To jedna z najbardziej znanych i popularnych firm rodzinnych na świecie. Liczy sobie 115 lat, ciągle jest w rękach rodziny Swarovskich, jest warta ponad 5 miliardów euro, jej obrót roczny to prawie połowa tej sumy, a jej zarobek roczny to prawie pół miliarda. A nie chodzi tu o jakąś konieczną do życia masową produkcję.
Nie trzeba było wielkich nakładów na jej założenie, bo materiał pierwotny do produkcji, to jedno z najtańszych tworzyw w świecie – szkło; z niego w fabrykach rodziny tworzą się najwspanialsze i najbardziej znane w świecie kryształy. Gdy w 1953 r. Marilyn Monroe w filmie „Mężczyźni wolą blondynki” śpiewała „diamenty są najlepszym przyjacielami dziewczyny”, nie nosiła na sobie diamentów, lecz kolię kryształową Swarovskiego, bo bardziej lśniła, bardziej była spektakularna niż podobna kolia diamentowa. Kryształy tak fantastycznie imitują diamenty, że gdy Maria Callas przewoziła przez granicę ozdoby kryształowe które wkładała na siebie przed występem w „Trawiacie”, szwajcarscy celnicy, choć wiedzieli kim jest ta wielka śpiewaczka, uznali że to może być kontrabanda diamentów przez granicę. Nie pomogły tłumaczenia primadonny, dopiero oficjalne orzeczenie rzeczoznawcy produktów Swarovskiego, że są to kryształy, otwarły jej drogę do Włoch.
Firmę założył długowieczny (żył 93 lata) Daniel Swarovski w r. 1895 w północnych Czechach . Trzy lata wcześniej wynalazł i opantentował elektryczną maszynę do obróbki kryształu. To bylo urządzenie przede wszystkim do tak zwanego szlifu niemieckiego - jeszcze w ponad sto lat póżniej koncern Bosch chciał zapłacić za nie w 2002 r. miliard euro - potomkowie Daniela nie przyjęli oferty. Daniel praktykę produkcji i szlifowania kryształów nabywał w małej firemce produktów szklanych swego ojca jubilera. Odkrycie Daniela było tak nowe i wspaniałe, że w obawie, by nie rozszyfrowano tajemnicy tego urządzenia przeniósł się z firmą do zagubionej w górach Tyrolu wioski Wattens. Fakt, że w tych okolicach elektryczność była tania, bo produkowano ją w turbinach wodnych, też było powodem przenosin. Do ojca dołączyło trzech synów. Początkowo produkowano półprodukty kryształowe na zamówienie, ale po wynalezieniu w r. 1913 specjalnego pieca do wytopu kryształów w którym produkowano kryształy najwyższej jakości na świecie, nie tylko ilość zamówień wzrosła diametralnie, ale zaczęto wyrabiać różnorodne swoje pełne produkty. Dopiero jednak wnuk Daniela, Gernot, a jeszcze bardziej jego prawnuczka Fiona stworzyli z firmy prawie że monopolistę pięknych i eleganckich produktów kryształowych.
Chyba pierwszym markowanym tworem była kryształowa myszka. Za sprawą Gernota powstała słynna linia produkcyjna Swarowski Silver Crystal. Zaczęto masowo produkować eleganckie i bardzo drogie kolie i inne ozdoby kobiece. Gdy nie tak dawno Fiona Swarovski objęła zarząd firmą skierowała produkcję na przedmioty codziennego użytku ozdabiane lub w całości wykonane z kryształów. Swoje usługi ofiarowali firmie tacy genialni ekscentrycy jak Salvador Dali i Andy Warhol. Fiona, sama artystka, alumna kilku słynnych szkół, nie tylko jest genialną projektantką nowych produktów, ale jest świetnym zarządcą i geniuszem reklamowym. Powołała 12. osobową komisję ekspertów poszukujących nowych trendów w funkcjonowaniu społeczeństw i znalezienia sposobów zaistnienia w tych obszarach. Swoistą reklamą jest nieco szaleńczy styl życia Fiony. Miała kilka mężów i chyba sama nie wie ilu kochanków - ma kilkoro dzieci z nimi. Jej huczne przyjęcia, skandale, elegancja jej domów na Capri, na Sardynii i w Nowym Jorku to nieustanny temat dla prasy i czasopism nie tylko brukowych. Ta piękna kobieta szaleje chyba też dlatego, by tym reklamować swoją firmę. Szczytem tych szaleństw było wydarzenie na lotnisku. Rzuciła się na szyję i zaczęła obcałowywać ówczesnego ministra finansów Austrii K.-H. Gassnera, człowieka bardzo znanego i popularnego w swym kraju i to w obecności jego narzeczonej. Była chyba mistrzynią i w tej dziedzinie mimo swego wieku ok. 40 lat, bo minister zapomniał o istnieniu narzeczonej i stanął po tym "ataku" na ślubnym kobiercu z Fioną; są prawdopodobnie idealnym małżeństwem i mają już kilkuletnią śliczną córeczkę. Narzeczona w celu zamanifestowania swego niezadowolonia z obrotu sprawy wsiadła do porscha ministra by popełnić samobójstwo, ale chyba nie włożyła całego serca w to co robiła bo, owszem, auto rozbiła, ale jej się nic poważnego nie stało.
cdn













