OSADNICTWO POLSKCH WŁOŚCIAN NA SYBERII PODCZAS REFORMY PIOTRA STOŁYPINA 1906-1914 r.
Dobrowolna migracja z ziem polskich na skalę masową zaczęła się w drugiej połowie XIX w. Szczególnie to dotknęło mieszkańców ziem Królestwa Polskiego. Początki emigracji zarobkowej z terenów polskich zaboru rosyjskiego, skierowanej przede wszystkim do Stanów Zjednoczonych, wystąpiły w latach 70-tych XIX w. Z ogólnej liczby około 1,3 do 1,4 mln. emigrantów, którzy opuścili obszar zaboru rosyjskiego do roku 1914, spośród ludności wiejskiej, która przeważała, około 75% udało się do Ameryki Północnej, ponad 10% do Ameryki Południowej, reszta do różnych krajów europejskich. Ogólna liczba wychodźców z Królestwa Polskiego w głąb Rosji, według stanu z około 1910 r., wynosiła orientacyjnie 400 000 – 600 000 osób.(1)
Administracja carska była zainteresowana przesiedleńcami udającymi się za Ural, ponieważ zaludnienie Syberii było jednym z głównych celów polityki caratu. Rosja, dążąc do zagospodarowania i wykorzystania zasobów Syberii, obok przymusowego, prowadziła w II połowie XIX w, już na dużą skalę, wolne osadnictwo chłopskie. Główny szlak migracji na Syberię wiódł z guberni Rosji europejskiej, ogarniając chłopstwo rosyjskie i ukraińskie. Ważnym etapem w carskiej polityce osadnictwa na Syberię stała się tzw. reforma agrarna według projektu premiera Piotra Stołypina. W roku 1906 rozpoczął się legalny ruch przesiedleńczy na Syberię. Tym bardziej, że sprawy przesiedleń przeszły z Ministerstwa Spraw Wewnętrznych do Głównego Zarządu Rolnictwa i Reform Agrarnych, pod bezpośredni nadzór Piotra Stołypina, który był wielkim zwolennikiem agrarnej kolonizacji Syberii. Przede wszystkim zaczęto intensywną propagandę wokół przesiedleń i wolnych ziem do zagospodarowania. Syberię podzielono na 13 przesiedleńczych rejonów, którymi kierowali osobni naczelnicy. Dotychczasowe efekty ruchu przesiedleńczego na Syberię od czasu powołania Urzędu Przesiedleńczego w roku 1886 sumowano, podając, że w latach 1885-1906 za Ural przemieściło się około l mln 700 tys. przesiedleńców.(2)
W stosunku do tej liczby ruch przesiedleńczy z guberni „nadwiślańskich”, czyli z etnicznych ziem polskich, był zupełnie znikomy i nie przekraczał 1% liczby wszystkichprzesiedleńców.(3)
Najbardziej znana w historiografii przesiedleń włościan na Sybir jest tzw. „gorączka migracyjna z Zagłębia Dąbrowskiego”. Sytuacja kryzysowa w Zagłębiu Dąbrowskim w latach 1905-1907 zwróciła uwagę przesiedlania się dużych grup ludności na Syberię. Wpłynęła na to odpowiednia propaganda carskiej administracji, różnych prywatnych agentów oraz opinia publiczna, co poświadcza redakcja dziennika „Kurier Zagłębia”, którego pierwsze artykuły o ruchu emigracyjnym na Syberię w styczniu i lutym roku 1910, zapoczątkowały dokładniejsze informacje o tym zjawisku.(4) Wśród przyczyn „gorączki wychodźczej” z Zagłębia, oprócz oczywistej stagnacji w przemyśle węglowym i związanej z tym redukcji zatrudnienia oraz pogarszania się warunków życia, wymieniano najczęściej i zapewne nie bez racji dążenie do posiadania własnego kawałka ziemi. Natomiast Justyn Sokulski uważał, że decydujący wpływ na ludzi mieli tzw. „agitatorzy emigracyjni”, których tak charakteryzuje delegat Wojciech Szuniewicz: „oto prawdziwe hieny doprowadzające setki, nawet tysiące ludu roboczego do nędzy i kija żebraczego. Czyż wobec tego można się dziwić, że nagle powstał w Zagłębiu silny, żywiołowy ruch wychodźczy?”. Badania tego problemu przez Szuniewicza wykazały, dlaczego ludzie ci zwrócili swą uwagę na Syberię, o której przecież mogli mieć zaledwie słabe i to negatywne wyobrażenie. Otóż okazało się, że dzięki zamieszkom rewolucyjnym, poważna liczba robotników inteligenckich znalazła się przymusowo na Syberii, gdzie, wziąwszy się do rzemiosła, znalazła od razu dobry kawałek chleba. Zesłańcy ci pisywali entuzjastyczne listy do swoich rodzin w kraju, przedstawiając Syberię w kolorach… różowych i zachęcając wszystkich do przyjazdu. Drugą kategorię agitatorów, ale mimowolnych, stanowili żołnierze z wojny japońskiej, którzy niewątpliwie mieszali Mandżurię z Syberią i na rachunek tej ostatniej wszystkie zalety ziemi mandżurskiej zapisali. Na koniec Szuniewicz zaznacza, że czynnikiem agitacyjnym był fakt rozdawania ziemi przesiedleńcom za darmo przy udzielaniu zapomóg w gotówce, dając przejazd na miejsce prawie darmo, bo za czwartą część III klasy biletu kolejowego.(5)
Z relacji Szuniewicza wynika jednak, że nie na tyle agitacja miała znaczenie decydujące i nie było w tym również „ręki rządu rosyjskiego”. Prawdziwymi sprawcami tego ruchu emigracyjnego Szuniewicz uważał przemysłowców Zagłębia Dąbrowskiego, które „znajdowało się wówczas główniew rękach kapitalistów francuskich, którzy okazali się znacznie gorsi od kapitalistów niemieckich, prowadząc pod każdym względem typowo rabunkową gospodarkę eksploatacyjną”. (6)
Specjalny delegat „Kuriera Zagłębia”, wysłany w okolice Niwki, Modrzejowa, Klimontowa i Dandówki dla zbadania przyczyn migracji górników na Syberię, przekonywał czytelników, że była to robota „Mariawitów, czyli Kozłowitów, którzy nie zdobyli sobie w Zagłębiu placówki i dlatego agitowali za wyjazdem górników do pracy w górnictwie oraz na Kolei Syberyjskiej i Amurskiej, gdzie planowali wysłać kilku swoich księży” .(7)Ciekawa jest reakcja władz włościańskich na tę „gorączkę” w powiecie będzińskim guberni piotrkowskiej. Komisarz do spraw włościańskich w piśmie do gubernatora piotrkowskiego zaznacza, że „jako osoba dobrze znająca Rosję azjatycką, staram się odradzić wyjazdu w te strony, jednak to na nic nie pomaga, a ruch przesiedleńczy już ma charakter żywiołowy i może zaniknąć wtedy, kiedy partie przesiedleńców nie zdążywszy urządzić się w Rosji azjatyckiej, wrócą do ojczyzny, czego może i nie stać”.(8)
W roku 1908 z powiatu będzińskiego wyjechało 169 osób, a na początku roku 1909 jeszcze 197 osób.(9)
Problem migracji na Sybir z Zagłębia i jego odzwierciedlenie w prasie spowodowały powstanie w Warszawie w październiku 1909 roku „Towarzystwa Opieki nad Wychodźcami”. Towarzystwo wzorowało się na Polskim Towarzystwie Emigracyjnym w Krakowie. Na początku maja 1910 roku jego przedstawiciel Wojciech Szuniewicz, znany literat warszawski, przybył do Sosnowca w celu przeprowadzenia badań nad ruchem migracyjnym z Zagłębia na Syberię. W końcu roku 1909. do Zagłębia dotarła informacja, że Główny Zarząd Rolnictwa w Petersburgu postanowił wstrzymać się w tym roku z wysyłaniem wywiadowców na Syberię, a cały fundusz przeznaczony dla tegorocznych emigrantów pozostawić dla przesiedleńców na rok 1910. Decyzję taką tłumaczono tym, że przygotowane grunty nie są jeszcze zaakceptowane przez odpowiednie komisje i nie zakończono badań hydrotechnicznych. W dniu 23 lutego 1910 roku wójt gminy Zagórze za pośrednictwem sztygarów ogłosił górnikom w kopalni w Niwce, że gubernator piotrkowski rozesłał do wszystkich gmin cyrkularz, w którym oznajmiał, że mieszkańcy Zagłębia Dąbrowskiego, którzy zgłosili chęć wyjazdu i osiedlenia się na Syberii, nie będą korzystać z przywilejów wolnego przejazdu i nie otrzymają tam ziem, ponieważ nie są kompetentni i zdolni do uprawy ziemi syberyjskiej. Cyrkularz ten wywarł na chętnych do wyjazdu przygnębiające wrażenie. Aby jednak przekonać władze, że chętni do wyjazdu górnicy z kopalń czy robotnicy z fabryk i hut są w większości pochodzenia chłopskiego i
dadzą sobie radę na Syberii jako rolnicy, wybrano 2 delegatów, górników kopalni „Jerzy” i wysłano ich do Petersburga. Po udanej wizycie w Petersburgu większość chętnych kierowano do guberni irkuckiej, którą górnicy nazywali „Nową Polską”. (10)
„Gazeta Świąteczna” właśnie opisuje, jak powstała polska wieś Wierszyna.
Wywiadowcy przyjechali do powiatu bałagańskiego guberni irkuckiej, gdzie wcześniej na zesłaniu był jeden z nich. „Tam wywiadowcy mówią gospodarzom, że przyjechali obierać miejsce dla „fabrykantów”. Mieszkańcy wsi ucieszyli się bardzo, bo myśleli, że kiedy przyjadą „fabrykanci”, to z pewnością otworzą jakieś fabryki, więc mówią: to i nam będzie trocha lepiej żyć przy fabrykach. Uradowani uczęstowali obu wywiadowców obficie wódką, zaprzęgli konie i pojechali w lasy obierać miejsce. I wybrali kawałek gruntu między górami.” Dalej w reportażu jest mowa o tym, że ziemia nie nadaje się pod uprawę i że w urzędzie przesiedleńczym naczelnik, Polak z pochodzenia, odradzał wywiadowcom ubieganie się o nią oraz jej użytkowanie. Wywiadowcy jednak uparli się i odwołali do głównego urzędu w Irkucku i tym sposobem otrzymali zgodę na zajęcie miejscowości przez Polaków.(11)
Jakie były wrażenia nowych przesiedleńców, opisuje gazeta „Zorza”, przywołując list jednego z wywiadowców S.Omięckiego: „Czternaście dni minęło od wyjazdu naszego z Sosnowca, a my jeszcze w drodze. We czwartek przybyliśmy do Załary, małej stacyjki. Tu spotkaliśmy kilka rodzin naszych, powracających do Królestwa. Zapytani, dlaczego powracają, odpowiadali nam ze łzami w oczach o przykrych bardzo stosunkach i o strasznej nędzy, panującej na Syberii wśród wychodźców. Zasiłki rządowe, otrzymywane w ratach 25-rublowych wydali na życie, a teraz dzieci i żony chodzą po prośbie.Lepiej jest umrzeć z głodu w Polsce, niżumierać na Syberii w hańbie i znęcać siępo prostu nad swoimi dziećmi.”(12)
Mimo tych problemów i negatywnej opinii na temat wyjazdów na Syberię, ruch przesiedleńczy z Zagłębia miał miejsce i w następnych latach. W roku 1911 prasa donosiła, że dziennie zapisywało się po kilkadziesiąt rodzin, a w miesiącach wiosennych 1912 roku „transporty z rodzinami z Zagłębia wyruszały na Syberię, ale były to już niewielkie grupy.(13)
Ogólnie od roku 1910 można zaobserwować poważny spadek liczby przesiedleńców za Ural. Jedną z głównych przyczyn takiej sytuacji były dwa lata nieurodzajów w latach 1910-1911, głównie na Syberii Zachodniej, jeżeli w latach 1907-1909 średnio rocznie
przesiedlało się ponad pół miliona ludzi, to w latach 1910-1914 ruch ten zmniejszył się o połowę. Poza tym znacznie zwiększył się ruch powrotny. W latach 1906-1909 powracało średnio około 20%, a w okresie od roku 1910 do 1914 już około 40%, chociaż średni procent powrotów w latach 1906 – 1914 wyniósł około 27%.()14
Ciężkie warunki pogodowe, niemożliwość założenia dobrze prosperujących gospodarstw – wszystko to zmuszało Polaków do powrotów, jednak powroty te były w większości niemożliwe. Przed wyjazdem z ojczyzny włościanie sprzedawali (jeżeli mieli) swoją ziemię i dom, oprócz tego włościanin musiał podpisać oświadczenie o tym, że zrzeka się ziemi w ojczyźnie że zobowiązuje się wymeldować oraz zameldować na nowym miejscu.(15)
Nierzadko chłopi szukali innego miejsca na Syberii jak np. w roku 1909 polscy chłopi masowo przesiedlili się z powiatu krasnojarskiego guberni jenisejskiej i powiatu chabarowskiego obwodu akmolińskiego w okolicy Omska.(16)
Wyjeżdżali również jeszcze dalej, jak np. Józef Okułowicz, który opisuje przypadek, jak w roku 1913 spotkał na wyspie Maui, archipelagu Hawajskiego dwóch byłych kolonistów syberyjskich Polaków z Kieleckiego, zatrudnionych na plantacji trzciny cukrowej. Jeden z nich był już kiedyś przedtem w Stanach Zjednoczonych, teraz zaś obydwaj marzyli, by dostać się do Parany.(17)
Natomiast Leopold Caro przytacza fakt, iż włościanie spod Krasnojarska zwrócili się do zarządcy fabryki porcelany spod Warszawy z informacją, że jest ich kilka grup, po około szesnaście rodzin każda oraz że chcą porzucić swoje ziemie na Syberii i są w stanie kupić ziemie pod Warszawą. Mimo to, że mieszkają na Syberii, od 20 lat tęsknią za ojczyzną.(18)
W roku 1912 r. Aleksander Borowisński oficjalny przedstawiciel Polskiego Towarzystwa Emigracyjnego, specjalnie odwiedzi polskie wioski na Syberii, i napisał sprawozdanie. „Najwięcej wychodźców polskich skupiło się w powiecie Bałagańskim, guberni irkuckiej. Powstały tam nawet „wsi polskie”. W tych wsiach jednak wszędzie„bieda, pieniędzy nie ma. Polska wieś syberyjska otoczona zewsząd obcym elementem, oddalona o setki wiorst od wszystkich środowisk kulturalnych – skazana jest na zupełne wynarodowianie i zdziczenieJuż w drugim roku pobytu na Syberii wychodźcy polscy mówią specjalną domieszką syberyjskiego i buriackiego narzecza”. Szczególnie rozpacza Borowiński nad losami Polaków ze wsi Wierszyna, gdzie od dwóch lat nie widziano na oczy księdza i nie ma ani książki, ani gazety w języku polskim.(19)
„Gazeta Świąteczna” przytacza również opowiadanie jednego z Polaków, mieszkańca Syberii, który zwraca uwagę na wynaro dowienie Polaków we wsiach syberyjskich „Nie ma tu kościołów, ani szkół, w których dzieci mogłyby się nauczyć choć czytać po polsku. Zapominają więc ludzie ojczystego języka i zwykle już dzieci wychodźców nie wiedzą o tym, że są Polakami. Niejeden zatraca też wiarę swoją i modli się w cerkwi Co do tego różnimy się bardzo od Niemców którzy od 200 lat mieszkają wśród obcych a można by pomyśleć, że dziś przybyli Berlina”.(20)
Na czym polegał problem zachowania tożsamości narodowej wśród Polaków-osadników? Nierzadko włościanie polscy po kilku miesiącach a nawet latach zamieszkania na nowym miejscu prosili władze o możliwość przejazdu do tych wsi, gdzie mieszkali rodacy. W swoich prośbach pisali: „Doznajemy prześladowań za wiarę, „drwin” większości nad religią mniejszości, szyderstw podczas przyjazdu księdza na nabożeństwa”.(21)
Gubernator tobolski w jednym ze swoich listów z 24.10. 1910 roku do Zarządu Przesiedleńczego zaznaczył, że „z powodu różnorodnej religijnej, gospodarczej i duchowej kultury ludności hamuje się normalny rozwój osady, przy czym ilościowo mniejsza strona jest uciskana w swoich kulturalno-gospodarczych poczynaniach. Uznaje się za konieczne – pisze dalej gubernator, – aby osadzać przesiedleńców narodowości nierosyjskiej i nieprawosławnych przy większych ich partiach oddzielnie od rosyjskiej ludności prawosławnej”.(22)
Do początku masowych przesiedleń Kościół katolicki na Syberii Zachodniej reprezentowany był przede wszystkim przez Polaków – zesłańców politycznych. Generał-gubernator Syberii Zachodniej A. Diugamel nie popierał budowania nowych kościołów nie przewidywał zwiększenia liczby duchownych rzymskokatolickich na terenie mu podległym. Jednak pozwalał na msze w innych miejscowościach, gdzie przed II połową XIX wieku już były kościoły – w Omsku, Kurhanie, Tobolsku i Tomsku.(23)
Zesłańcy, „torując drogę” swym współplemieńcom, przeważnie byli ludźmi wykształconymi i swym poziomem kulturalnym przewyższali miejscową elitę. Chociaż z racji swego położenia nie mieli prawa trudnić się wieloma rodzajami działalności, to praktycznie zakazy te nie zawsze były przestrzegane. Oprócz tego, polskim zesłańcom pomagali krewni, stowarzyszenia niosące pomoc więźniom politycznym, dlatego też nic dziwnego, że to właśnie oni pozostawili ślad w historii Syberii. Mogli oni sobie na to pozwolić, gdyż mieli ku temu warunki. (24)
Przesiedleńcy, którzy przyjechali na Syberię w latach późniejszych, nie mieli takich możliwości, nie byli też wykształceni, dlatego ich wkład w rozwój Syberii był o wiele skromniejszy. Również zwykli włościanie nie byle tak zamożni jak zesłańcy. I jeżeli przesiedleńcy lat 80. sami jeszcze budowali kaplice, plebanie, a dopiero potem zapraszali duchownych, o tyle emigranci z lat 90. i późniejszych okresów zwracali się do urzędu ds. osadnictwa, a nawet do metropolity z prośbą o dotacje na budowę kościoła i utrzymanie księdza. Prośby swoje motywowali zwykle tym, że „przesiedleńcy są biedni i utrzymywanie duchownego na ich koszt jest zbyt obciążające”.(25)
W czasie przesiedleń w latach 1885-1906 powstały katolickie kościoły i kaplice na terenie Syberii Zachodniej we wsiach Despotzenowka (1898), Białymstoku (1902), Dwurecznym (1905) orazw miastach i miasteczkach: Nowonikołajewsku (1902), Bijsku (1905), Tiumeniu (1903), Iszymiu (1902), Kurhanie (1904), Maryińsku (1904). Wzrost liczby kościołów przypada na okres po roku 1906 Zbudowano nowe świątynie w miastach, gdzie już wcześniej były kościoły – Tobolsku (1909) i Iszymiu (1910). Otwarto nowe domy modlitewne w miejscach skupisk włościan Polaków – Tarze, Botwino, Chlebnym i Hryniewiczach guberni tobolskiej. W guberni tomskiej w osadach Andrejewskij, Wierchnie-Urtamskim, Wiaziemskim, Zaczułymskim, w Łomowicku, Maliczewce, w Spasskoje, Dobrińskim, Kysztowce, Michajłówce, Barokowskim, Timofiejewce oraz w miastach i na stacjach kolejowych – Bogotole i Tuchciecie. W tym miejscowościach w większości mieszkali Polacy-przesiedleńcy.(26)
Warto zauważyć taką tendencję, jak budowanie kościołów, a szczególnie kaplic bez zgody władz. Na przykład. kaplica we wsi Hryniewicze guberni tobolskiej była zbudowana w roku 1902 – bez zgody władz, natomiast jej poświęcenie odbyło się dopiero po uzyskanej zgodzie w roku 1912.(27)
Proces zmniejszania się migracji polskich chłopów na Syberię po roku 1912 wyraźnie zaniepokoił władze w Petersburgu, które poważnie zaczęły dostrzegać wyższą wartość polskiego elementu etnicznego jako bardziej upartego i przywiązanego do ziemi. Nie może zatem dziwić pismo Naczelnika Głównego Zarządu Przesiedleńczego, hr. G. Glinki, do Metropolity Arcybiskupa Mohylewskiego W. Kluczyńskiego z 25 III 1914 roku., w którym pisał, że Polacy z guberni polskich i białoruskich przesiedleni do Azji, „ wkrótce przywykną do miejscowych warunków, nie patrząc na trudności i ogólne Warunki życia, i dzięki pracowitości, miłości do ziemi bardzo szybko staną się dobrymi
gospodarzami”. Glinka natomiast zaznaczył, że chociaż wielu z nich nie miało w ojczyźnie swojej ziemi, to jednak tam na Syberii szukają oni polepszenia swojego bytu. Zapewniał
też Metropolitę, że jego urząd troszczy się o gospodarcze urządzenie osiedleńców, zarówno prawosławnych i katolików i o ich potrzeby religijne, że daje zapomogi pieniężne na budowę domów i świątyń katolickich. Glinka zwracał się do Metropolity z propozycją włączenia do tej akcji duchowieństwa, które się opiekuje przesiedleńcami, w tym także duchowieństwa rzymskokatolickiego„Priwiślańskiego Kraju. (28)
W roku 1913 Główny Zarząd Przesiedleńczy wydał w języku polskim i rosyjskim, 47-stronicową książeczkę – broszurę pt. Przesiedlenie za Ural w roku 1913. Książeczka ukazała się w Sankt-Petersburgu w nakładzie 100 tys. egz. i miała być bezpłatnie rozpowszechniana wśród ludności „Nadwiślańskiego Kraju” przez osoby urzędowe i urzędy gminne. Generał-gubernator Skałon w piśmie przewodnim do gubernatorów Kraju podkreślał, iż „idea przesiedlenia na ziemie Rosji azjatyckiej zyskuje wśród miejscowej ludności coraz więcej zwolenników. Przypuszczając, że nasilenie ruchu przesiedleńczego za Ural mogłoby stać jednym z realnych środków na zmniejszenie bezrolnych i małorolnych włościan w Kraju Nadwiślańskim, w porozumieniu z Głównym Urzędem Rolniczym, uznałem za korzystne dla sprawy i w celu przedstawienia miejscowym włościanom warunków i reguł przesiedlenia, przetłumaczenie na język polski i rozpowszechnienie wśród tej ludności wydanej przez Urząd Przesiedleńczy broszury „Przesiedlenie za Ural w 1913 roku”.(29)
Wybuch I wojny światowej zahamował ruch przesiedleńczy za Ural, który jeszcze tlił się w niewielkiej skali do roku 1916. W roku 1914. najwięcej przesiedliło się z guberni chełmskiej – 757 osób, z lubelskiej – 110, natomiast z siedleckiej i radomskiej – po 2 osoby, z łomżyńskiej –1, z suwalskiej – 4, kieleckiej –32, kaliskiej –17, warszawskiej-26, piotrkowskiej – 24, płockiej – 8.(30) Co ciekawie, napływ włościan polskich do guberni syberyjskich jeszcze bardziej się nasilił podczas I wojny światowej. Z samego tylko Królestwa w roku 1916 w guberniach syberyjskich przybyło 110.601 jeńców. Najwięcej wśród nich stanowili mieszkańcy guberni chełmskiej, którzy rozmieścili się na wsiach w guberni tobolskiej i obwodzi akmolińskim. Jeszcze więcej było uchodźców z guberni Kraju Północno-Zachodniego.(31)
Z akt przechowanych w archiwach w Tomsku i Omsku wynika, że dopiero wraz z przyjazdem uchodźców polskich w polskich wioskach otwierano szkoły z nauczaniem w języku polskim, zakładano biblioteki, aktywnie budowano i rozbudowywano kaplic kościoły. Na Syberii przed rozpoczęciem rewolucji październikowej orientacyjnie przebywa o od 300 000 do 500 000 Polaków.(32)
Rewolucja październikowa, a następnie ustanowienie władzy bolszewickiej zupełniezmieniły wieś syberyjską i szczególnie wsi narodowościowe, w tym wieś polską.
Sergiusz LEOŃCZYK
Zdjęcie z nr 33 „Tygodnik
Illustrowanego” (17 sierpnia 1912 roku)
Przypisy
1. Pilch A., Wstęp {W:} Emigracja z ziem polskich w czasach nowożytnych i najnowszych (XVIII-XX w), pod red. A.Pilcha, Warszawa 1984, s.9.
2. „Вопросы колонизации”, CПб., 1907:2, C. 91, 151.
3. Masiarz W., Migracja chłopów polskich na Syberię w końcu XIX i na początku XX wieku, {W:} Syberia w historii i kulturze narodu polskiego pod redakcją naukową Antoniego Kuczyńskiego, Wrocław 1998, s. 235.
4. Brzeskot J., O naszej emigracji, „Kurier Zagłębia”, 1910:40, s.1.
5. Sokulski J., Wychodźstwo na Syberii// „Sybirak”, nr 2(18) 1939, s. 63-66.
6. Ibidem, s. 64.
7. Irka, Na Sybir, „Kurier Zagłębia”, 1910:43, s. 1-2,5.
8. Archiwum Państwowe w Łodzi. Piotrkowski Urząd Gubernialny do spraw włościańskich, sygn. 541, k. 15-17.
9. O emigracji na Syberię, „Kurier Zagłębia”, 1910:100 129, s. 2.
10. Masiarz W., Migracja chłopów polskich na Syberię w końcu XIX i na początku XX wieku, {W:} Syberia w historii i kulturze narodu polskiego pod redakcją naukową Antoniego Kuczyńskiego, Wrocław 1998, s. 237-238.
11. Szczęście na Syberii, „Gazeta Świąteczna”nr 1492, 1909 r., s. 1.
12. Głośny bęben za górami czyli prawda o Syberii, „Zorza” nr 22, 1911 r., s. 340-341.
13. Masiarz W., Migracja chłopów polskich na Syberię w końcu XIX i na początku XX wieku, {W:} Syberia w historii i kulturze narodu polskiego pod redakcją naukową Antoniego Kuczyńskiego, Wrocław 1998, s. 239.
14. Ibidem, s. 237-238.
15. Archiwum Państwowe w Lublinie. Rząd gubernialny Lubelski, sygn. WP 1910:18, k. 48.
16. Недзелюк T. Г.. К характеристике опыта формирования сети сельских католических поселений Западной Сибири на рубеже XIX-XX вв.// Актуальные вопросы истории Сибири. ч. 1. Барнаул, 2007, С.97-98.
17. Okołowicz J., Wychodźstwo i osadnictwo polskie przed wojną światową, Warszawa 1920, s. 381.
18. Caro L., Emigracja i polityka emigracyjna
ze szczególnym uwzględnieniem stosunków polskich.., Poznań 1914, s. 254.
19. Okołowicz J., Wychodźstwo i osadnictwo polskie przed wojną światową, Warszawa 1920, s. 377-379.
20. Głos z Syberii, „Gazeta Świąteczna”, nr 1506, 1909 r.
21. Российский Государственный Исторический Архив, Ф. 391. Оп.4. Д. 1. Л. 15.
22. Ibidem, Л. 16.
23. Родигина Н.Н., Сибирское переселение в общественном сознании россиян во второй половине XIX в. Автореферат диссертации кандидата исторических наук., Новосибирск 1997, С. 13-14.
24. Заштовт Л., Депортации и переселения польского населения из западных губерний вглубь Российской империи после январского восстания 1863-1864 гг.//Польская ссылка в России XIX-XX веков: региональные центры, Материалы международной российско-польской научной конференции. Казань 1998, С. 165-170.
25. Качинская Е., Политические ссыльные и уголовные преступники. Столкновение двух миров. Польская ссылка в России XIX-XX ве-ков: региональные центры, Материалы международной российско-польской научной конференции. Казань 1998, С. 20-25.
26. Недзелюк Т.Г. Римско-католическая Церковь в полиэтничным пространстве Западной Сибири 1881-1918 гг., Новосибирск 2009, С. 193-196.
27. Majdowski A., Kościół katolicki wCesarstwie rosyjskim. Syberia. Daleki WschódAzja Środkowa. Warszawa 2001, s. 157-158.
28. Российский Государственный Исторический Архив, Ф. 826, Оп. 1, Д. 1951б л. 86-87
29. Archiwum Państwowe w Lublinie Komisarz do spraw włościańskich powiatu chełmskiego, sygn.89, k. 5.
30. Archiwum Państwowe w Lublinie Chełmski Gubernialny Urząd do spraw włościańskich sygn. 107, k. 15-20.
31. Korzeniowski M., Mądzik M., Tarasiuk D.Tułaczy los. Uchodźcy polscy w imperium rosyjskim w latach pierwszej wojny światowej, Lublin2007, s. 34-35.; Беженцы в Томской губернииВып. 1. Томск, 1916. С. 1-156.; Носкова В.Н.Польские военнопленные Первой мировойвойны в г. Таре// Проблемы изучения русскопольских культурных контактов в ТарскомПрииртышье XIX-XX веков. Материалымеждисциплинарного научного семинара 2829 августа 2008 г. Тара, 2008. С. 54-61.
32. Bazylow L., Syberia, Warszawa 1975 s.172.












