EDUKACJA. Trwają prace nad zmianą Karty nauczyciela. Część pedagogów może stracić swoje przywileje.
Ustawowo zagwarantowane pensje, kilkuprocentowe podwyżki w dobie kryzysu, roczne płatne urlopy dla poratowania zdrowia czy kilka miesięcy wolnego w ciągu roku. Dzięki Karcie nauczyciela polscy belfrzy korzystają z wielu przywilejów, o których zwykły pracownik może jedynie pomarzyć.
Resort edukacji od kilku miesięcy prowadzi rozmowy z przedstawicielami środowiska, które mają doprowadzić do zmian w tej ustawie. Niewykluczone, że część nauczycieli będzie musiała pożegnać się z przywilejami, które teraz gwarantuje im karta.
Dziś w ministerstwie ma odbyć się kolejne spotkanie przedstawicieli zespołu do spraw statusu zawodowego nauczycieli, których zadaniem jest opracowanie zmian w Karcie nauczyciela. Tym razem tematem rozmów ma być to, kto powinien być beneficjentem KN. Związek Nauczycielstwa Polskiego nie kryje oburzenia.
- MEN chce, byśmy dyskutowali o tym, kto ma podlegać zapisom Karty, a kto nie, tymczasem my uważamy, że resort nie ma legitymacji, by dokonywać tak dalece idących zmian w tej ustawie - mówi Sławomir Broniarz, prezes ZNP.
Szef związku powołuje się na badania, które ZNP przeprowadziło w kwietniu i maju tego roku. Wówczas na pytanie "czy Karta Nauczyciela, tak jak obecnie, powinna na szczeblu centralnym określać pragmatykę zawodową nauczycieli, w tym między innymi czas pracy, wynagrodzenie, formy zatrudnienia i świadczenia socjalne?" odpowiedzi udzieliło blisko 260 tys. nauczycieli. Ponad 255 tys. odpowiedziało twierdząco.
- Dlatego uważamy, że wszelkie działania MEN związane z Kartą nauczyciela są działaniami robionymi wbrew zdecydowanej większości środowiska - zaznacza Broniarz.
Jego zdaniem MEN zmierza do jak największego ograniczenia liczby nauczycieli, którzy mogliby korzystać z przywilejów ustawy, bo to przyniosłoby państwu spore oszczędności.
- Naszym zdaniem nie zachodzą jednak żadne przesłanki, żebyśmy kogoś z KN usuwali. Wręcz przeciwnie, opowiadamy się raczej za rozszerzeniem tej ustawy o tych nauczycieli, którzy pracują w szkołach prowadzonych przez fundacje czy stowarzyszenia - podkreśla Sławomir Broniarz.
W obecnym brzmieniu Karta nauczyciela gwarantuje pedagogom wiele przywilejów, których nie mają zatrudnieni w innych zawodach. Nauczyciele mają ustawowo zagwarantowaną wysokość wynagrodzenia. Wszyscy (w zależności od stopnia awansu zawodowego) otrzymują więc takie same pensje niezależnie od tego, czy pracują lepiej, czy gorzej. Przysługują im też liczne dodatki do wynagrodzenia, jak np. za wysługę lat, motywacyjny czy za wychowawstwo.
Nauczycielowi pracującemu na wsi przysługuje prawo do otrzymania od gminy mieszkania i działki gruntu szkolnego do osobistego użytkowania. Otrzymuje też dodatek do wynagrodzenia (tzw. wiejski). Nauczyciel ma też więcej wolnego niż inni pracownicy, a przy tablicy musi spędzić 19 godzin tygodniowo. Resztę z 40-godzinnego tygodnia pracy może poświęcić na inne zajęcia.
(ANKO)
http://www.dziennik.krakow.pl/pl/aktualnosci/kraj/1050951-ministerstwo-podzieli-nauczycieli.html
Rząd negocjuje podwyżki z ZNP
EDUKACJA. Rząd podtrzymuje propozycję jednej 7-proc. podwyżki płac dla nauczycieli od września 2011 r. - powiedział wczoraj minister w Kancelarii Premiera Michał Boni.
Według Związku Nauczycielstwa Polskiego, propozycja jest do przyjęcia, ale pod warunkiem restrukturyzacji systemu wynagradzania nauczycieli.
Boni podkreślił, że nauczyciele będą jedyną grupą w sferze budżetowej, którą czekają podwyżki. Dodał, że koszty dwóch 7-proc. podwyżek we wrześniu obecnego roku i we wrześniu 2011 r. wyniosą 2 mld 200 mln zł.
Wczoraj doszło do drugiej rundy rządowych negocjacji ze związkami oświatowymi na temat wzrostu wynagrodzeń dla nauczycieli w 2011 r. Podczas pierwszego spotkania, 17 lipca, rząd zaproponował jedną 7-proc. podwyżkę płac dla nauczycieli od września 2011 r. Związki oświatowe domagały się wtedy dwóch 5-proc. podwyżek w styczniu i we wrześniu 2011 r.
- Dzisiaj jesteśmy bliżsi akceptacji 7-proc. podwyżki od września przyszłego roku - powiedział prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego Sławomir Broniarz. Zastrzegł jednak, że zgoda największego związku oświatowego w Polsce na jedną 7-proc. podwyżkę, zamiast dwóch po 5 proc., wymaga uproszczenia systemu wynagradzania nauczycieli, tak by uzyskane w ten sposób pieniądze przeznaczyć na pensje. (PAP)













