Korespondencja Ryszardy L. Pelc z Sewilli
“Semana Santa” czyli Wielki Tydzień obchodzony jest w Hiszpanii w szczególny sposób. Szczególnie Sewilla słynie z rytuału wielkopostnego. W pierwszym tygodniu postu, w mieście na południu Hiszpanii zaczynają się przygotowania. Jest to niewątpliwie największe wydarzenie w Sewilli, a do miasta na ten czas przyjeżdzają tysiące turystow. “Semana Santa” w Sewilli ma swόj głeboki religijny charakter i jest też jedną z największych atrakcji turystycznych.
57 bractw czyli “cofradias”, często ze sobą rywalizujących, przygotowuje się do wielkiej, niezwykłej procesji. Wśrόd nich są też sewilscy Romowie, ktόrzy przeżywaja swόj wielki dzień. Odgrywają oni bowiem ważną role w tych ceremoniach wielkopostnych.
“Hermandad los Gitanos“, zamieszkujący w obrębie starego miasta, stanowią grupę liczącą około 1600 osόb. Każdy z czlonkόw bractw ma przydzieloną rolę. I kiedy nadejdzie czas, zrobią wszystko, by procesja odbyła się zgodnie z odwieczną tradycją, w pełni majestatu i bez zakłoceń.
Zbliża się pόłnoc . Przed katedrą,
ktόrą zbudowano
na miejscu zrόwnanego w 1401 roku z ziemią meczetu zgromadzili się mieszkańcy i turyści. Mimo pόźnej pory przed katedrą tłum nie rzędnie. Wprost przeciwnie. Przybywają coraz nowi uczestniczy tego niezwykłego misterium. Wydawało się, że wąskie uliczki Sewilli pamiętajace jakże odległe czasy, nie bedą w stanie pomieścić nikogo więcej. A jednak wciaż napływają ludzie. Stoją głowa, przy głowie. Przed drzwiami katedry widać oddział kawalerii w połyskujących napierśnikach. W świetle ulicznych lamp błyszczą zbroje i hełmy mężczyzn przebranych za rzymskich żołnierzy. Kilku z nich przysiadło na krawędzi chodnika. Sączą piwo z butelek. Jest parna, ciepła sewilska noc. Nieopodal , w całkowitej ciszy i skupieniu stoją dziesiątki, setki tajemniczych, napełniających grozą ludzi. Odziani w długie szaty o tym samym kroju, w kapturach zasłaniących niemal całkowicie twarze , trzymający w ręku zapalone świece , przypominają amerykańskie bractwo Ku Klux Klan nie cieszące się dobrą sławą.
Owi “cofrades” czy “nazarenos”, przypominają nam też pierwszych chrześcijan, ktόrzy na miejsce modlitw przychodzili pod osłoną nocy, a kaptury głeboko zaciągnięte na twarz miały chronić przed identyfikacją w konsekwencji przed prześladowaniami.
Potem św. Inkwizycja przejęła zwyczaj noszenia takich właśnie ubiorόw. A kaptury stały się symbolem pokuty.
Wysoko nad tlumem, wsparte na ramionach kilkudziesięciu mężczyzn widnieją dwie wielkie platformy. Są to platformy-ołtarze, ktore będą niesione w procesji.
Przed katedrą, mimo niezliczonych tłumow, panuje pełna skupienia cisza .
I nagle w tę ciszę wdziera się ponury głos werbli. Rownocześnie gasną uliczne latarnie. Jedynymi źrόdłami światla są płomienie tysięcy świec niesionych przez “nazarenos” i blask księżyca. Nagle tlum zaczyna falować. Procesja ruszyła. Na jednej z platform niesionej na ramionach “costaleros” stoi posąg Chrystusa przyniesiony z kościoła San Lorenzo , Cristo del Gran Poder ( Chrystus Wszechmocny) dzwigajacy na ramionach krzyż. Swiatła ożywiaja twarz Zbawiciela. Na drugiej platformie niesiona jest piękna figura Matki Bożej. Matka Boska Bolejaca roni brylantowe łzy.
I oto gdzieś w ciemności , z tlumu dobywa się kobiecy glos. Religijna pieśń typu flamenko wznosi się ku niebu. Płynie wśrόd nocy dojmująca, pełna boleści. Ktoś śpiewa “saetę” o męce pańskiej. Na jej dzwięk przystają mężczyżni niosacy posągi Chrystusa i Marii. Zdejmują z ramion wielkie platformy i stawiają na ziemi. Kiedy pieśń zamrze w ciemności, wtopi się w zasłuchany tlum, około sześdziesięciu “costaleros” podnosi z ziemi swe brzemię . Mężczyżni kładą je na ramiona i ruszają dalej w procesji. I znowu towarzyszą im głuche uderzenia bębnόw.
Po chwili bębny cichną i ponownie rozlega sie pieśń. I następna. I jeszcze jedna. Czasem dochodzą one z tlumu stojącego na ulicy, czasem z jakiegoś balkonu . W chybotliwych płomieniach świec widać płynace jakby postaci Chrystusa i Matki Boskiej. Ogromne cienie przesuwają sie wzdłuż domόw w wąskich uliczkach starej Sewilli. Przechodzą przez miasto a potem po wielu godzinach wracają do kościoła.
Kazdego dnia w ciągu Wielkiego Tygodnia takie procesje odbywają dzień po dniu w licznych kościołach Sewilli. Każdego dnia miasto przemierzają wierni powtarzając ten sam rytuał. Dość często mozna zobaczyć na ulicach biczownikόw, ktόrzy tak jak w średniowieczu idą w pokutnych szatach, niekiedy pόłnadzy i okładaja się razami tak mocno iż ociekaja krwia.
W Wielką Sobotę na uliczkach Sewilli panuje już cisza. W powietrzu ciągle jeszcze unosi sie zapach stopionego wosku. Wielka Sobota to czas na zadumę i refleksję, na wypoczynek po dniach czuwania ,. Zmęczeni postem i umartwieniami wierni oczekują w skupieniu na moment , kiedy ponure głosy kołatek i werbli zostaną zastąpione tryumfalnym brzmieniem rezurekcyjnych dzwonόw.
Te dzwony, od wiekόw obwieszczają Sewilli wielką nowinę “ Chrystus zmartwychwstał”. Ta nowina rozbrzmiewa szeroko nad murami Sewilli, ktόra “zbudował Herkules, murami otoczyl Juliusz Cezar a kościoły i katedrę zbudowali krόlowie katoliccy, Izabella i Ferdynand” jak głosi napis na jednej z bram miasta.
W Sewilli, może silniej niż gdzie indziej uświadomić sobie można niezwykła wagę znaczenia wiary, tradycji, obyczaju.
* * *
Kiedy uroczystości Wielkiego Tygodnia i Wielkiej Nocy dobiegną końca w Sewilli zaczyna się Fiesta.Na ulicach pojawiają się na koniach Andaluzyjki, jedne z najpiękniejszych kobiet jakie widziałam i przystojni Hiszpanie smukli, czarnoocy. I konie, rownie piękne i rasowe.
Miasto jest pełne kwiatόw, ( o jakże jest piękna wiosna w Sewilli!), wachlarzy i mantyli. Ozdobę stanowią też eleganckie dwukołowe powozy w procesji , ktore w czasie Fiesty pojawiają sie na sewilskich placach i ulicach. Wszędzie słychac muzykę flamenko i widać tańczących w jej rytm rzewny, ognisty, dramtyczny, niepowtarzalny. Tancerze występują z tłumu a przyglądajacy stoją klaszcząc w rytm .Często zamieniają się rolami.
Wieczorem w czasie Fiesty miasto tonie w powodzi świateł odbijających się w rzece Guadalquivir. W jej wodach przegląda się “Torre del Oro” wieża, pamiętająca czasy długich, bo niemal 800-letnich rządow Maurόw z dynastii Omajadow .
Dobrze w taki czas usiąść nad rzeką i słuchając tych rytmόw zadumać się nad przeszłością tego miasta. Miasta, liczącego ponad trzy tysiące lat, miasta ktόrym władali Fenicjanie , Grecy, Rzymianie, Wizygoci, Maurowie (Muzułmanie)i wreszcie krόlowie katoliccy.
Z tym miastem związane są nazwiska Amerigo Vespucci, Magellana czy Juana Sebastina Elcano.
Sewilla, podobnie jak inne miasta Hiszpanii była świadkiem wzlotόw i upadkόw, była świadkiem powstawania i upadku wielkich cywilizacji.
Kiedy skończą się zwiazane z Wielkanocą obchody miasto wroci do swej “normalności”. A Ci, ktόrzy choć raz w życiu mieli okazję uczestniczyć w “Semana Santa”i być może w brać udział we Fiescie, zapewne nigdy o tym nie zapomną. Kiedy będzie zbliżać się kolejny Wielki Tydzień i kolejna Wielkanoc, te wspomnienia ożyją na nowo.
I będzie się wydawać iż znowu gdzieś z oddali dobiega melodia, rytm flamenko. Nawet zapach zapalonej świecy przypomni tamte pamietne noce rozświetlone blaskiem tysięcy świec , ktόrych drżące płomyki rzucały długie cienie na ściany Katedry Sewillskiej i mury stojącego nieopodal Alkazaru.
Ryszarda L. Pelc












