Położenie geograficzne Białorusi na szlaku handlowym między Morzem Czarnym a Bałtykiem, zwanym drogą Waregów do Grecji, sprzyjało jej wczesnej chrystianizacji. Już w X wieku przybyli tu pierwsi misjonarze, a prawdopodobnie także i biskupi z Bułgarii oraz z Kijowa. W roku 989 książę Połocka Izasław i jego matka Rachnieda przyjęli chrzest, a w trzy lata później w Mińsku istniała już liczna wspólnota chrześcijańska. W połowie XIII w. ziemie księstwa białoruskiego zostały włączone do Wielkiego Księstwa Litewskiego, natomiast od momentu zawarcia Unii Polsko-Litewskiej (1386) aż do pierwszego rozbioru Polski (1772) stanowiły część terytorium Rzeczypospolitej.
Chrystianizacja ludności białoruskiej szła w parze z tworzeniem struktur kościelnych. W roku 1291 patriarcha Konstantynopola, Jan Glica, utworzył metropolię nowogródzką, na którą składały się trzy eparchie: Nowogródka, Płocka i Turowa. Jedynym ordynariuszem tej prowincji kościelnej był Teofil, zmarły w 1330 r. W średniowieczu Kościół na Białorusi należał do metropolii kijowskiej, której stolica została przeniesiona najpierw do Włodzimierza (1299 r.), a potem do Moskwy (1325 r.), ale jurysdykcji metropolity podlegali wszyscy Słowianie wschodni. Książęta litewscy lub moskiewscy mieli zazwyczaj duży wpływ na nominacje metropolity i zabiegali o to, by rezydował w ich państwie. Spośród metropolitów kijowskich rezydujących na terenie Białorusi należy wymienić Cypriana (zm. 1406 r.) i Grzegorza Czambiaka (zm. ok. 1420 r.).
Jak do tego doszło? W 1415 r. miał miejsce w Nowogródku pamięny fakt dziejowy. Dotychczas kościół wschodni na Litwie obejmujący wielką liczbę jej ludności był zależnym od Metropolity moskiewskiego, zamieszkałego w Moskwie. Książę litewski Witold chcąc usunąć niedogodności stąd powstałe, a oprócz tego mając urazę do ówczesnego metropolity Focjusza, postanowił wezwać do wyboru metropolity litewsko-ruskiego wszystkich biskupó greckiego obrządku w kraju. Jako miesjce soboru wyznaczył Nowogródek. Na soborze byli obecni: arcybiskup połocki Teodozjusz; biskupi: Chełmski, Łucki, Włodzimiersko-Wołyński, Czernihowski, Smoleński i Turowski, oraz archimedryci klasztorów. Sobór usunął z katedry Focjusza na zasadzie kanonów i 15 listopada w cerkwi Bogarodzicy (na zamku) wybrał na metropolitę Grzegorza Cemblaka, rodem Greka (WW).
Po soborze Florenckim nastąpił ostateczny podział metropolii kijowskiej na dwie części położone w granicach dwóch państw. Od r. 1448 metropolici działający w granicach księstwa moskiewskiego stali na czele autokefalicznej prowincji kościelnej ze stolicą w Moskwie, natomiast metropolici rezydujący w państwie polsko-litewskim nosili nadal tytuł metropolity kijowskiego. Metropolita Grzegorz, mianowany tuż po Soborze Florenckim, starał się rozszerzyć swą jurysdykcję na obszar Wielkiego Księstwa Moskiewskiego. Zmarł jako katolik w 1472 r. nie osiągnąwszy zamierzonego celu.
Po jego śmierci miejscowi biskupi wybrali na synodzie w Nowogródku Michała Pruckiego, który zawiadomił jedynie papieża Sykstusa IV o swoim wyborze. Natomiast jego następcy zerwali zupełnie z Rzymem i zwracali się zawsze do patriarchy w Konstantynopolu z prośbą o potwierdzenie wyboru. Po Unii Brzeskiej (1596 r.) większość wiernych nowo utworzonej diecezji kijowskiej obrządku greckokatolickiego stanowili Białorusini, a prawie każdy arcybiskup Połocka otrzymywał tytuł metropolity. Jednym z nich był wielki zwolennik unii z Rzymem, św. Józefat Kuncewicz.
Po rozbiorach Polski, gdy cała Białoruś została przyłączona do Rosji, nastał trudny okres dla miejscowego Kościoła katolickiego obrządku wschodniego. 12 marca 1839 r. nastąpiło oderwanie tego Kościoła od Rzymu i przyłączenie go do rosyjskiej Cerkwi prawosławnej. Liczni księża i świeccy pozostali wierni Kościołowi Katolickiemu, narażając się na prześladowania i zesłanie. Wielu zaś wiernych jedynie zewnętrznie poddało się narzuconej siłą decyzji. Dlatego też gdy w roku 1905 car Mikołaj II przywrócił wolność religijną, około 230 tysięcy Białorusinó powróciło do Kościoła Katolickiego. Musieli jednak przyjąć rytuał łaciński, gdyż nie mieli prawa tworzyć parafii obrządku bizantyjsko-słowiańskiego. Po pierwszej wojnie światowej w granicach odrodzonego państwa polskiego znalazła się zachodnia Białoruś, gdzie zaczęto na nowo wprowadzać w życie postanowienia Unii Brzeskiej. Około 300 tysięcy wiernych wróciło do Kościoła Katolickiego, zachowując obrządek bizantyjski. W roku 1931 Pius XI wysłał na te tereny wizytatora apostolskiego, bpa Mikołaja Czarneckiego CSRR, który po wkroczeniu Rosjan został uwięziony i zmarł w 1959 r. po 13-letnim pobycie w łagrze.
W maju 1940 r. metropolita Andrzej Szeptycki korzystając ze specjalnych prerogatyw mianował egzarcha Kościoła na Białorusi, Jezuitę ks. Antoniego Niemancewicza. Zaledwie jednak rozpoczął on swoją działalność duszpasterską, został aresztowany w czerwcu 1942 r. i zesłany do obozu koncentracyjnego, gdzie zmarł. Odtąd przez długie lata wspólnoty katolickie obrządku bizantyjskiego na Białorusi były pozbawione biskupów, żyły w atmosferze terroru i w izolacji od Kościoła powszechnego.
Upadek komunizmu umożliwił nominacje biskupów, a co za tym idzie, odrodzenie religijne i odbudowę stuktur kościelnych na Białorusi. Mianowanie bpa Tadeusza Kondrusiewicza administratorem apostolskim z siedzibą w Mińsku (25 lipca 1989 r.) oznaczało początek procesu normalizacji życia tamtejszego Kościoła. Została mu bowiem powierzona opieka duszpasterska nie tylko nad wiernymi diecezji mińskiej, ale również nad wszystkimi katolikami (ok. 2 mln) rytuału łacińskiego na terenie całej Białorusi. Jednak rozległość tego obszaru nie pozwalała jednemu biskupowi na zaspokojenie potrzeb religijnych wszystkich wiernych. Toteż po przywróceniu wolności religijnej, 13 kwietnia 1991 r. Ojciec Święty podjął decyzję o reorganizacji struktury diecezjalnej Kościoła białoruskiego; została powołana do życia diecezja w Grodnie, której ordynariuszem mianowano bpa Aleksandra Kaszkiewicza, natomiast w diecezji mińskiej oraz części metropolii mohylewskiej znajdującej się obecnie w granicach Białorusi utworzono metropolię mińsko-mohylewską, której ordynariuszem został abp Kazimierz Świątek. Jemu też powierzona została tymczasowo diecezja pińska, której jurysdykcja rozciąga się na wszystkie wspólnoty katolików obrządku łacińskiego, znajdujące się poza granicami poprzednio wymienionych diecezji.
Inauguracja misji Nuncjusza Apostolskiego w Republice Białoruskiej
W dniu 12 listopada 1992 r. w Watykanie została ogłoszona wiadomość o nawiązaniu stosunków dyplomatycznych między Stolicą Apostolską i Republiką Białoruską; tego właśnie dnia w Mińsku podpisano odpowiedni protokół przewidujący otwarcie ambasady białoruskiej przy Watykanie oraz Nuncjatury Apostolskiej w Mińsku. 18 kwietnia 1993 r. Ojciec Święty mianował abpa Garyiela Montalvo, Kolumbijczyka, dotychczas pronuncjusza w Jugosławii, nuncjuszem apostolskim na Białorusi. 12 maja w Mińsku złożył on listy uwierzytelniające przewodniczącemu Parlamentu i prezydentowi Republiki, Stanisławowi Szuszkiewiczowi, w obecności arcybiskupa Mińska - Mohylewa i administratora apostolskiego Pińska Kazimierza Świątka, oraz biskupa Grodna, Aleksandra Kaszkiewicza.
Wysłannik papieski spotkał się także z wicepremierem Michaiłem Demczukiem, wiceministrem spraw zagranicznych Władimirem Astapenko oraz przewodniczącym Rady ds. Religii, Aleksiejem Zilskim. Wcześniej nuncjusz przewodniczył uroczystej koncelebrze w mińskiej katedrze, gdzie spotkał się z miejscową społecznością katolicką. Po uroczystej inauguracji swego urzędu abp. Montalvo odwiedził diecezję pińską i grodzieńską spotykając się z kapłanami, seminarzystami i wiernymi.
Oss.Rom.1993
Historia kościoła Świętej Trójcy w Klecku
Dzięki wzajemnej dyplomacji Kościoła Katolickiego z rządem Białorusi i wolności religijnej po 50 latach ateizmu, Kościół Katolicki na dawnych polskich Kresach zaczął wychodzić z katakumb. Po zrabowaniu i zniszczeniu świątyń przez sowiecki ateizm, wierny lud szybko powracał do wiary ojców. Z zapałem odnawiał ruiny Bożych domów. Z niecierpliwością oczekiwał na kapłanów. Głód usłyszenia Słowa Bożego zmuszał ludzi w podeszłym wieku iść do odległych kościołów, aby usłyszć kapłana i przypomnieć obrzędy liturgiczne z dawnych lat. Wierni z niecierpliwością oczekiwali na nowe świątynie. Dowodem tego niech będzie wizytacja ks. Prymasa, kardynała Józefa Glempa na dawnych polskich Kresach, obecnie Białorusi w dniach od 5-7 września 1988 r. Ksiądz Prymas przybył na zaproszenie prawosławnego Metropolity Mińska i Białorusi Filareta, który z Prymasem, prałatem Julianem Żołnierkiewiczem z Olsztyna i osobistym kapelanem Prymasa ks. Romualdem Kamińskim towarzyszyli Prymasowi w czasie Jego wizytacji. Od przejazdu granicy polsko-rosyjskiej, aż do Grodna odległego o 20 km gromady ludzi klęczących przy szosie serdecznie witały ks. Prymasa, prosząc o błogosławieństwo.
W Grodnie ks. Prymas wstąpił do prawosławnej czerkwi Zwiastowania Matki Bożej, wypełnionej po brzegi wiernymi. Następnie złożył wieńce przy pomniku Elizy Orzeszkowej i pomnikiem upamiętniającym walkę mieszkańców tych ziem w II wojnie światowej. Z kolei ks. Prymas nawiedził barokowy katolicki kościół farny pw. Św. Franciszka Ksawerego. Przy wejściu do świątyni Prymasa powitał proboszcz ks. dr Tadeusz Kondrusiewicz (przyszły pierwszy biskup na Białorusi. Następnie arcybiskup i administrator apostolski europejskiej części Rosji i rezydent w Moskwie). Obecni byli księża polscy pracujący w okolicach Grodna i przybyli z Archidiecezji Wileńskiej. Liczba wiernych, którzy nie pomieścili się w świątyni przekraszała 15 tysięcy. Obecny był bp Wilhelm Nukss z Rygi. Podczas Mszy św. homilię wygłosił Prymas Polski.
Następna wizytacja była w kościele Bernardynów pw. Podwyższenia Krzyża Świętego. Tu ks. Prymas po przemówieniu do wiernych apelował o wzrost powołań na Białorusi. Po wysłuchaniu pytań licznie zgromadzonej młodzieży, odpowiadał na pytania.
W drugim dniu wizyty Prymasa było spotkanie w kościele za Niemnem, pofrańciszkańskim pw. Matki Bożej Anielskiej, do którego licznie przybyli mieszkańcy Grodna. Ks. dr Tadeusz Kondrusiewicz wspomniał, że w klasztorze przy tym kościele przebywał św. Maksymilian M. Kolbe i tu wydał pierwszy numer -Rycerza Niepokalanej-. Jego obraz znajduje się w tym kościele w wielkim ołtarzu.
Z Grodna długa kawalkada samochodów towarzyszących Prymasowi udała się do Lidy, gdzie na głównym placu przed barokowym kościołem pw. Krzyża Świętego oczekiwały tysiące wiernych. Witały bijące dzwony oraz okrzyki: -Niech żyje Prymas- i -Sto lat-, a sędziwy proboszcz, ks. Stanisław Rojko powiedział: -Żyjemy w kraju, w którym jest silna partia, silna jest presja ateizmu, ale my też robimy swoje-. Ks. Prymas trzykrotnie przemawiał w Lidzkiej Farze. Wyraził uznanie dla kapłanów i wiernych z Lidy i okolic za ich wierną postawę Bogu i Kościołowi.
Następnym miejscem spotkania był Nowogródek. Tu w Farze nowogródzkiej pw. Przemienienia Pańskiego wypełnionej po brzegi powitali ks. Prymasa i gości najmłodsi parafianie, później starszego pokolenia i ks. proboszcz Antonii Dziemianko (obecny biskup w Grodnie, który naświetlił historię miasta i Fary, w której król Władysław Jagiełło po raz 4. brał ślub z Sonką, księżniczką Holszańska(matką Jagiellończyków). W Farze został ochrzczony Adam Mickiewicz i modlił się Tadeusz Rejtan. Ks. Dziemianko wspomniał o tragicnych losach miasta w okresie drugiej wojny światowej, o rozstrzelaniu 11 sióstr Nazaretanek przez Niemców 1 sierpnia 1943 r. A w kazaniu ks. Prymas podziękował wiernym katolikom i prawosławnym za wielką wiarę w Boga i prosił o współpracę i przyjaźń w dążeniu do ułatwiania potrzeby wspólnego współżycia. Po mszy św. ks. Prymas odwiedił cerkiew Św. Mikołaja, powitany przez proboszcza Leonida Bliźniuka. Następnie zwiedził muzeum Adama Mickiewicza i złożył wieniec przy grobie Nieznanego Żołnierza, przy którym odmówiono modlitwy przez duchownych katolickich i prawosławnych.
Z Nowogródka kawalkada udała się do Mińska. Tu po odwiedzeniu kilku świątyń cerkiewnych i katolickich ks. Prymas był goszczony przez Metropolitę Filareta w Jego rezydencji. Po odwiedzeniu cerkwi św. Aleksandra i pożegnaniu z Metropolitą Mińska i Białorusi Filaretem odjechał do Nieświeża. W Farze nieświeskiej Bożego Ciała wypełnionej po brzegi wiernymi wygłosił homilię podczas Mszy św., którą odprawiał ks. Romuald Kamiński. Był to wielki zaszczyt dla nieświeżan, którzy z wielką radością przeżywali wizytę ks. kardynała Glempa.
Z Nieświeża ks. Prymas udał się do Pińska, gdzie w katedrze pw. św. Teresy celebrował Mszę św., w której uczestniczyło 30 kapłanów pracujących na Białorusi. W tym kościele znajduje się grób Sługi Bożego Biskupa Pińskiego Zygmunta Łozińskiego. Po wygłoszeniu homilii ks. Prymas udał się do cerkwi pw. Św. Barbary, witany przez prawosławnego biskupa pińskiego Konstantyna. Z Pińska kardynał odjechał do Brześcia, gdzie odwiedził kaplicę pw. Matki Boskiej Korony Polskiej. Również serdeczne był witany przez duchownych i wiernych obu religii w katedrze prawosławnej pw. Św. Siemiona.
Na przejściu granicznym w Terespolu ks. Prymas podsumował swoją wizytę korespondentom. Powiedział, że rozpoczyna się nowy rozdział odnowy kościoła tak katolickiego, jak i prawosławnego. Podczas wizytacji nie widział żadnych przeszkód, które by powstrzymywały ludzi w tej wizytacji. Przeciwnie, ogromne tłumy wiernych obydwu wyznań uczestniczyły w nabożeństwach, modliły się i słuchały moich kazań. Osobiście jestem bardzo zadowolony, a duchowni prawosławni wyrażali słowa uznania. Słowa uznania wyrażały też władze radzieckie. Polacy przeżywali tę wizytę niezwykle emocjonalnie. Brak księży, brak organizacji kościelnej, brak kościołów. Dlatego spodziewają się dużo i mają wiele próśb, które kierują do nas i władz radzieckich. Jedną z tych próśb była prośba o kapłana i kościół w Klecku.
Przedwojenny kościół Świętej Trójcy w Klecku został ufundowany przez Andrzeja Mostwiłowickiego w 1450 roku. Mikołaj Czarny Radziwiłł, wojewoda wileński, marszałek i kanclerz Wielkiego Księstwa Litewskiego, książę dóbr nieswieskich i kleckich w 1552 r. przeszedł na kalwinizm i oddał kościół klecki ministrom tego wyznania. Na pastora przy nim sprowadził Szymona Budnego, głośnego reformatora w Polsce. Ten przejęty nauką i zasadami arianizmu porzucił kalwinizm i dołączył do Arian. Po nim pastorem został w Klecku Tomasz Falkoniusz (Sokołowski), który również uległ wpływom ariańskim. Po śmieci Mikołaja Czarnego w 1565 r. jego synowie: Mikołaj Krzysztof, zwany Sierotką, Jerzy Albrecht i Stanisław za namową księdza Piotra Skargi nawrócili się na wiarę katolicką. W 1586 r. książę Mikołaj Krzysztof w porozumieniu z braćmi Albrechtem i Stanisławem uzyskał od króla Stefana Batorego przywilej ustanawiający po wieczne czasy trzy ordynacje: Nieświeską, Ołycką i Klecką, z zastrzeżeniem, iż po wygaśnięciu którejkolwiek linii dobra miały się łączyć ponownie w jedną ordynację. Miało to nie dopuścić do rozdrobnienia fortuny Radziwiłłów. Ordynacja klecka przypadła księciu Stanisławowi. Mikołaj Czarny (ojciec powyższych synó) przez Barbarę Radziwiłłówną był spowinowacony z królem Zygmuntem Starym i jego synem Zygmuntem Augustem. Dlatego podczas swej kadencji król Zygmunt przekazał księstwo kleckie swej żonie Bonie Sforca, aż do jej śmierci. Bona Sforca przyczyniła się do odrestaurowania kościoła Św. Trójcy. Po nawale szwedzkiej w wieży kościelnej tkwiły 2 kule.
Ordynat klecki książę Stanisław Radziwiłł, odebrał kościół kalwinom i przekazał go katolickiemu proboszczowi.
Od tego czasu kościół katolicki Św. Trójcy przez długie wieki wytrzymywał wszystkie burze dziejowe. Przetrzymał carskie -ukazy- i zmuszanie do przejścia na prawosławie. Podczas I wojny światowej i nawały bolszewickiej w 1920 r. został uszkodzony dzwon na wieży kościelnej armatnim pociskiem, który w 1937 r. został przelany w ludwisarni Braci Felczyńskich w Kałuszu. W tym samym czasie parafianie dokupili 3 mniejsze dzwony, które swym pięknym harmonijnym tonem rozweselały nie tylko miasto, ale i okolice. Dopiero w 1944 r. wojska sowieckie artylerią rozbiły potężne mury kościoła do posadzki. Pozostał tylko kikut z dzwonnicy, na którym siadały bociany i żałośnie rozpaczały nad losem świątyni.
Przeszło półwieku od ostatniej wojny nie było w Klecku, ani kościoła, ani księdza. Parę lat temu do miasta przyjechał zakonnik O. Erwin Wieczorek ze Zgromadzenia Misjonarzy Świętej Rodziny z Poznania. Z początku Msze św. odprawiał po prywatnych domach. Po długich i ciągłych staraniach miejscowych katolików, władze miejskie odstąpiły małe pomieszczenie, w którym dawniej znajdował się -dziecki sad-. Tam parafianie urządzili kapliczkę, do której O. Erwin zaczął zbierać i gromadzić rozproszone owce z parafii Św. Trójcy. Tam je przytulał, rozgrzewał i umacniał w wierze naszych ojców. Wlewał nadzieję i miłość do Boga i ludzi. Głosił Słowo Boże i zaspokajał -głód Boga-, tak, że obecna chałupka nie mieściła wiernych. Jednym słowem parafia potrzebowała kościoła. Po długich i ciągłych staraniach się ks. proboszcz otrzymał od władz miejscowych i kościelnych pozwolenie na budowę kościoła w Klecku. Plac znajduje się w bardzo dobrym miejscu w centrum miasta. Ks. proboszcz przygotował plany kościoła, które zatwierdziło miasto, władze państwowe i kościelne. Nie było tylko funduszy. Parafianie są bardzo biedni i nie mogliby sfinansować budowy obiektu.
Dlatego postanowiłem być inicjatorem i sponsorem budowy świątyni. Po pierwsze dlatego, że byłem tam parafianinem. Tam byłem ochrzczony, bierzmowany, tam mnie nauczono i przygotowano, wspaniale przygotowano na długą drogę mego życia. Tam przez wiele lat byłem ministrantem. Służyłem do Mszy św. i nabożeństw liturgicznych. Tam w zakrystii przy jednej ze ścian stał wielki obraz Serca Pana Jezusa, od podłogi do sufitu, które swym wizerunkiem przyciągało, hipnotyzowało i przemawiało: -Czy ty mnie nie zapomnisz?- Czy będziesz wiernym dla mnie? Czy pomożesz, abym tu królował? Wtenczas nie rozumiałem tych pytań, ale stale pamiętałem je. Dopiero po zobaczeniu ruin kościoła rozpłakałem się i zrozumiałem, co one znaczyły. Natychmiast zacząłem działać. W roku 1999 pierwszy złożyłem ofiarę na ten cel $1000.00 na ręce proboszcza, obiecując mu, że rozpoczynam starania o dalsze fundusze. W pierwszym rzędzie zwróciłem się do rodzin byłych 30 osadników wojskowych z osady Kuchczyce, dawnych parafian rozrzuconych po całym świecie: Anglii, Australii, Kanadzie i Stanach Zjednoczonych. Oni złożyli największą donację, włączając w to moją ponad 33 tysiące dolarów.
W Chicago wysłałem prośbę do ponad 20 organizacji i dwóch programów radiowych. Z Chicago odpowiedziały tylko 4 organizacje:
1. Polski Klub z parafii św. Władysława - $400
2. Placówka 90 SWAP (za mojej komendantury) - $250
3. 5-ta Kresowa Dywizja Piechoty - $250
4. Grupa Wiara i Ojczyzna ZNP - $1500
Zwróciłem się o pomoc do polskich księży, parafii i biskupów. Wszyscy byli nastawieni negatywnie. Zwróciłem się też do polskiego Episkopatu w Warszawie. Przypomniałem, jak emigracja powojenna odejmowała sobie od ust i słała pomoc w czasie PRL-owskim kościołowi, robotnikom i osobom pokrzywdzonym przez reżym komunistyczny, oraz o zorganizowaniu Komitetu 100. (do którego ja też należałem), który zaprosił ówczesnego kardynała Karola Wojtyłę i 15 biskupów z Polski do Chicago na kilkudniową gościnę 20 sierpnia 1976 r. Odpowiedź Episkopatu polskiego była następująca: Parafia Klecka leży poza granicami Episkopatu. Dlatego Episkopat Polski nie może jej pomóc.
Ale Chicago i inne zagraniczne episkopaty leżały i leżą też poza granicami episkopatu polskiego, a episkopat polski brał i bierze. Brać tak, ale dać nie. Zwłaszcza, że w Polsce przeważnie na Ziemiach Odzyskanych, znajduje się bardzo dużo ludzi z Kresów, którzy chętnie pomogliby, gdyby ich powiadomiono. Od tego czasu będę rewanżował się i żaden polski ksiądz i episkopat w Polsce nie otrzyma ode mnie ani jednego centa.
W takim razie zwróciłem się o pomoc do innych narodowości. Dzięki Irlandczykowi, Jezuicie i kardynałowi parafia klecka otrzymała pomoc w postaci 50 tysięcy dolarów. Również obiecali pomoc Niemcy.
Dzięki wielu osobom z Chicago, które prywatnie i nieraz wielokrotnie złożyły hojne ofiary na budowę kościoła w Klecku, proszę niech im Pan Bóg stokrotnie wynagrodzi. Do tego czasu pomoc na ten cel przekazana ks. proboszczowi Wieczorkowi wyniosła przeszło 90 tysięcy dolarów. Jestem pewien, że wszyscy, którzy okazali choćby najmniejszą ofiarę, Boskie Serce wypowie do nich te słowa: -Pójdźcie błogosławieni Ojca mego, posiądźcie królestwo, zgotowane wam od założenia świata. Albowiem łaknąłem, a daliście mnie jeść, pragnąłem, a napoiliście mnie, byłem gościem, a przyjęliście mnie; nagim, a przyodzialiście mnie-. (Mat. 25-31).
Oświadczam, że każdy darczyńca otrzymał od ks. proboszcza Wieczorka pokwitowanie i podziękowanie, nawet za najmniejszą ofiarę. Parafianie Św. Trójcy w Klecku każdego dnia podczas Mszy św. dziękują ofiarodawcom modlitwą.
Dzięki otrzymanym ofiarom w lipcu mury kościoła dosięgły dachu. Mam nadzieję, że do zimy zostanie położony dach i wstawione okna.
Serdecznie dziękuję i pozdrawiam wszystkich ofiarodawców.
Wacław Wierzbicki
http://www.kuriercodziennychicago.com/chicago.html












