Kronikarz - magazyn obywatelski

  • Full Screen
  • Wide Screen
  • Narrow Screen
  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size

Nowości

Załóż swoje konto! Tylko dla zarejestrowanych użytkowników są widoczne wszystkie artykuły magazynu obywatelskiego "KRONIKARZ". Rejestracja jest BEZPŁATNA. Formularz rejestracji znajduje się pod lewym menu, w sekcji Logowanie, link Załóż swoje konto!.

 

Reklama

Partnerzy:
Reklama

Libri prohibitorum

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 

Czytaj najciekawszy dziennik regionalny
Czytaj najciekawszy dziennik regionalny
Wraz ze słowem drukowanym pojawiła się rzecz jasna represja cenzorska, która w Krakowie już u schyłku XV wieku zadziałała w przypadku oficyny drukarskiej Szwajpolta Fiola, który wydał w roku 1491 cztery książki religijne dla kościoła ruskiego.


Były to - "Ośmiochłaśnik", zawierający hymny św. Jana Damasceńskiego, "Czasosłowiec" z modlitwami przypadającymi na poszczególne godziny kanoniczne oraz "Triod postnaja" i "Triod cwietnaja" z pieśniami i rytuałem na okres wielkiego postu i Wielkanocy. Dalsza działalność oficyny Fiola została nagle przerwana z powodu oskarżenia go przez katolicki kler o herezję. Drukarza w listopadzie roku 1491 pozwano przed sąd biskupi w Krakowie. Fiola skazano, osadzono w więzieniu i dopiero w roku 1492 wypuszczono na wolność po złożeniu przezeń wyjaśnień i stosownej przysięgi, iż wszelką herezję, przeciw wierze katolickiej pozostającą, mam w obrzydzeniu i przeklinam w ustach i sercu, oświadczam że we wszystkich artykułach wiary myślę i trzymam to, Św(ięta) Matka Kościół powszechny rzymski utrzymuje, myśli i uczy. To pierwsza ofiara cenzury w Polsce. Niebawem będą nastopne ofiary, zwłaszcza kościelnej cenzury.

Także w Krakowie ocenzurowano - tym razem uczyniła to władza świecka - słynne dzieło Macieja z Miechowa "Chronica Polonorum". Autor oparł się na niepublikowanym dziele Jana Długosza, a koszty wydania kroniki Miechowity wziął na siebie Just Ludwik Decjusz, człowiek zamożny, z zamiłowania historyki. "Chronica Polonorum" wyszła w oficynie Hieronima Wietora w roku 1519. I w tym momencie, kiedy świeże egzemplarze dzieła opuszczało prasę drukarską, okazało się, że wybuchł skandal. Na polecenie kanclerza Jana Łaskiego skonfiskowano prawie cały nakład, ponieważ niektóre fragmenty dzieła obrażały panującą na Wawelu dynastię Jagiellonów, której przedstawiciel król Zygmunt I zasiadał w owym czasie na tronie. Królewska cenzura zakwestionowała głównie końcowe partie dzieła, dotyczące babki Zygmunta I. I tak Miechowita pisząc o związku małżeńskim zawartym w roku 1422 pomiędzy co najmniej siedemdziesięcioletnim królem Władysławem Jagiełłą a siedemnastoletnią księżniczką Zofią (Sonką) Holszańską poddał, w wątpliwość pochodzenie dzieci monarszych z prawego łoża. Królowa urodziła Jagielle trzech synów: Władysława (ur.1424), Kazimierza (ur. 1426) i Kazimierza zwanego Jagiellończykiem (ur.1427). To właśnie Miechowita, skądinąd znakomitość w świecie lekarskim, powątpiewał - i to mocno - w ojcostwo starego przecież Jagiełły. Na usprawiedliwienie powołał się na wielkiego księcia Witolda, który na zjeździe w Horodle oskarżył Sonkę przed królem o utrzymywanie związków pozamałżeńskich z kilkoma rycerzami, w tym z Hińczą z Rogowa. Oskarżenie Witolda potwierdziły dworki Sonki. Miechowita pisał bez najmniejszych ogródek: Dziwią się niektórzy, jakim to sposobem mogła kwitnąca, młodziuchna królowa zostać matką od o starca. Uważnemu cenzorowi nie uszła też informacja podana przez Miechowitę, że syfilis (chorobę gallicką) przywlokła do Krakowa w roku 1495 żona jednego ze sług zamkowych, powracająca z... dewocyjnej, pobożnej pielgrzymki do Rzymu. Również i kanclerz Jan Łaski miał osobiste pretensje do dzieła Macieja z Miechowa. Niebawem skonfiskowane dzieło poprawiono, zwłaszcza złagodzono ostry osąd o prowadzeniu się Sonki i w tym stanie dopiero w roku 1521 kronikę ponownie wydał Wietor. Dodajmy, że represje cenzorskie wobec oficyny Fiola i Wietora były akcjami o charakterze doraźnym, nie istniał jeszcze wtedy oficjalny urząd cenzorski. Podstawy organizacyjne dla tego typu instytucji stworzył dopiero król Zygmunt I Stary, być może pod wpływem dzieła Miechowity, gdzie poddano w wątpliwość prowadzenie się jego babki, zatem i legitymizację Jagiellonów. Tak na dobrą sprawę dopiero nowinki luterańskie docierające do Polski z zachodniej Europy zaniepokoiły duchowieństwo katolickie. I tak w roku 1520 król Zygmunt I wydał edykt zakazujący sprowadzania i czytania ksiąg heretyckich pod karą utraty majątku i banicji. Ponieważ rezultaty stosowania edyktu były mizerne, król w latach 1522 i 1523 wydał dwa następne edykty, tym razem grożące karą śmierci na stosie. I tak powstała cenzura. Ustalono także urząd cenzury prewencyjnej nad książkami kierowanymi do druku. Od roku 1535 upoważniono także biskupów do przeglądania dzieł przeznaczonych do publikacji. Kłopoty z cenzurą zaczęły się mnożyć.

Po soborze trydenckim (1545-1563) drukarze krakowscy mieli bezwzględny obowiązek przedstawiania rękopisów konsystorzowi biskupiemu w celu zyskania kościelnego "imprimatur". Objęcie tronu przez Zygmunta III Wazę, znanego z ultrakatollikiej postawy, spowodowało zaostrzenie działań cenzorskich wobec już nie tylko typografów, lecz także księgarzy. Poszukiwano heretyckich ksiąg i plugawych dzieł. Mnożyły się rewizje u księgarzy i naloty na drukarnie. Węszono wszędzie, a zaufani donosili klerowi o wszystkich tych, którzy dzieła zakazane posiadają, bądź drukują i sprzedają. Jeśli takie księgi znaleziono, palono je publicznie na krakowskim Rynku.

Na początku XVII stulecia na znaczeniu zyskała drukarnia Piotrkowczyków, posiadających godność "królewskich typografów". Zrazu cenzura uderzyła w Andrzeja Piotrkowczyka, którego w roku 1611 oskarżono o wytłoczenie "naruszającego wartości" obscenicznego druku. "Strena lub Kolenda". Piotrkowczyk przed sądem zaczął udawać tzw. Greka, tłumacząc się że bez jego wiedzy jeden z czeladników wydrukował tę obscenę. Sąd skazał drukarza na grzywno zaś czeladnika na karcer. Znacznie gorsze szykany dosięgły jego syna, także Andrzeja, któremu ojciec dał wszechstronne wykształcenie. Po ukończeniu studiów na Akademii Krakowskiej wyjechał do Włoch, Francji i Niemiec. Po powrocie wykładał prawo w Akademii Zamojskiej, potem w Kolegium Lubrańskiego w Poznaniu, gdzie nawet osiągnął godność rektora. W roku 1618 uzyskał doktorat z prawa. Po śmierci ojca w roku 1620 przejął po nim typografię, stając się z czasem najwybitniejszym w Krakowie drukarzem. Pracował głównie dla Akademii Krakowskiej, z wieloma profesorami pozostając w ścisłej konfidencji, a dobro jagiellońskiej wszechnicy zawsze leżało mu na sercu. Przyjaźnił się ze słynnym uczonym Janem Brożkiem, w jednej osobie matematykiem, astronomem i lekarzem. Drukował jego prace, mając właściwie monopol na jego dzieła. I tu w pewnym momencie nastąpiło załamanie.

Otóż w roku 1625 profesor Brożek wydaje u Piotrkowczyka anonimowo broszę zatytułowaną "Gratis abo diskurs ziemianina z plebanem", podając fałszywkę miejsca edycji miejscowości "Wielkanoc pod Krakowem". Brożek posługując się literacką formą dialogu wystąpił w obranie praw krakowskiego uniwersytetu. Należy bowiem przypomnieć, że Jezuici chcieli przy kościele św. św. Piotra i Pawła utworzyć ko1egium konkurencyjne dla Akademii. Atak przepuścili już wiosną 1619 roku. Kończyła się zimna wojna Jezuitów z Akademii i nastąpiło zapalczywe starcie. W roku 1623 Jezuici otworzyli już kurs teologii i zmierzali do zamknięcia Szkoły Nowodworskiej,której funkcje przejęłaby szkoła jezuicka. Nastrój w Krakowie stawał się nieznośny. Burdy młodzieży akademickiej i jezuickiej od wiosny roku 1625 przybierały na sile i stawały się groźne. To uczniowie jezuiccy podpuszczeni przez fanatycznych zakonn1ków, wybili szyby w mieszkaniu profesora Brożka. Nadszedł wreszcie fatalny czerwiec tego roku, kiedy to w czasie walk i burd studenckich zginęło dwóch bakałarzy. W takiej to atmosferze Brożek wydaje "Gratis". W tym pamflecie zaatakował Jezuitów, którzy właśnie bezpłatnie (gratis) nauczali, zyskując popularność u szlachty, gdy akademicy musieli zabiegać o płatnych słuchaczy i z reguły dorobić sobie prywatnymi lekcjami. Brożek bezpardonowo odsłonił mechanizm i sofistykę działań jezuickich i sposoby pozyskiwania zapisów majątkowych od szlachty. W ten sposób powstała potęga finansowa tego kontrreformacyjnego zgromadzenia. Brożek przypomniał przywileje królewskie dla Akademii Krakowskiej i doniosłość aktu Władysława Jagiełły, fundującego w roku 1400 uniwersytet jako jedyny w nauczaniu dla całego Królestwa Polskiego. Brożek akcentował monopol Akademii na nauczanie w Rzeczypospolitej, niezwykle zręcznie polemizując z demagogicznymi zarzutami Jezuitów.

Jezuici błyskawicznie zlokalizowali wydawcę, skonfiskowali nakład broszury i wszczęli kroki prawne. Piotrkowczyka złapano na ulicy podczas próby ukrycia części nakładu "Gratisa". Odebrane mu egzemplarze kat spalił publicznie 20 listopada 1625 roku na Rynku. Piotrkowczyka skazano na karę chłosty u pręgierza i wygnanie z miasta. Ceremonii wyświecenia znanego typografa przyglądały się tłumy zawsze łaknącej sensacji gawiedzi. Była to klasyczna kara na honorze. Równocześnie inny drukarz, Franciszek Cezary, został poturbowany we własnym domu za krytykowanie wyroku sądowego wydanego na Piotrkowczyka.

Należy przypomnieć, że klęski Akademii w sporze z Jezuitami uważał Brożek za jedną z najgorszych klęsk godzących w Rzeczypospolitą. To on w końcowej części "Gratisa" wymienił kilkunastu znaczących polityków i uczonych wychowanych pod skrzydłami Akademii, jako Matki Żywicielki (Alma Mater), podkreślając jej jakże doniosłą rolę w narodowej kulturze. Przez swoje wystąpienia stał się Brożek największym obrońcą Akademii w sporze z Jezuitami. Jako profesor jagiellońskiej wszechnicy był poza zasięgiem wpływów zakonu i na publikacji "Gratisa" wiele nie ucierpiał. Karę poniósł tylko Andrzej Piotrkowczyk. Zakazana publikacja spłonęła na krakowskim Rynku. Była to jedna z najbardziej ponurych scen w epoce kontrreformacji w Krakowie. Epilog tej sprawy pośrednio dotknął także Brożka, bowiem usłużni - a tych w każdej epoce nie brakuje - szybko donieśli Jezuitom, kto zacz stworzył ten paszkwil. Uderzenie w Brożka było nader celne, bowiem niektóre z powiedzonek zaczerpniętych z "Gratisa" krążyły po krakowskim Rynku. Niebawem zakonnicy na kilkunastostronicową broszurkę odpowiedzieli dziełem opasłym, podpisanym przez niejakiego Józefa Pięknorzewskiego, w którym postawiono ważkie pytanie kto - ma wychowywać młodzież? Państwo czy duchowieństwo? Natomiast Brożka skazano na niepamięć (damnatio memoriae), bowiem w znanym wówczas dykcjonarzu jezuickim Knapiusa, już w drugim wydaniu pominięto jego nazwisko. To również forma działania cenzorskiego. Na zakończenie warto przypomnieć, że w roku 1929 Henryk Barycz wydał drukiem "Gratis" Jana Brożka. Historia zatoczyła koło, ale na to trzeba było trzystu lat.

                                                                                           Michał Rożek

 

Dodaj komentarz

Regulamin komentowania w serwisie kronikarz.org.pl

  1. Redakcja serwisu kronikarz.org.pl zastrzega sobie prawo do usuwania lub moderowania komentarzy zawierających treści obraźliwe albo odbiegających od tematu komentowanej wiadomości. Decyzję o usunięciu całości lub fragmentu wpisu podejmuje Moderator i jest to decyzja nieodwołalna (więcej informacji pod Regulaminem w Forumowym ABC)

  2. Niedopuszczalne jest umieszczanie przez uczestników dyskusji przekazów reklamowych i linków do stron zewnętrznych.

  3. Prosimy o unikanie błędów ortograficznych oraz komentarzy pisanych w całości WIELKIMI LITERAMI.

  4. Zapytania, opinie i uwagi skierowane bezpośrednio do redakcji serwisu prosimy przesyłać na nasz adres e-mail.

  5. Redakcja zastrzega sobie prawo do blokowania użytkowników, którzy nagminnie łamią regulamin komentowania na serwisie kronikarz.org.pl.

  6. Niedopuszczalne jest umieszczanie przez uczestników dyskusji treści sprzecznych z prawem.

  7. Proszę pod jednym tematem podpisywać się jednym pseudonimem. Autorzy komentujący jeden artykuł za pomocą różnych nicków będą blokowani, a komentarze usuwane.

  8. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
    Redakcja nie ponosi jakiejkolwiek odpowiedzialności za treść zamieszczonych na stronie komentarzy.


Kod antysapmowy
Odśwież

Jesteś tutaj: Opinie Ciekawostki Libri prohibitorum