Czy na przestrzeni kilku ostatnich lat zdarzyło Ci się czytając książkę zapomnieć o otaczającym świecie? Czy byłbyś w stanie wstawać z ciepłego łóżka choć za oknem jeszcze głęboka noc , bo nie możesz się doczekać by wziąć do ręki znów książkę i iść śladami bohaterów? Odmówisz sobie przyjemności wypicia spokojnie pierwszej w dniu kawy, przeglądnięcia wiadomości, zajrzenia na ulubiony portal?
Nie?
To teraz zapraszam Cię do wędrówki po stronach trylogii, ale nie tej sienkiewiczowskiej, którą zapewne znasz łącznie z cytatami, a czytając o śmierci Podpipięty płaczesz. Dziś czas na inną pozycję, chociaż swój debiut wydawniczy w Polsce miała w 2009 roku.
Ale!
To nie jest trylogia dla ludzi o słabym sercu, bo dużo tu krwi, gwałtu, ludzkiego chamstwa, niesprawiedliwości i politycznej i społecznej.
O serii napisano:
The TIMES: „Cały ten szum jest w pełni uzasadniony (…). W książce świetne jest wszystko – bohater, fabuła, atmosfera”.
„Wciągająca, ekscytująca i krwawa opowieść rozgrywająca się na wielu płaszczyznach (…). Niesamowita lektura.”
Polityka: „Autor wpisał się w wielką tradycję szwedzkiego kryminału społecznego”.
Gazeta Wyborcza: „Gdy połyka się w ekspresowym tempie ten szwedzki kryminał, trudno nie zastanawiać się, na czym właściwie polega siła i nieodparty urok książek Stiega Larssona”.
Piotr Kofta: „ Lekturze kryminalnej zawsze brakowało pełnokrwistych postaci kobiecych. Lisbeth, (…) to nagroda za lata oczekiwania (…) mroczna, nieprzewidywalna, groźna, przebiegła (…)”

Zatem o czym mówię? Mówię o 12 letniej dziewczynce, która ma dość znęcania się przez ojca, emigranta, szpiega rosyjskiego, wziętego pod ochronę przez „rząd szwedzki” w zamian za istotne doniesienia za żelaznej kurtyny”, nad matką. Dziewczynki, która owego tatuśka oblała benzyną i podpaliła, gdy ten po raz wtóry zmasakrował matkę. Dziewczynce, która dzięki „uprzejmości” władz i systemu chroniących tatusia trafia do zakładu zamkniętego, w którym przez 381 nocy przykuwana jest do łóżka pasami bezpieczeństwa, bo nie poddaje się terapii wyuzdanego z człowieczeństwa uznanego profesorka psychiatry. Mówię o kobiecie, która wkraczając w dorosłe życie nie wie, nie rozumie, boi się uczuć – miłości, przyjaźni, zaufania. Mówię o kobiecie, która jest pozbawiona wszelkich praw obywatelskich, która spotykając na swojej drodze dobrych ludzi nie jest w stanie im zaufać, nie potrafi przyjąć żadnego dobrego gestu. O kobiecie, która zdawałoby się nie wie dokąd iść. Ale opowieść jest także o kobiecie, która mimo całego balastu dotychczasowego życia jest doskonałą hakerką, umiejącą wykorzystać swoje matematyczne zdolności w życiu, jest perfekcjonistką. Kim zatem jest Lisbeth? Jest sobą!
Mikael jest dziennikarzem i wydawcą magazynu „MILENIUM”, dziennikarzem, dla którego najważniejsza jest prawda, za cenę wiezienia, niesłusznych pomówień dąży do celu, celu którym jest prawda. Za poszukiwaniem tej prawdy jest w stanie poruszyć i wstrząsnąć rządem i służbami bezpieczeństwa.
Tych dwoje bohaterów zaczyna łączyć pierwsza wspólna sprawa. Wyjaśnienie domniemanego morderstwa sprzed blisko czterdziestu lat. Łączyć ich zaczyna znacznie coś więcej niż tylko praca. Rodzi się nić wzajemnego porozumienia, cząstka przyjaźni. Lisbeth zaczyna ufać człowiekowi. I jak to w życiu … Ona ratuje mu życie, on jej … - upraszczam! Dlaczego? Bo chciałabym abyście o całej historii tej dwójki „doczytali” sami.
Panie, panowie przedstawiam trylogię STIEGA LARSSONA – znanego szwedzkiego dziennikarza, który nie doczekał się światowego sukcesu swoich książek, zmarł nagle w 2004 roku na zawał serca, tuż przed ukazaniem się pierwszej części kryminalnej MILENIUM.
Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet, Dziewczyna, która igrała z ogniem, Zamek z piasku, który runął to tytuły, po które warto sięgnąć!
W listopadzie ubiegłego roku do polskich kin wszedł film Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet, którego scenariusz oparty jest na powieści Larssona. Dziś mamy już możliwość obejrzenia całej trylogii, ale moja osobista uwaga – o ile pierwsza część jest wiernie oddaną kopią książki, to kolejna część trylogii jest tylko „na motywach” powieści. Zatem więc jeśli zechce się Wam obejrzeć filmy – przeczytajcie wcześniej książki, bo …
... bo w wątkach się można pogubić i stracić to, co jest istotne.













