Kronikarz - magazyn obywatelski

  • Full Screen
  • Wide Screen
  • Narrow Screen
  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size

Nowości

Załóż swoje konto! Tylko dla zarejestrowanych użytkowników są widoczne wszystkie artykuły magazynu obywatelskiego "KRONIKARZ". Rejestracja jest BEZPŁATNA. Formularz rejestracji znajduje się pod lewym menu, w sekcji Logowanie, link Załóż swoje konto!.

 

Reklama

Partnerzy:
Reklama

OBIADY PROFESORÓW UNIWERSYTETU JAGIELLOŃSKIEGO w XVI i XVII wieku

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 

OBIADY PROFESORÓW UNIWERSYTETU JAGIELLOŃSKIEGO

w XVI i XVII wieku





obiady
obiady
I. Obiady kiermaszowe Profesorów Uniwersytetu Jagiellońskiego w drugiej połowie XVI wieku

 Trzeba wyjątkowo wywód ten zacząć od samego początku rzeczy, ab ovo.

Było to w dzień św. Wita r. 1401. Na zamku wawelskim dokonał król Władysław Jagiełło, otoczony pocztem wysokich duchownych i świeckich i dygnitarzy, aktu darowizny, która stała się pierwszym początkiem naszych profesorskich obiadów kiermaszowych, o których tu piszemy 1). Dbały o szerzenie światła wiary i nauki, obdarzył monarcha w owym dniu uniwersytet krakowski, co dopiero przez siebie uzupełniony i otwarty, rozmaitymi dochodami, a między innymi dał mu wszystkie prebendy kanonicze kolegiaty św. Floriana na przedmieściu krakowskim, Kleparzu, z wyjątkiem probostwa a na razie i kustodii. Mieli owe beneficja dzierżyć z kolei najstarsi profesorowie uniwersyteccy a więc w pierwszej linii doktorowie i magistrzy św. teologii.


 

Było u św. Floriana na Kleparzu wtedy łącznie z probostwem i kustodią osiem prałatur i kanonikatów, sześć więc z nich dostało się od razu uniwersytetowi. W r. 1427, po śmierci dotychczasowego kustosza objął uniwersytet i kustodię a jednocześnie otrzymał dzięki szczodrobliwości biskupa krakowskiego Zbigniewa Oleśnickiego nowo uposażony kanonikat. Miała więc odtąd Alma Mater Jagellonica u św. Floriana na przedmieściu kleparskim osiem profesorskich kanoniczych beneficjów.

Kanonicy świętofloriańscy tworzyli z jednej strony między sobą kapitułę, która dochodami swymi administrowała samodzielnie, a z drugiej strony wchodzili w skład zgromadzenia profesorskiego w uniwersytecie, rezydującego wtedy w tak zwanym Collegium króla Władysława a później Collegium maius, dzisiejszej Bibliotece uniwersyteckiej.

Z owego związku kapituły św. Floriana a Collegium profesorskiego wynikły z czasem pewne wzajemne zobowiązania i stosunki. Jednym z nich był obiad kiermaszowy, który dawali profesorowie-kanonicy św. Floriana całemu zgromadzeniu doktorów i mistrzów, zamieszkałemu w Collegium maius, w doroczną uroczystość poświęcenia kościoła kleparskiego św. Floriana.

Uroczystość taką obchodzono w r. 1555 dnia 14 czerwca a więc w czwartą niedzielę po św. Trójcy a w r. 1575 w drugą niedzielę po św. Trójcy a więc także w czerwcu.

Według zapisek X. profesora Marcina Gilewskiego z pierwszej połowy XVII wieku przypadała dedykacja kolegiaty św. Floriana na ten sam czas, co dedykacja kościoła na zamku krakowskim, t.j. na pierwszą niedzielę po oktawie Bożego Ciała 2).

Profesorowie kanonicy urządzali w tymże dniu najprzód uroczyste nabożeństwo w kościele św. Floriana. Jeden z księży wikarych celebrował sumę, inny wygłaszał kazanie. Niekiedy zapraszano z kazaniem osobnego kaznodzieję. Organiście, przygrywającemu na organach, pomagał w dniu tym śpiewać chór żaków szkoły parafialnej św. Floriana, złożony z uczniów pierwszej i drugiej klasy oraz z dyszkancistów pod kierownictwem kantora a dozorem rektora szkoły. Czasem zapraszano także kantora ze szkoły św. Anny w Krakowie, ale bez uczniów.

Po skończonym przedpołudniowym nabożeństwie zasiadano do obiadu we wspólnej sali (hypocaustum commune) Collegium maius 3). Przy pierwszym stole zajmowali miejsca według starszeństwa służby członkowie zgromadzenia kolegialnego a więc między nimi i kanonicy św. Floriana. Prócz tego zapraszano do tego stołu gości: z reguły proboszcza św. Floriana, rektora uniwersytetu, gdy nim nie był członek Collegium maius, i proboszcza św. Mikołaja. Ale i ci nie zawsze na obiedzie kiermaszowym bywali. Pochopnością w zapraszaniu nie grzeszono. Świeckich dygnitarzy nie spotkaliśmy między zapraszanymi 4). Nigdy, o ile z pozostałych źródeł sądzić można, nie przekroczyła liczba biesiadników dwudziestki. Ksiądz prokurator kapitulny zapisał w rachunkach z r. 1561 wyraźnie, że na obiedzie było tylko 17. Tyluż było w r. 1563, między nimi 15 domowników a 2 gości.

Zasiedli więc do obiadu w r. 1563 przy pierwszym stole najprzód kanonicy św. Floriana: 1) doktor św. teologii X. Sebastian Janeczka z Kleparza; dziekan i prokurator kapituły św. Floriańskiej a zarazem ówczesny rektor uniwersytetu krakowskiego; 2) X. dr Michał z Wiślicy, kustosz; 3) X. magister Piotr z Proboszczowic; 4) X. dr Jan Dobrosielski; 5) X. mgr Piotr z Warszawy; 6) X. mgr Mikołaj Bodzęcin; 7) X. dr Feliks Będorski.

X. kanonika magistra Zygmunta Obrębskiego w tym roku na obiedzie kiermaszowym nie było.

Dalej byli obecni jako członkowie starszego profesorskiego zgromadzenia: 8) X. mgr Stanisław z Pinczowa; 9) X. mgr Marcin z Pilzna; 10) X. mgr Jakób Górski; 11) X. mgr Walenty z Urzędowa; 12) X. mgr Wojciech z Szadkowic; 13) X. mgr Jan Wieliczka; 14) X. mgr Wojciech Lwowianin i 15) X. mgr Jan Troper z Krakowa,

Jako goście otrzymali w tymże roku zaproszenie i przybyli: 16) Proboszcz św. Mikołaja X. Tomasz oraz 17) nieznany nam bliżej kaznodzieja kleparski. Nie było między gośćmi proboszcza świętofloriańskiego X. Piotra z Poznania,

W ten sposób można by ułożyć imienne wykazy każdorocznych uczestników obiadów kiermaszowych w Collegium maius.

Prócz pierwszego był stół drugi, a względnie i trzeci. Zasiadali do niego ci wszyscy, którzy brali jakikolwiek czynny udział w odprawianiu nabożeństwa dedykacyjnego w kościele św. Floriana,. Z czasem jednak zwyczaj zapraszania tych gości, widocznie jako kłopotliwy, ustał, a, zamiast obiadu dawano interesowanym, których dla krótkości nazywano Kleparzanami, pieniężną odprawę. Z pozostałych źródeł pokazuje się, że nie zaproszono nikogo z Kleparza w r. 1555, z powodu grasującej w Krakowie zarazy. Zamiast obiadu wypłacono w tym roku z kasy kapitulnej witrykuszowi kościelnemu panu Janowi Radwańskiemu 4 grosze. Była to jak na owe czasy dość pokaźna kwota. Pan witrykusz mógł sobie za te cztery grosze kupić w tymże roku 4 kurczęta albo, gdy miał gust, dużego tłustego kapłona a za pozostałe 1⅓ grosza do kapłona ⅔ kwarty dobrego wina, jakie pijali księża kanonicy. Takie same, co witrykusz, odprawy, a więc także po cztery grosze, dostały się drugiemu kapitulnemu zakrystianowi, jednemu i drugiemu z celebrujących księży wikarych, kantorowi chóralnemu i chórowi uczniów, którzy śpiewali w czasie sumy. Po trzy grosze wzięli jeden i drugi dzwonnik, rektor szkoły kleparskiej i organista. W następnych latach XVI wieku wyjątkowo raz tylko jeszcze zaproszono wszystkich Kleparzan na obiad, zresztą nie proszono nikogo albo czasem tylko organistę i kaznodzieję albo też tylko jednego z nich. Niekiedy zaszczycano zaproszeniem notariusza kapituły św. Floriana.

Z takowego obrotu sprawy nie wszyscy Kleparzanie byli kontenci. Najżywiej odczuł to pominięcie rektor szkoły św. Floriana, Wprawdzie podwyższono mu odprawę z 3 na 4 grosze, ale i tak kwasy nie ustały, a rektor Wojciech Buszewski, obrażony takim lekceważeniem, objawił nieukontentowanie swe tym, że w r. 1568 nie przyjął ofiarowanych sobie 4 groszy zwykłej odprawy, co ówczesny prokurator zanotował krótko w rubryce dochodów słowami: Mgr Albertus Bussewsky noluit accipere 4 grossos, qui ex consuetudine pro dedicationis prandio dantur.

Dostawały się też w dniu poświęcenia kościoła odpowiednie porcje każdemu z służby, czynnej w kuchni Collegium maius w czasie przygotowywania obiadu. Prócz potraw dawano służbie małe kwoty na piwo a nadto stałe gratyfikacje. I tak w r. 1555 wziął szafarz 6 groszy, poważna wiekiem kucharka razem z swą wiekową pomocnicą tyleż, a tercjan kolegialny i kuchta po 2 grosze. Takie same gratyfikacje brała też służba i w innych latach.

Gdy który z członków Collegium maius nie mógł wziąć udziału w obiedzie, to posyłano mu do mieszkania tylko przypadającą na niego porcję wina. Dawano czasem wino z obiadu i osobom, nie należącym do zgromadzenia starszych profesorów. I tak posłano w r. 1555 wikariuszowi św. Floriana Piotrowi, księdzu ubogiemu, sacerdoti pauperi, medientem pro vino.

Resztki z obiadu rozdawano dnia następnego lub chowano na rok następny. Zwykle przechowywał ksiądz prokurator jakieś pozostałe korzenie lub cukier. Prałaci i kanonicy dostawali w dniu kiermaszowym prawie każdego roku po kurczęciu, niekiedy po dwa; ksiądz prokurator, kupując ten drób, zawsze o nich pamiętał. Pozostałe wino dawano tylko kanonikom. Ubodzy zjadali pozostałe potrawy, chleby i bułki, a przez ubogich trzeba tu głównie rozumieć ubogich studentów tzw. gracjalistów kolegialnych, którzy obsługiwali profesorów, mając za to mieszkanie i marne wynagrodzenie, no i jaką taką protekcję.

Wydatki na obiad pokrywała, zwykle sama kapituła św. Floriana, a w niektórych tylko latach, nie wiedzieć, z jakiego powodu, na spółkę z Collegium maius. Często jednak, jak n.p. w r. 1560, kasa kolegialna była pusta, a wtedy kasa kapitulna wypłacała jej odpowiednią kwotę tytułem bezzwrotnej zapomogi. W powołanym roku zapłacił prokurator św. Floriana na umorzenie długów kolegium większego pięć grzywien, czyli osiem złotych. Cały obiad kosztował tego roku 9 grzywien i 16 groszy, łącznie z owymi 5 grzywnami, podarowanymi Collegium maius. Według zwyczaju miała kasa kolegialna dostarczać chleba i bułek, ale i tu przychodziło do częstych wyjątków.

Kwoty wydane przez kapitułę na obiady kiermaszowe, dochodziły w rozmaitych latach do różnych wysokości. Różnice roczne były niekiedy znaczne. Najmniej kosztował obiad w r. 1562, bo tylko 7 grzywien i 12 groszy, najwięcej natomiast w r. 1594, bo aż 23 grzywny i 6 groszy. W czterdziestu latach wydała kapituła, na obiady łącznie 586 grzywien, a zatem przypadło na rok przeciętnie 14 grzywien i 31 groszy.

Nie były to wydatki nad stan i możność. Kapituła św. Floriana miała dość znaczne dochody. Z powodu braku ścisłych cyfr z dłuższego szeregu lat nie da się wyrachować przeciętna roczna kwota dochodów i rozchodów. Musimy zatem dla oznaczenia stosunku rocznych wydatków na obiady kiermaszowe do rocznych dochodów i rozchodów skarbu kapitulnego poprzestać na kilku tylko przykładach.

W r. 1562, w którym wydano na obiad najmniejszą kwotę t.j. 7 grzywien i 12 groszy, wyniosły dochody kapituły 738 grzywien, a rozchody doszły do sumy 546 grzywien i 15 groszy i 1 szeląga. Pozostała nadwyżka dochodów 191 grzywien 32 grosze i 2 szelągi. Doliczywszy do tej nadwyżki kwotę, wydaną na obiad kiermaszowy, miała kapituła św. Floriana, w okrągłych liczbach w r. 1562 czystego dochodu 200 grzywien a wydała z niego na obiad 3½ %.

Ale księża kanonicy od św. Floriana nie zawsze mieli nadwyżki dochodów. Z przekazanych sobie ksiąg rachunkowych dowiadujemy się, że począwszy od siedemdziesiątych lat XVI wieku rozchody się zwiększały a dochody utrzymywały stale na tej samej wysokości tak, iż w niektórych latach doszło do groźnych deficytów. Największy znany nam niedobór z r. 1578 wyniósł okrągło 52 grzywny. W roku tym kosztował obiad kiermaszowy w grubej monecie 16 grzywien. Deficyty te jednak na razie nie rujnowały siły finansowej kapituły, bo księża prałaci i kanonicy świętofloriańscy rządzili się przezornie, składając co roku na nieprzewidziane wydatki i niedobory po 20 grzywien do funduszu zapasowego. A nadto większa część deficytów była tylko chwilowa, powstała z zaległości, nie uiszczonych przez dzierżawców dóbr kapitulnych, którzy je, przynagleni sądownie, musieli zapłacić po terminie. Kapituła św. Floriana nie szczędziła zachodów i pieniędzy, aby należytości swoje wyegzekwować. Miała w gronie swoim biegłych prawników i była dość szczęśliwa w prowadzeniu procesów.

Urządzaniem obiadów kiermaszowych zajmował się każdorazowy prokurator kapitulny. Pod jego nieobecność zastępował go któryś z jego kolegów kanoników. Tak było np. w roku 1569. Ówczesny prokurator zapisał to zastępstwo z rozmysłem, gdyż zastępujący go X. kanonik Mikołaj Bodzęcin wysłał na obiad większą nad zwyczaj kwotę.

Według brzmienia pierwotnego statutu kapituły administracją majątku kapitulnego miał się zajmować każdorazowy dziekan kolegiaty św. Floriana. W drugiej połowie XVI wieku nie trzymano się jednak ściśle tego przepisu statutowego.

Prokuratorów wybierano z roku na rok z pomiędzy tych członków kapituły, którzy mieli do tego, bądź co bądź uciążliwego urzędu, chęć i odpowiednie zdolności.

Po magistrze Tomaszu Pawłowiczu z Krakowa (Paulinus) wybrano prokuratorem kapituły dnia 10 października r. 1554 X. Sebastiana Janeczkę z Kleparza. Zaszczycany zaufaniem i uznaniem kolegów przez lat kilka, aż do roku 1563, a może i dłużej, bo tu brak ksiąg rachunkowych kapituły, sprawował X. Janeczka urząd swój nadzwyczaj skrupulatnie. Dzięki jego drobiazgowości i ścisłości, która podziałała i na najbliższych jego następców, posiadamy bardzo szczegółowe rachunki wydatków, poczynionych na obiady kiermaszowe oraz inne potrzeby kapitulne, zapiski, które są niepoślednim materiałem, ułatwiającym poznanie ówczesnych stosunków ekonomicznych i zwyczajów polskich 5).

Księdzu prokuratorowi kapituły św. Floriana oddawano z tytułu tych obiadów do dyspozycji kuchnię i służbę kuchenną Collegium maius, którą wzmacniano w dniu dedykacji kościoła. Obiady odbywały się bowiem w sali wspólnej (in stuba, hypocausto communi) tegoż kolegium, które było zwykłą rezydencją prałatów i kanoników świętofloriańskich 6). Pozwolono księdzu prokuratorowi używać i naczyń kuchennych, ale musiał się sam postarać o zwęglone drzewo na opał, które zwykle kosztowało trzy grosze, czasem tylko nieco więcej.

Z pozostałych dokumentów możemy oznaczyć dokładnie liczbę i charakter służby, zajętej urządzaniem obiadu. Wybitną rolę grał szafarz, czyli przełożony spiżarni. W kuchni wodziła rej poważna wiekiem kucharka kolegialna z przyboczną swoją niemłodą pomywaczką. Prócz tego pomagał kuchta i tercjan kolegialny a niekiedy i inna służba kolegium.

Służba otrzymała w tymże dniu osobne wynagrodzenie z kasy kapituły św. Floriana. Każde indywiduum dostawało nadto odpowiednie porcje obiadowe w potrawach i napojach a prócz tego osobne pieniężne gratyfikacje. Szafarzowi płacono zwykle za usługi 6 groszy, kucharce 3 grosze, jej pomocnicy, tercjanowi i kuchcie po 2 grosze.

Ksiądz prokurator w porozumieniu z członkami kapituły układał naprzód dania obiadowe i czynił potrzebne zakupna. Przy zakupnie piwa i wina uciekał się prokurator do znawstwa kolegów. W rachunkach figurują z roku na rok pozycje: "za wino na próbę" a czasem i "za piwo na próbę" tyle a tyle groszy, zwykle tego i tamtego po kwarcie z każdego gatunku.

Kilka, powszechnie dwa tygodnie naprzód, kupowano drób, który tuczono. Kurczętom i kapłonom dawano na wypas zazwyczaj pszenicę, gęsiom owies lub kluski z owsa i bułek, a jednym i drugim prócz tego żer z mąki (farina), W roku 1555 zakupiono 50 kurcząt za 52 grosze, 6 kapłonów za 16 groszy i 9 gęsi za 14 groszy i 1 solida, a na pokarm dla nich "faryny" za 13 groszy, owsa za 8½ grosza i pszenicy za 2 grosze. Ilość drobiu była dokładnie wyliczona tak, że gdy sztuka, która padła przed czasem, musiano w jej miejsce kupić inną. Roku 1557 udusiła się kluskami gęś w przededniu obiadu; trzeba było kupić inną tuczoną od przekupki.

Powoli czyniono też inne sprawunki, aby wszystko było na czas w pogotowiu. Oszczędny X. prokurator Sebastian z Kleparza miał prawie zawsze jakiś zapasik z poprzedniego roku, czasem cokolwiek cukru, czasem imbiru, pieprzu, czasem jednego i drugiego i innych tym podobnych rzeczy, które się dały przechować. Dokupiwszy resztę, dopisał w rachunkach do dochodów zaoszczędzone grosze.

W samym dniu dedykacji było w Collegium maius od wczesnego rana głośniej i więcej ruchu niż zwykle.

Salę wspólną, w której miano obiadować, ubierano nie bez współudziału uczniów ubogich, tzn. gracjalistów, mieszkających z łaski u profesorów, w zieleń, strojono kwiatami, trawami i niezbędnym wonnym majerankiem. Brano też do przystrojenia sali kobierce (tapetes) z skarbca kolegialnego 7).

I stół przybierał z roku na rok odświętny strój. O obrusach w naszych źródłach nigdzie nie ma żadnej wzmianki. Nie stawiano też na stole, jak dziś, talerzy i talerzyków i nie kładziono obok nich serwetek, noży, widelców 8) i łyżek. Łyżki, noże a może i widelce przynosił każdy ze sobą, gdyż nie ma w naszych źródłach nigdzie najmniejszego śladu sztućców stołowych kolegialnych, a bez nich spożywania niektórych potraw nie możemy sobie dobrze wyobrazić. Potrawy zaś podawano każdemu na osobnym talerzu czy misce wprost z kuchni. Niektóre tylko dania przynoszono na stół na wspólnych półmiskach. Stawiano natomiast na stole dzbany z piwem i winem a przed każdym z biesiadników kubki szklanne (vitrea), cynowe lub srebrne 9). Prócz kolegialnych używano także naczyń kapitulnych. W spisie ruchomości kapituły św. Floriana z r. 1554. wymieniono wielki cynowy półmisek, cztery cynowe talerze, kubki cynowe z znakiem F. na denku, łagwie (lagena) czyli flasze cynowe a mianowicie dwie garncowe i cztery półgarncowe. Pomiędzy rozstawionymi na stole naczyniami, łagwiami i kubkami rozrzucano zwyczajem humanistycznym róże, najchętniej białe, i silnie pachnący majeranek. Bez kwiatów i zieleni nie obchodzili się biesiadnicy drugiej połowy XVI wieku.

W rachunkach szczegółowych z obiadów kiermaszowych zawsze świeci pozycja za kwiaty. I tak w r.1555 wydano za krzewy, kwiaty, trawy i majeranek 2 grosze i 3 obole a w r. 1556 za krzewy i trawy 4 trójpieniążki a nadto za majeranek i róże na stół (ad sternendam mensam) 1 grosz. I podobnie w każdym rachunku. W r. 1562 zapłacono za róże białe (pro rosis albis ad mensam positis) 2 grosze.

W humanistycznie przystrojonej sali spożywano w dniu tym, jeżeli nie rzymskie, to w każdym razie obfite i dość wyszukanie przyprawione potrawy.

Podawano na stół pieczone i gotowane mięsa, czyli potrawki. Z pieczonych przychodziły: kurczęta, kapłony, gęsi, pieczeń wołowa, cielęca, wieprzowa, barania; z gotowanych prócz drobiu mięso wołowe, cielęce, jagnięce, głowy cielęce, ozory, kruszki.

Na przyprawy mięs składały się najrozmaitsze rzeczy, które tu wyliczamy bez porządku: pieprz, rodzynki wielkie i małe, kaparki, masło, mleko, imbir, cynamon, kwiat muszkatołowy, szafran, cukier biały, cebula, pietruszka, suszone jabłka, ocet piwny, winny i domowy, wino, cytryny, goździki, szczaw, migdały, musztarda domowa, smalec i słonina, papryka, itd. Soli nigdzie nie wymieniono, ale musiano jej przecież używać. Wspomniane są solone ogórki. Jest natomiast między przyprawami "lachela", lecz co by to było, wyjaśnić nie umiemy.

Mięso spożywano z sosami i soporami, ogórkarni, rzepą, krupami, grochem, morelami, bułkami i chlebem.

Jako leguminy podawano przeważnie ryż.

Na wety stawiano świeży groch w strączkach, poziomki, trześnie, gruszki, przeważnie muszkatki, wiśnie, morele, śliwki; z serów: gomółki, małdrzyki, t.j. małe okrągłe sery z słodkiej śmietany, i jakieś inne sery, które ksiądz prokurator nazwał "koszyki" – może sery, suszone w koszyczkach 10). Podawano też opłatki i kreple, t.j. smażone ciasta.

O rosole i zupach nigdzie nie ma żadnej wzmianki. Jadano ich i w innych dniach mało, natomiast podawano nierównie więcej, aniżeli dziś, potraw w sosach tzw. potrawek. Nawet czarną polewkę z krwi gęsiej zamieniano niejako na sos, zagęszczając ją dodaniem suszonych owoców.

Wiele dałoby się powiedzieć o sposobie przyrządzania i przyprawiania i podawania potraw, ale to kwestia zanadto fachowa, kwalifikująca się pod jakie żeńskie sławne pióro warszawskie. Nam profanom wypada poprzestać na kilku charakterystycznych szczegółach rzuconych w toku tej pracy. Dodajmy, że n.p. w roku 1557 kupiono funt migdałów, aby nimi posypać gęsinę a ryżu do kapłonów i do posypania nim grochu. Tegoż roku podano groch z smalcem i słoniną. Sporo szczegółów w tej kwestii dostarczają nam zapiski prokuratorskie z r. 1560.

W czasie obiadu popijano piwo i wino, a pito dość dużo, bo niektóre ostre przyprawy potraw pobudzały pragnienie. Zwykle były na stole dwa gatunki wina, czasem i trzy. Na końcu wychylano najlepsze. W r. 1555 wypito, prócz pół beczułki piwa za 10 groszy, kilka garncy wina trojakiego, a mianowicie 3 garnce jednego za 24 grosze, tyleż garncy innego za 30 groszy i ½ garnca wina muszkatołowego za 6 groszy, a nadto poczęstował dodatkowo ksiądz prokurator kanoników, którzy się zatrzymali po obiedzie we wspólnej sali, piwem za grosz kupionym. Mniej więcej takie same porcje wina konsumowano przy obiedzie każdego roku. Piwa wychodziło zwykle więcej.

Obiady składały się zawsze z całego szeregu dań, około 5-6. Przechowały się z kilku lat całkiem szczegółowe ich spisy, z których tu reprodukujemy niektóre.

Roku 1562 podano po pierwsze: Mięso oraz potrawkę z pięciu kapłonów każdemu trzy porcje z krupami jęczmiennymi. Carnes et ex quinque caponibus singulis tres portiones cum pultibus hordeaceis.

Po drugie: Potrawkę z gotowanych kurcząt z korzeniami każdemu z panów po jednym kurczęciu. Pullos coctos singulis dominis unam (portionem) cum aromatibus.

Po trzecie: Pieczeń cielęcą i każdemu kurczę pieczone. Assaturas vitellas et singulis pullum assum.

Po czwarte: Morele z mięsem wieprzowym. Morelas cum carnibus vernerinis.

Po piąte: Poziomki, ser i każdemu po jednym długim kreplu. Fraga, caseum et singulis unum krepel longum.

Obiad kiermaszowy z r. 1563 składał się aż z sześciu dań, a mianowicie podał ksiądz prokurator najprzód: kurczęta, poszczególnej osobie ¾ kuraka. Gallos singulis personis tres quartas unius pulli.

Następnie: Sztuka mięsa, każdemu osobliwie dwie porcje, a oprócz mięsa w trzech półmiskach jeden ozór a w miejsce sosu ogórki. Carnes singulis personis duas portiones et super carnes in tribus patinis u nam linguuam et pro sapore cucumeres.

Po trzecie: Potrawkę z gęsiego mięsa każdemu osobliwie trzy porcje. Anseres coctos singulis personis tres portiones.

Po czwarte: Pieczone kurczęta, każdemu z biesiadników po jednym i porcję pieczeni cielęcej. Gallos assos singulis mensae assidentibus unum et portionem assaturae vitellinae.

Po piąte: Ryż z masłem, posypany papryką. Orizam cum butiro et troia aspersam.

Po szóste: Trześnię z serem. Cerasa cum caseo.

Widać z tego, że przy obiedzie poszczególna osoba konsumowała dużo. Obliczmy to sobie szczegółowo, choć to może niezbyt dyskretnie. Biorąc za podstawę zapasy, zjedzone i wypite w r. 1563, widzimy, że każdy z biesiadników zjadł przy obiedzie kiermaszowym tego roku: ¾ kurczęcia gotowanego w potrawce, dwie porcje mięsa wołowego i porcję ozorów z ogórkami, trzy porcje gęsi gotowanej w potrawce, jedno całe kurczę pieczone i porcję pieczonej cielęciny, porcję ryżu z masłem posypanego papryką, porcję trześni z serem, a w ciągu uczty dwa kawałki chleba i dwie bułki. Przy tym wypił każdy z biesiadników po blisko dwie kwarty wina i po przeszło dwie kwarty piwa. Wyszło bowiem na 17 osób wina 8 garncy, czyli 32 kwarty a piwa pół ośminy (achtla), czyli 9 garncy, czyli 36 kwart.

O wielkości porcji łaskawy a uważny czytelnik ma już swoje wyrobione zdanie. Że porcje były spore, widać i z tego, iż w r. 1555 wycięto z ćwiartki wołu tylko 48 porcji i cztery kawałki do pieczenia na kilkanaście porcji. Mniej więcej tyleż porcji a zawsze takąż ilość dużych kawałków na pieczenie wyrąbywano z ćwiartki wołu i innych latach.

Zaproszeni do drugiego stołu Kleparzanie, a tym mniej służba kuchenna, nie dostawali widocznie takich porcji i tego wszystkiego, co i ile jedli i pili profesorowie. W r. 1557 ksiądz prokurator wyraźnie zanotował, że z pięciu wielkich sztuk pieczeni cielęcych jedną tylko rozdzielił między służbę domową. Innych potraw i mięs służba ta nie dostała. I tak co roku musiała ona poprzestać na jednym daniu. Niekiedy wyróżniono szafarza kolegialnego i innych przypadkowo zaproszonych drugorzędnych gości. W r. 1561 dostali szafarz tak samo i notariusz kapituły św. Floriana, p. Maciej Karnicki, którego zaproszono na obiad w tym roku, po jednym kurczęciu w potrawce i po jednym pieczonym, podczas gdy reszta służby musiała się kontentować każdy tylko pół kurczęciem gotowanym. Wina ani do drugiego stołu ani służbie nie dawano nigdy, a na piwo płacono służbie drobne kwoty bądź to każdemu z osobna na rękę bądź też wszystkim razem do podziału, bądź też grupami. I tak np. w r. 1560 dał ksiądz prokurator na piwo kucharce, tercjanowi i kuchcie po półgroszku, reszcie posługi razem 1 grosz, a szafarz dostał piwa z porcji księdza prokuratora. Zaś w rachunkach z r. 1562 czytamy, że kasa prokuratorska wypłaciła na piwo servitoribus unum grossum item familiae ad cervisiam 1½ grossum.

Co poszczególny z służby zjadł i wypił i, ile to kosztowało, tego nie będziemy rachowali. Natomiast prosimy łaskawego czytelnika zadać, sobie trud i obliczyć z nami koszta obiadu kiermaszowego na jedną osobę przy głównym stole. W roku 1561 wydano na obiad 9 grzywien i 5 groszy. Gdy od tego odliczymy 42 grosze, wypłacone Kleparzanom tytułem odprawy obiadowej, a nadto odtrąciwszy 1 grosz piwnego dla służby kuchennej i 7 groszy za kurczęta, które skonsumował szafarz, notariusz kapituły i służba kuchenna, wtedy się pokaże, że kolegiaci wraz zaproszonymi gośćmi zjedli obiad kiermaszowy za 8 grzywien i 3 grosze. Było zaś w tym roku, jak nam już wiadomo, razem 17 osób, a zatem zjadł i wypił każdy poszczególny biesiadnik przeciętnie w okrągłych cyfrach za 22½ grosza. Gdy w tymże samym roku zapłacono za 40 kurcząt 45 groszy, to poszczególna osoba zjadła i wypiła tyle, co kosztowało wtedy 20 kurcząt. Dziś za kurczę mające się jeszcze przed zabiciem paść i róść dwa tygodnie, trzeba by dać mniej więcej 20 centów, a zatem za 20 kurcząt 4 złr. Tyle więc wydano w r. 1561 na obiad dla każdej poszczególnej osoby, dodać tylko jeszcze trzeba, że w własnej oszczędnej administracji. Bywało, że i tak obiad na osobę kosztował nierównie więcej. Pozostawało to w ścisłym związku z cenami artykułów żywności i osobistą gospodarnością prokuratora.

Zreasumowanie zebranych szczegółów w jeden całkowity obrazek przekazujemy światłemu czytelnikowi.

Do najsutszych obiadów należy wydany w r. 1568 przez ówczesnego prokuratora kanonika mgra Marcina z Pilzna, Podajemy spis dań, z których się składał 11).

Pierwsze danie: Mięsa wołowe gotowane i ozory wołowe z sosem kaparowym i z ogórkami świeżymi solonymi oraz kruszki, przyprawione imbirem; całe kurczęta w potrawce z ryżem i mięso cielęce w potrawce. Tamto i to na półmiskach.

Drugie danie: Kurczęta przyprawione wonnymi korzeniami, z rodzynkami większymi i mniejszymi i cynamonem.

Trzecie danie: Pieczeń wołowa i cielęca, pieczone kurczęta, musztarda.

Czwarte danie: Gęsi w czarnej jusze warzone z przyprawą z goździków.

Piąte danie: Ryżowa kasza na mleku z cukrem. Rzepa z baraniną na półmisku.

Szóste danie: Trześnie, groszek świeży w strączkach, ser, opłatki, "kossyki"

Obiady złożone z tak znacznej liczby dań przeciągały się widocznie na kilka z rzędu godzin. Zresztą wiedzieli też humanistyczni smakosze, że powolne tempo przy obfitych ucztach jest rzeczą przez higienę wskazaną, a my wiemy z pewnością, że tej zasady przestrzegano skrupulatnie i u nas w XVI wieku. Ilość przez jednostkę skonsumowanych potraw dowodzi wybornych apetytów i niespożytego zdrowia, co wszystko przy sutej uczcie wypogadzało umysł i budziło i potęgowało humor. Gdy do tego dodamy dobroczynny wpływ Bacchusa, którego "cudowna czasza wszystkie ze łba kłopoty wystrasza", to obiady kiermaszowe przedstawią nam się jako uczty niezwykle ożywione. I tu mamy żal do księży prokuratorów, skądinąd tak sumiennych i drobiazgowych, że nam nic zgoła nie donieśli o uczonych dysputach, o humorem tryskających żartach, o mowach wygłaszanych w czasie obiadów kiermaszowych, o wznoszonych wiwatach na cześć i ku wspomnieniu "Wszystkich gości obecnych, wszystkich zaproszonych, Wszystkich przyjaciół, których kto żywy spamięta, i których zmarłych pamięć pozostała święta!" ...

Ale pamiętajmy, że poświęcenie kościoła św. Floriana odbywało się raz tylko do roku, że zatem nie często, lecz tylko raz w roku pozwalali sobie księża kolegiaci na podobne uczty. Codzienne ich obiady bywały, jak to w drugiej części tej pracy się przekonamy, dość skromne. I to jeszcze trzeba dodać, że jadali w ciągu dnia nie tak często, jak my dziś. O śniadaniu nigdzie nic nie czytamy, wieczerzy bardzo często nie spożywali, a poszcząc obywali się częstokroć i bez obiadów, jednym słowem żyli oszczędnie, przeznaczając uzbierane grosze na dobro kolegów i uczniów swoich i inne dobroczynne cele.

Część druga niniejszej pracy jest zatem pożądanym uzupełnieniem pierwszej części, gdyż inaczej moglibyśmy nabrać fałszywego wyobrażenia o zamożności i życiu fizycznym naszych dawnych profesorów.

Dr. Antoni Karbowiak, Obiady profesorów Uniwersytetu Jagiellońskiego w XVI. i XVII. wieku.
Biblioteka Krakowska Nr 13.
W Krakowie nakładem Tow. Miłośników Historyi i Zabytków Krakowa. 1910.

 


 

Przypisy:

  1. Do napisania tego szkicu, opartego na materiale źródłowym rękopiśmiennym pierwszorzędnej wartości, czerpałem wiadomości z rękopisów Senatu Uniwersytetu Jagiellońskiego p. l. 177-181, 265 i innych. Za wszelkie możliwe ułatwienia, jakich doznałem przy korzystaniu z tych urzędowych źródeł, składam WPanu Profesorowi Drowi Leonowi Cyfrowiczowi, Dyrektorowi Archiwum, niniejszym serdeczne podziękowanie.   (powrót)
  2. Rkps. Arch. Senatu Uniw. Jag., p. l. 265, str. 185.   (powrót)
  3. Zob. też Rkps. Arch. Senatu Uniw. Jag., p. l. 265, str. 185.   (powrót)
  4. W rękopisie Senatu Uniwersytetu Jagiellońskiego pod l. 265, str. 185. czytamy, że kapituła porozumiewała się co do mających się zaprosić, gościa zapraszała ich dzień naprzód przez szafarza kolegialnego. Prócz kolegów, nie należących do kapituły, zapraszano wtedy, t.j. w pierwszej połowie XVII wieku, jako gości prepozytów św. Floriana, św. Mikołaja i św. Anny, kaznodzieję św. Floriana, zakrystiana św. Floriana, ale tych dwóch ostatnich z konieczności, zaś Sufragana krakowskiego, Oficjała, Archidiakona i inne osoby czy duchowne czy świeckie zapraszano według upodobania. Bywali na obiadach i biskupi. Był raz biskup przemyski, bywał i krakowski.   (powrót)
  5. Rkps Arch. Senatu Uniw. Jag., p. 1. 178.   (powrót)

Ksiąg rachunkowych z lat 1564-1566 nie ma. W r. 1567, dnia 6 października powierzyła kapituła urząd prokuratora swego X. magistrowi Marcinowi z Pilzna i wybierała go bez przerwy w latach następnych do r. 1570 włącznie. I ten prokurator prowadził bardzo starannie wykazy dochodów i rozchodów kapituły, zwłaszcza zaś pozostawił bardzo ciekawe notatki o obiadach kiermaszowych. (Tamże, l. 179).

Dalsze rachunki prokuratorskie, skądinąd zawsze jeszcze bardzo cenne, zawierają dla naszej rozprawy już tylko same suche cyfry. Zeszytów z lat 1571-1573 brakuje. Dnia 4 stycznia r. 1574 wybrano prokuratorem ponownie magistra Jana Wieliczkę. W latach 1575 i 1576 sprawował urząd prokuratora X. mgr Jan Mucha (Muscenius) z Kurzelowa.

X. Andrzej Troper z Krakowa, wybrany prokuratorem na rok 1567 zachorował, a w miejsce jego powołano znowu X. magistra Jana Wieliczkę, który administrował majątkiem kapituły i urządzał obiady kiermaszowe bez przerwy do r. 1583 włącznie.

X. magister Andrzej Zieleński, zamianowany prokuratorem dnia 2 stycznia 1584, a wybierany z roku na rok, umarł na tym urzędzie w r. 1590.

W dziewięćdziesiątych latach XVI w. sprawowali obowiązki prokuratorskie kolejno X. magister Klemens Krupa (Crupius) z Wieliczki (1591-1596), X. mgr Mikołaj Panek (Panecius) z Czerwieńska, licencjat św. teologii i kustosz św. Floyana (1597-1598) i X. mgr Stanisław Bętkowita (1599, 1600).

  1. Dawniej przed r. 1401 mieszkali kanonicy św. Floriana w domkach naokoło cmentarza św. Floriana. Oto, co czytamy w notatkach X. Marcina Gilewskiego z początku XVII wieku:

"Domków (siedm przekreślono a napisano) ośm na cmentarzu św. Floriana należało niegdyś do kanoników tegoż kościoła, które oni zamieszkiwali, wikarzy zaś mieli siedm innych, które i dziś (t.j. w XVII wieku) są za domem poddziekaniego, ale te wynajmują, a zaczęli po wcieleniu kanonikatów do Akademii zamieszkiwać domki kanoników". (Rkps. Arch. Senatu Uniw. Jag., 265. str. 167)   (powrót)

  1. Zob. rkps Arch. Senatu Uniw. Jag., p. l. 265, str. 185.   (powrót)
  2. Widelce były w XVI wieku osobliwością, ale zdarzały się nie rzadko w zgromadzeniach jak np. nasze profesorskie dostając się na ich własność drogą zapisów.   (powrót)
  3. Jak wyżej, str. 185.   (powrót)
  4. Po łacinie: sportula; r. 1555 pro sportulis assis 10 grososs.   (powrót)
  5. Huius prandii fercula ita fuerunt distincta :
    1. Missus.
      Carnes elixae,
      Linguae bovinae,
      Krusky,
      Kuri mlode calkiem cum oriza,
      Villella, utrumque hoc in semipatenis.
      Ad krusky Zinziber,
      Ad carnes elixas: cappari et
      Cucumeres receiites salsi;
    2. Missus.
      Pulli aromatici,
      ad ipsos uvae passae (Maiores, Minores),
      Cinamonum.
    3. Missus.
      Assaturae Bovinae et vitellinae,
      Assi pulli,
      Mostarda.
    4. Missus.
      Gessy w czarne yuche,
      Gariofili ad easdem.
    5. Missus.
      Rizowa kassa z mlekiem,
      Saccarum album ad eandem,
      Rapa cum arietina in semipatena.
    6. Missus.
      Cerasa, pisa recens, caseus,
      oplatky, kossyki
      12).   (powrót)
  6. Rkps. Arch. Senatu Uniw. Jag., p. l. 179, str. 36 i 37.   (powrót)

II.

Obiady świąteczne i inne
profesorów krakowskich z kolegium większego
w drugiej połowie XVII wieku

 

Profesorowie uniwersyteccy dawniejsi byli z małymi wyjątkami księżmi, mieszkali razem pod jednym dachem i jadali razem u wspólnego stołu jako zakonnicy. W wiekach średnich był to zwyczaj powszechny. W nowszych czasach zaczęto go dość wcześnie zarzucać gdzieindziej, u nas zachował się poniekąd w pierwotnej formie do bardzo późnych czasów.

Najstarszym budynkiem, przeznaczonym na wspólne mieszkanie profesorów Uniwersytetu Jagiellońskiego, było tzw. Kolegium króla Władysława Jagiełły, przezwane później większym dla odróżnienia od innej wspólnej rezydencji profesorskiej, od kolegium mniejszego. Dzisiejsza Biblioteka Jagiellońska mieści się w byłym, widocznie niejednokrotnie już przebudowanym kolegium większym.

Znane nam ustawy tegoż kolegium oraz liczne inne jego księgi domowe, pochodzące z rozmaitych czasów, pozwalają nam wniknąć poniekąd w najdrobniejsze szczegóły wspólnego pożycia jego mieszkańców. Dziś, korzystając z notat X. magistra Marcina Gilewskiego, św. teologii doktora i profesora, dziekana św. Floriana, członka kolegium większego, spisanych w pierwszej ćwierci XVII wieku 1), podajemy poniżej szereg wiadomości o obiadach (prandia) kolegów większych, spożywanych w ciągu roku a w szczególności w dni świąteczne.

Zaczniemy zwyczajem dzisiejszym od Nowego Roku. W dniu tym Collegium maius zapraszało na obiad (prandium) profesora astronomii z kolegium mniejszego. Dawano mu takie same porcje, co kolegom większym, a sadzano na ostatnim miejscu przy drugim stole. Po obiedzie i po umyciu rąk rozdawał prepozyt kolegialny dzienniczki czy kalendarze (ephemerides), rozpoczynając rozdawanie od astronoma. Przed aktem rozdania wygłaszał odpowiednią mowę do zgromadzonych profesorów. W dniu tym nie dawano do obiadu żadnych nadzwyczajnych dań (refectio) [refekcja], z wyjątkiem kiełbas (botuli), jednej głowy wieprzowej i kiszek, a z powodu astronoma stawiał prepozyt naczynie szklane (vitrum) piwa. Za kalendarz wypłacał podskarbi astronomowi 60 groszy (sexagenam).

W wigilię Trzech Króli kupował prepozyt cukier (saccarum) z powodu przychodzących księży 2), po nieszporach kupował wino i piwo a kolegów zapraszał już przy obiedzie, ażeby przyszli na ceremonię. Ceremonii tej nie znamy.

W uroczystość Trzech Króli dawano na obiad nadzwyczajne dania. Prepozyt dostawał z szkatuły kolegialnej 6 złotych i kupował sarnę (dorcam) lub zające. Najprzód podawano w tym dniu na obiad mięso wołowe z położonymi na nim kiełbasami i kiszkami, dalej głowę wieprzową z racicami, następnie zające lub co innego, nareszcie jarzynę jakąś (olus) z pieczenią cielęcą (assaturas vitellas). Podskarbi kupował na ten dzień pół naczynia (vas) piwa, dziekan wydziału filozoficznego ofiarował według zwyczaju na tenże dzień trzy garnce wina, resztę dawali profesorowie każdy według swej szczodrobliwości.

Dnia 18 stycznia w święto Katedry św. Piotra w Rzymie dodawano do zwykłych obiadów tylko wino z fundacji X. profesora Jana Muchy (Muscenius) z Kurzelowa (Kurzelowity), św. teologii doktora i kanonika krakowskiego 3). Tak tym razem jak i każdym innym, gdy dawano do picia wina lub piwa, pochodzące z jakiejś fundacji, prepozyt w czasie dzielenia tegoż pomiędzy profesorów polecał fundatora i innych dobrodziejów. W tym dniu przemawiał tymi słowy: Czcigodni Ojcowie, przezacni i wielebni Magistrzy, podaje się Waszym Przewielebnościom wino z fundacji czcigodnej pamięci Jana Muchy Kurzelowity, św. teologii doktora, kanonika krakowskiego, którego dusza jako też fundatorowie innych dobrodziejstw polecają się modłom Waszych Wielebności 4).

W uroczystość Nawrócenia św. Pawła dnia 25 stycznia dawano podobne refekcje jak w Trzech Królów.

W dzień Oczyszczenia N. M. Panny t. j. dnia 2 lutego fundował dodatki w potrawach (refectiones in cibo) podskarbi kolegialny, wino zaś prepozyt. Wszystkie refekcje, dawane przez podskarbiego w uroczystości N. P. Maryi, pochodziły z fundacji X. Stanisława Biela, św. teol. doktora, którego też za każdym razem polecano modłom pobożnych profesorów 5).

Na Katedrę św. Piotra w Antiochii, dnia 22 lutego, bywał zwykły obiad, dodawano tylko wino z fundacji Jana Kurzelowity.

Tak samo było i dnia 24 lutego w dzień św. Macieja Apostoła.

W wtorek mięsopustny stawiano tego rodzaju nadzwyczajne dodatki obiadowe (refectiones) : cielęciny kawałek (vitellae firustrum) "do zuwky" t.j. do zufki, czyli zupy, pół pieczonego kuraka, kaszę cieciórcianą 6) (pultes cicereae) z mlekiem i pieczeń.

W Popielec podawano owsiankę (avenata), nie wiedzieć czy zupę owsianą, czy też owsianą grucę czyli krupy, przecierane przez durszlak, dalej po dwie ryby i jarzynę jakąś. W ten dzień nie było wieczerzy (coena).

W sobotę pierwszą po Popielcu dostarczał podskarbi [suszonych] śliwek (pruna), reszta obiadu jak wyżej.

Refekcje wielkopostne znamy dokładnie 7) – W każdą niedzielę, wtorek i czwartek dawano takie obiady: Najprzód śliwki, których podskarbi (fiscarius) dostarczał cztery funty (libras), po wtóre ryby z szafranem (crocum), po trzecie żur migdałowy, do którego zrobienia podskarbi dawał funt migdałów, rodzynki, cukier 8), po czwarte groch smażony (pisa), na końcu karpie, do których w każdy wtorek i czwartek podskarbi dodawał soloną rybę (piscem salitum), za którą liczył 18 groszy. W niedziele nie dawano ryby solonej, ponieważ dnia tego spożywano wieczerzę, złożoną z żuru 9), z pół karpia, nawary 10). i krup (puls). W dnie powszednie wielkiego postu nie było wieczerzy (coena), podawano ją tylko w niedziele, od soboty zaś pierwszego tygodnia wielkiego postu siadano do obiadu dopiero po skończonych nieszporach w kościele św. Anny.

W poniedziałki przez cały wielki post spożywano na obiad najprzód polewkę z maku, ryby z szafranem, na drugie danie kapustę (caules) lub inną jarzynę, karpie, służba krupy (pultes).

W środy składał się obiad z barszczu (ursibranca 11)) ), z ryb pieprzonych, z jarzyny i karpi. W piątki i soboty wielkiego postu dawano podobny obiad, jako to, owsiankę, czyli polewkę owsianą (avenata), lub też zupę grochową (ex pisis).

W Wielki Czwartek, czyli w dzień Wieczerzy Pańskiej, stawiano jako refekcje śliwki, ryby, które posyłał 12) dzierżawca Bosczyna 13), zupę migdałową, jakąś jarzynę (olus), ryby solone i karpie.

W Wielki Piątek nie było obiadu, dawano tylko placek (placenta).

W Wielką Sobotę spożywano obiad, złożony z śliwek, ryb z szafranem, zupki migdałowej, jarzyny, karpi.

W pierwszy dzień Wielkanocy podawano najprzód szołdrę 14) (czyli szynkę wieprzową z jajami, następnie barszcz (ursibranca), mięso wieprzowe, kapłony z pastylami 15), kupowanymi przez podskarbiego, groch (pisa), trzy jagnięta fundacji podskarbiego, wino i piwo, również przez podskarbiego kupowane. Wieczerzę spożywano zwykłą.

W poniedziałek Wielkanocny stawiano do obiadu szołdrę z jajami, wołowe mięso, cielęcą pieczeń (vitella) z szafranem, jarzynę i trzy jagnięta także pieczone.

W wtorek Wielkanocny składał się obiad z szynki z jajami a w dalszym ciągu z zwykłych dań.

W niedzielę pierwszą po Wielkanocy dodawał podskarbi do zwykłych dań (ad ordinariam) kapłony lub pieczeń cielęcą z pastylami, trzy jagniątka pieczone. Do picia dawano wino fundacji Jana Kurzelowity.

Na uroczystość Zwiastowania Najśw. M. Panny dnia 25 marca dawano takie same refekcje w pokarmach i winie, jak w inne uroczystości N. M. Panny.

Po obiedzie w piątek po uroczystości św. Franciszka Serafickiego, przypadającej na dzień 4 października dokonywano wyboru zimowego prepozyta kolegium większego. Instytuowano go zaś w piątek przed św. Gallem. Prepozyt sprawował rządy do najbliższego piątku przed św. Jerzym 16). Przy instytuowaniu przyrzekał prepozyt nowo wybrany prepozytowi ustępującemu przestrzegać w dobrej wierze wszystkiego, co się odnosiło do obowiązków prepozytalnych, i otrzymywał tymczasem ustawy kolegialne. Nowy prepozyt od razu obejmował przewodnictwo na dalszy ciąg konwokacji, czyli posiedzenia, a po wyczerpaniu porządku dziennego, jeżeli jaki był, prosił o przydzielenie sobie doradców kolegialnych. Po dokonanym wyborze tychże i po wygłoszeniu mów dziękczynnych przystępowano zwykle do odebrania rachunków z prepozytury ustępującego prepozyta. Przy tym akcie musieli być obecni dawny i nowy prepozyt oraz nowi i starzy konsyliarze a nadto jeden lub dwóch członków kolegium większego; znających dobrze sprawy kolegialne.

Dnia następnego, t.j. w sobotę, po śniadaniu i po umyciu rąk odbywała się także konwokacja. Prepozyt zawiadamiał o zbadaniu rachunków, wskazywał wysokość dochodów i rozchodów i zapytywał, czy koledzy te rachunki przyjmują. Wtedy to zaczynano mówić, gdy były powody, o gospodarce i pilności ustępującego prepozyta. Po przeprowadzonej dyskusji i po zatwierdzeniu rachunków wpisywano odnośną uchwałę do księgi kolegialnej. Potem oddalali się profesorowie do swych cel a pozostawał tylko prepozyt z konsyliarzami, wobec których ustępujący prepozyt oddawał nowemu sprzęty najprzód te, jakie były w sali wspólnej (hipocaustum commune), a następnie sprzęty i naczynia kuchenne. Gdy się to skończyło, zwoływał prepozyt służbę do sali wspólnej, aby ją zachęcić do sumiennego pełnienia obowiązków i do chwalebnego prowadzenia się. Kucharza także i tercjana napominał tamże, szafarza w mieszkaniu, kucharkę zaś w kuchni.

W dniu wyboru rektora uniwersytetu, po obiedzie i po uderzeniu w dzwon kolegialny odbywało się posiedzenie w sali wspólnej dla wysłuchania ustaw, czytywanych zwykle w tym dniu 17), oraz celem obradowania o innych sprawach, wskazanych przez prepozyta. Najpoważniejsi profesorowie nawoływali do należytego pełnienia obowiązków, ganili uchybienia kolegów, nie wymieniając jednak niczyjego nazwiska, później wszakże, już w początku XVII wieku, zwracano się wprost do poszczególnych magistrów. Wreszcie przyrzekał prepozyt pełnić obowiązki według swej najlepszej woli i możności, oświadczając, że chętnie przyjmie ewentualne wskazówki i napomnienia.

W sam dzień św. Marka dnia 25 kwietnia, dawał prepozyt taki obiad: Najprzód osełeczkę masła świeżego z plackiem francuskim 18), każdemu z profesorów w kręgu 19), następnie barszcz z nadziewanymi jajami, każdemu dwa 20), wreszcie ryby z szafranem i jarzyną.

Gdy uroczystość św. Marka, przypadła na niedzielę lub na poniedziałek lub wtorek lub też na czwartek, wtedy dawano po dwie ryby. Wieczerzy w tym dniu nie było.

Gdy w dzień św. Marka dawano po jednej rybie, wtedy dla służby gotowano krupy, które jednak pierwej podawano na stół profesorski.

Od Wielkanocy aż do uroczystości św. Jana Chrzciciela spożywano na obiad w każdą środę i sobotę najprzód: jaja, każdy po trzy, potem barszcz (ursibranca), dalej ryby jednego gatunku (unici), następnie szpinak (olus) lub coś podobnego, wreszcie kaszę. W dnie piątkowe zaś dawano owsiankę (avenata) lub inną podobną zupę, po jednej rybie, kapustę (caules), kaszę.

W świętych Apostołów Filipa i Jakóba dnia 1 maja i we wszystkie uroczystości Apostołów dostawał każdy członek kolegium, opłacający wkładki kolegialne, po pół kwarty wina (medius quartarius) z fundacji X. Jana Muchy (Muscenius) Kurzelowity. Przy rozdzielaniu wina według zwyczaju polecał prepozyt jego i innych dobrodziejów dusze modłom profesorów.

W trzy lub dwa dni przed uroczystością św. Floriana prokurator kapituły św. Floriana dawał przed obiadem kopę groszy prepozytowi kolegium większego na nadzwyczajne dania, czyli na refekcje, w dzień św. Floriana. Prepozyt zapytywał zgromadzonych przy obiedzie kolegów najpóźniej na jeden dzień przed uroczystością, co ma z ową kopą zrobić i na jakie refekcje ją przeznaczyć, przemawiając do nich mniej więcej w te słowa: Czcigodni Ojcowie i t. d., Przewielebna kapituła św. Floriana ofiarowała Waszym Wielebnościom na refekcje na dzień jutrzejszy kopę groszy, da także i wino lub postara się o nie, dlatego wnoszę, co ma być zakupione za te pieniądze 21). Wysłuchawszy życzeń wszystkich, prepozyt konkludował t.j. stosował się do życzeń większości.

W dzień uroczystości św. Floriana dnia 4 maja ubierano niegdyś wspólną salę kolegium kobiercami (tapetibus), obiciami (auleis), prokurator kapituły kupował zieleń (mail) i "kwicie na stół", zwyczaj ten jednak pod koniec pierwszej ćwierci XVII wieku ustał.

Gdy w dzień św. Floriana podano na stół refekcję, czyli danie kapituły św. Floriana, wtedy prepozyt wstawszy polecał je i prosił imieniem kapituły, aby zajadano i popijano ze swobodnym i pogodnym umysłem 22).

Prokurator kapituły dawał dawniej każdemu członkowi kolegium po pół kwarty wina a nadto jeszcze kilka garncy do wspólnego popijania. Pod koniec pierwszej ćwierci XVII wieku dostawali koledzy po kwarcie wina, a nie przeznaczano nic do wspólnego popijania.

Na świętego Stanisława, biskupa krakowskiego w maju spożywano refekcje z fundacji ś.p. Stanisława Jacobeusa Kurzelowity 23), medycyny doktora, członka kolegium większego, przy czym polecano w zwykły sposób duszę jego i innych dobrodziejów modłom biesiadników.

Stanisław Kurzelowita zapisał kapitał, przynoszący rocznie 10 złotych, z tych brano połowę na refekcje w uroczystość św. Stanisława w maju, a połowę drugą na św. Stanisława w jesieni. Jak zwykle, tak i w tym przypadku zapytywał prepozyt dzień naprzód przy obiedzie, co za te pieniądze kupić. W początku XVII wieku kapitał rzeczony był ulokowany na wsi Trądnowicach.

W dwa pierwsze dni krzyżowe składał się obiad z osełki masła z plackiem francuskim, z barszczu (ursibranca) z jajami nadziewanymi, jak w uroczystość św. Marka, z ryb z szafranem, przysłanych przez dzierżawcę Bronowic 24), z jarzyny (olus) i z innych zwyczajnych ryb, zakupionych przez prepozyta.

We wtorek podskarbi w miejsce jarzyny (loco oleris) podawał groch smażony (pisa) a dla służby krupy, w środę nie podawano ani masła ani placka, tylko barszcz (ursibranca), ryby od dzierżawcy Bronowic, gdy je przysłał, a gdy nie, to prepozyt je kupował, a musiały być jednego gatunku, dalej jarzynę i krupy.

W pierwsze dwa dni krzyżowe podawano wieczerzę, złożoną z owsianki (avenata) i krup, w trzeci dzień krzyżowy, t.j. w wigilię Wniebowstąpienia Pańskiego, wieczerzy nie spożywano.

W uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego wypijano wino fundacji Jana Kurzelowity, podane przez prepozyta, a zjadano refekcje w kurakach i pieczeniach, przypijając do nich piwo. Jako fundatora polecał prepozyt X. Stanisława Biela, św. teol. doktora, kanonika krakowskiego.

W wilię Zielonych Świąt po odbytym sądzie 25) zabierał prepozyt ze skarbca kolegialnego dekoracje (ornamenta), opony (aulea), kobierce (tapetes) itd. Odbierając te przedmioty, spisywał je dla zapamiętania, a brał je do upiększenia nie tylko sali wspólnej, lecz także pinakli (pinacula) kolegium na wtorek na czas procesji z Przynajświętszym Sakramentem, wychodzącej od św. Anny.

W Zielone Świątki dawał na obiad podskarbi jako refekcje w jedzeniu cielęcinę (vitella) lub koguty (gallus gallinaceus) albo kapłony i pieczeń cielęcą z sałatą i piwem, prepozyt zaś refekcje wina. Refekcje w potrawach pochodziły z fundacji X. St. Biela, a refekcje w winie z fundacji Jana Kurzelowity, których jako też i innych dobrodziejów dusze prepozyt polecał modłom biesiadników.

W wtorek Zielonoświąteczny z powodu uroczystości w kościele św. Anny oraz dlatego, że trzeba było długo czekać na obiad, postanowiono za prepozytury X. Marcina Gilewskiego, gdy dla zreformowania stołu zebrali się na naradę delegaci kolegium przed dwunastu laty, a mianowicie w czasie rokoszu Zebrzydowskiego (1606 -1608), podczas którego tenże Gilewski sprawował urząd podskarbiego za siebie a prepozyturę za kogo innego, ażeby w tym dniu i w innych niżej wymienionych, jeżeli tylko pieniądze wystarczą, dodawano do obiadu wino z fundacji Jana Kurzelowity. W środę i sobotę wieczerzy nie spożywano.

W czwartek po Zielonych Świętach a to w czasie mandatu kwartalnego, który obchodził się w kościele św. Floriana 26), dawano każdemu z kolegów przy obiedzie po pół kwarty wina a szafarzowi w miejsce wina pieniądze. Wino to pochodziło z fundacji X. Jakóba z Kleparza, św. teol. doktora, kanonika krakowskiego 27), którego jak zwykle wraz z innymi dobrodziejami prepozyt polecał modłom zgromadzonych u stołu biesiadników.

W Boże Ciało podskarbi dawał refekcje zwykłe to jest kuraki (pullos gallinaceos) z pastylami, pieczeń cielęcą z sałatą i piwem, prepozyt zaś wino fundacji Jana Kurzelowity. Potrawy pochodziły z zapisu Stanisława Biela. Obu polecano modłom kolegów.

W oktawę Bożego Ciała dawał podskarbi podobne refekcje jak w dzień 28) fundacji Wojciecha z Nowopola, medycyny doktora, męża, jak X. Gilewski zapisuje, bardzo uczonego, odznaczonego nagrobkiem w kościele św. Trójcy 29). Do picia podawano wino z fundacji Jana Kurzelowity. Obu polecano modłom.

W dzień poświęcenia kościoła św. Floriana, przypadającego na ten sam czas, co poświęcenie kościoła na zamku krakowskim, to jest w pierwszą niedzielę po oktawie Bożego Ciała, prokurator kapituły św. Floriana brał z skarbca kolegialnego kobierce (tapetes) i zdobił nimi salę wspólną i miał pieczę tak o kobierce jako i o srebro i o wszystko, gdyż i prepozyt bywał w ten dzień zapraszany na obiad jako gość.

W dniu tym kolegium nic na obiad nie dawała, lecz wszystkie wydatki ponosiła kapituła kolegiaty 30).

W przededniu (pridie) poświęcenia kościoła św. Floriana zapraszała kapituła świętofloriańska przez szafarza domu kolegów większych, nie należących do kapituły, i obce osoby, jako to prepozytów św. Floriana, św. Mikołaja, św. Anny, kaznodzieję przy kościele św. Floriana i tamtejszego zakrystiana z konieczności, Sufragana zaś krakowskiego, Oficjała, Archidiakona i inne osoby duchowne czy świeckie według uznania swego. Był na jednym z tych obiadów biskup przemyski, zapraszano i biskupa krakowskiego.

W dniu dedykacji, czyli poświęcenia, o wszystko starał się prokurator, on wszystko załatwiał i zdawał z tego przed kapitułą rachunek 31).

W wigilię św. Jana Chrzciciela dawał podskarbi kolegialny najprzód śliwki z cukrem, następnie prepozyt ryby, dalej podskarbi zupę migdałową, prepozyt jarzynę (olus), ryby, zwłaszcza, gdy ich nie spożywano w piątek.

Prepozyt kupował, w tym dniu bylicę 32) dla upiększenia wspólnej sali.

W dzień św. Jana Chrzciciela dawano wino fundacji Jana Kurzelowity. Tenże fundator zeznał był jeszcze za życia swego przed X. Marcinem Gilewskim, że dzień ten jako uroczystość patrona swego chciał upiększyć szczególnymi refekcjami, a wolę swą pozostawił w testamencie, powierzonym X. Gilewskiemu 33).

W dzień po św. Janie Chrzcicielu zwoływał prepozyt zgromadzenie kolegów dla wyboru nowych podskarbich 34) na rok następny i do wysłuchania rachunku ustępującego skarbnika. Zgromadzenie to zagajano zaraz po obiedzie. Po dokonanym wyborze przez rozstąpienie powierzano rewizję rachunków oficjum domowemu, w XVII wieku dodawano nadto do pomocy delegatów, znających stosunki domowe. Rezultat rewizji prepozyt poddawał pod obrady kolegów dnia następnego zaraz po obiedzie po umyciu rąk. W razie potrzeby występowano z krytyką a nawet uchwalano karę za niedbalstwa. Powziętą uchwałę zapisywano na wniosek prepozyta i na prośbę ustępującego podskarbiego do księgi kolegialnej.

W dzień Apostołów Piotra i Pawła dawano kolegom wino, część z fundacji Jana Kurzelowity, a część za pieniądze kolegialne.

Dnia 2 lipca w uroczystość Nawiedzenia N. M. P. składał się obiad z refekcji danych przez podskarbiego i z wina fundacji Jana Kurzelowity.

Dnia 15 lipca w święto Rozesłania Apostołów do zwykłego obiadu dodawano tylko wino z fundacji Jana Kurzelowity.

W dzień św. Marii Magdaleny dnia 22 lipca kupował wino podskarbi z funduszów wspólnych. Prepozyt dobrodziejów nie polecał.

W uroczystość św. Jakóba Apostoła dnia 25 lipca zapijano wino z fundacji Jana Kurzelowity.

Na św. Annę dawał podskarbi dwie refekcje jako to kurczęta i pieczeń z sałatą i piwem, prepozyt stawiał wino fundacji Jana Kurzelowity, polecając przy tym dobrodzieja modłom. Refekcje w potrawach pochodziły z fundacji X. Stanisława Biela, którego duszę również polecano modłom.

W wilię uroczystości św. Anny brał prepozyt od kustoszy skarbca przedmioty, potrzebne do ustrojenia sali i pinakli kolegium na czas procesji z kościoła św. Anny z Przenajśw. Sakramentem.

W pierwszy dzień sierpnia t.j. w uroczystość św. Piotra w Okowach prowizor jałmużny, czyli stypendium Piotra Węgorka z Poznania, medycyny doktora, kanonika krakowskiego, fundatora medyka i aptekarza dla ubogich, dawał trzy złote na refekcje, co do których się porozumiewano dnia poprzedniego. Wino dostawał tylko każdy na swoją osobę, do wspólnej libacji wina w dniu tym nie dawano. Rozumie się, że nie zapomniano polecić fundatora refekcji 35).

Na uroczystość N. P. M. Śnieżnej dnia 5 sierpnia dodawano do obiadu wino śp. Jana Kurzelowity.

Na św. Wawrzyńca męczennika dnia 10 sierpnia prowizor jałmużny, czyli stypendium Wawrzyńca z Biskupic (Pontificiusa), med. doktora, profesora 36), wyliczał prepozytowi domu na cele refekcji, co do których się dnia poprzedniego porozumiewano, 2 zł. i 12 groszy. Wino wydzielano każdemu z osobna.

W wigilię Wniebowzięcia N. P. Marii nie było obiadu, spożywano tylko "kukiełkę" (panis triticeus) z owocami.

W samą uroczystość Wniebowzięcia podskarbi dawał refekcje X. Stanisława Biela a także i wino.

W dzień św. Bartłomieja dnia 24 sierpnia bywał obiad zwykły tylko z winem Jana Kurzelowity.

W dzień św. Augustyna t.j. dnia 28 sierpnia tak samo bywał tylko zwykły obiad z winem z fundacji Jana Kurzelowity.

Na uroczystość Ścięcia św. Jana Chrzciciela dnia 29 sierpnia także do obiadu stawiano wino z fundacji ś.p. Jana Kurzelowity.

Na Narodzenie N. Marii Panny dnia 8 września dodawano do obiadu refekcje fundacji ś.p. St. Biela i wino z zapisu Jana Kurzelowity.

W niedzielę przed Suchymi Dniami konsyliarz fakultetu artystycznego z kolegium, czyli domu większego, ofiarowywał dwa garnce wina, które rozdzielano pomiędzy obecnych, polecając je w stosowny sposób. Tak samo bywało w kwartale popielcowym (quadrante cinerum), gdy byli jacy kandydaci na bakałarzy.

W czwartek w czasie suchodniowym dawano każdemu z kolegów pół kwarty wina z fundacji ś.p. Jakóba z Kleparza, polecając go modłom. Takąż samą porcję dostawał także szafarz domu.

W najbliższą niedzielę po Suchych Dniach (angaria) egzaminator z Collegium maius fundował dwa garnce (ollas) wina, które dzielono pomiędzy obecnych, polecając je, jak zwykle.

Dawniej, gdy promocje bakałarzy odbywały się każdego kwartału, dostawano tego wina cztery razy do roku, w początku XVII w. tylko dwa razy.

W dzień św. Mateusza dnia 21 września dodawano do obiadu tylko wino.

Na uroczystość Przeniesienia św. Stanisława dnia 27 września spożywano obiad z dodatkiem refekcji ś.p. Stanisława Kurzelowity, medycyny doktora, zakupionych za 5 zł. 37)

W dzień św. Hieronima dnia 30 września, gdy się koledzy zgodzili, dawano do obiadu wino Jana Kurzelowity.

Dnia 18 października w dzień św. Łukasza ewangelisty także był obiad z winem z fundacji Kurzelowity.

W uroczystość Szymona i Judy, apostołów, dnia 28 października także było także wino Kurzelowity przy obiedzie.

W dzień Wszystkich Świętych dawano do obiadu refekcje z fundacji Stanisława Biela, a podskarbi stawiał wino z fundacji Jana Kurzelowity. Obu polecono modłom pobożnych profesorów.

W dzień św. Marcina biskupa i wyznawcy dnia 11 listopada uzupełniano obiad refekcjami z fundacji ś.p. Marcina z Pilzna, kanonika krakowskiego, na które prepozyt brał 5 zł. Za te pieniądze kupował gęsi i wino 38).

W niedzielę po oktawie św. Marcina dodawano także pewne dania do obiadu zwykłego, zakupywane przez prepozyta za 5 zł. z fundacji magistra Marcina Ślachcińskiego, św. teol. sent., kanonika św. Floriana 39).

Dnia 18 listopada w uroczystość Poświęcenia Kościoła Rzymskiego, czyli bazyliki św. Piotra i Pawła, do zwykłego obiadu dodawano tylko wino fundacji ś.p. Jana Kurzelowity.

W dzień Ofiarowania N. P. Marii, t.j. dnia 21 listopada, dawano do obiadu także wino Jana Kurzelowity, a refekcje w potrawach z fundacji X. St. Biela.

Dnia 30 listopada w uroczystość św. Andrzeja apostoła dodawano do obiadu prócz wina Jana Kurzelowity także refekcje z fundacji Andrzeja Schona (Schoneus), św. teol. doktora, dziekana św. Floriana 40).

W uroczystość Niepokalanie Poczęcia N. Maryi Panny dnia 8 grudnia bywał obiad taki, jak w inne uroczystości Matki Boskiej.

Na obiad w dzień św. Mikołaja biskupa dawano refekcje z fundacji ś.p. Mikołaja Czerwieńskiego, św. teol. licencjata, prepozyta św. Floriana 41), oraz refekcje fundacji zakrystiana kolegiaty św. Anny mgra Mikołaja z Łodzi za 2 zł. 42) Obie refekcje polecano w sposób zwykły.

W czwartek w czasie Suchych Dni, czyli w dzień mandatu dawano każdemu koledze przy obiedzie pół kwarty wina z fundacji Jakóba z Kleparza; szafarzowi domu płacono pieniądze lub też dawano wino.

W dzień św. Tomasza apostoła pito wino fundacji Jana Kurzelowity. W wigilię św. Tomasza lub przedtem jeszcze posyłał dzierżawca Bronowic dwa dobrze tuczone wieprzki, a podskarbi dawał do kiełbas funt pieprzu, kminek 43) i inne przyprawy. W wigilię św. Tomasza nie jedzono mięsa w kolegium, używając tylko masła i mleczywa. Kolacji w dniu tym nie było.

W niedzielę, gdy przypadała pomiędzy uroczystością św. Tomasza a wigilią Bożego Narodzenia dawano na obiad polewkę owsianą, po pół karpia i krupy.

W wigilię Bożego Narodzenia spożywano najprzód śliwki, potem ryby z szafranem, przysłane przez dzierżawcę Bronowic, dalej zupę migdałową, soczewicę (lens), karpie razem z rybą soloną, na którą podskarbi dawał 1 złoty, nareszcie jarzynę jakąś (olus). Przed obiadem rozdzielano chleby pszeniczne, czyli kawałki strucli ("stuke struczle"), tak między profesorów jako też i między służbę. Gdy dzierżawca Bronowic ryb nie przysłał, to płacił w ich miejsce gotówkę 3 zł., a prepozyt kolegium kupował ryby dwojakiego rodzaju.

Podskarbi zaś kupował na wilię funt cukru, pół garnca wina i piwo dla księży, którzy przychodzili do kolegium po nieszporach po kolędzie.

W dzień Bożego Narodzenia uzupełniano obiad refekcjami, zakupionymi przez podskarbiego. Najprzód do mięsa wołowego dodawano kiełbasy warzone i kiszki, dalej dawano zające lub kapłony z pastylami, potem jarzynę a miasto dychów polędwicę wieprzową. Pito zaś wino z fundacji X. Stanisława Biela.

Od Bożego Narodzenia począwszy aż do Trzech Króli zawsze kładziono kiełbasy i kiszki warzone na mięso.

Po sztuce (frustrum) strucli dawano przez trzy dni świąteczne Bożego Narodzenia, a kupował je podskarbi.

W dzień św. Jana Ewangelisty d. 27 grudnia dawano wino ś.p. Jana Kurzelowity.

* * *

 

Powyższe zestawienie refekcji, t.j. dań nadzwyczajnych, mających niejako naprawić czy uzupełnić zwykłe skromne obiady, jest samo przez się tak wymowne, iż uwalnia nas od szczegółowej charakterystyki. Wystarczy na zakończenie wydobyć z niego niektóre tylko ogólniejsze znamiona.

Przede wszystkim jednak musimy się z góry zasłonić przed zarzutami zoilów, że należało rzecz rozszerzyć i wyzyskać wszystkie możliwe źródła. Na to odpowiadamy najprzód, że nie chodziło nam o rozwinięcie całego obrazu, lecz tylko o częściowe uchylenie zasłony, ażeby zachęcić znawców do pokazania nam go w całości.

Już niniejsze zestawienie poucza nas w wielu kwestiach, dotyczących zwyczajów i cywilizacji polskiej w sferach przeciętnie zamożnych ludzi wykształconych z czasów mniej więcej od 1550 do 1650. Spostrzeżenia, poczynione w tej warstwie społeczeństwa, rzucają sporo światła i na analogiczne stosunki innych klas społecznych, zbliżonych życiem do ówczesnej, jakbyśmy dziś powiedzieli, inteligencji.

Zebrane przez nas szczegóły pozwalają na stanowczy wniosek, że w rzeczonych czasach jadano w ciągu dnia dwa razy obficie, t.j. na obiad i na wieczerzę. Nie śmiemy twierdzić, że obywano się bez śniadania, zapisujemy jednak fakt, iż o śniadaniu nigdzie żadnej, nawet pośredniej wzmianki nie znaleźliśmy w źródłach przez nas badanych. Nie ma też nigdzie mowy ani o drugim śniadaniu ani o podwieczorku. Nie zawadzi zauważyć, że po klasztorach i dziś jeszcze siada się do wspólnego stołu tylko dwa razy t.j. do obiadu i do wieczerzy, a skromne śniadanie, złożone z herbaty lub kawy i z bułki lub chleba, spożywa każdy osobno. Drugich śniadań i podwieczorków nie ma, o ile mnie wiadomo, w żadnym zgromadzeniu zakonnym.

Drugi szczegół, który ówczesne zwyczaje od dzisiejszych wyróżnia, to spożywanie potraw płynnych, Jadano ich nierównie mniej, aniżeli dziś, a sporządzano je na gęsto. Bardzo często nawet przy sutych ucztach obywano się bez wszelkiej zupy a raczej polewki, a jadano zupy częściej na wieczerzę a rzadziej na obiad, a już bardzo rzadko rozpoczynano jedzenie od zupy. Miejsce zup, jak to już zauważyliśmy, zastępowały powszechnie potrawy mięsne gotowane i przyprawiane w sosach.

Obiady profesorskie były pierwotnie bardzo skromne, gdyż nawet po dodaniu do nich refekcji nie możemy ich nazwać, z wyjątkiem niektórych, obfitymi i sutymi. Skromne mieszkanie, złożone z pokoiku, skromne umeblowanie, na które się składały łóżko dla profesora, często jeszcze łóżko dla ucznia gracialisty, stół z przyborami do pisania, stołek jeden lub nie wiele więcej, półka na ścianie z książkami, może jeszcze jakaś skrzynka, czyli lada, niezbędne naczynia do picia i umywania, dalej skromne jedzenie – to główne charakterystyczne rysy życia fizycznego dawnych profesorów prastarej Szkoły Jagiellońskiej. Sposób i warunki życia istnie zakonne! Zaledwie w tę lub ową uroczystość dzięki tej lub owej fundacji czekała owych profesorów-zakonników sutsza uczta, a wtedy też nie omieszkiwano nawoływać ich z urzędu do rozweselania zasępionych twarzy, do swobody umysłu, przypominając im niejako, że bez tego usposobienia żołądki ich, przyzwyczajone do spożywania skromnych porcji, gotowe się zbuntować, gdy im wypadnie strawiać obfitsze zapasy pokarmu.

Ale przy tych nadzwyczajnych ucztach pomagano gospodarzowi organizmu ludzkiego jeszcze w inny sposób, krzepiąc i pobudzając jego energię winem i piwem. Lecz na tego rodzaju zbytki niebogata kasa kolegialna pozwalała jedynie rzadko kiedy. Znaleźli się jednak dobrodzieje między profesorami, którzy bodaj drobnymi a według możności i znaczniejszymi zapisami dostarczyli kolegom środków na zakupywanie refekcji nie tylko w pokarmach, lecz także i w napojach w pewne uroczystsze dni roku. Profesorowie, spożywając dary Boże z łaski zmarłych kolegów, pamiętali o ich duszach w modlitwach swoich. Piękny to był obyczaj, że umiano z swobodą, potrzebną przy obfitszej uczcie, połączyć pamięć o zmarłych kolegach, prawdziwie w duchu Kościoła katolickiego.

Wybaczy łaskawy czytelnik, że zestawimy tu w jednym miejscu imiona mężów, którzy bez szukania blasku i chwały zaznaczyli w tak prosty, lecz przez to nie w mniej ujmujący, sposób koleżeńską miłość a zarazem dbałość o duszne swoje zbawienie. Dodajmy jeszcze, że owe kapitaliki, przekazane kolegom, składały się powoli z groszy niełatwo zapracowanych a skrzętnie chowanych w tej myśli, że się to kiedyś komuś przyda. W każdym groszu, rzuconym do szkatułeczki, utonęła cząstka miłości bliźniego, troskliwie pielęgnowanej. Historia naszej narodowej dobroczynności czeka, prosi się, aby ją opracować. Ile imion zasłużonych a zapomnianych, ile wspaniałych a naśladowania godnych charakterów zalega w pyle zapomnienia! A szkoda i wielka szkoda, bo dziś więcej może, niż kiedykolwiek, potrzeba nam czynnego naśladowania czystych wielkich przykładów publicznej i prywatnej dobroczynności, nie szukającej pustej chwały chwili, lecz trwałych zasług wobec Boga i ludzi. Z historii dobroczynności dawnych naszych przodków wobec szkoły i nauki i dobra publicznego trysnąłby tak potężny strumień ożywczego i krzepiącego i porywającego przykładu, iż trudno by mu się było oprzeć i nie pójść za nim i nie użyźniać nim życia polskiego, zaniedbanego jeszcze w wielu kierunkach.

Imiona, które tu przytaczamy, są małą tylko karteczką w wielkiej księdze dziejów dobroczynności naukowo-szkolnej w Polsce. Mówimy o niej, bo ona nas tu właśnie obchodzi.

X. Jan Mucha (Muscenius) z Kurzelowa [Jan Kurzelowita], archidiakon kurzelowski, kanonik krakowski, św. teologii doktor, zmarły r. 1602, był szczodrobliwym fundatorem refekcji winnych, którymi, jak widzieliśmy, raczyli się profesorowie dość często, czerpiąc z nich nowe zapasy sił i zdrowia do wyczerpującej pracy naukowej.

X. Stanisław Biel z Nowego Miasta na Rusi, św. teologii doktor, ożywiony gorącą wiarą w skuteczność wstawiennictwa N. P. Marii, pozostawił potomnym kolegom fundusz na refekcje w potrawach na wszystkie uroczystości N. P. Marii, chcąc ich niejako uprosić, aby w te dni właśnie westchnęli do Matki Bożej za spokój duszy jego. Fundusz, legowany przez X. Biela, wystarczył i na refekcje innodniowe jak Boże Ciało i Boże Narodzenie.

Inni znów, mniej zamożni, czcząc pamięć swych świętych patronów, dostarczyli kolegom swym funduszu na zakupno lepszego nieco pożywienia w doroczne uroczystości tychże patronów.

I tak Stanisław Jakobeus Kurzelowita, medycyny doktor, wyznaczył na refekcje po 5 zł. ówczesnych w uroczystość św. Stanisława w maju i w jesieni. X. Piotr z Poznania uczcił w podobny sposób św. Piotra w Okowach, Wawrzyniec z Biskupic (Pontificius), medycyny doktor i profesor, św. Wawrzyńca męczenika, X. mgr Marcin Ślachciński, św. teologii sent., kanonik św. Floriana, pamiętał o potomnych kolegach a oni o nim w oktawę św. Marcina, a w samą uroczystość św. Marcina raczyli się koledzy z domu większego refekcjami fundacji ś.p. X. kanonika Marcina z Pilzna. Uroczystość św. Andrzeja uświetnił w podobny sposób X. Andrzej Schon, św. teologii doktor i dziekan św. Floriana, a dzień św. Mikołaja biskupa aż dwaj profesorowie, X. Mikołaj Czerwieński i mgr Mikołaj z Łodzi. W Zielone Świątki spożywali profesorowie z domu większego refekcje z zapisu Jakóba z Kleparza, a w oktawę Bożego Ciała refekcje fundacji Wojciecha Nowopolczyka.

W modłach za wymienionych fundatorów pamiętano i o wszystkich innych dobrodziejach domu, tak iż bez przerwy odbywało się czynne obcowanie żywych z umarłymi.

Jeszcze na, jeden ogólny moment w naszym zestawieniu chcemy zwrócić uwagę a mianowicie na ciągłość niektórych zwyczajów narodowych. Nie mogło ujść uwagi uważnego czytelnika, że niektóre potrawy, jak się podawały w pewne dni uroczyste owych odległych czasów, tak i dziś jeszcze bywają spożywane w też same uroczystości. Unikając zbyt szczegółowych wywodów, poprzestajemy na zaznaczeniu, że jak dziś tak i dawniej między potrawami wielkanocnymi figuruje szynka, jaja i barszcz. Dzisiejsze wigilijne strucle były już w modzie w XVI wieku.

Ścisłe przestrzeganie postów, przez Kościół katolicki przepisanych, z którego dawni Polacy słynęli a poniekąd i dziś jeszcze słyną, znajduje w naszym zestawieniu nowe wymowne stwierdzenie.

Z drugiej strony nie mogły też ujść uwagi liczne zmiany w zwyczajach dawniejszych. Wiele rzeczy poszło w zapomnienie, inne przekształciły się do niepoznania. Zmieniły się zwłaszcza sposoby przyrządzania i porządek podawania potraw.

Jednym słowem szkic nasz dostarczył sporo dowodów, ze gruntowne badania na tym polu i w tym kierunku mogą nam otworzyć szerokie widnokręgi na dzieje zwyczajów i kultury polskiej dawnych czasów.

Dr. Antoni Karbowiak, Obiady profesorów Uniwersytetu Jagiellońskiego w XVI. i XVII. wieku.
Biblioteka Krakowska Nr 13.
W Krakowie nakładem Tow. Miłośników Historyi i Zabytków Krakowa. 1910.

 


 

Przypisy:

  1. Rkps. Archiwum Senatu Uniw. Jag., l. 265, str. 179-193.   (powrót)
  2. Zapewne księży wikarych od św. Anny.   (powrót)
  3. X. Marcin Gilewski zapisuje, że Jan Muscenius Curzelovius, archidiakon kurzelowski, kanonik krakowski, ś. teol. doktor, umarł r. 1602. dnia 21 lipca w Collegium maius, oraz że na jego pogrzebie był biskup Bernard Maciejowski razem z wojewodą sandom. Stanisławem Mniszkiem i kasztelanem małogoskim Mikołajem Oleśnickim (Rkps.. A. S. U. J. nr. 265, str. 275).   (powrót)
  4. Rndi P. Excell. ac V. D. M., offettur R. D. V. vinum ex fundatione Rndi olim Joannis Muscenii Curzeloviensis, S. Th. D., Can. Cracoviensis, cuius anima et aliorum benefactorum benefactores commendantur oriationibus D. V. (powrót)
  5. X. Marcin Gilewski pisze, że X. Stanisław Biel z Nowego Miasta na Rusi umarł dnia 27 sierpnia 1541 roku (Rkps. A. S. U. J. nr. 265, str. 158).   (powrót)
  6. Cieciorka, rodzaj grochu, siewanego na Mazowszu i w Sandomierskiem, cicer angulosum (Linde).   (powrót)
  7. Na innym miejscu (Rkps. A. S. U.J. nr 265, str.113) wymienia X. Marcin Gilewski mniej więcej te same dania, jakie za nim podajemy w tekście, na podstawie innej jego notatki. W niedziele, wtorki i czwartki zjadali kolegiaci najprzód cztery funty śliwek, potem dostawali ryby z szafranem, dalej żur migdałowy za każdym razem z jednego funta migdałów, karpie, groch; podskarbi dawał we wtorki i czwartki trzeci rodzaj ryb, na które zaliczał groszy 36, co tydzień; kupowano szczupaki (lucei).

Na wieczerzę w niedziele postne jadano: barszcz (ursibranca), karpie, nawarę, krupy.

W poniedziałki spożywano na obiad ryby z szafranem, zupę makową z krupami, karpie, jarzynę (olus), krupy.

W środy, piątki i soboty dawano na obiad: barszcz (ursibranca) z drobnymi rybkami (halec), na każdego po 1½ ryby, jako leguminę kaszę lub drugie (bini) ryby, polewkę z maku w poniedziałek, barszcz (ursibranca) w środy, polewkę grochową (iusculum ex pisis),w piątki, owsianą (avenata) w soboty. Tak po reformie stołu, dokonanej za prepozytury X. Marcina Gilewskiego (tamże str. 113).   (powrót)

  1. Tertio iusculum migdalinum, pro quo condicando vnam libram fiscarius, vnas passas, saccarum dat, l. c. str. 192. Na migdały na czas Wielkiego postu płacił prokurator kapituły św. Floriana w początkach XVII w. 3 zł. 6 groszy Czynsz zaś ten pobierano ze wsi kapitulnej Łubienko a kupiono go za 40 grzywien (tamże 259).   (powrót)
  2. Iusculum alias żur, l. c. str. 192.   (powrót)
  3. Nawara – co się nawarza, der Sud (Linde).   (powrót)
  4. Ursibranca, branca ursina, niedźwiedzia łapa, roślina lub raczej ziele.   (powrót)
  5. Gdy ryb nie chciał lub nie mógł przysłać, płacił za nie trzy złote.   (powrót)
  6. Bosczyn, wieś kolegium czyli domu większego. Dzierżawca płacił z niej w początku XVII w. dzierżawy 20 grzywien, czyli 32 zł. (Rkps. A. S. U. J. nr 265, str. 259).   (powrót)
  7. Szołdra, wieprzowa łopata, solona szynka (Linde).   (powrót)
  8. Pastillum, ( -us, i) – miodownik, opłatek, bochenek chleba, kołaczek, marcepan, makaron, pasztet, perfumy (Cnapius). Z czym kapłony podawano, trudno nam oznaczyć.   (powrót)
  9. Uroczystość św. Galla przypada na dzień 16 października, a św. Jerzego obchodzi się dnia 19 kwietnia. Odnośny ustęp brzmi w rękopisie: Eligitur Praepositus Maioris Collegii in hieme feria sexta post festum s. Francisci, instituitur autem feria sexta ante Galli, durat usque ad proximam feriam sextam ante Georgii (l. c. str. 179).   (powrót)
  10. X. Marcin Gilewski oznaczył rzeczone ustawy liczbami 5, 11, 13, 34, 44; do nich dodawano konkluzję o wymiataniu kominów.   (powrót)
  11. Butyrum recens cum placenta alias masla osselka y franczuski placek. (powrót)
  12. Rzecz dla nas nie całkiem jasna. Po słowach, podanych w poprzedniej uwadze, czytamy w dalszym ciągu ...singulis dominis in orbe ponitur.   (powrót)
  13. Ursibranka zaiczi nadziewanemi singulis duo videlicet czteri czwiartki. Zamiast "ćwiartki", trzeba widocznie czytać "połowy".   (powrót)
  14. Rndi P. etc. etc., VeDerabile Capitulum s. Floriani obtulit P. V. pro refectionibus pro crastino die apponendis unam sexagenam, dabit quoque et vinum seu providebit de vino, quare induco, quid comparandum sit pro hac pecunia. (powrót)
  15. Rndi P. etc. etc.,. refectione hac, quae data est in ………… et dabitur adbuc in vino, venerabile Capitulum s. Floriani R. V. excipit petitque, ut grata et hilari mente iis vesci velint etc. (powrót)
  16. Kapituła św. Floriana śpiewała za spokój duszy jego wigilie dnia 5 lipca (Rkps. A. S. U. J. nr. 265, str. 158).   (powrót)
  17. Wieś kolegium czyli domu większego (Rkps. A. S. U. J. nr. 265, str. 201 i 202).   (powrót)
  18. Absoluto iudicio. Sąd domowy kolegium, któremu przewodniczył prepozyt (Arch. I., str. 6 i 20).   (powrót)
  19. Na str.. 189 rkps. A. S. U. J. nr. 265 czytamy: "Feria quinta quatuor temporum vitlelicet tempore mandati". Było to nabożeństwo uniwersyteckie, nakazane przez rektora a odprawiane u św. Floriana za dobrodziejów Uniwersytetu. Szczegóły podają Karbowiaka Ustawy bursy krakowskiej Jeruzalem, Kraków 1888, str. 52 i 53.   (powrót)
  20. Według X. Marcina Gilewskiego umarł tenże Jakób z Kleparza zwany Fridel, dziekan św. Floriana r. 1553. Kapituła św. Floriana obchodziła aniwersarz dnia 13 marca w dzień św. Grzegorza (Rkps. A. S. U. J. nr. 265, str. 156).   (powrót)
  21. Nie wiedzeć, do którego dnia się to odnosi.   (powrót)
  22. Tenże sam Gilewski zanotował w Rkps. S. U. J. l. 265 str. 145: że mgr Wojciech z Nowopola (Novicampianus), mąż uczony i sławny, św. teol. bakałarz, profesor (lector) zwyczajny uniwersytetu krakowskiego, umarł r. 1599 dnia 8 stycznia w 54 roku życia i pochowan u św. Trójcy. Dalej czytamy tam, że od zapisanych przez Nowopolitę 100 zł. płacił w początku XVII w. opat tyniecki 4 zł. Nie wiedzieć jednak, czy to wspomniana wyżej fundacja. W wspomnianej uwadze brała udział i kapituła św. Anny i Collegium maius. Aniwersarz jego obchodziła kapituła św. Anny częścią 1 a częścią 2 stycznia.   (powrót)
  23. Dawniej było nieco inaczej; zob. część pierwszą tej pracy.   (powrót)
  24. Zob. pracy niniejszej część pierwszą.   (powrót)
  25. Artemisia, bylica, molownik, Boży byt (Cnapius).   (powrót)
  26. Nie znamy go bliżej.   (powrót)
  27. Ma być zapewne: nowego podskarbiego.   (powrót)
  28. Według zapiski X. Marcina Gilewskiego, umarł dnia 22 września 1579 r. Kapituła kolegiaty św. Anny obchodziła aniwersarz a mianowicie dnia 31 lipca wigilie, a 1 sierpnia mszę za niego, Tamże czytamy, że na schyłku pierwszej ćwierci XVII wieku zapisane przez Piotra Węgorka 100 zł. były lokowane na domu Stanisława Pukały na Kaźmierzu na 5 procent. (Rkps. S. U. J. nr, 265, str.146).   (powrót)
  29. Zapis z r. 1590.   (powrót)
  30. Zob. uwagę 23).   (powrót)
  31. Kapitał był w początku XVII w. ulokowany na kamienicy przy ulicy Szewskiej, zwanej Delpacowską (Arch. Sen. U. J. nr. 265, str. 194). Według notatki X. Marcina Gilewskiego umarł Marcin z Pilzna r. 1591. Kapituła św. Anny odprawiała wigilie dnia 24 sierpnia a mszę za duszę jego dnia 25 t.m. Od kapitału, 100 zł. wynoszącego, płacił na początku XVII w. szlachcic Łukasz Wezikowski w Gaju 5 zł. (Tamże str. 147).   (powrót)
  32. Według X. Marcina Gilewskiego umarł mgr Marcin Ślachciński r. 1600 dnia 24 stycznia. Kapituła św. Floriana obchodziła jego aniwersarz dnia 30 stycznia (Tamże str. 155). Procent za wyżej wymienioną fundację wynosił 5 zł. (Tamże str. 194 i 274).   (powrót)
  33. Kapitał tej fundacji, lokowany w początku XVII w. na domu zwanym Habichtowska, przynosił na rzecz refekcji kolegialnych 5 zł. 12 groszy (A. S. U. J. l. 265, str. 194). Kapituła św. Anny śpiewała za życia fundatora w dzień św. Andrzeja solenną mszę do św. Trójcy, a po śmierci obchodziła aniwersarz (Tamże str. 148).   (powrót)
  34. X. Marcin. Gilewski notuje, że aniwersarz jego obchodziła kapituła św. Floriana dnia 4 lipca (Tamże str. 158). Według tegoż źródła umarł Mikołaj Czerwieński r. 1602 dnia 30 czerwca o godz. 16. X. Marcin Gilewski był wykonawcą ostatniej jego woli (Tamże str. 275).   (powrót)
  35. Według X, Marcina Gilewskiego umarł r. 1561. Kapituła św. Anny obchodziła jego aniwersarz dnia 1 lipca w dzień św. Małgorzaty, a mianowicie śpiewano dnia tego wigilie, a dnia następnego odprawiano mszę świętą. Fundusz, zapisany przez Mikołaja z Łodzi, ulokowany był według Gilewskiego na dobrach Rajsko w księstwie oświęcimskim (Rkps. A. S. U. J. nr 265, str. 146.)   (powrót)
  36. W rękopisie cinimum zamiast cyminum.   (powrót)

Dr ANTONI KARBOWIAK

Czytaj_Zwoje: http://www.zwoje-scrolls.com/
Czytaj_Zwoje: http://www.zwoje-scrolls.com/

Dodaj komentarz

Regulamin komentowania w serwisie kronikarz.org.pl

  1. Redakcja serwisu kronikarz.org.pl zastrzega sobie prawo do usuwania lub moderowania komentarzy zawierających treści obraźliwe albo odbiegających od tematu komentowanej wiadomości. Decyzję o usunięciu całości lub fragmentu wpisu podejmuje Moderator i jest to decyzja nieodwołalna (więcej informacji pod Regulaminem w Forumowym ABC)

  2. Niedopuszczalne jest umieszczanie przez uczestników dyskusji przekazów reklamowych i linków do stron zewnętrznych.

  3. Prosimy o unikanie błędów ortograficznych oraz komentarzy pisanych w całości WIELKIMI LITERAMI.

  4. Zapytania, opinie i uwagi skierowane bezpośrednio do redakcji serwisu prosimy przesyłać na nasz adres e-mail.

  5. Redakcja zastrzega sobie prawo do blokowania użytkowników, którzy nagminnie łamią regulamin komentowania na serwisie kronikarz.org.pl.

  6. Niedopuszczalne jest umieszczanie przez uczestników dyskusji treści sprzecznych z prawem.

  7. Proszę pod jednym tematem podpisywać się jednym pseudonimem. Autorzy komentujący jeden artykuł za pomocą różnych nicków będą blokowani, a komentarze usuwane.

  8. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
    Redakcja nie ponosi jakiejkolwiek odpowiedzialności za treść zamieszczonych na stronie komentarzy.


Kod antysapmowy
Odśwież

Jesteś tutaj: Kultura Książki OBIADY PROFESORÓW UNIWERSYTETU JAGIELLOŃSKIEGO w XVI i XVII wieku