Rodzice Marii, pobrali się 25 lipca 1908 roku w Poznaniu. Marylka była najstarszą córka z czworga dzieci.
Ojciec Kazimierz, urodzony w roku 1873, syn powstańca styczniowego z roku 1863. Dziadek Marii - ojciec Kazimierza - powstaniec, uciekając przed aresztowaniem, we wsi pod Poznaniem zamienił swoje ubranie oraz rodowe nazwisko z chłopem o nazwisku Szymkowiak. Bojąc się zsyłki na Syberię, nie zmienił przybranego nazwiska.
Ojciec Marii, Kazimierz skończył studia artystyczne w Dreźnie i w Poznaniu założył Artystyczny Zakład Fotograficzny specjalizujący się w portretach kolorowanych ręcznie. Zakład mieścił się przy Alejach Marcinkowskiego 25 i zatrudniał 12 pracowników.
Matka Marii, Zofia Brylińska urodziła się dnia 5 grudnia 1881 roku w Warszawie. Pochodziła z rodziny Brylińskich herbu Gryf. Na cmentarzu w Poznaniu w Alei Zasłużonych znajdują się dwa groby Brylińskich pod opieką Harcerzy ze szkoły w Poznaniu. Zofia Brylińska, niezwykłej urody, utalentowana w malarstwie artystycznym, była blisko spokrewniona z Józefem Sztechmanem – dziadkiem Agnieszki Osieckiej, która była znaną poetką. Również jej bliskim krewnym był profesor muzyki Wacław Brzeziński, który wylansował śpiewaka Jana Kiepurę.
Poznań znajdował się pod zaborem niemieckim. Maria najstarsza, miała młodsze rodzeństwo: Barbarę, Elżbietę i Antoniego. Maria wraz z młodszą siostrą Basią, uczęszczały do szkoły niemieckiej w Poznaniu. Nie wolno było rozmawiać na przerwach po polsku, ale Maria pochodziła z rodziny o silnych tradycjach patriotycznych i w wieku lat ośmiu odważnie przyznała się do polskości, za co została publicznie napiętnowana podczas apelu w obecności uczniów całej szkoły.Wojna spowodowała przedwczesną śmierć ojca w dniu 2 czerwca 1918 roku, oraz zmarła siostrzyczka Elżbieta, pare miesięcy przed uzyskaniem przez Polskę niepodległości po 123 latach. Trójka pozostałych dzieci została pod opieką matki, ale życie zmieniło się dramatycznie po I wojnie światowej, bez ojca. Maria od dziecka chciała zostać lekarką, jednak studia były za drogie, przekraczały możliwości rodziny.
Marylka, odziedziczyła urodę po ojcu: blond włosy i niebieskie oczy a młodsza o półtora roku Basia, po matce: czarne oczy i ciemne włosy.Maria, po maturze, już w wolnej Polsce i skończeniu kursów z zakresu księgowości w okresie 1931-1936 pracowała w Warszawie w Zakładach Inżynieryjnych. Wiosną 1936 roku Maria zachorowała na zapalenie płuc i w celach leczniczych wyjechała do Zakopanego na pare tygodni. W tym samym czasie w pensjonatach w Zakopanem na leczeniu klimatycznym przebywało wielu młodych ludzi ze środowiska akademickiego.
Spędzali czas nie tylko na leczeniu chorych płuc, ale chodzili na wycieczki w góry i tam poznała swego przyszłego męża Kazimierza Z. Dulskiego herbu Przegonia, absolwenta Politechniki Warszawskiej. Pobrali się w Warszawie po trzech miesiącach znajomości w dniu 25 sierpnia 1936 roku w kościele na Placu Trzech Krzyży.
Kazimierz dostał pracę w elektrowni w Bielsku Białej, na stanowisku naczelnego inżyniera. Było to wówczas miasteczko bardzo proniemieckie i zmuszano Kazimierza biegle władającego językiem niemieckim do podpisania listy volksdeutch. Szykany były tak duże dla całej rodziny, że krótko przed wybuchem II wojny światowej z maleńkim synkiem Zbyszkiem zdecydowali się na opuszczenie miasta po kryjomu i znaleźli spokój od prześladowań w mieście włókienniczym w Łodzi. Kazimierz dostał pracę w elektrowni łódzkiej. Jednak i w Łodzi, mieście robotniczym, Polacy mieli bardzo trudne życie i byli prześladowani.
W czasie II wojny światowej, Maria wykorzystała swoją wspaniałą znajomość języka niemieckiego, aby nieść pomoc Polakom w niemieckich więzieniach i szpitalach. Pracowała społecznie w Caritasie w Łodzi; zanosiła paczki, była tłumaczką. Niosła pociechę konającym w piwnicach i kawałek chleba głodującym. Swoją charytatywną działalnością zwróciła uwagę gestapo, którzy dwa razy w tygodniu po czterech uzbrojonych przemaszerowywali przez mieszkanie. Zagrozili, że następnym razem zabiorą wszystkich „na odpoczynek”. Był to rok 1942. Po tej niemiłej obietnicy, rodzina pod osłoną nocy, zmieniła mieszkanie zostawiając meble dla niepoznaki.
Okres wojny spowodował olbrzymie wycieńczenie Polaków i katastrofalny głód w dużych miastach. Krótko przed zakończeniem wojny urodziło się drugie dziecko Basia. Aby oszukać przejmujący głód ciążowy, Maria żuła gazety i zeskrobywała wapno ze ściany. Zima była wtedy sroga, także oddali Zbyszka pod opiekę wujostwa Marii i Wacława Tarnowskich. Wujowstwo, mieszkali w dworku z dala od działań wojennych.
Córka wujowstwa Wanda, zrobiła doktorat na uniwersytecie w Sorbonie z pedagogiki.
Dr Wanda Tarnowska, łączniczka Powstania Warszawskieg o, zginęła w kanałach pod koniec Powstania. Jej imieniem została nazwana szkoła w Poznaniu.
W Łodzi w czasie II wojny światowej, Maria wraz z mężem aby nie zamarznąć ogrzewali pomieszczenie owijając fekalia w gazety i spalając w piecu.
Maria Dulska jest matką dwójki dzieci: syna Zbigniewa (zmarł 12 października 2006 roku) i córki Barbary.
Podczas wojny, Maria pracując społecznie nawiązała łączność z księżmi, oraz siostrami zakonnymi; szczególnie z Siostrami Urszulankami. W latach 1948-52 podjęła tajne studia w Wyższej Szkole Wiedzy Religijnej w Łodzi, które skończyła celująco. Między innymi byli jej wykładowcami: ks.Emil Weber, ks.prof. Weisser, ks.Witold Pietkun, ks. Tadeusz Roztworowski, ks.prof. Stanisław Bajko.
W trakcie studiów podjęła pracę jako katechetka przy kościołach w Łodzi, nauczała w bardzo licznych klasach po 120 dzieci; uczyła dzieci od I klasy podstawowej do klasy XI maturalnej. Praca przy kościołach nie była opłacana; nie było funduszy w czasach stalinowskich na tego typu działalność. Rodzina była szykanowana, szczególnie mąż Marii, który po II wojnie światowej wraz z grupą kolegów był założycielem Politechniki Łódzkiej, gdzie potem był wykładowcą na Wydziale Elektrycznym. Wielokrotnie ówczesne władze polityczne, wzywały męża - Kazimierza na rozmowę z pogróżkami. Pomimo wielkich nacisków Kazimierz wybrał bezpartyjność, a Maria nie zrezygnowała z pracy charytatywnej i nauczania przy kościele. Przez prawie 60 lat pracy nauczycielskiej, wykształciła w duchu religijnym tysiące młodych ludzi, i wciąż po latach utrzymuje kontakt listowy ze swoimi wychowankami i ich rodzinami.
Barbara Szymkowiak, młodsza siostra Marii wyszła za mąż w Poznaniu za Mariana Jedlickiego, profesora prawa międzynarodowego Uniwersytetu Poznańskiego, wykładowcę na uniwersytetach: Sorbonie i Oxford. Po śmierci męża z szacunku i miłości do niego skończyła studia uniwersyteckie z dziedziny prawa, aby móc uporządkować wykłady męża i opublikowała zbiór wykładów w formie książki. Przez ponad 30 lat pracowała na Uniwersytecie Poznańskim w rektoracie jako radca prawny.
Maria Dulska w Polsce należała do Klubu Inteligencji Katolickiej prowadzonego przez kardynała księdza Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Podczas dni skupienia na Jasnej Górze wykładowcami byli księża profesorowie z Uniwersytetu KULu, między innymi Kardynał Karol Wojtyła, Kardynał Stefan Wyszyński.
Pracowała społecznie w Związku Nauczycielstwa Polskiego w Łodzi, odwiedzała i opiekowała się chorymi nauczycielami. Przez szereg lat działała także społecznie w Kole Praktyczna Pani. W roku 1976 po tragicznej śmierci męża, wstąpiła do III Zakonu Franciszkańskiego. Opiekowała się siostrami zakonnymi w Łodzi w dzielnicy Śródmieście i Polesie, przygotowywała prelekcje dla sióstr.
Pracę katechetyczną podejmowała zawsze bezinteresownie, mając jako cel dobro ludzkie, nauczenie dzieci języka ojczystego polskiego, przybliżenie spraw polskich oraz kształtowanie wartościowego człowieka.
Zawsze pełna inwencji opracowała do nauczania kolorowe plansze, oraz napisała książkę pomocną dla rodziców, których dzieci uczęszczają na lekcje religii.
Od roku 1985 przebywa w RPA w Johannesburgu u córki i zięcia, gdzie natychmiast włączyła się aktywnie w pracę katechetyczną przy kościele w Norwood za aprobatą ks Infułata dr Jana Jaworskiego. Uczyła dzieci, które urodziły się poza Polską; nauczyła je mówić i czytać po polsku, a także przybliżyła dzieciom Boga. W Johannesburgu, pomimo podeszłego wieku wykształciła w szkole niedzielnej oraz kompletach indywidualnych w domu, ponad 100 dzieci i młodzieży.
W roku 1999 z okazji ukończenia 90 lat życia, na wniosek pani ambasador profesor Zofii Kuratowskiej, otrzymała od Rządu RP - Złoty Krzyż Zasługi w uznaniu pracy nauczycielskiej, krzewieniu mowy polskiej wśród dzieci urodzonych na obczyźnie. W tym roku przypada 59 lat pracy nauczycielskiej.Maria Dulska ma 7 wnuków, 6 prawnuków.
W dniu 4 czerwca 2009 roku Maria Dulska skończy 100 lat życia, wciąż pisze ciekawe listy do przyjaciół rozrzuconych po świecie, oraz tu w Johannesburgu udziela konsultacji a także służy dawnym swoim uczniom radą i pomocą w rozwiązaniu trudnych problemów życiowych.
Czynnie zaangażowana w pracę społeczną córki działającej w Zjednoczeniu Polskim w Johannesburgu, pisze listy, wspomnienia oraz zajmuje się korektą artykułów przygotowywanych do druku w Wiadomościach Polonijnych wydawanych dla Polonii w Johannesburgu.
opracowała córka : Barbara M.J.Kukulska












