Kronikarz - magazyn obywatelski

  • Full Screen
  • Wide Screen
  • Narrow Screen
  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size

Nowości

Załóż swoje konto! Tylko dla zarejestrowanych użytkowników są widoczne wszystkie artykuły magazynu obywatelskiego "KRONIKARZ". Rejestracja jest BEZPŁATNA. Formularz rejestracji znajduje się pod lewym menu, w sekcji Logowanie, link Załóż swoje konto!.

 

Stanisław August Poniatowski Ostatni Król Polski

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 3
SłabyŚwietny 



Stanisław August Poniatowski w stroju koronacyjnym, obraz Marcello Bacciarellego z 1768
Stanisław August Poniatowski w stroju koronacyjnym, obraz Marcello Bacciarellego z 1768
12 lutego br. mija 213. rocznica śmierci Stanisława Augusta Poniatowskiego (1732-1798), ostatniego władcy Rzeczypospolitej Obojga Narodów - wśród wielu przysługujących mu tytułów przede wszystkim Króla Polski i Wielkiego Księcia Litewskiego.Ocena jego panowania do tej pory budzi spory wśród historyków i publicystów. Dla jednych pozostaje on człowiekiem chwiejnym, a nawet zdrajcą i grabarzem Rzeczypospolitej, dla innych - władcą oświeconym, reformatorem i mecenasem sztuki. Na pewno w historii narodów polskiego i białoruskiego zaznaczył się wyraźnie - jako że wraz z jego wymuszoną abdykacją w 1795 r. zakończyła się historia Rzeczypospolitej Obojga Narodów, nie tak dawno jednego z najpotężniejszych państw w Europie.Tragiczna postać króla, któremu przyszło panować w chylącej się ku upadkowi Rzeczypospolitej i w okresie ostatnich prób ratowania kraju, w sposób niezwykły splata się z historią Wołczyna, małej wsi położonej niedaleko Wysokiego Litewskiego na Białorusi. To właśnie tam przyszły król przyszedł na świat w 1732 r. w rodzinie Stanisława Poniatowskiego i Konstancji Czartoryskiej i został ochrzczony w miejscowym kościółku. Majątek Poniatowskich 10 lat później został sprzedany rodzinie Czartoryskich i Poniatowscy utracili z nim zupełny kontakt. Stanisławowi Augustowi przyszło jednak wrócić do rodzinnej posiadłości w 140 lat po swojej śmierci.



Można by powiedzieć, że Stanisław Antoni, bo takie imiona otrzymał na chrzcie przyszły król, był „w czepku urodzony". Nic nie wskazywało na to, by jego, wywodzącego się ze średniej szlachty i nie utytułowanego, i nie skoligaconego z żadną rządzącą dynastią, nie posiadającego też żadnych wyjątkowych zasług, mogła spotkać taka kariera - królewska korona. Starannie wykształcony, w młodości wiele podróżował po Europie Zachodniej. Zachęcony działalnością polityczną swego ojca i on skierował w tę stronę swoje zainteresowania, zostając w 1752 r. wybrany posłem na Sejm. Cztery lata później jako poseł saski udał się do Sankt Petersburga, gdzie nawiązał burzliwy romans (jak się później miało okazać, bardzo brzemienny w skutki) z przyszłą cesarzową Rosji - znaną jako Katarzyna II.
Rzeczpospolita w II połowie XVIII w. znajdowała się w ciężkim, krytycznym rzec by można, położeniu. Ciągnące się nieprzerwanie wojny i najazdy w XVII w. (Turcja, Szwecja, Rosja, wojny kozackie, Siedmiogród...), podkopały jej siły. Państwo było targane licznymi wewnętrznymi sprzecznościami. System państwowy dawnej Rzeczypospolitej wszedł w fazę kryzysu - przede wszystkim poprzez nadużywanie bardzo rozległych praw i swobód szlacheckich (ze słynnym „liberum veto", pozwalającym na nieuzasadnione zerwanie - nawet przed ich rozpoczęciem - obrad sejmu przez jednego tylko posła). Władza centralna słabła, nasilała się samowola bogatej szlachty - tzw. magnaterii. Wybieralni od XVI jeszcze stulecia władcy stawali się de facto zakładnikami stanu szlacheckiego, ich władza była bardzo słaba i nieefektywna. W przeciwieństwie do władzy królewskiej - coraz większy wpływ na politykę państwa zaczęły wywierać wielkie rody magnackie, które jednak coraz bardziej interes Rzeczypospolitej utożsamiały z interesami rodowymi. Tymczasem sąsiedzi Polski - Rosja, Prusy i Austria - rosły w siłę. Osłabiona Polska stała się dla nich łakomym i, niestety, łatwym kąskiem.
Ten splot interesów jednego z wielkich wówczas rodów magnackich - Czartoryskich i wpływów rosyjskich zaważył na osadzeniu (przy bardzo wydatnej pomocy wojsk rosyjskich) na tronie polskim w 1763 r. Stanisława Antoniego Poniatowskiego, wówczas skromnego stolnika litewskiego. Okazał się on wygodny dla obu stron - związany z Czartoryskimi, nie miał jednak mocnej pozycji i nie był pierwszoplanową postacią tego obozu politycznego, a jako były kochanek Katarzyny II, gwarantował utrzymanie jej wpływów. Jak pisała wówczas caryca: Jest rzeczą nieodzowną abyśmy wprowadzili na tron Polski Piasta dla nas dogodnego, użytecznego dla naszych rzeczywistych interesуw, jednym słowem człowieka, ktуryby wyłącznie nam zawdzięczał swoje wyniesienie W osobie hrabiego Poniatowskiego, stolnika litewskiego, znajdujemy wszystkie warunki niezbędne dla dogodzenia nam i skutkiem tego postanowiliśmy wynieść go na tron Polski.
Wydaje się jednak, że nowy władca nie chciał być, nawet w takiej sytuacji, jedynie „malowanym królem". Rozpoczął samodzielnie próby modernizacji państwa. Aby wzmocnić jego system obronny, założył Szkołę Rycerską, mającą być uczelnią kształcącą kadry wojskowe dla armii Rzeczypospolitej. Nowo powstała Komisja Edukacji Narodowej - faktycznie pierwsza taka na świecie centralna instytucja, zajmowała się krzewieniem utrzymanej na wysokim poziomie edukacji wśród obywateli. Zapoczątkowane zostały próby wzmocnienia miast poprzez uregulowanie nim praw własności i zasad zbierania podatków. Rozpoczęto reformę systemu pieniężnego, mającą na celu uporządkowanie zrujnowanego w poprzednim okresie systemu monetarnego. Przy poparciu króla postawiono na rozwój w kraju różnorodnych manufaktur - włókienniczych, sukienniczych, hut szkła, cegielni, fabryk powozów, fajansów, broni itp. W dziedzinie kultury i sztuki jego m.in. osobisty mecenat spowodował prawdziwy rozkwit malarstwa, architektury, literatury.
Z wielu przyczyn nie udało się Stanisławowi Augustowi Poniatowskiemu wzmocnić własnej pozycji politycznej jako monarchy oraz międzynarodowego znaczenia Rzeczypospolitej, która krok po kroku zatracała swą suwerenność. W 1768 r. rosnąca w siłę Rosja wymusiła na królu podpisanie Traktatu o wieczystej przyjaźni, na mocy którego Polska stawała się faktycznie protektoratem rosyjskim. W obronie zagrożonej wówczas niepodległości część patriotycznie nastawionej szlachty wszczęła bunt przeciwko królowi i rozpoczęła wojnę ze stacjonującymi oddziałami rosyjskimi (tzw. konfederacja barska).
W tym tragicznym konflikcie król opowiedział się zdecydowanie jako przeciwnik konfederacji, uznając za swego sprzymierzeńca wojska rosyjskie. W 1772 r., po przegranej konfederatów, doszło do I rozbioru, w którym Rzeczpospolita na rzecz swych trzech sąsiadów utraciła ok. 1/4 swojego terytorium. Był to szok, który przyniósł otrzeźwienie. Zdano sobie wówczas jasno sprawę, że aby ratować resztę własnego kraju i jego suwerenność, należy szybko zreformować i wzmocnić państwo. W tym okresie król Stanisław August stanął na wysokości zadania. Wbrew negatywnemu stosunkowi Rosji, obawiającej się reformowaniu Polski, król poparł zdecydowanie wielkie dzieło naprawy państwa, opracowane na Sejmie (1788-1792), nazwanym później „Wielkim". Skupieni wokół dworu królewskiego i w stronnictwie patriotycznym zwolennicy reform starli się wówczas z tak zwanym „stronnictwem hetmańskim", przeciwnym zmianom. Sejm Wielki podjął szereg uchwał służących wzmocnieniu i unowocześnieniu państwa: wprowadził stałe podatki, zwiększył liczebność armii do 100 tysięcy żołnierzy, rozszerzył prawa mieszczan. Jednak najważniejszym dziełem Sejmu Wielkiego było uchwalenie 3 maja 1791 r. Ustawy Rządowej, czyli konstytucji, pierwszego takiego aktu prawnego w Europie, a drugiego - po konstytucji amerykańskiej - na świecie. Jej tekst otwierały znamienne słowa, potwierdzające gotowość ratowania własnego kraju: Uznając, iż los nas wszystkich od ugruntowania i udoskonalenia Konstytucji Narodowej jedynie zawisł, długim doświadczeniem poznawszy Rządu naszego wady [...], wolni od hańbiącej obcej przemocy nakazуw, ceniąc drożej nad życie [...] niepodległość zewnętrzną i wolność wewnętrzną Narodu, ktуrego los w nasze ręce jest powierzonym [...] niniejszą konstytucje uchwalamy.
Ustawa Rządowa czyniła z Polski monarchię konstytucyjną. W miejsce wyboru monarchy przez ogół szlachty ustanowiono dziedziczność tronu. Po śmierci panującego wówczas Stanisława Augusta Poniatowskiego, tron polski miała objąć saska dynastia Wettinów. Ujednolicono struktury państwa - m.in. poprzez wprowadzenie wspólnego dla Korony i Litwy skarbu i wojska. Nowy ustrój polityczny państwa miał opierać się na rewolucyjnej wówczas, wprowadzonej po raz pierwszy do sytemu państwowego w konstytucji amerykańskiej, zasadzie trójpodziału władz na: ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą, Najwyższym organem władzy ustawodawczej stawał się dwuizbowy parlament, „zawsze gotowy" do pracy. Zniesiono prawo wypowiadania posłuszeństwa królowi przez szlachtę oraz liberum veto - od tej pory uchwały zapadać miały większością głosów. Władza wykonawcza spoczywać miała w rękach króla i rządu nazwanego „Strażą Praw". Przewodnictwo Straży przyznano królowi, ale jego decyzje miały wymagać kontrasygnaty ministrów odpowiedzialnych przed sejmem. Konstytucja pozbawiała praw wyborczych najbardziej anarchiczną i przekupną część szlachty - tzw. „gołotę", czyli nie mającej żadnej własności. Do Konstytucji włączono również uchwaloną wcześniej ustawę o miastach. Przyznawano w niej mieszkańcom miast królewskich nietykalność osobistą, prawo nabywania dóbr ziemskich, dostęp do rang oficerskich i godności duchownych (oprócz biskupstw). Odrębny artykuł Ustawy Rządowej dotyczył chłopów. Deklarowano w nim opiekę prawa i państwa nad włościanami. Chłopi otrzymywali niewiele, lecz już sam fakt poświęcenia im osobnego punktu był bardzo ważny. Równie istotne były sformułowania ustawy, które zrywały z dotychczasowym wąskim pojęciem „naro du" (tzn. tylko szlachta) oraz poglądem o szlachcie jako jedynym obrońcy kraju.
Konstytucja została pozytywnie przyjęta przez patriotyczną część społeczeństwa. Wydawało się, że po latach upadku Rzeczpospolita podźwignie się z zapaści siłami swych obywateli. W odezwie wydanej kilka dni po uchwaleniu Konstytucji marszałkowie sejmu, Stanisław Małachowski i Kazimierz Nestor Sapieha, napisali: Ojczyzna nasza jest ocalona. Swobody nasze zabezpieczone. Jesteśmy odtąd narodem wolnym i niepodległym. Opadły pęta niewoli i nierządu.
Nadzieje na ocalenie Rzeczypospolitej jednak się nie spełniły. Przeciwko zamierzonej reformie państwa grupa magnatów, niechętna zmianom, zawiązała konfederację targowicką (od granicznego z Rosją miasta - Targowicy - gdzie formalnie podpisano akt konfederacji), która zwróciła się do Katarzyny II o pomoc wojskową. Rozpoczęła się kolejna wojna polsko-rosyjska. Początkowo wojska Rzeczypospolitej odnosiły zwycięstwa, a król zdecydowanie stanął w obronie uchwalonych reform. Wszystkie szanse zostały jednak zaprzepaszczone, kiedy nieoczekiwanie ogłosił kapitulację i przystąpienie do znienawidzonej przez patriotów Targowicy. Tym zaskakującym manewrem, który naraził go o oskarżenia o zdradę, Stanisław August nie wkupił się jednak w łaski carycy, która wspólnie z Prusami dokonała kolejnego rozbioru w 1793 r.
Król był jeszcze świadkiem ostatniego w tym stuleciu patriotycznego zrywu polskiego społeczeństwa przeciwko zaborcom - powstania 1794 r., nazwanego od nazwiska jego przywódcy (Tadeusza Kościuszki) „kościuszkowskim". Kiedy powstańcy zdobyli ambasadę rosyjską w Warszawie, zostały wówczas przejęte dokumenty, poświadczające, że sam król, jak i jego otoczenie, pobierało stałą pensję od strony rosyjskiej... Zachowane również informacje o olbrzymich długach królewskich i o zapożyczaniu się u carycy, położyć się miały cieniem na postaci Stanisława Augusta. Insurekcja Kościuszkowska została ostatecznie stłumiona. Po jej upadku w 1795 r. nastąpił kolejny rozbiór i Polska ostatecznie jako państwo zniknęła na bardzo długi okres, aż po 1918 r., z mapy Europy. Król zmuszony został do abdykacji. Od carycy otrzymał stałą pensję, a po jej śmierci zamieszkał w Petersburgu. Tam też zmarł w niejasnych okolicznościach 12 lutego 1798 r. i został pochowany. Następca Katarzyny, car Paweł (który wg pogłosek miał być jego synem), urządził mu wspaniały pogrzeb.
Od wielu lat historycy toczą spory, dotyczące oceny postaci króla. Część z nich jest przekonana, że król mógł zrobić zdecydowanie więcej, by powstrzymać upadek państwa. Do tego potrzeba było jednak silnej woli i determinacji, której najpewniej mu zabrakło. Uczuciowe związki z carycą Katarzyną, od której był całkowicie uzależniony, spowodowały, że okazał się władcą niesamodzielnym, bardzo podatnym na wpływy dworu petersburskiego. Świadczyć o tym może doprowadzenie przez niego do interwencji wojsk rosyjskich przeciwko konfederacji barskiej, przedwczesna kapitulacja w czasie wojny w obronie Konstytucji 3 Maja i przystąpienie do Targowicy. Uległ także naciskom Katarzyny i abdykował - podobno w zamian za obietnice spłaty jego wielomilionowych długów. Obrońcy króla wskazują natomiast na jego zasługi w zakresie edukacji i rozwoju gospodarczego kraju oraz na prowadzony przez niego mecenat nad kulturą i sztuką, co miało pomóc Polakom zachować tożsamość narodową przez długie lata niewoli. Błędy polityczne króla tłumaczą natomiast rosnącą niepowstrzymanie potęgą sąsiadów. Tak czy inaczej - na czele zagrożonej upadkiem Rzeczypospolitej nie stanął monarcha z charyzmą, cechami wielkiego przywódcy, nieugiętego wobec czynników zewnętrznych i gotowego za każdą cenę stać na straży i bronić suwerenności Rzeczypospolitej.
A może nad losem ostatniego króla Polski zapadło jakieś tragiczne fatum, bo po śmierci nawet jego doczesne szczątki nie zaznały spokoju. Król - wygnaniec, nie spoczął bowiem na zawsze w Petersburgu - wrócił do swego rodzinnego Wołczyna po 140 latach od swojej śmierci. Władze odrodzonej w 1918 r. Rzeczypospolitej czyniły bowiem starania o zwrot trumny ze szczątkami króla Stanisława. Dopiero w 1938 r. w związku z planami rozbiórki czy też przebudowy kościoła św. Katarzyny, gdzie znajdowała się trumna, rząd radziecki postanowił przekazać Polsce szczątki króla. Zgoda ta spowodowała jednak niemałą konfuzję wśród ówczesnych polskich władz. Tradycyjnie polscy królowie spoczywają w kryptach kaplicy na Wawelu w Krakowie. Ale co zrobić ze szczątkami króla o tak niejednoznacznej opinii? Podjęto zatem decyzję, aby króla pochować, bez żadnej pompy, w rodzinnym Wołczynie.
Jego szczątki zostały pośpiesznie złożone w specjalnej krypcie przygotowanej w kościele pw. Św. Trójcy. Jednak i na tym nie kończy się ta tragiczna historia. Wołczyn znalazł się po wojnie w granicach ZSRR i ponownie szczątki króla znaleźć się miały poza terytorium Polski. Już prawdopodobnie podczas przejścia radzieckiej ofensywy w 1944 r. trumna królewska została ograbiona. Dalszy etap jej unicestwienia nastąpił w 1979 r., kiedy w kościele, zmienionym na magazyn nawozów sztucznych, zawalił się strop. Do kościoła wtargnąć wówczas miała grupa mieszkańców w poszukiwaniu rzekomych skarbów. Paradną, ołowianą trumnę pocięto palnikami. Kości wyrzucono na posadzkę. Dwie puszki, zawierające serce i wnętrzności króla zostały zrabowane. Kiedy strona polska wystąpiła w 1988 r. do władz radzieckiej (jeszcze) republiki białoruskiej w sprawie powrotu króla, specjalna wspólna komisja mogła zebrać tylko fragmenty szat królewskich i szczątki odłamków kostnych - zapewne należących do Króla. Pochowano je już z należną królowi ceremonią w katedrze św. Jana w Warszawie w 1995 r. Stanisław August spoczął ostatecznie w Warszawie, nieopodal Zamku Królewskiego, na którym po uchwaleniu Konstytucji Trzeciomajowej, patriotycznie nastawieni posłowie, mieszczanie i lud miasta, wznosili okrzyki: „Vivat król! Vivat Sejm! Vivat wszystkie stany!".

dr Elżbieta Książek, Brześć

17-07
17-07
l2 lutego 2008 r. Polacy w Brześciu uczcili 210. rocznicę śmierci Stanisława Augusta z Bożej łaski i woli Narodu, Króla Polskiego, Wielkiego Księcia Litewskiego, Ruskiego, Żmudzkiego, Kijowskiego, Wołyńskiego, Podolskiego, Inflanckiego, Smoleńskiego. Uroczyście złożyli kwiaty pod ruinami Kościoła św.Trójcy w Wołczynie - miejscu ostatniego spoczynku Króla - Henryk Litwin, Ambasador RP na Białorusi, Jarosław Książek, Konsul Generalny RP w Brześciu wraz z delegacją Konsulatu, Włodzimierz Wysocki, zastępca prezydenta Lublina z delegacją urzędu miejskiego, ks. proboszcz parafii w Kamieńcu i Wysokim Jan Wasilewski, członkowie redakcji 'Ech Polesia' oraz Związku Polaków na Białorusi, delegacja Polskiej Macierzy Szkolnej na Białorusi, a także mieszkańcy Wołczyna i okolic. Została odprawiona Msza św. za spokój duszy ostatniego Króla Rzeczypospolitej Obojga Narodów o godz.18.00, w Kościele pw. Podwyższenia Krzyża Świętego w Brześciu. W trakcie Mszy św. było zaprezentowane Requiem na śmierć Krуla Stanisława Augusta Józefa Kozłowskiego w wykonaniu solistów i chóru Warszawskiej Opery Kameralnej. Józef Kozłowski (1757-1831) był nauczycielem Michała Kleofasa Ogińskiego. Póżniej w Petersburgu został dyrektorem muzycznym carskich teatrów i nadwornym kompozytorem. To właśnie on wprowadził do rosyjskiej muzyki poloneza, a jego kompozycja „Grom pobiedy rozdawajsia" do 1833 r. była hymnem państwowym Rosji. Requiem es-mol na śmierć Krуla Stanisława to jedyne dzieło, które przyniosło kompozytorowi sławę w Polsce. Po raz pierwszy zostało wykonane w Petersburgu 25.11.1798 r. podczas uroczystości pogrzebowych Króla Stanisława Augusta.

echo_polesia
echo_polesia

Dodaj komentarz

Regulamin komentowania w serwisie kronikarz.org.pl

  1. Redakcja serwisu kronikarz.org.pl zastrzega sobie prawo do usuwania lub moderowania komentarzy zawierających treści obraźliwe albo odbiegających od tematu komentowanej wiadomości. Decyzję o usunięciu całości lub fragmentu wpisu podejmuje Moderator i jest to decyzja nieodwołalna (więcej informacji pod Regulaminem w Forumowym ABC)

  2. Niedopuszczalne jest umieszczanie przez uczestników dyskusji przekazów reklamowych i linków do stron zewnętrznych.

  3. Prosimy o unikanie błędów ortograficznych oraz komentarzy pisanych w całości WIELKIMI LITERAMI.

  4. Zapytania, opinie i uwagi skierowane bezpośrednio do redakcji serwisu prosimy przesyłać na nasz adres e-mail.

  5. Redakcja zastrzega sobie prawo do blokowania użytkowników, którzy nagminnie łamią regulamin komentowania na serwisie kronikarz.org.pl.

  6. Niedopuszczalne jest umieszczanie przez uczestników dyskusji treści sprzecznych z prawem.

  7. Proszę pod jednym tematem podpisywać się jednym pseudonimem. Autorzy komentujący jeden artykuł za pomocą różnych nicków będą blokowani, a komentarze usuwane.

  8. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
    Redakcja nie ponosi jakiejkolwiek odpowiedzialności za treść zamieszczonych na stronie komentarzy.


Kod antysapmowy
Odśwież

Jesteś tutaj: Kultura Historia Stanisław August Poniatowski Ostatni Król Polski