Na początku bieżacego roku doszło do poważnej klęski żywiołowej, która swoim zasięgiem objęła woj. śląskie i część woj. małopolskiego, w tym tereny należące do Ojcowskiego Parku Narodowego. Podczas mrozu, panującego w najniższych partiach troposfery (najbliższa ziemi warstwa atmosfery) wystąpiły intensywne opady deszczu, który natychmiast zamarzał tworząc grubą warstwę lodu. Zmarzlina tworzyła się także na gałęziach drzew, z których znaczna część nie wytrzymała tak wielkiego ciężaru i została nieodwracalnie zniszczona.
W Ojcowskim Parku Narodowym, ze względu na uwarunkowania geologiczne (skaliste podłoże i cienka warstwa gleby) zniszczenia były bardzo poważne. Na 13-tu hektarach straty objęły nawet ponad 70% drzewostanu, a na reszcie powierzchni parku były także znaczne.
Dyrekcja i pracownicy parku jeszcze długo będą borykali się ze skutkami tej katastrofy. Sytuację pogarsza fakt, że przepisy mające służyć ochronie naszych parków narodowych absurdalnie utrudniają, a czasami wręcz uniemożliwiają likwidację szkód. Przywrócono już, co prawda, przejezdność wszystkich ważniejszych dróg na terenie parku, ale wiele szlaków turystycznych jeszcze wymaga udrożnienia, a do tego potrzebni są pracownicy z uprawnieniami do obsługi pił spalinowych. W parku jest dwóch takich pracowników, ale obecnie znajdują się oni na zwolnieniu lekarskim (jeden z nich uległ wypadkowi podczas usuwania powalonych drzew), a że w rocznym planie finansowym nikt nie przewidział katastrofy, nie ma w budżecie pieniędzy na zatrudnienie dodatkowych pilarzy.
Na pełnym przywróceniu ruchu turystycznego powinno zależeć głównie ministerstwu, gdyż to do kasy skarbu państwa spływa większość dochodów z ruchu turystycznego, a dla O.P.N – u pozostają tylko przychody z „gospodarstw pomocniczych”. Zresztą i tych pieniędzy może niedługo zabraknąć, gdyż w Ministerstwie trwają pracę nad zmianą ustawy. Przepisy przepisami, a cierpi budżet państwa i my - turyści, którzy zamiast jeździć do Egiptu czy Tunezji wolimy zwiedzać zakątki naszego, pięknego kraju. Najciekawsze jest to, że w naszych mediach ciągle słychać o olbrzymich pieniądzach przyznawanych rokrocznie z Unii Europejskiej na ochronę przyrody, a w kasach naszych parków narodowych i rezerwatów świecą pustki.
Kiedy w końcu rządzący zrozumieją, że nasza przyroda jest skarbem bezcennym i nie powinno się na niej oszczędzać lecz ją chronić za wszelką cenę?
Kiedy do nich dotrze, że to świetna inwestycja, a nasze parki narodowe mogą ściągnąć turystów z całego świata, a wraz z nimi znaczące dochody dla naszego kraju? Miejmy nadzieję, że rząd się obudzi zanim będzie za późno.













