Jarmark św. Bartłomieja po raz drugi odbył się w Wilnie
Wileńskie jarmarki mają swoją tradycję. Ten najsłynniejszy – na św. Kazimierza, nie był na Litwie jedyny: w Wilnie odbywały się kiermasze na śś. Piotra i Pawła, czy też na św. Franciszka. Swoje święto mieli też rzemieślnicy w dniu swego patrona – św. Bartłomieja, 24 sierpnia.
Zapomniana tradycja doczekała się uwagi, bowiem 27-28 sierpnia na wileńskim placu Ratuszowym prym wiedli kontynuatorzy średniowiecznej sztuki rzemieślniczej.
Wileńska Gildia Rzemieślnicza kiermasz św. Bartłomieja zorganizowała po raz pierwszy w roku 2009 w ramach imprez związanych z przedsięwzięciem „Wilno – europejską stolicą kultury". Stał się on częścią projektu „Dziedzictwo rzemiosła wileńskiego". Jak podkreślają organizatorzy święta, istotą jarmarku jest zachowanie tradycji dawnego rzemiosła, m. in. poprzez prezentację oraz wskrzeszanie tradycji cechów działających w miastach Wielkiego Księstwa Litewskiego. Impreza nastawiona jest zarówno na turystów, jak i na mieszkańców stolicy.
W piątkowe przedpołudnie rzemieślnicze święto zapoczątkował przemarsz przedstawicieli różnych cechów. Kontynuatorzy dawnych rzemiosł przeszli od Ostrej Bramy, ul. Niemiecką, Dominikańską, Świętojańską, Zamkową i Wielką, by zapraszać przechodniów na kiermasz. Stukot końskich kopyt, dźwięki muzyki kobziarzy, stroje stylizowane na średniowieczne nikogo nie pozostawiały obojętnym, kto tego dnia znalazł się na Starówce.
Nie tylko sprzedaż
W ciągu dwóch dni prym wiedli rzemieślnicy, ale nie brakowało też imprez towarzyszących. Plac wileńskiego Ratusza zamienił się w średniowieczny rynek, gdzie wśród gwaru przekupniów odbywały się wyroki sądowe, artyści odgrywali przedstawienia, koledzy spotykali się przy kuflu piwa. Uroku wszystkiemu dodawała stylizacja: przedstawiciele poszczególnych cechów bądź gildii byli ubrani w stroje z epoki, prezentowali też warsztaty. Zresztą, co też podkreślili członkowie Łotewskiego Stowarzyszenia „Senas vides darbnica", specjalizującego się w sztuce dawnego garncarstwa, istotne w ich pracy jest zaprezentowanie swojego dzieła, technik średniowiecznego rzemiosła, zainteresowanie innych, a nie tylko sprzedaż.
Łotewskie stowarzyszenie po raz pierwszy wzięło udział w jarmarku św. Bartłomieja, aczkolwiek z prezentacją swoich dzieł na Litwie gościło już po raz kolejny. Jego członkowie są niejako kontynuatorami pracy archeologów. Na podstawie poszczególnych elementów znalezionych przedmiotów starają się odtworzyć cały proces produkcji. Oprócz wyrobów glinianych prezentowali także sztukę dziergania rękawic, czapek przy użyciu nie drutów, ale igły.
Mydło z popiołu
Witrażystka Danguole Matijošiene sztukę układania szkiełek przejęła od ojca. Podczas kiermaszu potrafiła godzinami opowiadać, jak się kiedyś wykonywało witraże, jakiego materiału i instrumentów używano. Opowieściom towarzyszyła prezentacja dawnych, jak i tych nowoczesnych narzędzi.
Kowale rozdmuchiwali miechy, zaś żar ogniska przyciągał wielu ciekawskich, którzy ciągnęli tam, gdzie było ciepło. O obróbce drewna opowiadał Algis Verseckas, który w ciągu kilkunastu minut wystrugał na warsztacie, wykonanym na wzór średniowiecznego, drewnianą miskę. Panie nie ominęły stoiska Kowieńskiego Muzeum Historii Medycyny i Farmacji oraz Mindaugasa Makutenasa z podwileńskiej wsi Stakiniszki. Goście z grodu nad Niemnem prezentowali zastosowanie ziół i ziołolecznictwa częstując landrynkami z traw, zaś pan Mindaugas przywiózł mydło domowej roboty. Prezentował też sposób robienia mydła z popiołu, a każdy wątpiący mógł wypróbować je, myjąc ręce w fontannie.
Lanie świec, sztuka ręcznego introligatorstwa, patchwork – to wszystko było dostępne na jarmarku.
Święto urozmaicili artyści
Uwagę dzieci przyciągało stoisko, gdzie można było własnoręcznie lub przy pomocy rodziców wykonać lalkę. Święto urozmaicili aktorzy Wileńskiego Teatru Lalek „Lele", inscenizując bajki dla dzieci. Artystyczne popisy, prezentujące tańce i muzykę późnego średniowiecza i renesansu, widzowie obejrzeli w wykonaniu zespołów „Festa Cortese", „Vox animae" oraz przybyłego z Czech „Remdih". Na zakończenie imprezy odbyła się prezentacja strojów zaprojektowanych na wzór z przełomu XIV-XV wieku.
Kaci w centrum uwagi
Szczególną uwagą cieszyło się „stoisko" katów. Wymiar kar (czy to chłosta, czy też obcięcie ręki, a w najgorszym przypadku głowy) odbywał się publicznie. Najbardziej odpowiednie miejsce do tego to miejski rynek, czyli plac przed ratuszem. Z „katem" za symbolicznego lita można było zrobić zdjęcie, obejrzeć jego „warsztat".
Powrotem do dawnych tradycji miasta można nazwać odradzający się jarmark św. Bartłomieja. Czy zdobędzie on popularność, czy ściągnie tłumy jak wileński Kaziuk? Czas pokaże. Na razie należy wierzyć, że tradycja pielęgnacji rzemiosła dawnych cechów wileńskich pozostanie żywotna i krzewiona przez pokolenia.
Teresa Worobiej
Na zdjęciach: z okazji uroczystości św. Bartłomieja można było głowę stracić od kunsztu rzemieślniczego albo... toporu katowskiego.
Fot. autorka
W roku 1495 w przededniu święta św. Bartłomieja, patrona rzemieślników, WKL Aleksander zatwierdził pierwszy statut wileńskiego cechu. Przywilsej ten przypadł złotnikom. Od tego czasu dzień 24 sierpnia stał się wileńskim rzemieślnikom okazją do szczególnego święta, połączonego z jarmarkiem.
Czytaj Tygodnik wileński - http://www.tygodnik.lt/













