W Meksyku od maja 1982r. egzystuje stowarzyszenie poetów i pisarzy pod nazwą „CULTURA y FRATERNIDAD DE MEXICO - KULTURA I BRATERSTWO MEKSYKU", stworzone przez jednego z pierwszych poetów Ameryki Łacińskiej i Ambasadora Honorowego Kultury Ekwadoru, Henryka Kronfle. Stowarzyszenie zostało założone w Guayaquil w 1966r. w przez sławnego poetę i dziennikarza Ekwadoru, Francisco Perez FebresCordero. „Cultura y Fraternidad" jest obecnie jednym z najbardziej prestiżowych ugrupowań kulturalnych Ekwadoru i Meksyku.
Corocznie organizuje się Festiwal w Stolicy Meksyku, na który przybywa „śmietanka" intelektualistów, poetów i pisarzy tak meksykańskich, jak i zagranicznych. W tym Jubileuszowym 2000 roku Festiwal miał miejsce w dniu 8 listopada w „Club de Leones", pod tytułem „AMOR" - „MIŁOŚĆ".
Zostałem zaproszony abym pod tym tytułem przedstawił jakąś moją prace. Znając podejście liończyków do tematu miłości, postanowiłem, wbrew ogólnemu pojęciu i podejściu do „miłości", sięgając do dawnych młodzieńczych wspomnień, doświadczeń oraz przeżyć, z tamtego, bujnego okresu mego życia - lat trzydziestych, Szkoły Rodziny Wojskowej, Armii Krajowej, II-ej Wojny Światowej, powojennych wypadków, spotkań z Ojcem Świętym, Janem Pawłem II na czele i SOLIDARNOŚCIĄ.
Dość starannie, acz w stylu telegraficznym, przygotowałem moje wystąpienie, nawiązując do wpojonych nam konceptów miłości do. BOGA, HONORU I OJCZYZNY, rozbijając ten temat na cztery części, dając w każdej z nich jakiś przykład z wydarzeń z historii Polski, nawiązując je do każdego z osobna konceptu. Natomiast w czwartej części dobrałem takie wypadki, które przedstawiały dzielnie wszystkich trzech konceptów razem. Postawiłem sobie za zadanie pokaz Polskę, jaka ta "Polonia Semper Fide lis" z kilku wybranych fragmentów naszej tysiącletniej historii, starając się to zmieścić w przeznaczonym i to krótkim czasie, jakim każdy z nas dysponował. Do pewnego stopnia byłem zadowolony sam z siebie, bo „wszystko grało", a temat był zupełnie niespodziewany i nieznany łacińskiemu otoczeniu poetów i pisarzy.
Był więc Chrzest Polski, Jan Sobieski i Wiedeń; dotrzymywanie układów, od Napoleona do Aliantów, powiedzenie Min. Józefa Becka 5-V-39 w Sejmie: „My w Polsce nie znamy pojęcia pokoju za wszelka ceną. Jest jedna tylko rzecz w zżyciu ludzi, narodów i państw, która jest bezcenna. Tą rzeczą jest honor". Uwidoczniłem udział Polaków w walce o niepodległość Haiti, Stanów Zjednoczonych, budowę Gdyni, odbudowę Warszawy i Polski; lot płk. Stanisława Skarżyńskiego w 1933r. do Brazylii i Argentyny, dodając inne fakty historyczne i tytuły, jakimi Polska może się poszczycić, jak np. „Polska Przedmurzem Chrześcijaństwa" itp. Zakończyłem tematem SOLIDARNOŚCI, rozbicie Paktu Warszawskiego, „Bloku Socjalistycznego" i Muru Berlińskiego. Pokreśliłem szczególna rolę Ojca Świętego Jana Pawła II, kierującego się właśnie tą miłością do BOGA, HONORU I OJCZYZNY.
Wyjechałem z żona na czas, przebijają się przez gęstwinę ruchu ulicznego, jaki w Meksyku nie jest mały i nie do pozazdroszczenia, będąc przekleństwem każdego, który posługuje się samochodowym środkiem lokomocji. Prawie dojeżdżając do klubu, zorientowałem się że... napisanego tekstu nie wziąłem ze sobą. Zawracać przy szczycie ruchu do domu było niemożliwe i stanowczo za późno. Mówi się trudno i zżyje dalej, wszak zasadniczo nigdy nie czytam, chyba, że tego wymaga dokładność tekstu, inaczej to we wszystkich moich wystąpieniach mówię z pamięci, więc i tym razem będzie tak samo, choć czas był obliczony, co do sekundy. Był to jedyny problem, z którego niezupełnie wiedziałem jak wybrnąć i jak go mierzyć?
Po przybyciu do klubu, gdy organizatorom powiedziałem, że będę mówić z pamięci, ponieważ tekst zapomniałem zabrać z domu, zdębieli, zbledli, wybitnie wyszlachetnieli i bardzo poważnie zaniepokoili się, tak, co, do jakości samego mego wystąpienia, jak i do zsynchronizowania się z bardzo skrupulatnie wymierzonym czasem. Jedynie ten ostatni punkt trochę mnie niepokoił. Zorientowałem się, że mówcy dla porządku będziemy w pierwszym rzędzie, więc poprosiłem mego szczerego przyjaciela i głównego organizatora, Henryka Kronfle, aby palcami przed końcowymi pięcioma minutami dyskretnie pokazywał mi ile ich zostaje, w celu skomponowania odpowiedniego zakończenia mego wystąpienia.
Na małej serwetce zapisałem z pamięci tylko główne tytuły tematów i tak uzbrojony, jak przyszła na mnie kolej stanąłem na trybunie przed mikrofonem, patrząc na salę i od czasu do czasu na palce Henryka. Poszło mi łatwo, kończąc moje wystąpienie 30 sekund przed wyznaczonym czasem! Zupełnie niespodziewanie otrzymałem, jak mi się wydawało niekończące się oklaski, będąc uznanym, jako drugi po poecie Henrykiem Kronfle, i jedynym, który wystąpił bez czytania...
Po skończonych wystąpieniach, już przy kieliszku wina i obficie zastawionych stolach, zostałem oblężony przez dystyngowane osobistości, otrzymując szczere gratuluje, w pierwszym rzędzie z wybranego tematu, przedstawiając go bez czytania, pamięci w przytaczaniu wypadków, dat, jak i wypowiedzi; podkreślając, że jedynie Polak, w tak doskonałej formie może przedstawić temat miłości do Boga, Honoru i Ojczyzny!
Tak się zakończył niezapomniany wieczór pod tyt. „Miłość gronie Poetów i Pisarzy Ameryki łacińskiej, na Azteckiej ziemi.
Meksyk Stolica,
Inż. Jerzy Skoryna













