Tyle myśli jeszcze mi się kołata po głowie, jeszcze tyle jest do powiedzenia, jeszcze tyle wciąż się przypomina ... Chyba powinnam przyjąć zasadę mojej Mamy, która po powrocie z wycieczki a także podczas jej trwania ciągle coś notuje ... by nie zapomnieć. Jest to sposób, bez wątpienia .... by pomóc ulotnej pamięci!
... ale ale ale ... O tym "praniu mózgu" ... to niestety prawda ... Będąc w chińskiej fabryce czy będąc we fabryce europejskiej, w której większość zatrudnionych stanowią Chińczycy ... musisz pamiętać o jednym! Chiny dla współczesnego Chińczyka zaczynają się na epoce Mao Tse-tung-u, wielkim wodzu, ojcu narodu. Nic co było przed - się nie liczy ... a jeśli się liczy to było złe! W przeciwieństwie do mauzoleum Lenina w Moskwie ... mauzoleum wielkiego wodza jest otwarte w określonych godzinach, ba raptem 2 godziny w ciągu dnia !!!! - to z części 2 ...
Cenzura życia
... a dla mnie to niedostatek wiedzy ... - nie udało mi się niestety "wywiedzieć" ... co było w ich rozumieniu przed "wodzem", dowiedziałam się tylko, że to były inne czasy i inne Chiny. Może to i sposób na Polaków, którzy wciąż żyją dniem wczorajszym? Stawiamy pomniki, walczymy o symbole ... a tu ciach i znów gwarowo "co było a nie jest ..."... Jednak! Skoro ten naród nie ma przeszłości, bo wszystko zaczęło się "po" - to pozazdrościć tylko ich dbałości nad tym "co było" !!! ... Przykład? A proszę bardzo - muzea, zabytki, osiedla, chiński mur, świątynie, parki, muzyka ...
... i muszę tu i teraz dopowiedzieć, że Chińczycy są bardzo zainteresowani światem... mimo ograniczeń, które nakłada państwo - oj, tak są ograniczani o czym przekonałam się na własnej skórze, gdy chciałam prosto ... na "żywca" dodać galerię z Pekinu. A tu klops! Nie można, strony internetowe są blokowane, na wszystkie polskie portale mogłam wejść tylko w Szanghaju, a w Pekinie już nie! Nawet się głośno śmiałam do męża, że agencje prasowe i telewizyjne, portale i tym podobne zakrakałyby Chińczyków, gdyby np. nie mogły dodawać bieżących relacji z EXPO ... tylko z opóźnieniem ... a ja z takim opóźnieniem mogłam - musiałam w Chinach czytać informacje zamieszczane np. w INTERII ... Katastrofa.
Ograniczenia w normalnym życiu to także codzienne pogadanki o wyższości ustroju komunistycznego i lekcja historii z dzisiejszych Chin, to niestety także składana samokrytyka. Byliśmy świadkami takiego "uświadamiania" w jednym z hipermarketów, gdzie "druga zmiana" rozpoczynała swój roboczy dzień. Ograniczenie to także telewizja - był to czas, gdy trwały mistrzostwa świata w piłce nożnej - a w chińskiej telewizji z napisem "na żywo" pokazywane były mecze z dnia poprzedniego ... Nie wiem czy to także przejaw cenzury czy tylko opieszałość poczty ..., ale nasze kartki z pozdrowieniami, które wysłaliśmy do Rodziny doszły do adresatów - uwaga - po miesiącu !!!
Moimi przewodnikami po Szanghaju byli - oczywiście mój mąż oraz Sisi i Tomas - ona Chinka, on Szwajcar i ich córeńka Anja, którą podziwiam za cierpliwość dla marudzących i wciąż chcących więcej Polaków, zwłaszcza ... nienasyconych wiedzy i doznań Polek, którym egzotyka Chin wciąż podsuwała nowe pomysły :D
Jak już Wam wcześniej wspomniałam - mnie EXPO nie interesowało, chciałam zobaczyć normalne Chiny, normalne miasto. Sisi jest niezastąpiona w tym względzie - zaczęła nasze zwiedzanie ... od centrum handlowego w centrum miasta ... Cholera... na samą myśl już mi było nie dobrze, bo niestety należę do osób, które nie cierpią kupowania ... czy ... zwiedzania miasta za pośrednictwem centrum handlowego :(
Ale za to centra handlowe mają ten plus, że jest tam KLIMATYZACJA !!! ... i to było haczykiem, na który dałam się złapać! Wierzcie, nie było źle! Ponieważ zbliżała się godzina lunchu w jednej z restauracji zrobiliśmy sobie postój na jedzonko. Oczywiście - kuchnia chińska.
Nowoczesność w każdym calu - tak bym mogła określić i centrum handlowe i restauracje. I w tym komunistycznym kraju możesz kupić praktycznie wszystkie europejskie czy światowe marki! Uśmiech na naszych twarzach wzbudził widok ... polskiej wódki i szwajcarskich czekolad :-)
Pamiętajmy, że w chwili obecnej 80% produktów na rynki światowe pochodzi z Chin. Są legalnie produkowane na zamówienie czy na podstawie zakupionych licencji w Chinach. I tu także mieliśmy pewną przygodę -
- wiadomo jedziesz do kogoś ... to "z gołą ręką nie pojedziesz", o ile nie mieliśmy problemu z zakupem dla "dorosłych" to dla dziecka już powstał taki problem. Chcieliśmy koniecznie coś polskiego. W jednym ze sklepów zabawkarskich w naszym kochanym Słupsku zobaczyliśmy maskotkę - bociana. No chyba to będzie dobry wybór! Patrzymy na metkę i ... oczom nie wierzymy "Produkt polski wyprodukowany w Chinach" - no cóż ... Z Chin przyleciał do Polski, i z Polski wrócił do Chin.
Będąc w Szanghaju masz wrażenie wielkiej nowoczesności miasta. Ale z jednej strony widzisz olbrzymie wieżowce a z drugiej ... małe zapomniane przez "moderatorów" stare prawie rozpadające się domki przy wąskich uliczkach, zacienionych wieżowcami. To stary Szanghaj, który powoli odchodzi w zapomnienie, a który jest przepiękny! Powstały za czasów bytności Europejczyków z przepięknymi domkami, parkami budził mój podziw. Ciche i spokojne uliczki, zacienione ogromem drzew aż sie prosiły o to by nimi pospacerować. Ale ten spokój to tylko pozory. Jeśli trafisz do starej dzielnicy francuskiej i pobłądzisz uliczkami trafisz na to, za czym mógłbyś zatęsknić będąc w Chinach. Jest jedna z uliczek, która proponuje turystom praktycznie same produkty czy kuchnie europejską! I powiem, że bardzo mnie zdziwiła postawa turystów ... zasiadających w pizzeriach czy restauracyjkach, zażerających się hamburgerami. Nie wiem co prawda jak Wy, ale ja uwielbiam odmienność kulinarną i jeśli gdzieś jestem to chcę jeść to, co serwuje kuchnia danego regionu, a na pizzę czy hot doga przyjdzie czas w danym kraju :D
Kuchnia chińska
Poezja smaku. Odmienność. Dużo za małe pieniądze! Świeżość. Pierożki ... krewetki i brokuły na półtwardo z dużą ilością czosnku! I tylko dwie potrawy, które można spisać na straty - jaja po chińsku, od których już sam zapach odrzucał i ... kaczka po pekińsku, która mnie zawiodła.
Brokuły po chińsku - składniki
- 3/4 kg brokułów
- 2 łyżki oleju sezamowego
- 1/2 szkl. grubo siekanych orzechów
- 1 łyżka sosu sojowego
- 4-5 ząbków czosnku
Spłukać brokuły, odciąć kwiatki z cienkimi łodyżkami, dobrze osączyć. Można też użyć grubych łodyżek, obranych i pokrojonych. Zagrzać olej na dużej patelni - lub w chińskim woku - aż zacznie lekko dymić. Wrzucić orzechy, smażyć minutę dodać czosnek pokrojony dość drobno, smażyć około 1 minuty. Dodać brokuły i smażyć na średnim ogniu ok. 4 min. Wlać sos sojowy, potrzymać na ogniu minutę. Gwarantuję - poezja smaku! Ja po prostu się takimi brokułami ... "zażerałam" i ... teraz już inaczej nie mam zamiaru gotować :D
link do galerii: http://kronikarz.org.pl/galerie/category/201-ewa-a-i-mariusz-slomscy-szanghaj
http://kronikarz.org.pl/galerie/category/202-ewa-a-i-mariusz-slomscy-szanghaj












