Kronikarz - magazyn obywatelski

  • Full Screen
  • Wide Screen
  • Narrow Screen
  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size

Nowości

Załóż swoje konto! Tylko dla zarejestrowanych użytkowników są widoczne wszystkie artykuły magazynu obywatelskiego "KRONIKARZ". Rejestracja jest BEZPŁATNA. Formularz rejestracji znajduje się pod lewym menu, w sekcji Logowanie, link Załóż swoje konto!.

 

Reklama

Partnerzy:
Reklama

Irena Kwiatkowska: Od zwierzeń mam konfesjonał…

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 14
SłabyŚwietny 

Irena Kwiatkowska
Irena Kwiatkowska
Rozśmiesza, rozczula i wzrusza już od 1935 roku, od tytułowej, choć  niemej i marginalnej roli w „Świerszczu za kominem”  na podstawie prozy Karola Dickensa. Do dziś  występuje w teatrze i filmie, a życzenie jej tradycyjnych „Stu lat” to setne nieporozumienie!....


 

A - jak aktorka

Charakterystyczna, wybitna perfekcjonistka. Aleksander Zelwerowicz od razu uprzedził  Kwiatkowską, że z powodu bardzo skromnych warunków będzie musiała  – mimo wielkiego talentu – ciężko pracować na swoją pozycję: „Powoli będziesz pięła się w górę, a w drugiej połowie życia nie będziesz schodzić ze sceny. I wszystko będzie w porządku!” – powiedział. Sprawdziło się, bo 96-letnia aktorka wciąż występuje!

B - jak biografia

„Irena Kwiatkowska i znani sprawcy” (2004). Napisał ją Roman Dziewoński, syn Edwarda (z którym Kwiatkowska pracowała w Kabarecie Dudek, a mój kolega z ławy szkolnej w liceum). Początkowo nie zgadzała się na książkę o sobie. Zmieniła zdanie, gdy przekonała się, że Dziewoński będzie chciał z nią rozmawiać o pracy i współpracownikach. „Kwiatkowska jako pretekst. Akceptuję” – miała powiedzieć. Dlatego w książce przeczytamy o karierze aktorki, a o życiu prywatnym już nie. „Od zwierzeń mam konfesjonał” – tak Kwiatkowska zbyła innego, niedoszłego biografa, który pytał o pikantne szczegóły z jej życia.

C - jak czytanie bajek

„Ptasie radio”, „Dzieci z Bullerbyn”, „Czerwony Kapturek”, „Plastuś” to zaledwie kilka tytułów bajek, które ożyły dzięki głosowi Kwiatkowskiej. Dawniej emitowane w radio, dziś dostępne na płytach DVD, bawią kolejne pokolenia dzieci. Jednego z małych słuchaczy tak oczarowała kreacja aktorki, że przysłał na jej adres buty dla Plastusia, by ten nie marzł. Aktorka przechowuje je do dziś.

Pierwsza rola Kwiatkowskiej i pierwszy zawód. Diabła zagrała gdy miała kilka lat, w jasełkach organizowanych w ochronce, choć marzyła jej się rola anioła. Później też dostawała nie te role, które chciała. Na lekcjach polskiego pani przydzielała jej do czytania kwestie Zagłoby, Kmicica. Nigdy Oleńki. Tak było przez całą karierę aktorki – grała postacie wyraziste i charakterystyczne. Blade amantki dostawały się koleżankom, o mniej skromnych warunkach. Ale z tamtego pokolenia aktorek pamiętamy przede wszystkim Kwiatkowską.

F - jak film

„Irena była uznawana za aktorkę niefilmową” – powiedział „Polityce” reżyser Jerzy Gruza. Kwiatkowska zagrała tylko w 14 filmach, głównie epizody. Za to jakie! Sanitariuszka w „Dzięciole” (1971), ciotka Ochódzkiego w „Rozmowach kontrolowanych” (1991) czy roztańczona bufetowa Makosia w „Hallo Szpicbródka...” (1978) - pojawiają się na ekranie na chwilę, ale jest to chwila niezapomniana!

G - jak Gałczyński

Konstanty Ildefons. Z jego poezją Kwiatkowska była związana od samego początku swojej kariery. Wiersze Gałczyńskiego recytowała podczas egzaminu do szkoły teatralnej. Gdy ją skończyła, poeta pisał utwory już specjalnie dla niej. Zaczęło się od „Sierotki”, którą aktorka kazała mu „przeprawić”, bo uznała, że utwór jest za krótki, nie ma w nim ani akcji, ani napięcia. Potem wielokrotnie dzieliła się uwagami z Gałczyńskim, który wprowadzał do tekstów poprawki. Kwiatkowska wspomina, że w trakcie tych rozmów narodziła się postać poetki Kociubińskiej.

H - jak Hermenegilda Kociubińska

Poetka hermetyczno-sympatyczna. Przewija się przez Teatrzyk Zielona Gęś. Charakter i wiersze ma równie pretensjonalne, co imię. Domaga się uwagi, pokłonów, chwały i tu stanowi totalne przeciwieństwo arcyskromnej Kwiatkowskiej.

J - jak „Jeszcze nie wieczór” (2008)

Film Jacka Bławuta. Aktorka pojawia się tu na chwilę, jako gość specjalny w Domu Aktora w Skolimowie. Reżyser wspomina, że Kwiatkowska nie chciała wystąpić w filmie, ale pewnego dnia po prostu pojawiła się na planie i zaczęła grać. Oczywiście, fantastycznie.

K - jak kabaret

Czyli żywioł  Kwiatkowskiej. Siedem Kotów, Szpak, Dudek oraz, oczywiście, Kabaret Starszych Panów. Do tego ostatniego dołączyła od siódmego odcinka. Pyszne piosenki („Szuja”, „Tango kat”, „Pani Róża gra Szopena”) to dziś klasyka i wzór do naśladowania dla wszystkich aspirujących artystów kabaretowych. Aktorka słynęła z pieczołowitej pracy nad każdą rolą, potrafiła cyzelować jeden wers przez kilka godzin. Gdy w Kabarecie Starszych Panów miała zaśpiewać, czuła ogromną tremę, do momentu, w którym zobaczyła, że przygrywający jej na pianinie Jerzy Wasowski trzęsie się ze śmiechu…

M - jak mąż

Bolesław Kielski, lektor Polskiego Radia, prowadził w telewizji teleturniej „Kółko i krzyżyk”. Byli małżeństwem przez 47 lat, poznali się w radiowym studio przy Myśliwieckiej w Warszawie. Ich wspólną pasją były podróże, uwielbiali zwiedzać egzotyczne zakątki na całym Świecie oraz w Polsce. Jednym z ich ulubionych miejsc była Jabłonna pod Warszawą. Nie mieli dzieci. Kwiatkowska przyznaje, że z roli matki zrezygnowała świadomie. Bała się, że nie da rady być jednocześnie świetną aktorką i doskonałą matką.

N - jak nagrody

....i odznaczenia. Ma ich całkiem sporo, od kilku nagród redakcji „Expressu Wieczornego”, Medalu 30-lecia PRL po Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski. W ankiecie tygodnika „Polityka” na najważniejszych aktorów XX wieku zajęła piąte miejsce. Oprócz oficjalnych wyróżnień, nieustannie otrzymuje również nieformalne dowody sympatii. W jednym z wywiadów wspomina, jak kierowca autobusu zatrzymał pojazd i z niego wysiadł tylko po to, aby ucałować jej dłoń.

P - jak pokora, prawda, praca

Najważniejsze wartości Ireny Kwiatkowskiej. „Człowiek musi być pokorny, to jest pierwszy warunek naszego życia”, powtarza aktorka, a jej motto życiowe to „prawda i tylko prawda”. Z kolei pracy podporządkowała całe swoje życie, także prywatne. Nie oszczędzała się. Pracowitość na granicy z pracoholizmem objawiła się w trwających kilka tygodni przygotowaniach do przedstawienia, które czasem doprowadzały do rozpaczy autorów tekstu, ciągle proszonych o konsultacje i nanoszenie poprawek. Nie poprawiała tylko po jednym – Jeremim Przyborze. „Podchodziłam do nich [tekstów Przybory] z ogromnym pietyzmem. Szanowałam je od kropki do kropki, każdy myślnik, ba, nawet każdy przecinek pozostawiałam na swoim miejscu” – mówi Kwiatkowska.

R - jak Radio Maryja

Aktorka słucha go codziennie. W wywiadach mocno podkreśla swoją religijność i wiarę w opatrzność, która nad nią czuwa od czasów wojny. Jeśli ogląda filmy, to najchętniej religijne, „O Jezusie i apostołach”.

S - jak seriale

„Wojna domowa”, „Czterdziestolatek” (oba w reżyserii Jerzego Gruzy), „Zmiennicy” oraz „Graczykowie” – dzięki nim Kwiatkowską kojarzy prawie każdy dorosły Polak. Jej role, szczególnie te u Gruzy, są energiczne i nowoczesne. Jej kobieta pracująca, która „żadnej pracy się nie boi” to przecież prekursorka feminizmu.

T - jak Teatr

Po wojnie była związana z warszawskimi teatrami: Klasycznym, Współczesnym, Satyryków, Buffo, Syrena, Komedia, Ludowym, Nowym i Kwadrat. Grała także w Teatrze Telewizji – w 28 przedstawieniach w ciągu 35 lat (1964-1999). Także tam brylowała. Zarówno w nowoczesnych sztukach, np. w kryminale „Upiór w kuchni” (1993), jak i w bardziej klasycznym „Ożenku” (1976) Mikołaja Gogola, gdzie z werwą zagrała swatkę Fiokłę.

U - jak urodziny

17 września 2009 roku obchodziła 97. urodziny podczas Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Nie przepada za imprezami z okazji kolejnych jubileuszy. „Czuję się jak babcia, którą grzeczny chłopiec chce przeprowadzić na drugą stronę ulicy. Opieram się, a on ciągnie mnie za rękę. I wszyscy się dziwią, co jej się stało, odbiło jej, czy co, że się z dzieckiem szarpie. Nie widzą, że to się dwoje dzieci szarpie” – wyjaśnia Kwiatkowska.

W - jak wywiady

Nie udziela, nie lubi. Dziennikarze, którym udało się z Kwiatkowską  porozmawiać, przyznają, że gdy aktorka nie chce odpowiedzieć  na jakieś pytanie, udaje, iż go po prostu nie słyszy. Tu przebija kolejna cecha aktorki, czyli skromność. Kwiatkowska często mówi, że nie ma o czym opowiadać, poza swoją pracą.

Z - jak Zielona Gęś

Czyli Teatrzyk pisany przez Gałczyńskiego i drukowany na łamach „Przekroju” od 1946 do 1950 roku, a potem grany na licznych scenach. Kwiatkowska doskonale wydobywała z tekstów absurd i ironię Gałczyńskiego, bawiąc do łez publiczność. Aktorka gra w Zielonej Gęsi do dziś, ostatnio na scenie Teatru Polskiego.

Ż - jak żołnierz

W czasie II wojny Światowej Kwiatkowska należała do AK, była sanitariuszką  i łączniczką w czasie Powstania Warszawskiego. Miała pseudonim Katarzyna. Grała w konspiracyjnym (tzw. lotnym) teatrze Leona Schillera, którego widownią byli ranni żołnierze.

 

                                                                                           Marek Różycki jr.

 P.S.Nie dałem się zagadać.

                  MRjr

Komentowanie niedostępne. Nie możesz zamieszczać tutaj żadnych komentarzy.

Jesteś tutaj: Kultura Teatr Irena Kwiatkowska: Od zwierzeń mam konfesjonał…