35 lat temu uczyłem się w tej szkole, moją pasją była mechanika i zapisałem się do klasy mechanicznej. Może z teorii nie byłem orłem, ale z praktyki byłem jednym z najlepszych. Drzwi stanęły dla mnie otworem, rok po szkole trafiłem do szkółki podoficerskiej (niebieskie berety) w Słupsku. Wielu ludzi wie że jest to jednostka specjalna WOW.
Szkołę podoficerską ukończyłem z wynikami bardzo dobrymi. Starsze pokolenie, takie jak ja wie, że w tamtych czasach ukończyć szkołę wojsk specjalnych z oceną bardzo dobrą, to trzeba było być dobrym żołnierzem, strzelcem i właściwie wszystko w jednym.
Dwa lata temu spotkałem się z dwoma kolegami ze szkoły, wspomnień była masa a potem zrobiliśmy sobie pamiątkowe zdjęcie wporcie na tle statku ratowniczego. Jeden z kolegów jest na nim I oficerem, drugi jest bosmanem na statku handlowym, a ja teraz jestem inwalidą i rencistą żyjącym wspomnieniami o czasach kiedy byłem młody i sprawny.
Mirosław Suchodolski












