Kronikarz - magazyn obywatelski

  • Full Screen
  • Wide Screen
  • Narrow Screen
  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size

Nowości

Załóż swoje konto! Tylko dla zarejestrowanych użytkowników są widoczne wszystkie artykuły magazynu obywatelskiego "KRONIKARZ". Rejestracja jest BEZPŁATNA. Formularz rejestracji znajduje się pod lewym menu, w sekcji Logowanie, link Załóż swoje konto!.

 

Reklama

Partnerzy:
Reklama

Od łagru do Solidarności

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 

The Way Back Fot. Siberian Production, LLC.
The Way Back Fot. Siberian Production, LLC.

Na tle licznych filmów o obozach koncentracyjnych nieobecność obrazów o sowieckich łagrach jest rażąca, szczególnie że nie brak dobrej literatury na temat Archipelagu Gułag. Na Zachodzie filmowcy trzymali się odeń z daleka, bo będąc w większości lewicowcami woleli nie pamiętać o sowieckim ludobójstwie albo udawać, że go nie było. W Europie Środkowej i Wschodniej przed upadkiem komunizmu tylko nieliczne filmy węgierskie i jugosłowiańskie nieśmiało nawiązywały do łagrowej rzeczywistości. Ale po odzyskaniu wolności w kinie byłych krajów "demokracji ludowej" zapanowało na ten temat zagadkowe milczenie.Trzeba było Australijczyka Petera Weira, aby na ekranie kinowym pojawił się obraz sowieckiego łagru w filmie The Way Back. Obraz ten nie różni się tak bardzo od wizerunków filmowych hitlerowskich obozów zagłady - konwoje wycieńczonych więźniów; strażnicy z psami; zatłoczone baraki; głód, zimno, wszy i choroby; brutalność strażników i kryminalistów; mordercza praca i trupy na śniegu, na które nikt nie zwraca uwagi.


The Way Back, nakręcony na podstawie kwestionowanej wspomnieniowej relacji Sławomira Rawicza The Long Walk, nie jest jednak obrazem martyrologicznym. Stalinowski komunizm i łagrowa rzeczywistość są w nim jedynie punktem wyjścia.

MŁODY OFICER POLSKIEJ KAWALERII Janusz (Jim Sturgess) zostaje skazany na Sybir pod fałszywymi zarzutami na podstawie zeznań jego żony, wymuszonych torturami. W łagrze zdaje sobie szybko sprawę, że ma tam małe szanse przetrwania. Ale ucieczka jest alternatywą niemal równie beznadziejną - jak informuje nowo przybyłych komendant, ich prawdziwym więzieniem jest nie teren okolony drutami kolczastymi, lecz okrutny syberyjski klimat i takaż przyroda. "Niemal", bo jak mówi bohater sceptycznemu koledze, uciekinierzy mogą przynajmniej umrzeć jako ludzie wolni.

 

Do ucieczki inspiruje bohatera pełen pomysłów, ale niezdolny do działania kolega (Mark Strong). Do siedmioosobowej grupy, w której znajduje się inny Polak (Sebastian Urzendowsky), obywatele paru krajów ujarzmionych przez Stalina (Dragos Bucur, Alexandru Potocean i Gustaf SkarsgĆrd) i Amerykanin, wprasza się groźbą i prośbą kryminalista Valka (Colin Farrell). Po drodze, po wstępnych oporach, włączają do swego grona zbiegłą z kołchozu, osieroconą polską nastolatkę Irenę (Saoirse Ronan). Planują przejście kilku tysięcy kilometrów dzielących ich od Mongolii, a film to historia ich mozolnej wędrówki przez tajgę, jeziora, rzeki, pustynię i góry, która poprowadzi zbiegów dalej, niż zamierzali.

W HOLLYWOODZKIM UJĘCIU The Way Back byłby zapewne filmem przygodowym. Uciekinierzy musieliby w nim stawić czoło ścigającym ich strażnikom albo lokalnym donosicielom. Mielibyśmy tam sceny walki z niedźwiedziem albo tygrysem i konfrontację z mongolskimi koczownikami. Weir w tym niezależnym utworze wystrzega się jednak fabularnej i emocjonalnej łatwizny. Nie ma w nim efektownych bijatyk, "cyrkowych" popisów ani wzniosłych momentów, w których muzyka grzmi triumfalnie. Filmowca interesują bardziej zmagania bohaterów z przyrodą, żywiołami i własną słabością. Zajadłe komary są dla nich większym wyzwaniem niż mundurowi z NKWD. Głód, pragnienie, ból i skrajne fizyczne wyczerpanie odzierają ich z powłoki cywilizacji. Valka mówi Januszowi, że ludożerstwo może się okazać jedyną możliwością przetrwania najsilniejszych. W innej scenie uciekinierzy odganiają wilki od świeżo przez nie upolowanej łani, by rzucić się na krwawe ochłapy.

Weir nie zawsze staje na wysokości ambitnego zadania, które sobie postawił. Psychologiczna dynamika grupy chwilami nie pasuje do ekstremalnej sytuacji. Działają oni najczęściej tak zgodnie i są tak spolegliwi, jakby walka o przetrwanie zamiast wyzwalać usypiała w nich niskie instynkty - nikt nikomu nie skacze do gardła. Niekiedy bardziej przypominają skautów niż desperatów. Wskutek braku dramatycznego napięcia film jest czasem monotonny.

Charakterystyka psychologiczna i historie postaci są przy tym tak szkicowe, że tylko dzięki dobremu aktorstwu można się z nimi zidentyfikować, choć niekiedy trudno uwierzyć w ich emocje. Janusz np. zbyt łatwo godzi się ze zdradą żony i gotów jest jej wybaczyć. Najbardziej przekonujący jest anonimowy Amerykanin (dobry Ed Harris), zmagający się z osobistą tragedią i poczuciem winy w milczeniu, z zagryzionymi ustami.

JEDNĄ Z GŁÓWNYCH RÓL, podobnie jak w Rescue Dawn Wernera Herzoga, gra tu dzika przyroda i dzięki zdjęciom Russella Boyda robi to wspaniale. Ale o ile u Herzoga była ona jakby żywą istotą czatującą na bohaterów, w obrazie Weira jest odległa i okrutnie obojętna. Wędrowców widzimy często na dalekich planach jako sylwetki zagubione w bezmiernej przestrzeni. Z kadrów tych emanuje atmosfera osamotnienia i izolacji.

Zamiar reżysera jest oczywisty - ta wędrówka nie jest przygodą, lecz metaforą wytrwania na przekór wrogiemu otoczeniu i żywiołom (historii). Motywy przedobozowych losów bohaterów i symboliczne "stacje" na ich szlaku - zaślepienie ideologiczne, entuzjazm i rozczarowanie zagranicznych sympatyków komunizmu, zburzone świątynie, kości pomordowanych, podbite narody - nam, "wędrowcom", sugerują to dostatecznie jasno. Dodając na koniec montaż zdjęć archiwalnych z głównych wydarzeń historii oporu przeciwko komunistycznej opresji - z naciskiem na wydarzenia w Polsce - reżyser stawia więc kropkę nad "i" na użytek zachodnich widzów. W wywiadach mówił, że chciał tym filmem złożyć hołd przede wszystkim Polakom i ich upartemu dążeniu do wolności. Mimo pewnych zastrzeżeń do jego filmu jest to nie tylko szlachetny, ale także artystycznie znaczący gest wybitnego reżysera.

ANDRZEJ ZWANIECKI

Czytaj nowy-dziennik:http://www.dziennik.com
Czytaj nowy-dziennik:http://www.dziennik.com

Dodaj komentarz

Regulamin komentowania w serwisie kronikarz.org.pl

  1. Redakcja serwisu kronikarz.org.pl zastrzega sobie prawo do usuwania lub moderowania komentarzy zawierających treści obraźliwe albo odbiegających od tematu komentowanej wiadomości. Decyzję o usunięciu całości lub fragmentu wpisu podejmuje Moderator i jest to decyzja nieodwołalna (więcej informacji pod Regulaminem w Forumowym ABC)

  2. Niedopuszczalne jest umieszczanie przez uczestników dyskusji przekazów reklamowych i linków do stron zewnętrznych.

  3. Prosimy o unikanie błędów ortograficznych oraz komentarzy pisanych w całości WIELKIMI LITERAMI.

  4. Zapytania, opinie i uwagi skierowane bezpośrednio do redakcji serwisu prosimy przesyłać na nasz adres e-mail.

  5. Redakcja zastrzega sobie prawo do blokowania użytkowników, którzy nagminnie łamią regulamin komentowania na serwisie kronikarz.org.pl.

  6. Niedopuszczalne jest umieszczanie przez uczestników dyskusji treści sprzecznych z prawem.

  7. Proszę pod jednym tematem podpisywać się jednym pseudonimem. Autorzy komentujący jeden artykuł za pomocą różnych nicków będą blokowani, a komentarze usuwane.

  8. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
    Redakcja nie ponosi jakiejkolwiek odpowiedzialności za treść zamieszczonych na stronie komentarzy.


Kod antysapmowy
Odśwież

Jesteś tutaj: Kultura Książki Od łagru do Solidarności