Wypad na weekend
Mały paluszek sunie po białej kartce papieru. Opuszki delikatnie dotykają niewielkich wypukłości. Czy w ten sposób da się poznać świat? Odczytać jego wszystkie zawiłości, subtelności, barwy i tajemnice? Oczywiście, że się da. Trzeba mieć tylko trochę wyobraźni. A osobom niewidomym jej nie brakuje.
- To głowa, tu są oczy, ramiona i ręce splecione na brzuchu. Tylko ubranie jakieś takie dziwne – zastanawia się młody chłopak, błądząc palcami po rzeźbie stojącej na cokole. – Ach, to mnich – uśmiecha się, odczytując tabliczkę z opisem w alfabecie Braille’a.
Takich dzieł sztuki przed Zamkiem Lubomirskich w Rozwadowie, dziś jednej z dzielnic Stalowej Woli, jest kilkadziesiąt. Niewidomi i słabowidzący przechodzą od jednej, do drugiej. Czasami powracają do już „obejrzanych”, by jeszcze raz szybko przemknąć po nich palcami, zapamiętać ich kształty, sprawdzić autora i tytuł rzeźby. Mocniej odcisnąć je w swojej wyobraźni.
Galeria przez Dotyk Muzeum Regionalnego w Stalowej Woli to pomysł niezwykły. – Rzeźby wykonali artyści polscy i ukraińscy. Galerię można zwiedzać dotykając podpisów w brajlu umieszczonych na aluminiowych tabliczkach, bądź korzystając z mówionych opisów rzeźb przygotowanych do emisji z indywidualnych odtwarzaczy mp3 – informuje Lucyna Mizera, dyrektor Muzeum Regionalnego w Stalowej Woli. Ale to nie wszystko. Muzeum zadbało także o katalog, który również można czytać w alfabecie Braille’a, organizuje „Laboratorium sztuki” dla osób z wadami wzroku i słuchu, a większość jego kolekcji jest dostępna dla niepełnosprawnych, bowiem jest to muzeum bez barier.
Stalowowolskie muzeum, choć nie tak dawno obchodziło ledwie dziesięciolecie istnienia (statut nadano mu w 1997 r., a pierwotną siedzibą były sale Miejskiego Domu Kultury), to już może poszczycić się wieloma osiągnięciami. Harmonijnie udało mu się połączyć sztukę współczesną i dawną, archeologię i etnografię, historię i czasy obecne, a wszystko to interesująco podane i niebanalnie wyeksponowane. Nie dziwią więc nagrody i wyróżnienia, jakie tu trafiają (m.in. Sybille).
Po przeniesieniu do pięknie wyremontowanego neoklasycystycznego Zamku Lubomirskich (1782-1786), co stało się w 2002 r. rozwinęło skrzydła. I to jak! To tu m.in. przygotowano projekt „Szlaku gniazd rodowych Lubomirskich” wiodącego przez Polskę, Słowację i Ukrainę, a także opracowano trasę „Szlaku architektury art déco (Stalowa Wola - Lwów).
Za muzealne prapoczątki można uznać wystawy organizowane jeszcze w rozwadowskim klasztorze kapucynów. Zbiory Muzeum regionalnego zapoczątkowała kolekcja Towarzystwa Sztuk Pięknych w Stalowej Woli. Kapitałem początkowym były również bogate dary etnograficzne, które muzeum przekazał ks. Wilhelm Gaj-Piotrowski. W kolejnych latach muzeum wzbogacało się o następne dzieła sztuki, wiele innych wypożyczano na wystawy. Choć w kolekcji dominują grafika i rysunki, to i obrazów nie brakuje. Co roku przybywa też dzieł, które powstają podczas plenerów rzeźbiarskich, czy międzynarodowego konkursu „Autoportret”. Muzeum gromadzi także prace Alfonsa Karpińskiego, artysty urodzonego w Rozwadowie, studiującego w Krakowie, Monachium, Wiedniu i Paryżu, a tworzącego w Krakowie.
O pradziejach nadsańskiego regionu dowiemy się, gdy zajrzymy na wystawę archeologiczną. Tu można obejrzeć paleolityczne i mezolityczne narzędzia krzemienne, wykopane w Zaleszanach i Jastkowicach, naczynia gliniane i broń, którymi posługiwano się w neolicie i epoce brązu na terenie obecnej Agatówki, Krawców, Niska i Zabrnia. W Pysznicy odkopano cmentarzysko ludności reprezentującej tzw. grupę tarnobrzeską kultury łużyckiej. To stamtąd pochodzą popielice, czyli naczynia, w których składano spalone szczątki zmarłych. W muzeum odtworzono także wczesnośredniowieczny pochówek kobiety odnalezionej na cmentarzysku w Trześni.
Kolekcja historyczna pozwala poznać życie mieszkańców tych okolic od potopu szwedzkiego, po lata pięćdziesiąte XX wieku. A skoro historia, to muszą być i Lubomirscy, dawni właściciele obecnej siedziby muzeum, panowie Rozwadowa i sporych terenów w jego okolicach. To Lubomirskim miasteczko zawdzięczało złoty wiek w swojej historii, a także m.in. ratusz, dom zajezdny i dwa kościoły.
Nie zapomniano również o Gabrielu Rozwadowskim, który założył Rozwadów na gruntach wsi Charzewice, a także o Żydach, którzy miasteczko niemal w całości zasiedlili. Od połowy XVIII stulecia mieli tu własną gminę z kahałem, bóżnicą, szkołą wyznaniową i kirkutem.
W 1886 r. do Rozwadowa wjechał pierwszy parowóz. Stacja szybko się rozrastała, powstały nowoczesne budynki dworcowe. Kolej nie tylko otwierała okno na świat, ale zapewniała także pracę większej części mieszkańców. O czasach tych przypomina m.in. kolekcja lamp kolejowych i bilety, a także dziwiętnastowieczne tory oraz niewielki pokoik zawiadowcy. Wspomniano i o Towarzystwie Gimnastycznym „Sokół” (budynek wzniesiono w 1906 r.), pierwszej szkole elementarnej w Rozwadowie (1791 r., zwanej najpierw parafialną, a potem trywialną), a także jednoklasowej szkole ludowej w Pławie (1878 r.). Tu można także poznać bogatą kulturę Lasowiaków, niegdyś – a i dziś jeszcze - zamieszkujących Puszczę Sandomierską. Na wystawie zobaczymy, i ule kłodowe, i narzędzia rolnicze, a także sprzęt wykorzystywany do połowu lub przechowywania ryb, m.in. bardzo rzadkie sadzyki wiklinowe. Jest też skórzany miech kowalski, kowadło, kleszcze, młotki i strugi. Do tego unikatowe stroje, i to w kilku odmianach (z okolic Rozwadowa, Tarnobrzega i Kolbuszowej).
Terenów tych nie omijały wojny, ani pożogi. Niezwykła kolekcja odznaczeń legionowych Lucjana Małka, a także uzbrojenie z I i II wojny światowej, pamiątki po czasach okupacji niemieckiej – o tym zaświadczają.
A to ledwie wierzchołek muzealnej góry lodowej, ledwie jeden budynek...
Nie można przecież ominąć przedwojennego Domu Gościnnego „Hutnik”, w którym poznamy klimat Stalowej Woli z czasów jej powstania, czyli sprzed osiemdziesięciu lat. Tu obejrzeć można ówczesny salonik, kuchnię (warto zwrócić uwagę na szklane butelki po mleku i śmietanie z mleczarni Lubomirskich, Radziwiłłów i Sanguszków), sypialnię, a także biuro urzędnika. Jest też szkło w stylu art déco... Warto również przyjrzeć się akwarelom inż. Bronisława Chudzyńskiego, kierownika budowy Zakładów Południowych, bowiem zobaczymy na nich dawne widoki rodzącego się miasta.
Z miasta nie można wyjechać przed obejrzeniem – pięknie i niezwykle nowocześnie zaaranżowanej - wystawy „COP – dla przyszłości. Ludzie – Przemysł – Architektura” przy ul. Hutniczej 17. Tu poznamy dzieje Stalowej Woli... Może nie jest to miasto najpiękniejsze, ale na pewno z charakterem.
I o tym wszystkim dowiemy się w Muzeum Regionalnym, muzeum tak niezwykłym, jak historia Stalowej Woli.
Marek Długopolski













