Polski Miesięcznik Kulturalny na Cyprze
Spod znaku Afrodyty
Władysław II Jagiełło (1386-1434) - urodzony pomiędzy 1348 a 1351 r., syn wielkiego księcia litewskiego Olgierda i księżniczki twerskiej Julianny. Rządy wielkoksiążęce na Litwie objął w 1377 r. W 1385 r. zawarł z Polską układ w Krakowie, na mocy którego w 1386 r. przyjął chrzest, poślubił królową Polski Jadwigę i koronował się na króla Polski. W 1387r. rozpoczął chrystianizację Litwy. Unia obu krajów umożliwiła wielką rozprawę z zakonem krzyżackim i zadanie mu decydującej klęski pod Grunwaldem w 1410 r. Za zapewnienie tronu jednemu z synów 1430 r. Jagiełło nadał szlachcie nowe przywileje. Zmarł w 1434 r., został pochowany na Wawelu.
Skazana na polityczne małżeństwo, młodziutka, bo 13-letnia królowa Polski Jadwiga z zamierającym sercem nasłuchiwała wieści o zbliżaniu się orszaku przyszłego króla oraz narzuconego jej racją stanu kandydata na męża, Jagiełły. Oto przekroczył granicę Litwy... jest już na ziemiach polskich... zbliża się ku Małopolsce... jest nieopodal Krakowa. A wieści o przyszłym królu i mężu nadchodziły coraz straszniejsze! Na krakowskim dworze mówiło się, że to jakiś barbarzyńca, podobny w obyczajach do niedźwiedzia z litewskich kniei. Mocno zaniepokojona, a nawet przerażona Jadwiga kazała przywołać Zawiszę z Oleśnicy. Jedź, powiada, naprzeciw Jagielle, obejrzyj przyszłego króla, wybadaj zręczną rozmowę, nie zdradzaj jednak, w jakim celu przybywasz. Po spełnieniu misji ma czym prędzej wrócić i osobiście, w najdrobniejszych szczegółach zdać relację. Albo Jagiełło domyślił się celu odwiedzin Zawiszy, albo doniesiono mu o tym, dość że przyjął wysłannika mile i uprzejmie, podjął ucztą, by następnie zaprosić do łaźni, zapewne po to, by, jak pisze Długosz: „dokładniej przypatrzył się nie tylko urodzie, ale i budowie poszczególnych części ciała” swego przyszłego władcy. Zawisza po kąpieli wrócił co rychlej, aby to, co zobaczył i usłyszał zrelacjonować Jadwidze w te słowy: Jagiełło wzrostu średniego, szczuplej postawy, budowę ciała ma składną i przystojną, wejrzenie wesołe, twarz ściągłą, bynajmniej nie szpetną, obyczaje poważne i książęcej godności odpowiednie”. Kronikarz nie rozwodzi się, na ile ta wiadomość Kronikarz nie rozwodzi się, na ile ta wiadomość ukoiła kobiece serce Jadwigi. Gdy w 1399r. Jadwiga zmarła w połogu, owdowiałemu królowi poczęto raić różne kandydatki na żony. Najwięcej stronników miała koncepcja połączenia krwi jagiellońskiej z piastowską. Król zdecydował się czynić starania o rękę wnuczki Kazimierza Wielkiego, Anny. W owych czasach władca rzecz taką zwykł załatwia poprzez deputację, oszczędzając w ten sposób sobie fatygi. Było to, owszem, może i wygodne, za to jakże ryzykowne! Ryzykowało się mianowicie, że kupi się kota w worku, co sprawdziło się niestety i w przypadku Władysława Jagiełły, głównie z przyczyny nadgorliwości wysłanych delegatów, którzy nie czekając bliższych wskazówek króla, zawarli kontrakt ślubny i przywieźli Annę do Krakowa. Można więc rzec, że Jagiełło miał żonę podaną na tacy. Niestety, oględziny zaserwowanego dania nie wypadły po myśli króla, który ani myślał przystępować do degustacji. Nie darmo jednak Anna była wnuczką kochliwego monarchy – sama też do opieszałych w tej materii nie należała. Nie chce jej król, zechcą inni – pocieszyła się. Nic to, że urodę ma nieszczególną. Wszakże nie bez powodu znane porzekadło powiada: każda potwora znajdzie swego amatora. Na Wawelu aż roiło się od amatorów cudzego miodu. Król nie tyle o pasiekę stał, co mężowski honor. Z tego względu kazał pojmać i uwięzić na 3 lata w lochach zamku krakowskiego Jakuba z Kobylan, który okazał się zbyt jawnym i nieprzyzwoitym nachałem, z kolei Mikołaj z Chrząstowa wykazał się większą czujnością i w odpowiednim momencie czmychnął za granicę. Niecnotą był też Andrzej z Tęczyna, którego schwytano „w czasie niezwykłym i w miejscu tajemnym”. Podobnie nie bez grzechu był sam arcybiskup Mikołaj z Kurowa; arcybiskup tak się przejął tymi posądzeniami, że aż zmarł ze zgryzoty. Długosz opisując te godne pożałowania zdarzenia i afery poruszające Kraków i kraj cały podaje jeszcze, że którejś nocy zapadła się podłoga w sypialni królowej „bez żadnej gwałtownej przyczyny”. Ech, ci nasi przodkowie! Mało Wawelu nie roznieśli. „Bez żadnej gwałtownej przyczyny”!
Grzegorz Hołub „Poczet królów i książąt polskich”












