Naczelny Wódz brał pod uwagę olbrzymie doświadczenie, talent organizacyjny oraz energię Generała, wykazane w dramatycznym 1920 roku. Sosnkowski zaskoczony propozycją, uwarunkował jej przyjęcie od rozszerzenia podstawy politycznej rządu i włączenia w jego skład przedstawicieli opozycją. Ten postulat Sosnkowskiego został natychmiast odrzucony, a premier Składkowski użył lapidarnego określenia: Nie należy wyprzęgać koni, gdy wóz stoi w brodzie. W tych warunkach Sosnkowski odmówił przyjęcia ww. stanowiska, ze swej strony poprosił o powierzenie mu obrony Warszawy. Marszałek uznał to za rzecz przedwczesną, choć Niemcy zbliżali się już do przedpola stolicy.

PIC_1-A-2359
PIC_1-A-2359
 Na razie zlecił mu dotarcie do armii „Karpaty” i zbadanie możliwości jej wzmocnienia jednostkami marszowymi z Małopolski Wschodniej. Poszczególne oddziały tej armii rozproszone były na dużym terenie, a jej dowódca – gen. Fabrycy – nie panował nad sytuacją. Konieczne było więc – zdaniem Sosnkowskiego – zasilenie armii znacznymi rezerwami, a takich praktycznie nie było. 7 września otrzymał po raz drugi odmowną odpowiedź na swą prośbę o powierzenie dowództwa obrony stolicy. Naczelny Wódz polecił mu wyjechać do Brześcia, by tam do czasu przybycia marszałka wydawał w jego imieniu rozkazy. W trakcie kolejnej rozmowy z Rydzem, już w Brześciu, Sosnkowski doszedł do wniosku, że jeśli istniała jeszcze jakaś możliwość uniknięcia klęski, to polegać ona musiała na wycofaniu sił na front radykalnie skrócony utrzymujący w posiadaniu szlaki łączące ze światem zewnętrznym, by przedłużyć kampanię do zimy. Jako taki front widział Generał w pomyślnym przypadku strefę: Sambor-Lwów-Brody-Kamieniec, w przypadku niepomyślnym linie Dniestru z jego dopływami. Sosnkowski po raz kolejny zgłosił gotowość objęcia dowództwa obrony Warszawy. Jednak była to funkcja za skromna jak na najstarszego po marszałku generała. Była jednak w pełni uzasadniona, jeśli chodziło o dowództwo wszystkich sił na zachodnim brzegu Wisły, co mogła sugerować, a czego niestety naczelny Wódz nie chciał dostrzec. Płk Porwit tak komentuje nie przyjęcie propozycji Sosnkowskiego przez Rydza: Późniejsze poczynania gen. Sosnkowskiego w rejonie Lwowa dają podstawę do oceny, że znalazłby on sposób na koordynowanie działań Armii „Łódź” z działania wojsk gen. Kutrzeby, że znalazłby się w mp gen. Kutrzeby, że skierowałby Nowogródzką BK do bitwy. Współdziałanie obrony Warszawy miałoby inne warunki. Szeroki horyzont ujmowania zagadnień operacyjnych przez Sosnkowskiego i wykazana pod Lwowem gotowość osobistego wkraczania w kluczowym rejonie działań były rękojmią, ze nie ograniczyłby się do obrony Warszawy. Niestety NW postanowił inaczej.

 

 

Gen._dyw._Kazimierz_Fabrycy_we_wrzeniu_1939_r._dowdca_Armii_Karpaty
Gen._dyw._Kazimierz_Fabrycy_we_wrzeniu_1939_r._dowdca_Armii_Karpaty
Ostatecznie Rydz - pod wpływem rozmów z Sosnkowskim zdecydował o utworzeniu dwóch frontów – zasadnicza koncepcja przewidywała obronę Warszawy, pomoc dla wojsk gen. Kutrzeby, przy skupieniu reszty wojsk w kierunku na Małopolskę Wschodnią opierając się na Rumunii. W niedzielę 10 września Sosnkowski otrzymał rozkaz utworzenia frontu południowego, w skład którego miały wejść oddziały armii „Karpaty” i „Kraków”. Wykonanie tego rozkazu – mimo nadludzkich wysiłków Generała – było niemożliwe z uwagi na brak środków łączności, znaczne rozproszenie polskich oddziałów oraz brak jakiejkolwiek pomocy ze strony Naczelnego Wodza, który poza szefem sztabu (płk. Rakowskim) nic nie mógł zaoferować Generałowi. Jednocześnie Sosnkowski informował Rydza o katastrofalnej sytuacji armii gen. Fabrycego. Ostatecznie Generałowi udało się utworzyć dość silną grupę bojową (24 DP, 11 DP, 38 DP), mającą przez pewien czas bronić południowo-wschodnich kresów Rzeczypospolitej.

 

PIC_37-455-4
PIC_37-455-4
Wobec zbliżania się Niemców do Lwowa, jego obronę uznał za sprawę najważniejszą. W tym celu 12 września zdecydował odtworzyć front na linii górny Bug-Lwów-Dniestr, by następnie dokonać skrętu frontu na przedmoście rumuńskie. Wobec odmowy gen. Fabrycego, gen. Sosnkowski postanowił osobiście poprowadzić uderzenie trzech dywizji wzmocnionych załogą Przemyśla na tyły przeciwnika atakującego Lwów. Wobec znacznej przewagi niemieckiej szanse polskiego manewru na Gródek Jagielloński były znacznie mniejsze, niż to optymistycznie oceniał gen. Sosnkowski. 15 września Generał zdecydował zmienić dotychczasową oś manewru na oś północno-wschodnią, by przebić się do lasów janowskich i przez nie przedostać się do Lwowa. Jednostki zebrane przez Sosnkowskiego stoczyły szereg bitew, które przeszły do historii: Łętownia, Siedliska, Sądowa Wisznia, Rogoźno, a przede wszystkim Jaworów (rozbicie pułku SS „Germania”). Te ciężkie walki stoczone w rejonie między Przemyślem, Janowem a Gródkiem nie doprowadziły do przebicia się do Lwowa.

 

sosnkowski3
sosnkowski3
Przez cały czas Sosnkowski nie miał łączności z Kwaterą Główną, nie posiadał też wystarczających informacji o Niemcach, stąd jako autor pomysłu „przyczółka rumuńskiego” nie wyczuł pilności manewru na Stryj, gdzie teren zwiększał polskie szanse. Nie doszło więc do utworzenia „przyczółka rumuńskiego”. Sam Sosnkowski tak komentował swoją decyzję:  – tak szeptała mi do ucha pokusa i dorzucała niezwłocznie argumenty o możliwości uratowania w ten sposób wojska, o wartości obronnej terenu za Dniestrem, o korzyściach oparcia tyłów o niedalekie stosunkowo pogranicze. - mówiło poczucie honoru i obowiązku.

 Wkroczenie wojsk sowieckich do Polski przyspieszyło nieunikniony bieg wydarzeń. Pierwszy po dłuższej przerwie rozkaz NW dotarł do Generała dopiero 18 września. Oto jak tę chwilę opisał Sosnkowski : O godzinie ósmej rano lotnik polski zatoczywszy kilka kręgów nad naszymi głowami, rzucił na pole pod Mazurówką meldunek ciężarkowy z dołączonym rozkazem Naczelnego Wodza, noszącym datę dnia poprzedniego. Dokument, na pół zżuty, posklejał się w kilku miejscach. Lotnik od siebie meldował, że został postrzelony i chciał dokument połknąć, jednak zebrawszy siły, zdołał dolecieć do nas. Rozwijaliśmy ostrożnie kartki papieru. Niestety, tekst był zniszczony i miejscami zupełnie nieczytelny. Pierwsze zdanie, stosunkowo nieźle zachowane brzmiało jak suchy wyrok losu:. Był to ostatni rozkaz Rydza-Śmigłego.

Otrzymany rozkaz faktycznie oznaczał przekreślenie jakichkolwiek planów Generała. Sosnkowski wspominał: Nie wahałem się ani chwili. Sumienie żołnierskie mówiło, ze bić się trzeba do ostatka, sentyment i obowiązek nawoływały w stronę Lwowa. […] Istniały jeszcze pewne szanse połączenia wszystkich trzech ugrupowań […], istniała możliwość przedłużenia walki w oparciu o podgórze Karpat, istniała wreszcie ewentualność trzecia – wymknięcia się z saka i przejścia na formy walki o charakterze tzw. małej wojny.

 W tym też dniu Sosnkowski rozpoczął walkę na własny rachunek, choć z aprobatą podległych mu dowódców. Trwały one jedynie 4 dni, jednak były to dni ciągłych walk z Niemcami. Wyczerpywały się zapasy amunicji, ludzie padali ze zmęczenia – ale Lwów był na wyciągnięcie ręki. Rosjanie byli jednak szybsi – w piątek 22 września pierwsze ich kolumny wkroczyły do miasta. Dalsza walka nie miała sensu.

Generał wraz ze swym oficerem sztabowym płk. Franciszkiem Demelem zdecydowali się przedrzeć do granicy węgierskiej. W zasadzie było to niedaleko – nieco ponad 100 kilometrów. Drogami jednak przemieszczało się wojsko sowieckie, szli więc nocami, ubrani w cywilne ubrania, dźwigając na plecach worki turystyczne. W końcu września doszli do podnóża Karpat, ukochanych przez Generała gór, znanych z wielu przedwojennych beztroskich wędrówek. W dalszej wędrówce przez najdziksze rejony Karpat, towarzyszył im pewien inżynier oraz kapral. Kto nigdy – wspominał Sosnkowski – nie zabłądził w górach, kto nigdy nie szedł tropem górskiego jelenia, ten nie jest w stanie wyobrazić sobie, ile fizycznego wysiłku wymaga marsz na przełaj poprzez puszczę karpacką. Pięliśmy się teraz po bardzo stromym zboczu usianym wielkimi głazami. Chodzenie po tych usypiskach, zwanych grechotami, jest niezmiernie uciążliwe nawet w terenie płaskim. Nogi co chwila ześlizgują się z głazów i więzną w zdradliwych głębokich jamach zasłoniętych mchami. Zwalone, zbutwiałe olbrzymy leśne co chwila tarasują drogę, zmuszając do żmudnego obchodzenia przeszkód, albo do przełażenia przez nie okrakiem. Po pięciu dniach tej ponad wszelką miarę ciężkiej marszruty dotarli wreszcie do granicy węgierskiej. Po chwili staliśmy na obcej ziemi – za nami została Ojczyzna - taka była refleksja Generała z tamtego wieczoru. Był to piąty dzień października.

Po tygodniu dalszej podróży, 12 października Sosnkowski wysiadł z pociągu na paryskim Gare d’Austerlitz. Rozpoczynał się nowy etap w jego żołnierskim życiorysie.

Godziemba

fot. NAC,Wikipedia

 Wybrana literatura:

M. Porwit – Komentarze do historii polskich działań obronnych 1939 roku

W. Steblik – Armia „Kraków” 1939

Polskie Siły Zbrojne w drugiej wojnie światowejK. Sosnkowski – Cieniom września

 

Komendant
Komendant

 

Biografia Kazimierza Sosnkowskiego

Kazimierz Sosnkowski (1885-1969) - polski wojskowy i polityk, Wódz Naczelny i zastępca prezydenta Rządu RP na Uchodźstwie, szef gabinetu tegoż rządu. Założyciel Związku Walki Czynnej i komendant Związku Walki Zbrojnej. Jeden z najbardziej zasłużonych i najlepiej znanych na Zachodzie polskich działaczy okresu II wojny światowej. Używał pseudonimów "Godziemba", "Baca", "Józef", "Józef Godziemba".
Urodził się 19 listopada 1885 roku w Warszawie. W tym czasie miasto to znajdowało się w zaborze rosyjskim, dlatego też pierwszą szkołą Kazimierza było gimnazjum rosyjskie. Podejrzenie władz rosyjskich o spiskowanie przeciwko zaborcy zmusiło go do zmiany miejsca edukacji. W Petersburgu kończy 12-klasowe gimnazjum z wyróżnieniem. W Brzezinach pod Warszawą poznaje Józefa Piłsudskiego i za jego przykładem postanawia zaangażować się w działalność polityczną w Polskiej Partii Socjalistycznej. Obranie takiej drogi determinuje też fakt zamknięcia Politechniki Warszawskiej, gdzie Sosnkowski dostał się, lecz nie rozpoczął nauki. W 1904 roku, wstępując do Polskiej Partii Socjalistycznej, rozpoczyna działalność u boku Józefa Piłsudskiego, z którym nie tylko współpracował, ale i zaprzyjaźnił się. Następnie wstąpił do Organizacji Bojowej PPS, gdzie szybko piął się po szczeblach kariery. Został komendantem organizacji na okręg warszawski, kierując m.in. działaniami z 15 sierpnia 1906 roku i zmuszając Rosjan do wycofania się ze stolicy. Wkrótce objął stanowisko dowódcy okręgów radomskiego i zagłębinowskiego. W 1908 roku został członkiem rady głównej Związku Walki Czynnej założonego w tym samym roku przez Piłsudskiego. Rok wcześniej Sosnkowski rozpoczyna naukę na Politechnice Lwowskiej. Organizuje kółka studenckie i pozyskuje kandydatów do organizacji kierowanych przez Piłsudskiego. Współtworzenie podwalin organizacji zborjnych niepodległej Polski pochłania go coraz bardziej. Poznaje też wielu działaczy polskiego podziemia, wśród nich późniejszego generała Władysława Sikorskiego. W 1910 roku Sosnkowski współtworzył Związek Strzelecki, zostając zastępcą komendata głównego i szefem sztabu tej organizacji. W ciągu ostatnich lat przed wybuchem światowego konfliktu Sosnkowski i Piłsudski czynią przygotowania do walki zbrojnej po stronie jednego z zaborców. Koncepcja poparcia dla Austro-Węgier lansowana przez Piłsudskiego zostaje ochoczo przyjęta przez jego podopiecznego. Podczas I wojny światowej obaj przyczniają się do stworzenia Legionów. Sosnkowski służył pod dowództwem Józefa Piłsudskiego w Legionach Polskich, pełniąc rolę zastępcy dowódcy 1. pułku piechoty, a następnie I Brygady. 9 października 1914 roku zostaje awansowany do stopnia podpułkownika. Dowodził w bitwie pod Łowczówkiem oraz pod Bidzinami. W 1916 roku jego szlak bojowy wytyczały zmagania pod Makarowem, Kowalikami czy Czartoryskiem. 10 maja zostaje awansowany do stopnia pułkownika. 26 września 1916 roku, po rezygnacji Piłsudskiego, Sosnkowski został dowódcą I Brygady. Niecały rok spędził na tym stanowsku, gdyż po kryzysie przysięgowym został aresztowany 22 lipca 1917 roku i osadzony w twierdzy w Magdeburgu, gdzie uwięziono również Piłsudskigo. Obaj wojskowi zostali zwolnieni 8 listopada 1918 roku, gdy państwo polskie niemalże odzyskało już niepodległość. 10 listopada powrócili do Warszawy - Sosnkowski został dowódcą Okręgu Warszawa, a Piłsudski objął stery rządów państwem. W praktyce Sosnkowski jest w tym czasie drugą osobą po Piłsudskim w hierarchii ważności wojskowych odradzającego się Wojska Polskiego. Od marca 1919 roku jest członkiem rządu, obejmując posadę wiceministra spraw wojskowych. Wprawdzie Piłsudski proponował mu stanowisko ministra, jednakże były podopieczny nie przyjął tak zaszczytnej funkcji.
Szybko dał się poznać jako świetny organizator, kładąc podwaliny pod utworzenie jednolitego Wojska Polskiego. Co więcej, wysoka funkcja umożliwia mu poznanie od środka podstaw działania armii i dyplomacji. 21 kwietnia 1920 roku, w obliczu groźby bolszewickiej, Piłsudski mianuje Sosnkowskiego generałem dywizji. Od kwietnia do sierpnia młody generał sprawuje dowództwo Armii Rezerwowej, która na polu walki nie mogła się dostatecznie wykazać ze względu na zbytnie oddalenie od głównych linii zmagań. Dopiero, kiedy zagrożenie ze stron wojsk bolszewickich dosięgło centralnej części kraju. Sosnkowski mógł się wykazać zdolnościami dowódczymi, organizując tyły i zaplecze frontu. Odznaczył się podczas obrony Warszawy w sierpniu 1920 roku. 10 sierpnia, niemalże w przeddzień bitwy warszawskiej, zostaje mianowany ministrem spraw wojskowych. Prężnie działa w celu przyciągnięcia nowego rekruta oraz umożliwia żołnierzom uzyskanie wynagrodzeń po zakończeniu działań wojennych. Za zasługi wojenne odznaczono go Krzyżem Orderu Wojennego Virtuti Militari II kl. W czasie swojej pracy politycznej udało mu się zmodernizować i unowocześnić Wojsko Polskie. Negocjował również umowy sojusznicze z Francuzami. Właściwie stanowisko ministra spraw wojskoych sprawuje do lutego 1924 roku. W tym czasie zaangażował Polaków w walkę w III Powstaniu Śląskim, był jednym z negocjatorów warunków traktatu ryskiego. Wspomniane stosunki polsko-francuskie zostają zacieśnione także poprzez zawarcie umowy o pożyczkę dla Wojska Polskiego, co umożliwia Sosnkowskiemu prowadzenie dalszej rozbudowy. 17 lutego 1924 roku składa rezygnację z pełnionej funkcji. Rozpoczyna teraz działalność w charakterze członka Rady Wojennej oraz dowódcy Okręgu Korpusu VII w Poznaniu. Po odwołaniu pracował także jako przedstawiciel Polski przy Lidze Narodów podczas konferencji genewskiej (1925 rok). Na ten sam okres przypada jego rozbrat z Piłsudskim. Ich drogi rozeszły się do tego stopnia, iż Sosnkowski nie był wtajemniczony w plany zamachu stanu. Gdy Piłsudski dokonywał przewrotu majowego w 1926 roku, a prezydent Wojciechowski zażądał pomocy od rządowych jednostek, Sosnkowski wysłał mu w sukurs swoich żołnierzy. Decyzja ta zapewne wynikała z niewtajemniczenia w plany Piłsudskiego. Sosnkowski, po zatwierdzeniu odesłania jednostki na pomoc Warszawie, targnął się na własne życie, strzelając sobie w płuco. Jego celem był strzał w serce, ale spudłował. Próba samobójcza z 13 maja była w mniamniu Sosnkowskiego jedynym honorowym wyjściem z sytuacji. Dopiero w 1927 roku był zdolny do dalszej służby w Wojsku Polskim. Mimo iż nie poparł Piłsudskiego w maju 1926 roku, wciąż cieszył się jego zaufaniem. W 1927 został inspektorem Armii "Podole" i "Wołyń", a w 1928 Armii "Polesie". Wkrótce Sosnkowski obejmuje urząd szefa Komitetu do Spraw Uzbrojenia i Sprzętu. Na tym stanowisku generał znajduje się aż do wybuchu II wojny światowej. Po śmierci Piłsudskiego 12 maja 1935 roku nie mógł ułożyć sobie stosunków z Edwardem Rydzem-Śmigłym, czego dowodem może być pozostanie bez przydziału wojskowego przed nadchodzącą wojną. Sosnkowski wydawał się być jednym z najbardziej pasujących na stanowisko dowódcze. To zapewne dlatego został odusnięty na boczny tor, gdy dzielono się schedą do Józefie Piłsudskim. Mimo stosunkowo niewielkiego doświadczenia bojowego, zyskał sobie uznanie opinii publicznej i żołnierzy, uchodząc przede wszystkim za świetnego organizatora. Z drugiej jednak strony był swoistym zagrożeniem dla obozu piłsudczyków w walce o czołowe pozycje w państwie. Co więcej, różnił się on poglądami ze znaczną częścią ekipy sanacyjknej, postulując chociażby załagodzenie kursu względem politycznych oponentów. Jego propozycje nie spotkały się jednak z uznaniem ani Rydz-Śmigłego, ani prezydenta Ignacego Mościckiego, a Sosnkowski został zepchnięty na dalszy tor.

Kiepskie relacje z Rydzem-Śmigłym sprawiły, iż Sosnkowski coraz bardziej oddalał się od kluczowych pozycji, mimo swoich predyspozycji, o których pisali m.in. Piłsudski czy Stefan Rowecki, wystawiając Sosnkowskiemu znakomite referencje. Zrażony do polityki sanacji Sosnkowski zaczął angażować się w działalność Stronnictwa Demokratycznego. Dwukrotnie starał się przekonać Śmigłego, aby ten powierzył mu funkcję premiera. Bezskutecznie. Sosnkowski krytykuje posunięcia głowy państwa i jej zaplecza, będąc nieprzejednanym wrogiem chociażby zaanektowania Zaolzia w 1938 roku. Tuz przed wybuchem wojny generał, z racji zajmowanego stanowiska, kieruje poczynaniami aprowizacyjnymi i organizacyjnymi w Wojsku Polskim. Jest również przewodniczącym Komitetu Wyższej Szkoły Wojennej. Od 16 lipca 1936 roku pełni także funkcję Protektora Ligi Morskiej i Kolonialnej. Kampania wrześniowa rozpoczęła się dla niego fatalnie, musiał siedzieć bezczynnie i patrzeć na kolejne klęski wojsk polskich. Dopiero 10 września otrzymał propozycję objęcia niewiele znaczącego stanowiska, lecz odrzucił ją. Nazajutrz marsz. Rydz-Śmigły mianował go dowódcą Frontu Południowego. Sosnkowski nie miał tam łatwego zadania, gdyż jego siły znajdowały się pod stałą presją wojsk niemieckich, a wkrótce i radzieckich. Faktycznie kierował tylko poczynaniami Armii "Karpaty", z którą podążał na Lwów. Armie "Małopolska" i "Kraków" w praktyce nie weszły pod zarząd Sosnkowskiego, a generał nie mógł prowadzić ich do zwycięskich bojów w południowej części kraju. Niestety, 22 września ostatecznie stracił szanse na odniesienie jakiegokolwiek sukcesu, a jego jednostki zostały nie tylko rozbite, ale i odcięte od dowódcy. Sosnkowski zmuszony był pod przebraniem przekradać się do Francji. 4 października udało się mu dostać na Węgry, stamtąd ruszył do Francji. Po przybyciu do tego kraju wszedł w skład rządu zorganizowanego przez gen. Władysława Sikorskiego jako minister bez teki. Jednocześnie prezydent Władysław Raczkiewicz wyznaczył go na swego następcę. W przypadku śmierci Raczkiewicza to Sosnkowski miał zostać prezydentem. Obok tego został mianowany przewodniczącym Komitetu do Spraw Kraju oraz Komitetu Politycznego Rady Ministrów. Po utworzeniu Związku Walki Zbrojnej został jego komendantem. Sama organizacja została utworzona przy dużym udziale Sosnkowskiego, który był współtwórcą zaplecza organizacyjnego i struktur ZWZ. Gdy Rząd RP na Uchodźstwie musiał uciekać z Francji, Sosnkowski stracił posadę dowódcy ZWZ. Sikorski, Wódz Naczelny, tłumaczył to koniecznością obsadzenia czołowych stanowisk w ZWZ przez ludzi będących w kraju, aby efektywniej sprawowali te funkcje. Decyzja ta zresztą była konsultowana z gen. Sosnkowskim. Niestety, narastały antagonizmy na linii Sosnkowski-Sikorski. Osiągnęły swoje apogeum po podpisaniu układu Sikorski-Majski 30 lipca 1941 roku. Na znak prostestu Sosnkowski ustąpił z rządu. Powodem był spór z Wodzem Naczelnym o nieuregulowanie sprawy polskiej granicy na wschodzie. Właściwie przez dwa lata Sosnkowski ponownie znalazł się w cieniu, głośno wyrażając dezaprobatę dla posunięć rządu Sikorskiego. Dopiero po katastrofie lotniczej z 4 lipca 1943 roku, w wyniku której zginął Władysław Sikorski, Sosnkowski powrócił do aktywnego życia politycznego i 8 lipca został mianowany Naczelnym Wodzem, zastępując dotychczasowego rywala. Znowu mógł działać na rzecz Polskich Sił Zbrojnych, maksymalnie wykorzystując potencjał polonijny. Stara się w tym czasie wymusić na sojusznikach aktywną pomoc dla Armii Krajowej, walczącej w podziemiu z okupantem. Generał dał się poznać sojusznikom jako nieprzjednany wróg porozumienia z Sowietami, przynajmniej na radzieckich warunkach. Często głośno wyrażał swój sprzeciw i mocno protestował posunięcia Brytyjczyków i Amerykanów, którzy nie kwapili się do wsparcia sprawy Polski. Sosnkowski był jednak przeciwny wybuchowi Powstania Warszawskiego. Mimo to 1 sierpnia 1944 roku Polacy rozpoczęli walkę o wyzwolenie stolicy. Sosnkowski bezskutecznie zabiegał o przyznanie walczącej Warszawie pomocy alianckiej. Jego buńczuczne wypowiedzi doprowadziły do odwołania obietnicy następstwa po Raczkiewiczu. Sosnkowski odważył się nawet skrytykować przywódców państw sojuszniczych, za co 30 września 1944 roku został usunięty z pełnionego stanowiska Naczelnego Wodza. Premier Stanisław Mikołajczyk uległ w tym względzie naciskom Winstona Churchilla, który poczuł się szczególnie dotknięty rozkazem wydanym przez Sosnkowskiego do żołnierzy Polskiego Podziemia w dniu 1 września 1944 roku. Co ciekawsze fragmenty warto zacytować:

"Pięć lat minęło od dnia, gdy Polska, wysłuchawszy zachęty Rządu brytyjskiego i otrzymawszy jego gwarancje, stanęła do samotnej walki z potęgą niemiecką. (...) Od miesiąca bojownicy Armii Krajowej pospołu z ludem Warszawy krwawią się samotnie na barykadach ulicznych w nieubłaganych zapasach z olbrzymią przewagą przeciwnika. Samotność kampanii wrześniowej i samotność obecnej bitwy o Warszawę są to dwie rzeczy zgoła odmienne. Lud Warszawy, pozostawiony samym sobie i opuszczony na froncie wspólnego boju z Niemcami – oto tragiczna i potworna zagadka, której my, Polacy, odcyfrować nie umiemy na tle technicznej potęgi Sprzymierzonych u schyłku piątego roku wojny. Nie umiemy dlatego, gdyż nie straciliśmy jeszcze wiary, że światem rządzą prawa moralne. Nie umiemy, bo uwierzyć nie jesteśmy w stanie, że oportunizm ludzki w obliczu siły fizycznej mógłby posunąć się tak daleko, aby patrzeć obojętnie na agonię stolicy tego kraju, którego żołnierze tyle innych stolic własną piersią osłonili [...] Brak pomocy dla Warszawy tłumaczyć nam pragną rzeczoznawcy racjami natury technicznej. 'Wysuwane są argumenty strat i zysków. Skoro jednak obliczać trzeba, to przypomnieć musimy, że lotnicy polscy w bitwie powietrznej o Londyn ponieśli ponad 40% strat, 15% samolotów i załóg zginęło podczas próby dopomożenia Warszawie. Strata 27 maszyn nad Warszawą, poniesiona w ciągu miesiąca, jest niczym dla lotnictwa Sprzymierzonych, które posiada obecnie kilkadziesiąt tysięcy samolotów wszelkiego rodzaju i typu [...]".

Jeszcze przed zakończeniem działań wojennych, w listopadzie 1944 roku, Sosnkowski wyemigrował do Kanady, gdzie zamieszkał na stałe. Starał się działać na korzyść sprawy polskiej. Został zresztą wybrany następcą prezydenta Augusta Zaleskiego. Cieszył się sporym autorytetem wśród przywódców emigracyjnych stronnictw, wielokrotnie zażegnując narastające spory. Mimo to do końca życia nie sprawował już żadnej ważnej funkcji politycznej. Zmarł 11 października 1969 roku w Arundel. W 1992 roku urnę z jego prochami sprowadzono do Polski i symbolicznie pochowano w podziemiach archikatedry św. Jana w Warszawie.

Dodaj komentarz

Regulamin komentowania w serwisie kronikarz.org.pl

  1. Redakcja serwisu kronikarz.org.pl zastrzega sobie prawo do usuwania lub moderowania komentarzy zawierających treści obraźliwe albo odbiegających od tematu komentowanej wiadomości. Decyzję o usunięciu całości lub fragmentu wpisu podejmuje Moderator i jest to decyzja nieodwołalna (więcej informacji pod Regulaminem w Forumowym ABC)

  2. Niedopuszczalne jest umieszczanie przez uczestników dyskusji przekazów reklamowych i linków do stron zewnętrznych.

  3. Prosimy o unikanie błędów ortograficznych oraz komentarzy pisanych w całości WIELKIMI LITERAMI.

  4. Zapytania, opinie i uwagi skierowane bezpośrednio do redakcji serwisu prosimy przesyłać na nasz adres e-mail.

  5. Redakcja zastrzega sobie prawo do blokowania użytkowników, którzy nagminnie łamią regulamin komentowania na serwisie kronikarz.org.pl.

  6. Niedopuszczalne jest umieszczanie przez uczestników dyskusji treści sprzecznych z prawem.

  7. Proszę pod jednym tematem podpisywać się jednym pseudonimem. Autorzy komentujący jeden artykuł za pomocą różnych nicków będą blokowani, a komentarze usuwane.

  8. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
    Redakcja nie ponosi jakiejkolwiek odpowiedzialności za treść zamieszczonych na stronie komentarzy.


Kod antysapmowy
Odśwież

Jesteś tutaj: Kultura Historia Wrzesień '39 generała Sosnkowskiego