
Mamie Janinie i Krystynie, Tacie Ryszardowi i Zygfrydowi, Rodzicom dedykuję
Nie powiem, że wszystko widziałam, wszystkiego spróbowałam, wszystko już wiem, bo to nie będzie prawdą, może po kolejnej podróży ... i jeszcze kolejnej ... powiem coś więcej. Póki co postaram się powędrować z Wami moimi chińskimi ścieżkami :D
Według planu podróży do Pekinu drugie miasto, do którego właściwie wpadliśmy tylko na chwilę to Szanghaj. I powiem, że z jednej strony mnie zachwycił a z drugiej ... nie spodobał mi się. Taka dwulicowość.
Szanghaj
I znów do ręki przewodnik wędruje ... "Otwarte miasto - Szanghaj leżące u ujścia rzeki Jangcy nad Morzem Wschodniochińskim do czasów pierwszej wojny opiumowej w połowie XIX wieku było małym portem rybackim. Mieszkańcy tego niewielkiego miasteczka dodatkowo czerpali dochody z tkactwa. Po roku 1842 - po zakończeniu pierwszej wojny opiumowej - do Szanghaju przybyli Anglicy, Francuzi, Japończycy. Znaczna jego część została podzielona na strefy wpływów obcych państw, które wyłączone były spod jurysdykcji Chin. W efekcie miasto przekształciło się w specjalną strefę ekonomiczną. Na początku XX wieku port w Szanghaju stał się największym portem chińskim, a znaczną część mieszkańców stanowili obcokrajowcy, doglądający swoich interesów. Miasto kwitło dzięki handlowi jedwabiem, herbatą i opium. To ostatnie w dużych ilościach było sprowadzane przez obcokrajowców. Z tamtego okresu pochodzi znaczna część budowli w stylu europejskim stojących wzdłuż Bundu czy we francuskiej części miasta zwanej Frenchtown. Piękne hotele, bogate fasady banków, pałace przemysłowców do dnia dzisiejszego budzą zachwyt. Miasto to w ówczesnym czasie było miejscem największych zagranicznych inwestycji na świecie." http://www.globtroter.pl/podserwisy/chiny/szang_m.html
Biorąc pod uwagę, że w tej chwili w Szanghaju trwa EXPO2010 pod hasłem Lepsze miasto – lepsze życie, musieliśmy uzbroić się w dodatkową kasę i cierpliwość, ale od czego są Przyjaciele, którzy służą swoją wiedzą i pomocą. Z góry zapowiadam, że na wystawie EXPO nie byłam, bo nie uśmiechało się nam stać 7-9 godzin w kolejce. To się nazywa wygodnictwo, ale uzasadnione, biorąc pod uwagę koszt biletów i fakt, że niektóre państwa zamykają swoje pawilony w czasie tzw. lunchu i to na jakieś + / - 4-5 godzin. Wiosek - skoro nie wiesz co zobaczysz, warto zastanowić się nad alternatywnym wyjściem. Zatem - połazimy, popatrzymy, zjemy, a EXPO zostawimy innym.
Pokonując trasę z lotniska do hotelu pierwsze wrażenie - miasto wieżowców i zieleni! Pnące się ku górze "drapacze" wywołują nieodparte wrażenie, że człowiek jest taki maleńki! Nowoczesna architektura do mnie nigdy nie przemawiała, ale w tym mieście jakoś tak jest to wszystko wkomponowane, że idąc czy jadąc po prostu się przyzwyczajasz, że głowę należy nosić wysoko :-)
A gdy głowa i kark poczują zmęczenie proponuję wstąpić w niziny i przejechać się metrem. Będąc paręnaście już lat temu w Moskwie zauroczyło mnie właśnie tamte metro, później miałam jeszcze okazję "pojeździć" budapesztańskim, ale metro w Szanghaju to dopiero łamigłówka i nowoczesność, no i atut - dojedziesz szybko i tanio, w dodatku jak ta "sroka w kość" wpatrzysz się w przepiękne marmurowe ściany i posadzki. Na jeszcze jedną rzecz muszę zwrócić uwagę - zabezpieczenia! Otóż zanim wsiądziesz do pociągu - musisz przejść przez kontrolę - zarówno twój plecak, torba jak i ty. Nie warto się buntować jeśli obsługa poprosi o otwarcie torby, bo w przypadku odmowy ... możesz twarzą poczuć zimno marmuru na posadce!
Skoro byliśmy w Chinach w Roku Chopinowskim to ciekawostka, czy wiesz, że najwyższy pomnik Chopina znajduje się właśnie tu? Odsłonięty w 2007 roku jest dopiero drugim monumentem obcokrajowców (po Puszkinie) w tym mieście, mi niestety nie udało się zobaczyć ani parku ani pomnika, bo parki w Chinach generalnie są otwarte w wyznaczonych godzinach, poza oczywiście miejscami, których nie strzegą mury ... Ale od czego wcześniejsza podróż mojego męża :D
Opowieść o ludziach i o Chinach
Gdy czytam, że Chińczycy są gnębieni przez ustrój, że wciąż tu trwa kult wielkiego wodza, że nie ma swobód obywatelskich, że to państwo komunistyczne, że jest "bidnie" i źle, że ludzie żebrają na ulicach, że nikt nie pamięta co stało się w 1997 roku w Pekinie, że nie ma otwartych kościołów, że ... wszystko zjadła ... rewolucja ... to muszę w pewnych kwestiach się z tym zgodzić ale w innych - zaprzeczyć!
Biorąc pod uwagę, że zwykły robotnik w fabryce zarabia ok. 3 000 yuanów a kilogram szynki - surowego mięsa, kosztuje w supermarkecie 14 yuanów, mieszkanie w połowie pokrywa twój zakład, w którym jesteś zatrudniony a w połowie ty, szkoły i służba zdrowia są bezpłatne, bilet na metro kosztuje 2 yuany, a obiad w dobrej restauracji 100-150 ..., 0,5 litra piwa 2 y, wejście do muzeum czy parku z "atrakcjami" 5-10 yuanów ... Ciuchy śmiesznie tanie ... Swoboda wyznania jak najbardziej - a niby komunizm - osobiście byłam w dwóch kościołach chrześcijańskich, ba nawet jeden z nich na swym szczycie miał posąg Madonny ... - jeden w Pekinie i jeden w Szanghaju - to chciałoby się powiedzieć - "żyć nie umierać" i tylko do Chin się przenosić. A tu też trzeba zaznaczyć, że jeśli jesteś wykształconym inżynierem z europejskim dyplomem i zatrudnia cię firma z zewnątrz ... zarabiasz przynajmniej 4 razy więcej ... i firma ci opłaca szkołę międzynarodową dla dzieci, mieszkanie i zapewnia europejskiego lekarza ... Czego zatem chcieć więcej? A ja już wiem czego więcej - spokoju na ulicach :-)
... ale ale ale ... O tym "praniu mózgu" ... to niestety prawda ... Będąc w chińskiej fabryce czy będąc we fabryce europejskiej, w której większość zatrudnionych stanowią Chińczycy ... musisz pamiętać o jednym! Chiny dla współczesnego Chińczyka zaczynają się na epoce Mao Tse-tung-u, wielkim wodzu, ojcu narodu. Nic co było przed - się nie liczy ... a jeśli się liczy to było złe! W przeciwieństwie do mauzoleum Lenina w Moskwie ... mauzoleum wielkiego wodza jest otwarte w określonych godzinach, ba raptem 2 godziny w ciągu dnia !!!!
Dla mnie Chiny pozostaną w pamięci jako państwo kapitalistyczne z komunistycznym rządem!
c.d.n ....
link do galerii:
http://kronikarz.org.pl/galerie/category/159-szanghaj1
http://kronikarz.org.pl/galerie/category/160-szanghaj2
Zdjęcia autorstwa mojego męża - Mariusza i moje :)












