Wielki Patriota i Przyjaciel ludzi
W wieku 77 lat odszedł w Paryżu do wieczności niezwykle uczynny i szlachetny nasz Rodak Bohdan PODRZYCKI. Był wielkim patriotą polskim mimo, że mieszkał nad Sekwaną blisko pół wieku i miłość związała Go z Francją przez małżeństwo z Francuzką. Pochodził z rodziny inteligenckiej. Jego ojciec był mecenasem. Bohdan skończył filologię rosyjską na Uniwersytecie Łódzkim. Będąc z nim na Syberii recytował z pamięci wybitnych poetów i pisarzy rosyjskich. Był przyjacielem Sybiraków, podobnie jak śp Adam Marconi zmarły przed trzema laty.
Zapraszał ich do Francji troszczył się o ich los. Często zatrzymywali się w jego mieszkaniu w Creteil na przedmieściach Paryża. Przez mieszkanie rodziny Podrzyckich przewinęło się wielu rodaków zarówno ze Wschodu jak z kraju mimo, że Jego miła małżonka Ewelina mająca na miejscu gabinet dentystyczny i pacjentów oraz trzech synów na wychowaniu. Zawsze w ich rodzinie znaleźć można było schronienie i się pożywić. Ich mieszkanie było otwarte zwłaszcza na ludzi będących w potrzebie.
Wiadomo, że ubodzy i niepełnosprawni są sumieniem narodu. Bohdan z tej maksymy zdał egzamin. Nade wszystko sprawy polskie i los Ojczyzny leżały mu na sercu do końca ziemskiego życia. Jeszcze na kilkanaście dni przed odejściem do wieczności, mimo ciężkiej choroby, można było Go spotkać na różnych uroczystościach. Miał niezwykłą odwagę stanąć w obronie Polski podczas konferencji organizowanych w Paryżu: Bibliotece Polskiej, Stacji Polskiej Akademii Nauk, Instytucie Polskim, Stowarzyszeniu Polskich Kombatantów, Centrum Dialogu Księży Pallotynów, College de France, Instytucie Katolickim, ośrodkach duszpasterskich Polskiej Misji Katolickiej czy w innych miejscach. Lubił i miał odwagę zabierać głos w czasie konferencji oraz utrwalać aparatem fotograficznym spotkania w których uczestniczył. Interesował się na bieżąco tym, co działo się w Polsce, w świecie i w Kościele. Gdy coś działo się w niewłaściwym kierunku po przemianach ustrojowych 1989 r., to żywo reagował zabierając odważnie głos w dyskusji i nazywając zło po imieniu. Nie bał się mówić prawdy chociaż słyszał szmer na sali osób o innej orientacji politycznej. Uważał, że tylko prawda wyzwala. Bardzo interesował się życiem politycznym, kulturalnym i religijnym oraz towarzyskim. Nie było tygodnia a często i dnia, żeby nie uczestniczył w różnego rodzaju spotkaniach i nie czynił szlachetnego gestu zapraszając osoby do kawiarni, czy restauracji albo do domu. Bohdan miał ten gest! Owocem ich ślubu zawartego w Kościele Polskim w Paryżu i miłości małżeńskiej było trzech dobrze wychowanych synów: Jan, Marek, Łukasz. Wszyscy ukończyli studia. Brakowało im do kompletu imienia czwartego ewangelisty Mateusza. Najstarszy syn Jan spełnił ich marzenie obdarzając sympatycznych dziadków Cielią (Niebem), Antonim i Mateuszem. Synowie Podrzyckich są kilkujęzyczni. Bohdan zadbał, aby ich budrysy znali też język polski. Uczył pacierza w języku przodków. Żona też rozumiała mowę ojczystą swojego męża. Chętnie przyjeżdżała do Polski. Ostatnie wakacje spędzili w Zakopanem. Ten Polak o siwej czuprynie był bardzo lubiany, ponieważ miał przyjacielski stosunek do ludzi. Nawet osoby obce, które sporadycznie widział na przykład w recepcji, czy jako conciegne odwiedzając znajomych, gdy dowiedziały się o jego śmierci, to bardzo to przeżyły. Bohdana optymizm i dobroć zaszczepione w ich pamięć i serca dały temu wyraz na zatroskanej twarzy. Dzwoniąc do księdza Józefa Grzywaczewskiego, Rektora Polskiego Seminarium Duchownego w Paryżu, byłem mile zaskoczony, gdy powiedział mi że w tym duchowym miejscu polskości odprawiono za spokój duszy Ś.P. Bohdana trzy Msze Święte. Zapewne w miesiącu listopadzie w którym szczególnie przywołuje się pamięć zmarłych wiele bliskich osób Bohdana wspomni Go serdecznie i pomodli się w jego intencji. Piszący te słowa ma szczególny dług wdzięczności względem przyjaciela Bohdana, którego poznał przed Kościołem Polskim w Paryżu przed czterdziestoma laty, gdy rozprowadzał ulotki zapraszające na występy nad Sekwaną artystów scen polskich. Z Bohdanem odbyłem kilka podróży za Papieżem Rodakiem i śladami Polaków po świecie, między innymi do Indii, do kilku krajów europejskich i azjatyckich. Byliśmy razem również na Syberii, która głęboko zapadła w Jego sercu. Przeżyliśmy także dramat pragnąc odbyć pielgrzymkę do Ziemi Świętej z okazji Roku Świętego. W dniu odejścia Bohdana do Domu Ojca modliłem się w jego intencji w poniedziałek 19 października przy grobie księdza Jerzego Popiełuszki w sanktuarium żoliborskim w Warszawie w 25 rocznicę zamordowania przez Służby Bezpieczeństwa, który oddał życie za wiarę, prawdę i Polskę. Bohdan w tym dniu umierał w Paryżu w szpitalu w którym znajduje się kopia Cudownego Obrazu Matki Bożej Częstochowskiej. Dzień wcześniej po niedzielnej Mszy św. w Kościele Polskim odwiedziły Go w szpitalu, gdy był na łożu boleści, bliskie mu osoby Zofia i Jagoda Kądziela (matka z córką). Jagoda, absolwentka Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, pracująca w renomowanym wydawnictwie francuskim wykonała znamienny plakat o odejściu do Pana Bohdana. Plakat ten znalazł się również na klepsydrach świątyń warszawskich. Dowiadując się o odejściu do wieczności niezwykłego Przyjaciela ludzi natychmiast podjąłem decyzję uczestnictwa w Jego ostatniej drodze. Przywiozłem z Polski od Stefana Melaka, który również Jemu dużo zawdzięczał przyjeżdżając do Paryża z programem martyrologii Wschodu, doniczkę chryzantem i na trumnę Bohdana spoczywającego we francuskiej ziemi sypnąłem grudkę polskiej ziemi. Niejednemu uczestnikowi uroczystości na cmentarzu w NOISEAU pod Paryżem spłynęła łza i również sypnięto polską ziemię. Niech ziemia francuska z dodatkiem ziemi ojczystej Bohdanowi PODRZYCKIEMU, Wielkiemu Patriocie Polskiemu, Przyjacielowi Ludzi i Sybiraków, lekka będzie. Wieczny odpoczynek, racz Mu dać Panie a światłość wiekuista niechaj Mu świeci na wieki wieków. Niech spoczywa w pokoju wiecznym. Amen!
Janek GRUSZYŃSKI












