TURYSTYKA. Miasto powinno przyciągać atrakcyjną ofertą wymagających klientów, którzy za wysokiej jakości usługi chętnie zapłacą. Ale na razie miasto żyje z uboższych turystów. Choć na Krupówkach wciąż trudno przecisnąć się przez tłum, a na "zakopiance" przy wjeździe rano i wieczorem tworzą się korki, to jednak nie da się ukryć, że gości pod Tatry przyjeżdża w tym roku mniej. - Ten spadek można ocenić nawet na 30 procent - szacuje burmistrz Janusz Majcher. Kiepska dla Podhalan żyjących z turystyki były zima oraz wiosna, do czego przyczyniła się fatalna pogoda i klęski żywiołowe, które nawiedziły Polskę.
Poza uzależnieniem od pogody podhalańska branża turystyczna ma jednak jeszcze inny problem. Pod Tatrami co rok przybywa miejsc noclegowych - w nowych pensjonatach, dobudowywanych do już istniejących domów przybudówkach czy apartamentowcach - co nawet przy stałej liczbie turystów powoduje spadek cen. Gdy turystów ubywa - ceny jeszcze bardziej szybują w dół.
- Jakim cudem są u nas - widziałem takie tabliczki na Olczy - noclegi po 15 złotych? Jak to się komuś jeszcze opłaca? - pyta Janusz Majcher. - Proszę gdzieś nad morzem znaleźć kwaterę poniżej 50 złotych. To samo jest z cenami w restauracjach czy karczmach. Nie wiem, dlaczego mówi się, że Zakopane jest drogie - ja twierdzę, że jesteśmy krańcowo tani.
- Ten mit powstał dlatego, że do tego miasta przyjeżdżają ludzie, których na nic nie stać - odpowiada burmistrzowi Andrzej Kawecki, dyrektor Biura Promocji Zakopanego. Dobitnie ujmuje to Zofia Cybulska, była dyrektor hotelu "Kasprowy": - My z miasta dla elit zrobiliśmy miasto dla bidy.
Zakopiańscy przedsiębiorcy chcą ten stan zmienić. Od początku wakacji rozpoczęli cotygodniowe spotkania, w których poza "biznesem" uczestniczą władze miasta, powiatu i instytucji odpowiedzialnych za promocję. Padają na nich przeróżne propozycje zmian. - Dyrektor jednego z hoteli proponował mi kiedyś, żebyśmy wprowadzili ceny minimalne noclegów obiektów - opowiada Janusz Majcher. Burmistrz wspominał też propozycję zagranicznych biznesmenów, uczących się w Zakopanem języka polskiego, by zaprzestać lobbingu za "zakopianką", a budować lotnisko w Nowym Targu i lądowiska w Zakopanem. - Bogaty turysta i tak nie przyjedzie do nas samochodem - tłumaczył.
Aby przyciągnąć coraz bardziej wymagających klientów, potrzebna jest profesjonalnie przygotowana promocja regionu. Władze miasta i powiatu chcą włączyć w prace nad nią także lokalnych przedsiębiorców. - Trzeba otworzyć się na rynki europejskie. Jestem przekonany, że turysta zagraniczny wypełni lukę po turyście polskim - uważa Krzysztof Król-Łęgowski, dyrektor Tatrzańskiej Agencji Rozwoju Promocji i Kultury. Zdaniem Andrzeja Kaweckiego odpowiednia strategia promocyjna może zaowocować tym, że Zakopane stanie się najbardziej atrakcyjnym kurortem górskim środkowej Europy. Podkreśla konieczność promocji na rynkach nie tylko polskich ale i europejskich. Najważniejszy jest odpowiedni wizerunek w mediach - zaznaczał podczas spotkania z biznesmenami Andrzej Kawecki. - Niestety, jeden przypadek konia padłego na drodze do Morskiego Oka - i cała Polska o tym mówiła - stwierdza. Dodaje jednak, że odpowiednie akcje medialne na dużą skalę przynoszą natychmiastowy efekt. - Dziś już nie przyjeżdża sponsor z walizeczką pieniędzy, które przeznacza na jakąś imprezę. W celach marketingowych zatrudnia się specjalistyczne firmy, z takimi firmami weszliśmy w kontakt. Bardzo wysoko oceniam akcje "Milka dla Tatr" oraz "Orange kino letnie" - mówi. Zresztą wszyscy zgodnie zapewniają, że przyciągnięcie odpowiedniej jakości ofertą również bogatszych turystów powinno być celem Zakopanego, nie zaś "odstraszanie" biedniejszych. Gdyby jednak krytyczne słowa o biedniejszych turystach, które padły na spotkaniu, poszły w ogólnopolski "eter", okraszone nieżyczliwym komentarzem o góralskiej chciwości, mogłoby to mieć równie negatywny wpływ na wizerunek Zakopanego jak korki na "zakopiance" czy pat wokół narciarstwa na Gubałówce (notabene, starosta tatrzański Andrzej Gąsienica Makowski podkreśla, że należy zająć się jak najszybciej "odkłamaniem" stereotypów zakorkowanej "zakopianki" i zamkniętych tras na Gubałówce. Pytanie tylko - jak?). Faktem bowiem jest, że tych turystów, którzy na wyjazd pod Tatry oszczędzają na długo przed nim, a na wakacjach liczą się z każdym groszem, żyje teraz większa część turystycznego Zakopanego. To oni latem przyjeżdżają na Podhale - zimą zapewne bogatszych gości od Zakopanego ma Bukowina czy Białka.
Turystycznej bańki nie da się pompować w nieskończoność i zdaje sobie z tego sprawę coraz więcej osób na Podhalu. Niestety, każdy z budujących teraz pensjonaty czy choćby dom z pokojami pod wynajem liczy, że akurat jemu uda się jeszcze załapać na wcale niełatwy przecież turystyczny pieniądz.
Łukasz Kosut, Agnieszka Szymaszek
Warto wejść:
http://www.zol.pl/webcam/
http://www.zol.pl/webcam3/
http://www.worldcam.pl/421,7,50,podglad.html













