Szanowna Redakcjo!
Moje zaniepokojenie budzą teksty autorstwa dr. Ewalda Stefana Polloka i Andrzyja Rocznioka, przewodniczącego Związku Ludności Narodowości Śląskiej, o powojennych zbrodniach w polskim obozie w Oświęcimiu, zamieszczane na łamach magazynu internetowego www.silesia-schlesien.com oraz ostatnie żądania Andrzyja Rocznioka, aby Centrum Światowego Dziedzictwa UNESCO zablokowało zmianę nazwy byłego obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau na „Były Niemiecki Nazistowski Obóz Koncentracyjny i Zagłady Auschwitz-Birkenau”.
Pikanterii tej sprawie dodaje fakt, że uzasadnieniem tych żądań – według danych dr. Ewalda Stefana Polloka i Andrzeja Rocznioka ze wspomnianej strony internetowej – jest wyłącznie zgwałcenie w powojennym obozie w Oświęcimiu dwóch córek dr. Niebischa, pochodzących z Mikulczyc k. Bytomia oraz śmierć w tym obozie Józefa Janczy z Hałcnowa k. Bielska-Białej. Zmarł on rzekomo na niewydolność mięśnia sercowego w dniu 9 listopada 1945r. Ponadto w Oświęcimiu miały być do listopada 1945r. formowane transporty Ślązaków do ZSRR. Wszystkie te trzy fakty, zapewne prawdziwe, nie mogą stanowić jednak podstaw do tak bulwersujących i oburzających żądań.
W nawiązaniu do tych żądań, chciałem poinformować, że w celach bloku nr 11 na terenie byłego obozu w Oświęcimiu znajdują się napisy w języku niemieckim, które pochodzą z okresu, kiedy NKWD po wyzwoleniu KL Auschwitz utworzyło na jego terenie dwa obozy przejściowe dla jeńców niemieckich, w których więziono również osoby pochodzące ze Śląska i z okolic Bielska-Białej.
Pierwszy z nich znajdował się na terenie byłego obozu macierzystego w Oświęcimiu i funkcjonował przypuszczalnie do jesieni 1945r., natomiast drugi w obrębie byłego KL Auschwitz II – Birkenau w Brzezince (na terenie dawnego obozu kobiecego) do wiosny 1946r. W obozach tych przebywało około piętnaście tysięcy osób.
W zarządzaniu powyższymi obozami współuczestniczył, w odniesieniu do więźniów, będących obywatelami polskimi, Państwowy Urząd Bezpieczeństwa Publicznego. Prawdopodobnie osoby te były głównie więzione na terenie byłego „Gemeinschaftslagru”, w którym w czasie istnienia obozu przebywali robotnicy przymusowi, wykonujący prace budowlane na terenie KL Auschwitz. Kilka bloków tworzących „Gemeinschaftslager” było położonych w połowie drogi między obozami w Oświęcimiu i w Brzezince.
Według zapisów zgonu w księgach Urzędu Parafii Rzymsko-Katolickiej w Brzezince, w okresie od 20 kwietnia 1945r. do maja 1946r. zmarło w tych obozach około sto pięćdziesiąt osób, pochodzących głównie z Niemiec oraz ze wspomnianych już okolic Bielska-Białej i Śląska.
W celach bloku nr 11 jeńcy niemieccy wykonali kilka napisów. Należy jednak jeszcze raz podkreślić, że dla nich cele te nie były celami śmierci, a jedynie pomieszczeniami chwilowego odosobnienia, przeważnie za próby ucieczek, które najprawdopodobniej najczęściej podejmowali jeńcy niemieccy, pochodzący z Górnego Śląska. Przykładowo z treści napisu w celi nr 11 wynika, że wykonał go jeniec niemiecki Hans Berger, podoficer, urodzony w Krapkowicach na Opolszczyźnie, który w podziemiach bloku nr 11 został osadzony 10 sierpnia 1945r. z powodu ucieczki.
W Archiwum Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu z kolei jest przechowywany dziennik jeńca wojennego, niemieckiego sanitariusza Ernsta Dittmara, który zmarł w jednym z tych dwóch obozów przejściowych na terenie byłego KL Auschwitz-Birkenau w lipcu 1945r. W swoich zapiskach Dittmar wspomina, że jeńcy niemieccy byli niedożywieni, nie ma natomiast żadnej wzmianki, że byli zabijani
Los jeńców niemieckich trudno jednak utożsamiać z losem więźniów KL Auschwitz-Birkenau, w którym zginęło około półtora miliona ludzi, głównie Żydów, Polaków, Cyganów i jeńców sowieckich.
Starsi mieszkańcy Oświęcimia także nigdy nie słyszeli o tym, aby w wyżej wymienionych obozach panowała duża śmiertelność, jak również drastycznie źle byli traktowani przebywający w nich jeńcy niemieccy oraz więźniowie ze Śląska i okolic Bielska-Białej.
Z poważaniem
Adam Cyra
Oświęcim












