Zgodnie z daną obietnicą i dzięki życzliwości pana prof. TOMASZA SCHRAMMA publikujemy część 3 "TATRY LAT DAWNTCH" autorstwa nieżyjacego już prof. Ryszarda Wiktora Schramma. Drugą część czytelnicy KRONIKARZA - Magazynu obywatelskiego przeczytają tu:
Tatry lat dawnych cz. 2
Okres ten przynosi również zjednoczenie polskiego ruchu wysokogórskiego, rozbitego dotychczas na trzy oddzielne organizacje: Sekcję Turystyczną P.T.T., Sekcję Taternicką A.Z.S. w Krakowie i Koło Wysokogórskie Oddziału Warszawskiego P.T.T. Ta niewygodna, szczególnie dla poczynań zagranicznych, wielotorowość już na początku lat trzydziestych skłoniła kierownictwa wszystkich organizacji do podjęcia rozmów i starań na temat utworzenia jednego stowarzyszenia taternickiego. W jesieni 1933 roku po długich i żmudnych pracach przygotowawczych doprowadzono sprawę zjednoczenia do pomyślnego końca: powstał mocny pod względem organizacyjnym i liczebnym Klub Wysokogórski P.T.T., którego ster wzięło w ręce środowisko warszawskie, a na jego czele stanął właściwy twórca odrodzenia taternictwa polskiego po pierwszej wojnie światowej, Marian Sokołowski.
Działalność zimowa po wspaniałych sukcesach na Jaworowym i Małym Kieżmarskim utrzymuje się nadal na wysokim poziomie, choć jest domeną niewielkiej tylko grupy, l kwietnia 1934 roku Jakub Bujak, Marian Sokołowski i Maciej Zajączkowski wchodzą na Mały Durny Szczyt z kotliny pod Miedzianymi Ławkami, dokonując przy okazji pierwszego trawersowania zimowego Durnej Przełęczy. Tak ulubione przez taterników polskich otoczenie Doliny Czarnej Jaworowej eksploatują w kwietniu 1935 roku Stefan Bernadzikiewicz, Stanisław Luxemburg i Wawrzyniec Żuławski, dokonując przede wszystkim pięknego i w wielkim stylu wejścia przez Dolinę Śnieżną na Lodowy Szczyt.
Wreszcie zima 1936 roku przynosi decydujący atak na spiętrzającą się wprost nad Morskim Okiem olbrzymią północną ścianę Mięguszowieckiego Szczytu, podjęty przez doskonałą dwójkę zimowych rekordzistów tatrzańskich: Korosadowicza i Staszla.
| "Idąc po raz trzeci na Mięguszowiecki z Jaśkiem Staszlem w kwietniu" - pisze Korosadowicz - "byliśmy zdecydowani na wszystko: albo ty nasz, albo my twoi. Postanowiliśmy sforsować ścianę za wszelką cenę... Dlatego wszystkie siły włożyliśmy w pierwsze uderzenie. Tak od razu Mięguszowiecki po łbie. Uderzenie było istotnie potężne - komin puścił względnie łatwo - haki lodowe i raki systemu Grivel zrobiły swoje." |
Trzy dni ciężkiej walki przyniosły najpiękniejszy sukces zimowy na przestrzeni wielu lat.
Po tym sukcesie następuje jakby pewne zahamowanie taternictwa zimowego i dopiero sezon 1938/39 roku przynosi znowu zdobycz naprawdę wielkiej miary. 10 kwietnia Gosławski, Korosadowicz, Paszucha i Paully atakują północną ścianę Galerii Gankowej drogą klasyczną, osiągając pod wieczór końcowy komin. Niestety podczas biwaku w ścianie prowadzący atak Paully, oraz Korosadowicz ulegają odmrożeniom. Gosławski i Paszucha, odprowadziwszy ich do Roztoki, wracają 12 pod ścianę i przenocowawszy w namiocie dokonują wejścia 13 kwietnia.
W paru ostatnich sezonach przed wybuchem drugiej wojny, po okresie pewnej posuchy i braku dopływu młodych sił, zaczynają się pojawiać w Tatrach, choć z rzadka, nowi ludzie. W roku 1937 zwraca na siebie uwagę szeregiem pierwszorzędnych powtórzeń Włodzimierz Gosławski oraz Tadeusz Orłowski rozwiązujący w tym sezonie kilka nowych problemów. W jesieni 1938 roku Orłowski dokonuje śmiałego wejścia głośnym z tragicznych wypadków żlebem Drege,a w zachodniej ścianie Granatów, wreszcie w 1939 roku obaj ci taternicy przechodzą północną ścianę Galerii Gankowej - nową, skrajnie trudną drogą, wiodącą otwartą ścianą pomiędzy biegnącymi depresjami drogami klasyczną i Stanisławskiego.
Zakopiańskim wychowankiem taternickim jest lwowianin Jerzy Hajdukiewicz. Równocześnie z nim pod okiem starszych - Motyki, Sawickiego, Staszla, wchodzi w Tatry grupa młodych wspinaczy zakopiańskich, rozwiązujących szereg problemów o bardzo dużych trudnościach. Rok 1939 przynosi zdobycie północnej ściany Jaworowego Rogu przez Sawickiego, Hajdukiewicza i Nesseltucha. Ci sami taternicy wchodzą też wprost od północy na Rówienkową Przełęcz Wyżnią, odstręczającym, ponurym kominem, atakowanym już bezskutecznie przez Sawickiego. W otoczeniu Hali Gąsienicowej zostaje przebyty szereg dróg pięknych i trudnych, choć niezbyt wielkich. Niemal wszystkie nowe drogi zakopiańczyków w tym sezonie są już rozwiązywane przy pomocy pierwotnych jeszcze trochę i mało umiejętnie stosowanych sztucznych ułatwień, wkraczających za alpinizmem dolomitowym na teren Tatr.
Tymczasem jednak nadeszła wojna.
Ryszard Wiktor Schramm
****************************
Górami pisane
Kazimierz Tetmajer
Babski wybór *
| Byli w jednej wsi gazdowie bardzo bogaci, mieli syna jedynaka i chcieliby go byli strasznie dobrze ożenić. Ale wybór był trudny, bo się dziewki pchały jedna przez drugą i każda swoje cnoty przedstawiała. Aż raz powiada baba do chłopa: - Wiós, Wojtek, tak nie zrobimy nic. Nie poznas cłowieka, ino wtedej, kie nie wie, ze na niego patrzis. Oblec się za dziada i pomiędzy hałupy idź - wtóra cię dziewka nolepi obdarzy, s to.m nasego Kubę ozenime. Będzie nolepsa. Zwidziało się to chłopu, ta babska rada, wdział starą czuchę, łatane portki, wziął na plecy torbę, w rękę kij i poszedł. Rzekomo dziad. Idzie pomiędzy chałupy, chodził cały dzień, wrócił wieczorem i siada na ławie zmartwiony, a gębę miał z jednej strony spuchniętą. - No cóż? - pyta się go baba. - Wtoraz ci się na niewiastę udała? - Hę - powiada chłop - obiór trudny. Zasełek ku piersej: dała mi spyrki, zasełek ku drugiej: dała mi obróżek świencony, zasełek ku trzeciej: wyprała mi kosule - i cos teroz wiés? Jedno scodra, drugo nabożna, trzecio robotna - syćkie dobre. - Hm - mruknęła baba. - Iści ze obiór trudny... Ale cóż ci to, co mas gębę spuchnionom? - E to nic, ani gwary nie warce. Zasełek ku scwortej, dała mi w pysk - powiada chłop. A baba jak nie skoczy z ławy, jak nie krzyknie: - E głuptaku jeden! Nie gados nic? I jesce medetujes?! Jedy to tak, jakby ci sam Pon Jezus Przenajświentsy z nieba palcem pokazał! |
* Kazimierz Tetmajer, Skalnym Podhalu - Wydawnictwo Literackie Kraków 1955












