Według Zbigniewa Sudolskiego, u żadnego z naszych wielkich pisarzy więzy pokrewieństwa nie odegrały tak dużego znaczenia jak u Zygmunta Krasińskiego (1812-1859). Jego arystokratyczne pochodzenie, a zwłaszcza silny związek z ojcem, generałem Wincentym Krasińskim, lojalnym poddanym cara Rosji, zaciążyły decydująco na poglądach i stylu życia przyszłego autora Nie-Boskiej komedii. Poczynając od roku 1829 r., kiedy poeta został zmuszony opuścić Polskę na skutek bojkotu kolegów na Uniwersytecie Warszawskim, wywołanego powstrzymywaniem się Krasińskiego, pod naciskiem ojca, od udziału w manifestacji patriotycznej i udać się do Szwajcarii celem ukończenia studiów prawnych, wpływ ojca na dalsze losy syna będzie stale widoczny.
Od tego pamiętnego wydarzenia Zygmunt Krasiński był już tylko gościem w kraju,większość życia spędzając za granicą, głównie we Francji i we Włoszech. Po raz pierwszy Krasiński zawitał do Włoch w listopadzie 1830 r., udając się do Rzymu. Rolę cicerone po Wiecznym Mieście dla młodego poety pełnił wówczas Adam Mickiewicz. Krasiński był pod dużym wrażeniem osobowości starszego odeń i sławnego już wieszcza. Tu obydwu poetów zastała wiadomość o wybuchu Powstania Listopadowego. Mickiewicz wyruszył do Polski, a Krasiński został. Posłuszeństwo wobec ojca nie pozwoliło mu na podobny krok. Następne spotkanie poetów nastąpi po wielu latach, w rewolucyjnym roku 1848. Krasiński bywał w Wiecznym Mieście, prawie co roku, a niekiedy i częściej, podróżując między Paryżem,Niceą, Neapolem a Warszawą. W marcu 1834 roku poznał tu nieco starszą od siebie Joannę Bobrową, żonę Tadeusza Teodora Bóbr-Piotrowickiego, matkę dwojga dzieci, z którą połączyło poetę egzaltowane uczucie. Dwa lata później, na polecenie ojca, romans ten musiał się zakończyć. Częste wizyty w Rzymie poety były też związane z obecnością w Wiecznym Mieście siostry jego żony, Zofii z Branickich, która poślubiła księcia Liwiusza III Odescalchi i zamieszkała w Palazzo Chigi-Odescalchi, miejscu ważnym dla kolonii polskiej, zwanym też “nieoficjalną ambasadą dla emigrantów polskich w Rzymie”. W czasie swego kolejnego pobytu w Rzymie w r. 1836 Zygmunt Krasiński poznał przebywającego tu Juliusza Słowackiego. Obaj poeci od razu przylgnęli do siebie i dobrze czuli się w swoim towarzystwie. Wspólnie spędzane wieczory, rozmowy na tematy artystyczne, wędrówki po Wiecznym Mieście, odwrócą uwagę Krasińskiego od rozterek osobistych, a znajomość ze Słowackim rychło przerodzi się w przyjaźń. Słowacki pewnie czytał Krasińskiemu swoje wiersze i fragmenty swego ostatniego dramatu Balladyna, a Krasiński może zapoznawał przyjaciela z powstającym wówczas Irydionem i nie omieszkał zaprowadzić Słowackiego do Koloseum, do którego wówczas dochodziło się wąskimi zaułkami poprzez gęstwinę biednych domostw, a o którym tak pisze w liście do swego ojca z dnia 5 XII 1830 r.: Nad tym budynkiem pustym, spokojnym, umarłym, żywe, niebieskie niebo Italii, migające gwiazdami i ze swoim księżycem równającym się w blasku ze słońcem Północy. (...) Stopniowoksiężyc wstępował na niebo, kiedy tam byłem i spod cienia wyrywał coraz dalsze części gmachu. (...) Widok był pełnym uroczystości: milczenie, gdzie tyle głosów było; samotność, gdzie cały naród się bawił. Arena piaskiem posypana leżała spokojnie pod promieniami księżyca. Już nie znać i kropli krwi, której tyle wypiła, ale pośrodku stoi w swojej prostocie krzyż z drewna czarny (...) Przy świetle księżyca – o, pięknym był ten krzyż czarny... Pod wpływem tych wrażeń Krasiński napisał zaginiony dziś fragment prozaiczny Koliseum, a przede wszystkim wrażenia te, jak zresztą cały pobyt w Rzymie, zainspirowały i znalazły odbicie w pisanym już po upadku Powstania Listopadowego Irydionie, którego akcja rozgrywa się w starożytnym Rzymie. Wg Stanisława Tarnowskiego, autora monografii o Krasińskim, ze wszystkich miejsc na świecie żadne tak silnie na poetę nie podziałało i nie opanowało jego umysłu i wyobraźni jak Rzym1. W Rzymie poznał też Cypriana Kamila Norwida, z którym połączyła go wieloletnia znajomość. W czasie swoich pobytów nad Tybrem poeta zamieszkiwał przy Via del Babuino: w swej rzymskiej korespondencji tak podaje swój adres: Via Babuino 11, 166. Zatrzymywał się także w hotelu Minerwa niedaleko Panteonu oraz przy Piazza Trinità dei Monti, w barokowym pałacu (Casa Zuccari), przy zbiegu Via Sistina i Via Gregoriana. W 1840 r. Krasiński rozpoczął konne wycieczki poza
miasto, które pozwoliły mu odkryć uroki okolic Rzymu: Owionęła mnie wiosna rzymska, nająłem sobie konia z polskiej krwi. Jeżdżę nim co dzień za mury miasta. Przez 7 zim siedząc w Rzymie nigdym się nie domyślał o cudach piękności za murami rozsianych. Co chwila inny widok, na każdym zakręcie inna willa, inna góra widnokręgu, inna ruina pod okiem. (Rzym, 3 VI 1840). W czasie swoich licznych pobytów we Włoszech poeta odwiedzał też i inne włoskie miasta. M.in. udał się do Wenecji, i jako jedyny z romantyków polskich zyskał miano “poety Wenecji”. I. część Nie – Boskiej komedii, która powstawała w Wenecji, rozgrywa się właśnie w tym mieście. Krasiński zatrzymał się również w Mediolanie, Trieście, zwiedził Pompeje i Sycylię, z pobytu na której powstał Dziennik sycylijski. Kilkakrotnie bywał we Florencji, poczynając od listopada 1830 r., kiedy został tam wysłany przez ojca, pragnącego odciągnąć go od Paryża, teatru wydarzeń lipcowych. Pierwszy jego pobyt tu trwał zaledwie dziesięć dni, drugi miał miejsce w maju i czerwcu 1835 r. Po raz trzeci przebywał w toskańskiej stolicy od stycznia do marca 1836 r. i wiadomo, że wówczas, podobnie jak w grudniu 1843 r., mieszkał przy via Tornabuoni, nad kawiarnią Caffè Doney, aktualnie pod numerem 16. Jako ciekawostkę można dodać, że we florenckiej Gipsotece Bartoliniego Galerii Akademii Sztuk Pięknych zachował się wizerunek poety: figuruje on jako młody chłopiec u stóp umierającej matki, w gipsowym odlewie nagrobka Marii Urszuli z Radziwiłłów, wykonanym przez Luigiego Pampaloniego dla kościoła w Opinogórze. Jesienią 1838 r. Krasiński udał się w towarzystwie ojca w kolejną podróż do Włoch, gdzie mieli wspólnie spędzić zimę. Nie przypuszczał wówczas generał Krasiński, że na szlaku tej podróży los gotował już nową przygodę, w którą sam nieświadomie wplątywał swego syna. W Neapolu, w rok po zerwaniu z Joanną Bobrową Krasiński nawiązał romans z Delfiną Potocką, największą miłością jego życia. Uczucie to, mimo protestów ojca przetrwało do 1846 roku i pozostawiło korespondencję liczącą, wg znawców przedmiotu, aż 5 tys. listów.Kochankowie spotykali się to w Neapolu czy Rzymie, to w małych górskich wioskach alpejskich, to znów w Sorrento, na Ischii, w Sestri Levante, Genui lub poza granicami Włoch, szukając dla swej romantycznej miłości odpowiedniej scenerii i odosobnienia. Wspólne wędrówki po Europie staną się zwyczajem kochanków na najbliższych kilka lat. Dzieje przeżyć miłosnych Zygmunta Krasińskiego łączą się również ze stałymi ustępstwami na rzecz ojca. Zerwanie z Joanną Bobrową, a później z Delfiną Potocką oraz małżeństwo z rozsądku z Elizą Branicką, nastąpią po dramatycznych przejściach z generałem Krasińskim. Zygmunt Krasiński zmarł w wieku 47 lat, jego życie było krótkie, ale niezwykle intensywne. By je zrozumieć, zacytujmy słowa samego poety z listu do Delfiny Potockiej: Nigdzie spoczynku – Nigdy wytchnienia, ni wokoło, ni w sobie samym (19 VI 1847). Był uosobieniem niepokoju wewnętrznego i zewnętrznego; nie potrafił nigdzie zagrzać miejsca, ustawicznie przemierzał kontynent europejski wzdłuż i wszerz. Nawet dziś, przy współczesnych środkach komunikacji, ilość tych podróży wprawia nas w zdumienie.2. Ileż trzeba było mieć energii, siły (nie mówiąc już o pieniądzach), by tyle podróżować. Życie domowe, rodzinne dla niego nie istniało; ten człowiek był ciągle w drodze, nawet wówczas gdy się ożenił. A może raczej należałoby powiedzieć, iż zwłaszcza wówczas oddawał się namiętnej, romantycznej pasji podróżowania; był to doskonały pretekst do ucieczki z domu, od rodziny, do spotkania się z ukochaną muzą, oddalenia się od stron, gdzie panowały stosunki polityczne, których nienawidził3. Możliwe, że we Włoszech Zygmunt Krasiński odnalazł dla swojej osobowości idealną przestrzeń życiową, często bowiem pisał o swym duchowym pokrewieństwie z ziemią włoską, a siebie sam nazywał “synem Południa”. Jego rzymski okres stanowił niemal całą epokę w życiu poety. Rzym był świadkiem większości przełomowych dla poety wydarzeń – tu dowiedział się o wybuchu Powstania Listopadowego, tu dojrzewał patriotycznie, tu miały miejsce spotkania z wieszczami, tu rozkwitały miłości do Joanny Bobrowej i Delfiny Potockiej, tu wreszcie w 1848 roku nastąpił spór w 1848 roku nastąpił spór ideowy z Adamem Mickiewiczem. I tu, w Wiecznym Mieście zaczęła się i skończyła włoska podróż Krasińskiego, trwająca wiele lat.
Bibliografia:
A Firenze con i viaggiatori e i residenti polacchi / testi a cura di Luca Bernardini.
Jadwiga Dackiewicz: Krasiński i Włochy [w:] Idem. Romantyczni w Italii. Warszawa 1978.
Krasiński żywy. Książka zbiorowa wydana staraniem Związku Pisarzy Polskich na obczyźnie, Londyn, 1959.
Zbigniew Sudolski: Krasiński. Opowieść biograficzna. Warszawa 1977.
1 Por. I. Wieniewski: Prawda i ułuda historyczna w “Irydionie” w: Krasiński żywy.
Książka zbiorowa wydana staraniem Związku Pisarzy Polskich na obczyźnie. Londyn 1959, s. 206-207.
2 Swoje liczne włóczęgi po Europie Krasiński odbywał najczęściej we własnym “nieśmiertelnym” powozie. Podróż kolejami żelaznymi przerażała go.
3 Za: Zbigniew Sudolski: Krasiński. Opowieść biograficzna. Warszawa 1977.
Uczucie do Delfiny Potockiej przetrwało do 1846 roku i pozostawiło korespondencję liczącą 5 tys.listów.
Anna Kwiatkowska













