Spacerując po swojej dzielnicy Szczecina, który to pretenduje do Europejskiej Stolicy Kultury zauważyłem taki oto obrazek.
Na zdjęciach widać wokoło zabudowania należące do firm. Nie ma tam zabudowy mieszkaniowej. Widok dużej ilości firm kojarzy się ze spływem gotówki z podatków do kasy miasta. Poza taką refleksją przyszła mi do głowy jeszcze inna refleksja: co Włodarze miasta robią za te pieniądze? Czy przypadkiem nie wypadałoby wybudować za te podatkowe pieniądze nawierzchni ulic? Jak widać na zdjęciach ulice są tylko z nazwy, a zamiast nawierzchni, jak przystało na Europejską Stolicę Kultury, są wertepy. Co mam o takowym zarządzaniu myśleć? Czy o wszystkie inne podległe miastu dobra, władze Szczecina dbają podobnie?Coraz bardziej się gubię w otaczającej mnie rzeczywistości. Czy z rzeczywistością jest coraz gorzej, czy ze mną? Same pytania cisną się do mojej skołatanej głowy. A miało być bajecznie dobrze. Czy ktoś mi pomoże w zrozumieniu Polskiej Demokracji?
Z poważaniem Tadeusz Śledziewski
Fot. Tadeusz Śledziewski











