
KONTROWERSJE. Energia z paneli jest bardzo czysta, ale i bardzo droga
W 1839 roku pan Becquerel opisał zjawisko powstania napięcia elektrycznego pod wpływem promieni słonecznych. Bardzo kosztowne urządzenie (zawierało złoto!) było wówczas jedynie fizyczną ciekawostką. Półtora wieku później niewinna zabaweczka Becquerela zamieniała się w gigantyczny biznes. Nowoczesne ogniwa fotowoltaiczne zbudowane z krzemowych półprzewodników osiągają sprawność rzędu szesnastu procent i od lat bywają stosowane do zasilania prostych kalkulatorów i zegarków. W handlu co rusz pojawiają się ekologiczne telefony "na słońce". Znacznie lepiej sprawdzają się konstrukcje oparte na selenie czy galu. Absorbują ponad dwadzieścia procent słonecznych fotonów, ale są znacząco droższe.
Nic dziwnego, że przy rosnących cenach ropy naftowej i awersji do siłowni nuklearnych popyt na czystą energię ze słońca niebywale rośnie. Swoje robi też moda, na ekologiczny styl życia. Widok słonecznych paneli na dachach budynków już nie budzi emocji, a chęć zrobienia dobrego interesu na darmowym jakby nie było słoneczku rozpala emocje.
Najlepiej sprawdzić, jak w praktyce wychodzi działająca od kilku lat solarna elektrownia. 50 kilowatów mocy dostarczają ogniwa ułożone na południowej stronie dachu i kilku podążających za słońcem panelach. Prawie słychać, jak fotony zamieniają się w czystą, zieloną moc. Akumulatory do gromadzenia energii zajmują 30 metrów kwadratowych. Obok wentylowane pomieszczenie ze sterowanym komputerowo systemem zarządzania mocą. I przetworniki zamieniające prąd stały na zmienny. Tu rzeczywiście słychać, jak prąd płynie. Teraz najważniejsze, czyli rachunek ekonomiczny. Zgromadzona energia wystarczy na 24 godziny zasilania zakładu produkcyjnego. Gdyby porównać ją do cen prądu z sieci, to cała inwestycja zwróci się po... 50, 60 latach! Czyli nigdy, bo trwałość ogniw słonecznych obliczono maksymalnie na 25 lat. A są to urządzenia z najwyższej półki. Akumulatory będą wymienione po najdalej siedmiu latach. Na razie serce systemu, czyli elektronika, pracuje bez zarzutu i nie wymaga napraw. Do ceny interesu trzeba będzie doliczyć koszt przyszłej utylizacji ogniw z pierwiastków ziem rzadkich, której dzisiaj nikt nie jest w stanie wycenić. Na pewno będzie drogo.
Słoneczna energetyka jest dzisiaj opłacalna dzięki systemowi dopłat. I prawu, które wymusza kupowanie energii ze źródeł odnawialnych. To nie wszystko. W Polsce sprzedaż energii do sieci wymaga uzyskania koncesji, czyli dziesiątków zaświadczeń, w tym o niekaralności właściciela! Plus opłaty, kontrole, badania. Z tego powodu elektrownia, jaką oglądałem na Sądecczyźnie, pracuje jedynie na potrzeby zakładu. Gdy w słoneczne dni prądu jest zbyt wiele, elektroniczne czujniki zatrzymują cały proces. Właściciele całkiem słusznie stwierdzili, że nie po to włożyli krocie w zielony biznes, by później żebrać o możliwość sprzedaży energii do krajowej sieci. W Niemczech energia byłaby odebrana natychmiast i bez żadnych ceregieli. Z pocałowaniem w rękę.
Do oceny słonecznego biznesu warto spojrzeć na doświadczenia suto doświetlanej przez klimat i słońce Hiszpanii. Tamtejszy rząd właśnie obciął dotacje do helioelektrowni. Każdy kilowat "ekologicznej" energii był dzięki subwencjom wyceniany 11 razy wyżej niż prąd z konwencjonalnego źródła! Prócz tego firmy energetyczne musiały ów produkt kupować bez szemrania, by spełnić narzucony obowiązek udziału dziesięciu czy więcej procent energii pochodzących ze źródeł odnawialnych. Gdy długi chwyciły rząd za gardło, jako pierwsze poszły pod nóż wychwalane jeszcze niedawno ekologiczne, ale całkowicie nieekonomiczne inwestycje. Nie przybyło też obiecanych, nowych miejsc pracy w ekobiznesie, bowiem solarne instalacje produkowano głównie w Chinach. I jeśli ktoś zarobił na całym interesie, to tylko Chińczycy. Hiszpańskim posiadaczom solarnych elektrowni stanęła przed oczyma wizja bankructwa, bowiem inwestycje wybudowali na kredyt, którego nie mogą w żaden sposób spłacić. Na razie w konfrontacji ekonomii z ekologią zdecydowanie wygrywa ta pierwsza.
Grzegorz Tabasz

http://www.dziennik.krakow.pl/pl/aktualnosci/kraj/1154968-sloneczny-interes.html,,0:pag:2#nav0













