Kronikarz - magazyn obywatelski

  • Full Screen
  • Wide Screen
  • Narrow Screen
  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size

Nowości

Załóż swoje konto! Tylko dla zarejestrowanych użytkowników są widoczne wszystkie artykuły magazynu obywatelskiego "KRONIKARZ". Rejestracja jest BEZPŁATNA. Formularz rejestracji znajduje się pod lewym menu, w sekcji Logowanie, link Załóż swoje konto!.

 

Reklama

Partnerzy:
Reklama

Mag z Zielonej Bukowiny

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 1
SłabyŚwietny 

 

Gregor von Rezzori
Gregor von Rezzori
Gregor von Rezzori i jego Czerniowce

Na czym polega ten jedyny zniewalający, narkotyczno-perwersyjny urok i potęga epickiej prozy tego pisarza? Czy tylko na udatnym i oryginalnym połączenie turpizmu, szyderstwa i baroku, rozmachu, gejzerów erudycji, niesłychanego bogactwa formy i gąszczu dygresji, bujności archaizmów, podtekstów, aluzji, przypominające prozę innego wielkiego pisarza magicznego realisty Malapartego? Tytuł tego szkicu pobrzmiewa nostalgicznie, cokolwiek skocznie, i po klezmersku, również nieco cynicznie, zważywszy zapaść obecnej Bukowiny. Mówił, pisał też przyzwoicie po niemiecku, włosku, polsku, rumuńsku, rosyjsku, francusku, angielsku i w jidysz. Był odpowiednio poddanym cesarza i króla Austrio-Węgier, następnie króla Wielkiej Rumunii, obywatelem Związku Sowieckiego, po wojnie bezpaństwowcem, a w ostatnich latach życia obywatelem republiki Austriackiej.

Rezzori był wytworem tamtego świata, który przeminął, markowym produktem owych dobrych starych kominkowych czasów, galicyjskich, zmitologizowanych na naszym gruncie w ostatnim rzucie tyleż błyskotliwie, co epigońsko przez Andrzeja Kuśniewicza. Ach, tak kiedyś to świat był i piękny i sensowny, wzdychamy – dzisiejsze czasy gaszą nasz entuzjazm stawiając na baczność: mity, złudzenia, bzdura, iluzja, mrzonka. Zgoda, był także Rezzori fabrykantem mitów, kustoszem naszych (nie zawsze wyartykułowanych) marzeń i tęsknot, wskrzesicielem archetypów, swoistym kronikarzem Ikarii znad Prutu i miasta zaczarowanego – Czerniowiec. Także, w pewnym stopniu mistyfikatorem, bo komponował świadomie i kreacyjnie mity o urodzie wprost bajkowej, acz barokowej w formie, o wielowątkowej fakturze tyleż gorzkiej, co prowokującej.

Najkrótsza z możliwych biografii, a biografię miał wyjątkowo powikłaną, i w tej mierze koloryzował na potęgę, głosi: że Gregor von Rezzori, prawdziwe nazwisko d'Arezzo, gdyż przodkowie twórcy arcydzieła „Gronostaja z Czernopola” wywodzili się z Sycylii, stąd taka śpiewność frazy w prozie Rezzori’ego, urodził się na Zielonej Bukowinie. Rodzina w połowie XVIII wieku poprzez północne Włochy – wówczas część Austrii, przybyła do Wiednia. Dziadek Gregora architekt zasłużył się w służbie cesarzowi, rodzina przeniosła się do Czerniowiec z końcem wieku XIX. Tu się urodził przyszły autor arcydzieła 13 maja 1914 w Czerniowcach niem. Czernowitz na Bukowinie jako syn urzędnika c.k., wysokiej rangi, bo radcy dworu.

Lokacja miejsca urodzenia literacko znakomita, bo Czerniowce należały przed I wojną do monarchii habsburskiej, a po jej zakończeniu – do Rumunii. Więc, naturalne nastąpiło w tym mieście i jego okolicach skrzyżowanie kultur, języków, obyczajów, swoista karczma zajezdna, bazar literackich tematów, gniazdo mitów.

Wczesną młodość Rezzori spędził w Rumunii, w Czerniowcach i Bukareszcie, uczęszczał do szkół w Kronstadt – rum. Cluj, w Siedmiogrodzie, w Fürstenfeld w Styrii. W Wiedniu mieszkał i biesiadował, jednocześnie studiując architekturę i medycynę. Z kolei w Leoben studiował budownictwo. Przerwał studia aby w Rumunii odbyć służbę wojskową. Po czym przez 4 lata w Bukareszcie kształcił się w zakresie malarstwa i rysunku, w stolicy Rumuni, która wtedy więcej niż dziś znaczyła na mapie kulturalnej Europy. Pracował jako wzięty karykaturzysta, ale absolutorium uzyskał na Akademii Sztuk Pięknych w Wiedniu.

Wiele frontów otwierał, mniej kończył, może konsekwencja nie była jego determinującą zaletą, ale w jednym był konsekwentny totalnie: w miłości do byłej Bukowiny. Formalnie do roku 1940 był Gregor von Rezzori obywatelem rumuńskim, potem nie z własnej woli poddanym sowieckim, a następnie już z wyboru przez ponad 40 lat bezpaństwowcem, dopiero w roku 1984 przyjął obywatelstwo austriackie. Nagabywany o przynależność państwową albo tożsamość narodową odpowiadał bez zająknięcia – zawsze czułem się i czuję się Austriakiem. Austriakiem, tak, ale dodajmy Austriakiem w wymiarze byłej CK. Monarchii. Identycznie odczuwał swoją c.k. habsburską tożsamość starszy o jedno pokolenie Józef Roth. Kochał Wiedeń, uważał to miasto za najpiękniejsze z miast w których mówi się po niemiecku. Będąc c.k. Austriakiem był również Europejczykiem, z domu, ze szkół, z powietrza wreszcie – jak się mówiło na naszych kresach – wyniósł doskonałą znajomość kilku języków, ale pozostał outsiderem, nie ogłaszał gromkich manifestów, nie przypisał się do żadnej modnej szkoły literackiej. Trwał na uboczu, samorodny piszący po niemiecku, choć był od roku 1958 członkiem PEN RFN. Po krótkim wiedeńskim epizodzie w roku 1938 przybył do Berlina i tu zaczął pisać.

Debiutował powieściami odcinkowymi jeszcze przed wojną, dla magazynu „Berliner Illustrierte”. Te trzy powieści wybitnie rozrywkowe, zupełnie neutralne w wymowie ideowej to – Flamme, die sich verzehrt (1939), Rombachs einsame Jahre (1944) i Rose Manzani (1944). Na tyle neutralne, że po wojnie nikt się go nie czepiał. Swoje przeżycia z okresu berlińskiego wykorzystał w opublikowanej w latach 50. książce pod wieloznacznym i archaizującym tytułem „Edyp zwycięża pod Stalingradem", mającej charakter rozrachunku z niemieckimi elitami intelektualnymi w przededniu wybuchu wojennego kataklizmu, które dogłębnie, bo od dołu poznał, pracując jako goniec, korektor dziennikarz, spiker.

Od roku 1948 był etatowo zatrudniony w rozgłośni NWDR w Hamburgu, później współpracował z tą rozgłośnią jako wolny strzelec. To na falach eteru tej rozgłośni, w programie nocnym, rozpoczął snuć swoje opowieści z Maghrebinii- Maghrebinische Geschichten. Zaczął wprowadzać najpierw radiosłuchaczy, a następnie czytelników w zachwycającą legendową rzeczywistość. Fantazyjne bajkowe gawędy o rozbójnikach, cadykach, szalonych hrabiach, przemytnikach, popach, chasydach, filozofach-włóczęgach, wydumanych skarbach, zupełnie realnych zjawach, dziwnych na wpół-azjatyckich obyczajach i jeszcze dziwniejszych ludziach w „ich najlepszych czasach”, umiejscowionych w jakieś bliżej nie zdefiniowanej bałkańskiej krainie. W formie książkowej te gawędy wyszły jako „Magrebińskie opowieści” w roku 1952, przynosząc autorowi sławę – umiarkowaną, ale znaczne pieniądze. Powiada się, że wszyscy piszący czerpią ze źródła opowieści ludowych, jedni łyżką – ci są zaledwie literatami, piszą z literatury, drudzy wiadrem, ci są już pisarzami i piszą z życia, Rezzori należał to tych drugich. Przetwarzał własne życie, zasłyszane życie innych, wspomnienia bliskich, opowieści z dzieciństwa, mity i legendy rodzime dla okolic Czerniowiec w literacką wielobarwną, wielowymiarową materię, mającą wiele istotnych filiacji do „Rękopisu znalezionego w Saragossie” Jana Potockiego.

Niespokojny duch, mieszkał kolejno w Monachium, i pod Monachium, w Paryżu, aby od roku 1960 zamieszkać w Toskanii, w Santa Maddalena Donnini pod Florencją. W tym okresie rozpoczął się nowy epizod w jego życiu: film, a dokładniej aktorstwo. Występował w szeregu głośnych filmów, większość z nich ze zrozumiałych względów nie dotarła na nasze ekrany. Pisał też scenariusze, słuchowiska radiowe, recenzje. Z swojego pierwszego małżeństwa z Priską von Tiedemann miał trzech synów, drugie małżeństwo z malarką Hanną Axmann okazało się bezdzietne, wkrótce się rozwiódł  W roku 1967 ożenił się z Beatrice Monti della Corte, tą którą w Mediolanie prowadziła „Galleria dell'Ariete”, lansującą sztukę nowoczesną. Pod wpływem tak wyrafinowanej żony, sam Rezzori rozpoczął intensywne kolekcjonowanie dzieł sztuki. Swoje prywatne zbiory, ocenianie przez znawców jako wysmakowane, umieścił głównie w swej kunsztownej wilii pod Florencją. Gregor von Rezzori zmarł 23 kwietnia 1998 r. w Toskanii, gdzie w ostatnich latach życia namiętnie oddawał się hodowli królików i mopsów i propagowaniu ideologii ekologicznej, przestrzegał przed galopującą degradacją środowiska. Obawiał się bardziej zanieczyszczeń spowodowanych przez cywilizację postindustrialną niż grozy przereklamowanej bomby atomowej. Na konferencji obrońców środowiska w Wiedniu grzmiał: katastrofa ekologiczna już się rozpoczęła. Europa zanikła. To, co rozumiemy pod pojęciem Europy, nie istnieje.

Mag
Mag

Jako pisarz wyzuty z ojczyzny, tym samym pozostał okaleczony. W skutek tego stał się pisarzem mitotwórczym, bo bukowińskim, piszącym po niemiecku, tak bym go określił, zresztą on sam tak się widział. Tęsknił do swojej Bukowiny, ale nie rozpaczał. Zarówno tęsknić i rozpaczać miał do czego.

Gdyż Czerniowce Rezzori'ego to nie tylko jeszcze jeden przypadkowy punkt na peryferiach mapy, ale coś znacznie więcej, kosmos albo przynajmniej próba kosmosu? Mały, ale jakże kompletny świat, własny dla tego regionu sposób akceptacji życia, afirmacja ładu przestrzeni i różnorodności środowisk ludzkich, przyrodniczych, krajobrazowych, jaki stał się dziełem i zasługą stuleci. Opisywana przez pisarza Bukowina, pojawiała się u niego pod literackimi nazwami Magrebinu, Magrebiany, Teskowiny, w barwnych ze swadą, napisanych nieco nostalgicznych, nieco demaskatorskich tekstach zawsze nasyconych wątkami autobiograficznymi, podprawionych przekorą, melancholią, ironią i goryczą. Sposób, w jaki Rezzori posługuje się powieściową formą, jest wirtuozerski, chociaż wymaga od czytelnika dużego oczytania w dobrej literaturze. Dopracował się własnej konwencji, następstwa akcji kreował luźne, w zasadzie narrator występuje w pierwszej osobie obu liczb, ale zawsze pozostaje wycofanym, jest bardziej obserwatorem niż uczestnikiem. Tym, który przekazuje opowieści zasłyszane, niż relacjonuje wypadki widziane naocznie. Opowieści Rezzori'ego są obficie inkrustowane dygresjami, wstawkami, chronologia jest płynna, faktura zbliża się do eseju, gawędy. Oczywiście, najłatwiej wpisać Rezzori'ego do pojemnego nurtu modernistycznej powieści austriackiej, tych nośnych autorów – osieroconych, piewców „mitu habsburskiego”, których najważniejszym przeżyciem i tworzywem stało się jedno wydarzenie historyczne: rozpad idyllicznie obrazowanej monarchii zawsze dobrotliwego cesarza: Austro-Węgier.

Jednak w mięsistej prozie Rezzori’ego jest coś więcej i znacznie smaczniej materiału z gadek, poczętych na koźle woźnicy, na ławie w gwarnej karczmie, niż chłodnych obserwacji i dywagacji, wyspekulowanych na kanapce u zakolegowanego psychoanalityka, bądź wydumanych przy wielkomiejskim stoliczku w modnej kawiarni w miłym przyjaciół gronie. Pierwsza i determinująca zasada w rozpoznaniu wybitnej literatury powiada: nie ma wybitnego pisarza bez arcydzieła. Arcydziełem Rezzori'ego jest „Gronostaj z Czernopola”. W roku 1959 Gregor von Rezzori otrzymał za to właśnie dzieło nagrodę literacką miasta Berlina im. Theodora Fontane. Świat powieści Rezzori'ego podszyty jest niepokojem, toczą się w nim destrukcyjne procesy, zapoczątkowane jeszcze pod rządami monarchii, zaburzeniu ulega chwiejna równowaga teskowińskiej Arkadii.

Czernopol przywołany w tytule to – Czerniowce, a owym Gronostajem jest główny bohater major huzarów Mikołaj Tildy. Major Tildy jest postacią tyleż krwistą co liryczną, wyraźnie zagubioną w czasach akcji powieści. Jego brawurowe i nie na te czasy wystąpienie w obronie czci kobiety, a właściwie dwóch bliskich mu kobiet zaprowadzi go do domu wariatów, i w konsekwencji do śmierci, gdyż „gronostaj umiera, kiedy na jego futrze pojawi się plama – tak przynajmniej pouczał w swym Bestiariuszu Didymos z Antiochii. Nie od rzeczy będzie przypomnieć, że gronostaj jako zwierzę o niezmąconej białej sierści, symbolizuje niewinność, na portretach pojawia się jako oznaką męstwa osoby portretowej. Powieść Rezzori'ego, jak każde arcydzieło, domaga się osobnej bardzo rozbudowanej analizy, stąd byłoby grubą niezręcznością opisywanie własnym słowami o czym to arcydzieło dokładniej traktuje, co autor miał na myśli, jaki komunikat wystosował do czytelnika, i pokusić się w paru słowach oceny formy, w jakiej tego dokonał. Druga zasada przestrzega: że arcydzieła należy czytać wielokrotnie, i w różnych okresach życia – wyłącznie na własny rachunek, gdyż wtedy zawsze odnajdziemy w nich coś osobistego dla siebie, coś nowego i ożywczego, coś do czego inni nie dotrą, pominą bądź zlekceważą.

Filosemickie i nagłośnione medialnie „Pamiętniki antysemity” już tak nie wżynają się w pamięć, są interesujące w warstwie dokumentalnej, ale nie są arcydziełem, w tym przypadku dojrzały Rezzori bawi się – bawi w dobrym znaczeniu tego pojęcia – konwencją, pławi się w publicystyce, dokonując gorzkich ocen i bezlitosnych rozrachunków z przeszłością. Po prostu tak zaangażowaną książkę mogłoby napisać paru innych pisarzy, wywodzących się z tamtych stron, ale bezsprzecznie „Gronostaja z Czernopola” nie byłby w stanie napisać nikt inny, i to na nasze czytelnicze szczęście!!!

Musimy sobie zdawać sprawę czym były tamte Czerniowce. Miejscem niezwykle literacko płodnym, mitotwórczym, gdyż arką narodów, fascynującym buzującym tyglem emocji, obyczajów, religii, pejzaży. W mieście mieszkali: Niemcy, Polacy, Węgrzy, Rusini, Rumuni, Ormianie, Cyganie, Słowacy. Dla Żydów Czerniowce stały się małą Jerozolimą nad Prutem. Do cadyka [najsłynniejszym cadykiem z dynastii sadogorskiej był rabbi Abraham Jakub (?- 1883) nazwisko rodzinne Friedmann, w pobliskiej Sadagórze] ciągnęły pielgrzymki chasydów z całej Europy, i ciągnęli też żydowscy intelektualiści tacy jak Martin Buber, co prawda jako dziecko, ale wrażenie pozostało na całe życie. Niby peryferie monarchii, kresy, ale jakaż żyzna gleba. Stąd wywodziło się bardzo wielu znaczących twórców: Rose Ausländer, Selma Meerbaum-Eisinger- poetki zagłady, poeta-gigant bólu Paul Celan. Inni twórcy związani z Bukowinią bądź na niej urodzeni to  Heinrich Stiehler, Ilana Shmueli, Josef Burg, Margit Bartfeld-Feller, Mariana Hausleitner, Georg Drozdowski, Armin Eidherr,  K.E. Franzos, Günther Guggenberger, Josef Rudel, Gabriele Kohlbauer, Sergij Osatschuk, Gaby Coldewey, Leo Katz, Siglinde Bolbecher, Rosa Roth-Zuckermann, Peter Rychlo, Walter Engel, Amy Colin,  Edith Silbermann, Elieser Steinbarg, Andrei Corbea.

Stolica Bukowiny architektonicznie urokliwa, krajobrazowo arkadia, przyklejone przewrotnie na tym gorszym – górzystym brzegu Prutu – Czerniowce rum. Cernăuţi, niem. Czernowitz miasto nad Prutem, lokacja poświadczona w roku 1408, ponoć wcześniej odnotowane za czasów Kazimierza Wielkiego, od razu ważny punkt na szlaku handlowym, wówczas pod panowaniem władców Mołdawii. Miasto za rządów tureckich podupadło. Do Polski należało w latach 1687-1699, odzyskało siły i znaczenie po roku 1774, kiedy zostało wcielone do Galicji, a swój rozkwit rozpoczęło w roku 1849, kiedy to zostało podniesione do rangi stolicy księstwa Bukowiny, jako 13. kraju koronnego. Wtedy to stołeczno-książęce Czerniowce, zwane „Małym Wiedniem” stały się centrum handlowym, przemysłowym, siedzibą Sejmu krajowego, od roku 1875 Uniwersytetu im. Franciszka Józefa. Wcześniej powstały w Czerniowcach cenione seminarium nauczycielskie, liczne szkoły średnie, biskupstwa katolickie i prawosławne, teatr polski, w którym występowała młodziutka Helena Modrzejewska. Naturalnie, na całość obyczajowo i anegdotycznie twórczy rzutował duży garnizon. Praktykowano tolerancję, w tej środkowoeuropejskiej Szwajcarii, np. na początku XX wieku do pracy w ratuszu nie przyjmowano nikogo, kto by nie znał przynajmniej trzech języków: niemieckiego, rumuńskiego, Rusińskiego (ukraińskiego). W roku 1910 Czerniowce liczyły około 85 tysięcy ludzi, czyli sporo albo lepiej powiedzieć w sam raz na ludzką, dziś nam niedostępną miarę. Po I wojnie światowej miasto weszło w skład Rumunii, 30 czerwca 1940 zostało zaanektowane prze ZSRR, obecnie spadkowo znajduje się w graniach Ukrainy.

Reasumując, w naszych czasach twórczość Rezzori’ego przeżywa na Zachodzie znaczący renesans, w miarę umiarkowany u nas. Mnie do Rezzori’ego przekonał śp. Jerzy Lisowski, który jako pierwszy na szerszym forum zarekomendował „Gronostaja z Czernopola”

Prace literackie Rezzoriego – podaję tytuły w języku oryginału i daty pierwodruku

1952 Maghrebinische Geschichten

1954 Ödipus siegt bei Stalingrad.

1958 Ein Hermelin in Tschernopol.

1962 Der Idiotenführer durch die deutsche Gesellschaft – Trzy tomy z jego rysunkami

1963 Bogdan im Knoblauchwald. Ein maghrebinisches Märchen

19671001 Jahr Maghrebinien

1976 Der Tod meines Bruders Abel. Roman

1978 Greif zur Geige, Frau Vergangenheit.

1978 Sherrytime 1978  In gehobenen Kreisen

1979  Memoiren eines Antisemiten.

1986Kurze Reise übern langen Weg.

1989 Blumen im Schnee

1991Über dem Kliff.

1994 Greisengemurmel.- Autobiografia

1994 Der Schwan

1996 Italien— Vaterland der Legenden, Mutterland der Mythen.

1997 Mir auf der Spur.

1997 Frankreich: Gottesland der Frauen und der Phrasen

Najważniejsze  filmy z jego udziałem

„Vie Privée“ „Viva Maria”, w tym ostatnim partnerował Brigitte Bardot i Jeanne Moreau. Swoją filmową przygodę opisał z dużą dawką autoironii w książce „Die Toten auf ihre Plätze” „Umarli, proszę na plan”. Może nasi historycy kina lat 60-tych zainteresowali by się tą ostatnią pozycją? Warto bo to też kopalnia wiadomości, anegdot i obserwacji rzadkiej urody i wyjątkowej przedmiotowej celności.

                                                                                                  Tadeusz Zubiński

 

Czytaj najlepsze pismo regionalne
Czytaj najlepsze pismo regionalne

Dodaj komentarz

Regulamin komentowania w serwisie kronikarz.org.pl

  1. Redakcja serwisu kronikarz.org.pl zastrzega sobie prawo do usuwania lub moderowania komentarzy zawierających treści obraźliwe albo odbiegających od tematu komentowanej wiadomości. Decyzję o usunięciu całości lub fragmentu wpisu podejmuje Moderator i jest to decyzja nieodwołalna (więcej informacji pod Regulaminem w Forumowym ABC)

  2. Niedopuszczalne jest umieszczanie przez uczestników dyskusji przekazów reklamowych i linków do stron zewnętrznych.

  3. Prosimy o unikanie błędów ortograficznych oraz komentarzy pisanych w całości WIELKIMI LITERAMI.

  4. Zapytania, opinie i uwagi skierowane bezpośrednio do redakcji serwisu prosimy przesyłać na nasz adres e-mail.

  5. Redakcja zastrzega sobie prawo do blokowania użytkowników, którzy nagminnie łamią regulamin komentowania na serwisie kronikarz.org.pl.

  6. Niedopuszczalne jest umieszczanie przez uczestników dyskusji treści sprzecznych z prawem.

  7. Proszę pod jednym tematem podpisywać się jednym pseudonimem. Autorzy komentujący jeden artykuł za pomocą różnych nicków będą blokowani, a komentarze usuwane.

  8. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
    Redakcja nie ponosi jakiejkolwiek odpowiedzialności za treść zamieszczonych na stronie komentarzy.


Kod antysapmowy
Odśwież

Jesteś tutaj: Kultura Książki Mag z Zielonej Bukowiny