Kronikarz - magazyn obywatelski

  • Full Screen
  • Wide Screen
  • Narrow Screen
  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size

Nowości

Załóż swoje konto! Tylko dla zarejestrowanych użytkowników są widoczne wszystkie artykuły magazynu obywatelskiego "KRONIKARZ". Rejestracja jest BEZPŁATNA. Formularz rejestracji znajduje się pod lewym menu, w sekcji Logowanie, link Załóż swoje konto!.

 

Historia mało znana :Królowie skandaliści (5) - elekcyjni (3)

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 

gazeta polonii kanadyjskiej
gazeta polonii kanadyjskiej
Oj, te koronowane głowy...

Bawiąc się w adwokata diabła i wyłapując większe i mniejsze skandale polskich władców nie bardzo miałem czym "przyłożyć" dwom pierwszym Wazom. Trzeci Waza to całkiem inna historia. Był nim Jan Kazimierz, syn Zygmunta III i jego drugiej żony Habsburżanki Konstancji oraz przyrodni brat króla Władysława IV. Miał problemy psychiczne: wpadał w głębokie depresje, podejmował nagłe irracjonalne decyzje, bywał infantylny.To trochę inny obraz niż ten obiegowy: wspaniały, pobożny wygnaniec, w rozmodleniu oddający naród w opiekę Matki Boskiej w katedrze we Lwowie, fundator uniwersytetu lwowskiego, na dodatek zakonnik, kardynał, prawie święty. Owszem, był dobrym, odpornym na trudy rycerzem w bitwach; przyuczał go do tego ojciec biorąc go od młodych lat na kilka wypraw. Później jako król często sam prowadził wojska do boju. To chyba wszystko co można o nim dobrego powiedzieć.

 

 


Był kiepskim politykiem, strategiem i rządcą. Młodość miał bardzo bogatą w nieprzewidywalne wydarzenia. Służąc czynnie Habsburgom, domagał się bardzo głośno od nich księstwa lennego, a od polskiego Sejmu księstwa Kurlandii. Dla spokoju cesarz mianował go wicekrólem Portugalii, która na 60 lat przypadła w schedzie Habsburgom jako wiano dziedziczne jednego z nich - zarządzającego Hiszpanią Filipa II. Miał się tylko ożenić (oczywiście z Habsburżanką) i ta pozycja miała mu zapewnić dobre dochody do śmieci.

 

 

Jadąc przez Francję do swego królestwa na rozkaz kardynała Richelieu został aresztowany jako szpieg hiszpański. Strawa więzienna chyba mu dobrze smakowała, bo od wyjścia po dwóch latach z więzienia i powrotu do Polski stał się zagorzałym zwolennikiem Francuzów. Długo nie zagrzał miejsca w Polsce - za ciasno mu było na dworze w towarzystwie brata króla Władysława IV. Jedzie do Włoch, wstępuje do zakonu Jezuitów w Loreto. Papież mianuje go kardynałem mimo braku święceń kapłańskich. Ma z nim potem wiele kłopotów, prawie tyle co za kilkadziesiąt lat później inny papież z kardynałem d'Arquins, ojcem Marysieński, żony Jana Sobieskiego. Jan Kazimierz nalega, żeby w jego herbie znalazła się korona królewska, choć królem jeszcze nie jest. Było to zabronione przez obowiązujące wówczas prawo kanoniczne by go tytułowano nie tylko eminencją, lecz księciem. Czując szansę dostania się na tron polski po śmierci siedmioletniego synka Władysława IV, w świeckim stroju z nieodłączną szablą zjawia się na dworze w Krakowie (stolicę jeszcze nie w pełni przeniesiono do Warszawy). Ma szczęście. Brat umiera. Po sześciomiesięcznych deliberacjach sejm elekcyjny wybiera go na króla.
W r. 1649 jest koronowany i poślubia wdowę po bracie,w której widzi bardziej matkę niż żonę i kochankę; jej duże piersi modą francuską prawie całkowicie odsłonięte umacniają go w graniu roli jej syna. Nie znaczy, że żył w celibacie. Niepohamowane cięgoty do białogłów miał od wczesnej młodości. Możemy sobie wyobrazić horror jego superpobożnej matki biologicznej, która wychowywała go w spartańskich warunkach na Wawelu, a na okresową dietę o chlebie i wodzie wysyłała do małej miejscowości w Austrii, gdy ta nagle odkryła, że synuś baraszkuje z jej damą dworu.
Od tej pory tak jak "prawdziwy" marynarz mający swe miłości w każdym porcie, tak Jan Kazimierz gdziekolwiek się znalazł tam kogoś uwiódł, czy był uwodzaony. Lubił bywać we Lwowie, bo tam miał piękną mieszczkę do wiadomych celów. Stracił serce do niej i do Lwowa gdy zaraził się tam ospą, która zostawiła ślady na jego twarzy aż do śmierci. Przy okazji oddał tam naród opiece Matki Boskiej, ale, o ironio! nie przed obrazem Matki Boskiej, ale przed epitafium, czyli portretem pośmiertnym Katarzyny Domagaliczówny, dziewczyny zmarłej przedwcześnie, który to portret z nieznanych mi i chyba historykom powodów przemianowany został na obraz Matki Boskiej Łaskawej i znalazł się w ołtarzu głównym katedry łacińskiej w czasie "ślubów kazmierzowskich". Uniwersytetu faktycznie nie założył, po prostu przemianował kolegium jezuickie na uniwersytet.
Najgłośniejszym romansem Jana Kazimierza, o którym w całej Polsce i poza jej granicami huczało, był romans z podkanclerzyną Elżbietą Radziejowską. Romans prowadzili na oczach ludzi, choć wydawało im się, że czynią to w sekrecie: jeszcze jeden dowód na infantylizm Jana Kazimierza. Kiedy Elżbieta na polowaniu niby to zwichnęła nogę i musiała odpocząć w jakimś miejscowym zameczku, Jan Kazimierz skaleczył się w rękę, by w tym samym zameczku też odpocząć. Doprowadzało to do szału męża Hieronima Radziejowskiego, który zdradził króla i przeszedł do Szwedów. Pani ta znana była pospolicie jako dama, która według obrazowego określenia współczesnego jej pisarza "jedną półkulę stawiała nad drugą", czyli zalotnie kręciła pupą.
W czasie swej ucieczki na Śląsk uwiódł żonę podkanclerza Teodora Denhoffa. Ta piękna brunetka, dla podkreślenia żałoby narodowej w czasie "potopu szweckiego" chodziła w czerni, a w sypialni przyjmowała króla w czarnej bieliźnie - prawdziwi patrioci! Ogromne zgorszenie i niechęć kilku wielmożów wzbudził tym, że konkurował z nimi do łask bardzo wyrafinowanej w sztuce miłosnej Anny Schoenfeld, dwórki swej żony Ludwiki Marii. Gdy inni próbując upilnować kochankę stawiali warty przed jej drzwiami czy w innych strategicznych punktach pałacu, on był sprytniejszy od nich, wchodził do jej pokoju po drabinie. Już jako sześćdziesięcioletni mężczyzna po abdykacji z tronu polskiego i już po raz drugi w życiu jezuita, a teraz nawet opat bardzo dochodowego opactwa w Saint-Germain-des-Prés, postarał się o nieślubne dziecko, córkę Katarzynę. Niestety nic nie wiemy o jej losie.

                                                                                                                           Władysław Pomarański

Jesteś tutaj: Kultura Historia Historia mało znana :Królowie skandaliści (5) - elekcyjni (3)