Kronikarz - magazyn obywatelski

  • Full Screen
  • Wide Screen
  • Narrow Screen
  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size

Nowości

Załóż swoje konto! Tylko dla zarejestrowanych użytkowników są widoczne wszystkie artykuły magazynu obywatelskiego "KRONIKARZ". Rejestracja jest BEZPŁATNA. Formularz rejestracji znajduje się pod lewym menu, w sekcji Logowanie, link Załóż swoje konto!.

 

Reklama

Partnerzy:
Reklama

Dwustutysięczna armia opanuje Kraków

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 3
SłabyŚwietny 


Pomysłowość studentów nie zna granic

Fot._Theta
Fot._Theta
Czas studiów to dla wielu młodych ludzi pierwsza poważna szkoła samodzielnego i odpowiedzialnego życia. Tu już nikt nie zagoni do codziennej nauki, nie będzie czekał z gotowym obiadem, nie zrobi prania, nie przypomni o terminie płacenia rachunków. O siebie i swoje interesy student musi zadbać sam, sam też ponosi konsekwencje właściwie wszystkich swoich decyzji.

W nadchodzącym roku akademickim studia na siedmiu największych krakowskich uczelniach rozpocznie niemal 28 tysięcy nowych żaków. Tradycyjnie najwięcej będzie ich na Uniwersytecie Jagiellońskim (8,1 tys.) oraz na Akademii Górniczo-Hutniczej (niemal 7 tys.). Grubo ponad połowa z nich nie pochodzi z Krakowa ani okolic, więc wraz z początkiem października czeka ich przeprowadzka do wielkiego miasta – a to z kolei wiąże się ze znalezieniem odpowiedniego lokum.

Miejsc w akademikach jest stanowczo zbyt mało, aby pomieścić niemal dwustutysięczną armię studentów. Według wyliczeń sprzed dwóch lat domy studenckie mogą przyjąć jedynie dziesiątą część całej liczby żaków (ok. 21 tys.). Miejsca muszą być podzielone równomiernie między poszczególne roczniki, poza tym część pokoi zostawia się wolnych dla studentów z zagranicy biorących udział w programie Erasmus. Ci, którym przydział do akademika nie przysługuje (punktowane są m.in. dochody rodziny, odległość od Krakowa, działalność w organizacjach studenckich) są zmuszeni do poszukiwania prywatnej kwatery. To raj dla właścicieli mieszkań, którzy nierzadko niemiłosiernie windują ceny.

Przeciętny student za miejsce w pokoju dwu- lub trzyosobowym musi wydać miesięcznie 400-500 zł (ze wszystkimi opłatami). Za pokój jednoosobowy stawki są już wyższe - średnio 600-700 zł, zależnie od standardu i lokalizacji, choć znaleźć można i dużo wyższe kwoty. Zdarzają się też oczywiście cenowe „perełki”, ale ciężko na nie natrafić, a jeszcze trudniej pokonać tłum chętnych. – Znalazłam w internecie ogłoszenie o miejscu w ładnym i umeblowanym mieszkaniu przy ul. Bieżanowskiej. Kosztowało 300 zł już z mediami, więc mimo dużej odległości od uczelni nie zastanawiałam się ani chwili! Niestety, przegrałam w castingu, choć dziewczyna, z którą miałam mieszkać w pokoju, nawet ze mną nie porozmawiała – opowiada Kasia, studentka I roku socjologii na Uniwersytecie Pedagogicznym.

Częstą praktyką jest skrzykiwanie się paru osób studiujących w tym samym mieście i wspólne poszukiwanie mieszkania. – Znamy nawzajem swoje przyzwyczajenia i akceptujemy je. Wiemy, która z nas jest bałaganiarą, a która świetnie gotuje. Poza tym mamy pewność, że nie trzeba bać się o cenne przedmioty czy pieniądze – mówi studentka Sylwia, która od dwóch lat wynajmuje mieszkanie z czterema przyjaciółkami. Dodaje, że dobrze jest poznawać nowych ludzi, ale jednak mieszkanie nie powinno być poligonem doświadczalnym – mamy się w nim czuć jak we własnym domu i nie stresować się, czy przypadkiem komuś nie zawadzamy.

Jeśli ktoś nie ma bliskich znajomych w Krakowie, jest skazany na zamieszkanie na stancji razem z właścicielem (co zwykle oznacza permanentną inwigilację poczynań młodego człowieka) albo z zupełnie przypadkowymi osobami. W ten sposób, niekiedy rodzą się przyjaźnie na długie lata, częściej jednak przeżycie roku akademickiego staje się przykrym obowiązkiem, a nawet męczarnią. – Standardem było podbieranie herbaty, cukru, szamponu do włosów… Ale absolutny „hit” to dźwięk tłuczonego lustra łazienkowego, który obudził mnie kiedyś o trzeciej nad ranem. Okazało się, że koledze zaproszonemu przez moje współlokatorki z niewiadomego powodu „puściły nerwy”, więc walnął w nie pięścią. To było chyba w marcu, ale już do końca czerwca wisiał na ścianie tylko skrawek lustra – opowiada Anita, która w feralnym mieszkaniu spędziła dziesięć miesięcy.

Jednym z największych problemów żaków jest standardowo brak pieniędzy. Pokutujący wciąż stereotyp „biednego studenta” nie jest żadnym mitem, ale faktem, od którego wyjątki jedynie potwierdzają regułę. Nie od dziś wiadomo, że utrzymanie się w dużym mieście generuje dużo większe koszty niż życie w małych miejscowościach, z których najczęściej przybywają młodzi adepci wiedzy wszelakiej. Nie jest też nowością, że uwolnienie się spod ciągłej rodzicielskiej kontroli sprzyja nadmiernemu folgowaniu swoim zachciankom. Bilet (albo dwa) do kina, wypad na imprezę do klubu, później kebab na Szewskiej – to wszystko kosztuje, a studiować to znaczy przecież również bawić się. Stąd tak częste studenckie „niedojadanie”, czasem doprowadzone do naprawdę skrajnych przypadków. – Kiedyś przez trzy dni żyłem tylko o jednym obwarzanku. Akurat tak się złożyło, że wydałem wszystkie pieniądze na imprezy, więc nie było innej rady – przyznaje Bartek, student matematyki na III roku Politechniki Krakowskiej.

Żacy podkreślają, że warto jest podtrzymywać kontakty z przyjaciółmi z dzieciństwa, którzy również studiują w Krakowie i dysponują własnym autem. Taki ktoś w razie nagłej potrzeby pewnie zgodzi się na bycie kurierem. Wtedy wystarczy tylko posłać do domu SMS-a: „Mamo, podałabyś przez Jacka trochę pierogów i z 50 zł”. Argument „żywnościowy” zwykle do rodzicielki trafia, więc po weekendzie student może zapełnić lodówkę pojemnikiem ruskich, dwoma słoikami bigosu i paroma schabowymi, a do portfela włożyć dodatkową stówę - trochę dołożyła kochająca babcia („Najważniejsze, że się uczysz, wnusiu, a pieniążki ci się przydadzą na książki czy ołówki”).

Coraz liczniejsza grupa studentów nie chce jednak liczyć na pomoc rodziców czy dziadków. Biorą sprawy w swoje ręce i sami zaczynają zarabiać pierwsze pieniądze. Większość ogranicza się do dorywczych zajęć przeznaczonych typowo dla uczących się: roznoszenia ulotek, rozwożenia pizzy, telemarketingu czy pracy w charakterze kelnerki albo barmana. – Parę razy pracowałam na promocjach jako hostessa lub zapraszałam ludzi do konkretnej knajpy. Chciałam po prostu poczuć finansową samodzielność i radość wydawania zarobionych przez siebie pieniędzy – tłumaczy Katarzyna, studentka III roku filologii polskiej na Uniwersytecie Pedagogicznym.

Niektórzy młodzi są na tyle odważni i przedsiębiorczy, że decydują się na otwarcie własnej działalności. – Z założeniem firmy nosiłem się właściwie od początku studiów. W pewnym momencie stwierdziłem, że moje zainteresowania jednocześnie mogą przynieść całkiem niezły dochód, bo internet staje się coraz bardziej popularną działką – mówi Marcin, student V roku na Akademii Górniczo-Hutniczej, który zaczynał jako programista, a teraz z dwojgiem przyjaciół prowadzi telewizję internetową poświęconą nowym technologiom.

Pomysłowość studentów nie zna zresztą granic: często najmują się jako pluszowe maskotki do promocji np. operatorów sieci komórkowych, produkują własną wodę mineralną czy 40-procentową cytrynówkę – specjał niejednego krakowskiego akademika, sprzedawany w… pięciolitrowych, plastikowych baniakach.

Jadwiga Nowak

Czytaj dziennik polski
Czytaj dziennik polski

Dodaj komentarz

Regulamin komentowania w serwisie kronikarz.org.pl

  1. Redakcja serwisu kronikarz.org.pl zastrzega sobie prawo do usuwania lub moderowania komentarzy zawierających treści obraźliwe albo odbiegających od tematu komentowanej wiadomości. Decyzję o usunięciu całości lub fragmentu wpisu podejmuje Moderator i jest to decyzja nieodwołalna (więcej informacji pod Regulaminem w Forumowym ABC)

  2. Niedopuszczalne jest umieszczanie przez uczestników dyskusji przekazów reklamowych i linków do stron zewnętrznych.

  3. Prosimy o unikanie błędów ortograficznych oraz komentarzy pisanych w całości WIELKIMI LITERAMI.

  4. Zapytania, opinie i uwagi skierowane bezpośrednio do redakcji serwisu prosimy przesyłać na nasz adres e-mail.

  5. Redakcja zastrzega sobie prawo do blokowania użytkowników, którzy nagminnie łamią regulamin komentowania na serwisie kronikarz.org.pl.

  6. Niedopuszczalne jest umieszczanie przez uczestników dyskusji treści sprzecznych z prawem.

  7. Proszę pod jednym tematem podpisywać się jednym pseudonimem. Autorzy komentujący jeden artykuł za pomocą różnych nicków będą blokowani, a komentarze usuwane.

  8. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
    Redakcja nie ponosi jakiejkolwiek odpowiedzialności za treść zamieszczonych na stronie komentarzy.


Kod antysapmowy
Odśwież

Jesteś tutaj: Opinie Ciekawostki Dwustutysięczna armia opanuje Kraków