Kronikarz - magazyn obywatelski

  • Full Screen
  • Wide Screen
  • Narrow Screen
  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size

Nowości

Załóż swoje konto! Tylko dla zarejestrowanych użytkowników są widoczne wszystkie artykuły magazynu obywatelskiego "KRONIKARZ". Rejestracja jest BEZPŁATNA. Formularz rejestracji znajduje się pod lewym menu, w sekcji Logowanie, link Załóż swoje konto!.

 

Upokorzył Habsburga

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 2
SłabyŚwietny 

Historia mało znana...

 

Maksymilian III Habsburg, zwany der Deutschmeiste
Maksymilian III Habsburg, zwany der Deutschmeiste
Habsburgowie przez kilka wieków byli najpotężniejszą rodziną w Europie. Ich władcom nie wystarczał tytuł królewski - byli cesarzami, ich synom przysługiwał nie zwyczajny tytuł książęcy - byli arcyksiążętami.

W czasie rządów królów elekcyjnych w Polsce starali się o tron polski prawie przy każdej nowej elekcji, ale nie udało im się to, W rodzinie cesarskiej losy chłopców i dziewcząt były z góry zaplanowane, często tuż po narodzeniu. Jednym z Habsburgów, który miał życie zaplanowane od chwili urodzin był Maksymilian III. Ponieważ był dopiero piątym synem cesarza Maksymiliana II miał mniejsze szanse życiowe niż starsi jego bracia. Postanowiono zrobić go duchownym. bo dwie wielkie posiadłości biskupie były do obsadzenia. Zmieniono jednak plany gdy zaistniała możliwość zrobienia kariery w niemieckim zakonie krzyżowym, zwanym w Polsce popularnie krzyżackim, bo otwarła się możliwość objęcia prestiżowej pozycji wielkiego mistrza. Na razie po złożeniu ślubów zakonnych został zastępcą żyjącego jeszcze staruszka wielkiego mistrza. Zakon choć wciąż potężny i bogaty nawet po sekularyzacji państwa krzyżackiego w Prusach, potrzebował zasadniczych zmian i reform. Pozycja króla Rzeczpospoltej Obojga Narodów była smaczniejszym kęskiem po nagłej śmierci Stefana Batorego niż godności zakonne.

 


 

Maksymilian odwiesił więc na kołku służbę zakonną i plany reform by ubiegać się o pozycję króla. Był prawie pewnym zwycięstwa, bo reprezentował sobą majestat i potęgę Cesarstwa Rzymskiego, a więc Rzeczpospolita miałaby potężnego sojusznika, no i jak to było wówczas we zwyczaju rozdawał na lewo i prawo ważniejszym osobistościom w kraju duże sumy pieniędzy by na niego głosowali. W ten sposób zdobył dla siebie większość hierarchów, wielu magnatów, a wśród nich najpotężniejszy chyba w owych czasach klan magnacki w Rzeczpospolitej - czterech braci Zborowskich. Drogę do tronu zagrodził mu Jan Sarius Zamoyski. W młodości był skromnym szlachcicem na dwóch wioskach, był jednak ambitnym, mądrym, wykształconym człowiekiem, świetnym mówcą. Stał się trybunem ludowym szlachty. Szlachta za jego namową wybrała dziesięć lat wcześniej na drugiego króla elekcyjnego Rzeczpospolitej mało znanego księcia Siedmiogrodu Stefana Batorego. Poparli go także Zborowscy, rozdzielając między sobą najważniejsze urzędy i godności w kraju jeszcze przed wyborem go na króla. To było coś w rodzaju dzielenia skóry na żywym niedźwiedziu. Batory dobrze wiedział komu w rzeczywistości zawdzięcza tron, więc by nie frustrować Zborowskich najstarszemu z nich Janowi oddał kasztelanię gnieźnieńską i hetmaństwo nadworne, innych braci pominął, a dwa najbardziej pożądane stanowiska państwowe: kanclerza wielkiego koronnego i hetmana wielkiego w Koronie Batory powierzył Zamoyskiemu. To automatycznie ustawiło Zborowskich przeciwko Batoremu, stali się odtąd zagorzałymi zwolennikami Habsburgów. Jan Zamoyski stał się prawą ręką Batorego. Poza darowiznami ziemskimi król oddał mu swoje królewskie posiadłości w zarządzanie, co więcej, oddał mu bratanicę Helenę za żonę. Była wtedy bardzo młodą kobietą i nie była katoliczką. Oddano ją do klasztoru katolickiego gdzie przez długi czas poddano ją indoktrynacji, ona nie chciała się nawrócić, ale ostatecznie chyba to się stało, bo dostała nowe imię Gryzeldy i wyszła za Jana. Ten ostatni podarunek Batorego był wyjątkowo ważnym dla Zamoyskiego. Mimo jego geniuszu przywódczego, mimo piastowania najważniejszych godności w kraju, mimo ogromnego bogactwa, jakie w krótkim czasie zgromadził, był do tej pory traktowany przez polskich panów jak parias. Małżeństwo z ulubioną bratanicą króla nobilitowało go już tak bardzo, że skończyły się prymitywne opowiastki o nim jako chudopachołku, nikt mu nie mógł wytknąć niskiego pochodzenia społecznego, bo teraz zagniewałby tym i króla. Zborowscy robili jednak wszystko by usunąć w cień Zamoyskiego. Różnego rodzaju pomówienia i machinacje kończyły się w sądzie, gdzie Zamoyski sprawę wygrywał, ale kto by śmiał egzekwować wyroki sądowe przeciw tak potężnym panom. Wkrótce pogarda Zborowskich wobec Zamoyskiego zmieniła się w szaloną nienawiść rodu przeciw niemu i przeciw królowi.

Piątym najmłodszym Zborowskim był Samuel. Za zamordowanie kasztelana przemyskiego skazano go na banicję z kraju. Poza granicami Rzeczpospolitej był kilka razy wykorzystywany przez Batorego np. jako szpieg w Stambule, poseł na Sicz, nawet walczył po stronie króla w wyprawach. Zamoyski nienawidząc całego klanu Zborowskich dowiedział się, że Samuel przekroczył granicę polską, kazał go natychmiast schwytać, sprowadzić do Krakowa i tu jako kasztelan tego miasta skazał go na karę śmierci potwierdzoną przez Batorego - karę wykonano na Wawelu. To wywołało szok u magnatów i szlachty, bo Samuel już był ukarany banicją, a przysłużył się w czasie odbywania kary krajowi; w głowie się nikomu nie mieściło, by za zwykłe przekroczenie granicy przez banitę można go było karać śmiercią. Polska podzieliła się na dwa nienawidzące się obozy. Zamoyski i Batory stracili respekt w narodzie, no ale Batory nagle umarł i trzeba było wybrać nowego króla. Zamoyski i większość szlachty wybrała spowinowaconego przez matkę z Jagiellonami Zygmunta Wazę. Zborowscy nie uznali tego wyboru, odczekali na błoniach Woli aż się rozjedzie szlachta i wybrali na króla Maksymiliana III Habsburga. W stronę Krakowa - miejsca koronacji królów - ruszyły w pośpiechu wojska Zamoyskiego i Maksymiliana. Zamoyski był szybszy, zdążył nawet wzmocnić obwarowania miasta i przygotował jego obronę. Samowola Zborowskich i ruchy wojenne Habsburga, który w stronę miejsca koronacji jechał w silnej obstawie wojskowej odwróciła w większości mądrych i myślących Polaków od Zborowskich w stronę Zamoyskiego. Był wytrawnym żołnierzem i dowódcą. Miał do pomocy kilku wybitnych rycerzy jak Marka Sobieskiego, dziadka przyszłego króla i swego siostrzeńca Stanisława Żółkiewskiego, później jednego z największych hetmanów polskich. Maksymilian liczył na pomoc Niemców, których dużo mieszkało w Krakowie. I tak się stało: niemieccy garbarze potajemnie otwarli bramę przy której mieszkali, do miasta wcisnęły się dwa oddziały knechtów. Kontratak piechoty pod dowództwem samego Zamoyskiego i małego oddziału husarów Marka Sobieskiego opanował sytuację. Maksymilian wycofał się do granicy cesarstwa na Śląsk i tu odreagowywał po klęsce przez niszczenie wiosek i morderstwo własnych obywateli, bo w jego mniemaniu był ich królem. Kilkudziesięciu garbarzy krakowskich za zdradę uśmiercono.

Zygmunt III Waza po koronacji miał dosyć panoszenia się Maksymiliana w granicach Polski, więc wysłał na południe Zamoyskiego na czele ok. 6 tysięcy żołnierzy. Siły obu stron były równe, ale Maksymilian znając zdolności wojskowe tego człowieka, schronił się pod Byczyną na terenach cesarstwa. Do głowy mu nie przyszło by Zamoyski odważył się przekroczyć granicę cesarstwa; ten jednak odważył się i wydał Maksymilianowi 25 stycznia 1588 r. bitwę, którą nie tylko wygrał, ale i wziął go do niewoli. To była niezwykła gratka dla Zamoyskiego - mieć za jeńca syna cesarskiego i w dodatku pretendenta do tronu polskiego, bo był ogłoszony królem polskim przez biskupa lwowskiego. Hetman traktował tego swego jeńca z największym szacunkiem i respektem, ciągle nieco zakompleksiony swym skromnym pochodzeniem społecznym był wprost zachwycony tym obrotem sprawy. Gdy jeszcze na polu bitwy liczono i zbierano trupy i grzebano wszystkich poległych w jednym grobie (a było ich od 300 do 500 tysięcy) przez kilka godzin przyjmował w swym namiocie dostojnego gościa, zaprosił go do swego nowozbudowanego miasta renesansowego Zamościa, otoczył opieką i przepychem, nawet stali się przyjaciółmi. Uwolić go nie mógł zanim nie zdobył pod przysięgą oświadczenia, że zrzeka się pretensji do tronu polskiego, bo, jak by nie było, prawidłowo wybrany i już uroczyście koronowany król Zygmunt III Waza rządził od kilku miesięcy krajem. Zamoyski celowo przeciągał negocjacje z Maksymilianem, bo miał tajemny plan: chciał by był on ojcem chrzestnym jego drugiego, jeszcze nienarodzonego dziecka - Gryzeldy. Pierwsze dziecko, dziewczynkę, urodziła martwe. Dziecko drugie wreszcie przyszło na świat, była to też dziewczynka. Natychmiast je ochrzczono z Maksymilianem w roli głównej - trzeba się było śpieszyć, bo matka umarła trzy dni po porodzie, a dziewczynka po dwóch tygodniach opuściła ten świat. Maksymilian wreszcie zatęsknił za Wiedniem, przygotował nieudaną ucieczkę, Zamoyski umieścił go w więzieniu, a faktycznie w dobrze strzeżonym areszcie domowym w położonym niedaleko Zamościa Krasnymstawie. Dopiero teraz syn cesarza zrozumiał, że bez zrzeczenia się pretensji do tronu polskiego nie może rozpocząć nowego etapu w życiu. Podpisał co trzeba, ale po przekroczeniu granicy polsko-cesarskiej wyparł się tego i przez jeszcze długie lata nazywał się królem Polski. Wrócił do swego poprzedniego "zajęcia", ale już teraz w roli wielkiego mistrza. Rzeczywiście zreformował i unowocześnił regułę zakonu krzyżackiego, może dlatego zakon dotrwał do dzisiejszych czasów, a jego obecny wielki mistrz z ciekawością oglądał klęskę swych rycerzy na polach grunwaldzkich w 2010 r, w szechsetną rocznicę oryginalnej bitwy.

Po tym epizodzie z Maksymilianem Zamoyski desperacko szukał kobiety, która dałaby mu męskiego potomka. By nie rozproszyć swych majętności (w roku swej śmierci w 1605 roku był właścicielem 11 miast i 200 wsi, był także dzierżawcą dóbr królewskich w 12 miastach i 120 wsiach) stworzył tak zwaną ordynację, w której tylko najstarszy męski potomek może być właścicielem całego majątku, a z braku potomka najstarszy i najbliższy ordynatowi mężczyzna z rodu. Późniejsi ordynaci dobrze gospodarzyli majątkiem tak że w okresie najpomyślniejszym był on porównywalny do średniej wielkości województwa Polski, dokładniej do wielkości województwa lubelskiego. Zamoyski prawie nie schodził z konia; by wymienić wszystkie jego zwycięstwa, trzeba by poświęcić na to stronę maszynopisu. Wojowanie było koniecznością, a on kochał sztukę, naukę. To była odskocznia od trudów wojennych. Dał architektowi ogólny plan Zamościa - tej perełki archtektonicznej Polski wschodniej - pilnował budowy umocnień obronnych miasta, tak że na przestrzeni dziejów do czasu odsprzedania Zamościa władcom tych terenów na początku XIX w. nigdy nie zostało ono zdobyte szturmem. Ufundował w Zamościu czwarty uniwersytet Rzeczpospolitej. Sam miał własną prywatną armię złożoną z 4000 piechurów i 2000 łuczników, choć nie obawiał się oblężenia, bo wrogowie znając jego geniusz wojskowy omijali miasto szerokim łukiem. Już w pełni uznany przez wszystkich za prawdziwego magnata miał poważny osobisty kłopot. Mimo trzech małżeństw nie miał potomstwa. W pośpiechu zawarł czwarte z Barbarą Tarnowską, ta obdarzyła go synem Tomaszem, drugim ordynatem, człowiekiem mądrym, szanowanym i uhonorowanym wieloma różnymi urzędami w Królestwie.

O bitwie pod Byczyną mało się mówi i pisze. I chociaż nie była to wielka bitwa w historii Rzeczpospolitej, miała ona ogromne znaczenie polityczne - odsunęła Habsburgów nie tylko od tronu polskiego, ale i od zawojowania kraju przez nich. Przez dwa wieki Polska nie była zagrożona od południa, dopiero rozpijaczona i zdemoralizowana polska szlachta i magnateria pod koniec XVIII w. niejako zaprosiła cesarstwo do uczestnictwa w dwóch z trzech rozbiorów Polski.

Czytaj : http://www.gazetagazeta.com/
Czytaj : http://www.gazetagazeta.com/

Dodaj komentarz

Regulamin komentowania w serwisie kronikarz.org.pl

  1. Redakcja serwisu kronikarz.org.pl zastrzega sobie prawo do usuwania lub moderowania komentarzy zawierających treści obraźliwe albo odbiegających od tematu komentowanej wiadomości. Decyzję o usunięciu całości lub fragmentu wpisu podejmuje Moderator i jest to decyzja nieodwołalna (więcej informacji pod Regulaminem w Forumowym ABC)

  2. Niedopuszczalne jest umieszczanie przez uczestników dyskusji przekazów reklamowych i linków do stron zewnętrznych.

  3. Prosimy o unikanie błędów ortograficznych oraz komentarzy pisanych w całości WIELKIMI LITERAMI.

  4. Zapytania, opinie i uwagi skierowane bezpośrednio do redakcji serwisu prosimy przesyłać na nasz adres e-mail.

  5. Redakcja zastrzega sobie prawo do blokowania użytkowników, którzy nagminnie łamią regulamin komentowania na serwisie kronikarz.org.pl.

  6. Niedopuszczalne jest umieszczanie przez uczestników dyskusji treści sprzecznych z prawem.

  7. Proszę pod jednym tematem podpisywać się jednym pseudonimem. Autorzy komentujący jeden artykuł za pomocą różnych nicków będą blokowani, a komentarze usuwane.

  8. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
    Redakcja nie ponosi jakiejkolwiek odpowiedzialności za treść zamieszczonych na stronie komentarzy.


Kod antysapmowy
Odśwież

Jesteś tutaj: Kultura Historia Upokorzył Habsburga