Kronikarz - magazyn obywatelski

  • Full Screen
  • Wide Screen
  • Narrow Screen
  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size

Nowości

Załóż swoje konto! Tylko dla zarejestrowanych użytkowników są widoczne wszystkie artykuły magazynu obywatelskiego "KRONIKARZ". Rejestracja jest BEZPŁATNA. Formularz rejestracji znajduje się pod lewym menu, w sekcji Logowanie, link Załóż swoje konto!.

 

Mury Erice budował Dedal

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 2
SłabyŚwietny 

Fot. Paweł Kubisztal
Fot. Paweł Kubisztal
SYCYLIA. Miasto utkane z mgieł i ciszy

"...a szóstego dnia Bóg zakończył swe dzieło i rad, iż udało mu się ono tak pięknie, wziął je w ręce i pocałował. To miejsce właśnie, co ustami dotknął to Sycylia"

 


 

 

Renzino Barbera

Wstęgą stromego i krętego traktu wędrowiec skrada się do Erice, jak kochanek do zamkniętej w wieży wybranki. W dodatku nie wie, co go spotka po drodze, bowiem miasteczko otula mgła, jak woalka twarz kobiety.

Średniowieczne miasto, położone 750 m n.p.m., z jednej strony osłonięte jest wybujałą zielenią, z drugiej strzeże go skalne urwisko, otwierając jednocześnie przed podróżnym niezapomniane widoki - po Etnę i Tunezję. Erice jest zupełnie inne niż reszta sycylijskich miast, nietknięte myślą współczesnej architektury, zanurzone w średniowieczu, kapryśne, refleksyjne. Każdemu opowiada swoje historie w zupełnie inny sposób.

Trzeba go zdobywać

Autobus wyjeżdża z Trapani. Po godzinie, klucząc nad przepaściami, wśród serpentyn tonących we mgle i chmurach, dowozi zdobywców przed pierwszą bramę. Można tu dostać się również kolejką linową. To drugi sposób, kto wie może lepszy, bowiem z zachwycającą panoramą, z rozległym widokiem równiny trapańskiej, Morza Tyrreńskiego i bielejących w słońcu trapańskich salin. I tak przez 20 minut.

Potem wszystkich pochłania zastygły w miejscu czas, niezmienione od średniowiecza, wąskie - jak ucho igielne - vanelle (uliczki), potężne mury, niezliczona liczba kościołów i - jak pisał Gustaw Herling-Grudziński - "cisza, tak głęboka, że ludzie, nawet gdy wychodzą z domów, poruszają się jakby na palcach, ocierają się o mury i szybko znikają". Dlatego pewnie tak trudno ich tu spotkać. Zresztą wszyscy tu po jakimś czasie giną - w zaułkach, wąskich uliczkach, bramach lub we mgle.

Miasto poświęcone Wenus

W starożytności znane było jako Eryks. Nazwę zawdzięczało półbogowi Eryksowi - synowi Wenus Eryceńskiej (fenicjańskiej Astarte, greckiej Afrodyty), której miasto było poświęcone i Bute, króla Elymów, ludu będącego - według Tukidydesa - potomkami uciekinierów z Troi. To właśnie ten tajemniczy lud założył Erice. Rzymianie uważali, że mury miejskie wznosił sam Dedal.

W hołdzie matce Eryksa - Wenus - Fenicjanie wybudowali na pobliskiej skarpie świątynię otaczaną takim szacunkiem, że żaden z najeźdźców - a Erice poznało ich wielu - nie śmiał porwać się na jej mury. Do dziś pozostały ślady po kulcie bogini - surowa i tajemnicza katedra wzniesiona ponoć z kamienia pochodzącego ze wspomnianej świątyni, Castello di Venere, zamek wybudowany - według miejscowej tradycji - na jej ruinach, również z tego samego, co ona kamienia.

Domy Erice noszą ślady kolejnych epok, cywilizacji, a także ludów, które zawiodła w to miejsce nadzieja na zysk lub chęć przeżycia niezwykłej przygody. A takich było wielu. Nic więc dziwnego, że po mieście hulały nie tylko wiatry, ale także hordy pazernych najeźdźców - począwszy od Kartagińczyków i Rzymian przez Arabów, a na Normanach skończywszy (ich wódz - Roger d'Altavilla - w XII w. zmienił nazwę miasta na Górę św. Juliana; obowiązywała do 1934 r.).

Muzeum otwarte

Do Erice wchodzimy XII-wieczną Porta Trapani (jedną z trzech wiodących do niego bram), wykutą w murze fortyfikacyjnym z V wieku p.n.e.

Utkane z mgieł i ciszy miasteczko jest wielkim muzeum - otwartym i przestrzennym. Nazwano go Museo di Erice la Montagna del Signore (Muzeum Góra Pana). Obejmuje wszystkie najważniejsze dla historii Erice miejsca i dzieła sztuki. Zwiedzając go możemy wybrać jedną z dwóch tras - czerwoną lub niebieską.

Naszą wędrówkę rozpoczynamy od eryceńskiej katedry królewskiej, potężnej budowli ozdobionej imponującą kamienną rozetą. Kościół wybudował w 1312 r. król Fryderyk II Aragoński. O ile fasada jest średniowieczną perłą, jakich mało na barokowej Sycylii, o tyle wnętrze to już neogotyk, ale bardzo efektowny. Warto też wspiąć się na wieżę - dzwonnicę (niegdyś stanowiła doskonały punkt obserwacyjny). Z jej szczytu rozciągają się niezapomniane widoki na ochrowe dachówki i bujną zieleń otulającą tę część góry.

Widok aż po Tunezję

Klucząc wśród wąskich uliczek docieramy najpierw do ruin klasztoru San Salvatore, a potem do kościoła San Giovanni z bogatą kolekcją marmurowych rzeźb. Stąd już tylko krok do Castello dell Balio, części okazałego, wznoszącego się tuż za nim słynnego Castello di Venere. Widok jest urzekający...

Przy dobrej widoczności - a ta zdarza się tu najczęściej latem - możemy zobaczyć nawet Tunezję. Lecz niech nie żałuje ten, kto Tunezji nie dostrzeże, bowiem mgła rozpierzcha się tu raz po raz i - jak uchylona firanka - odsłania rozświetloną słońcem pofalowaną dolinę z gamą rozsianych wśród zieleni domków z charakterystyczną czerwonobrązową dachówką, ze wstęgą wijącej się ku Erice piaskowej drogi i falbanką morza...

Jednym z najstarszych kościołów Erice jest San Giuliano. Wybudował go w 1076 r. Roger na cześć św. Juliana, który - jak chce miejscowa tradycja - uchronił Erice przed muzułmańską nawałnicą. Świątynia jest dziełem dziękczynnym, a najbardziej niezwykłym jej zabytkiem jest kolekcja woskowych grup misteryjnych używanych do dziś podczas wielkopiątkowych procesji. Naturalnej wielkości rzeźby, niezwykle realistyczne i ekspresyjne, opowiadają o ostatnich godzinach życia Chrystusa, a są dziełem XVIII-wiecznych warsztatów lub cechów rzemieślniczych (szewców, krawców, tkaczy). Jednym z niewielu miejsc, które gromadzi dzieła sztuki wykonane do innego otoczenia, niż to, w którym są prezentowane, jest kościół San Martino. To w nim zgromadzono - by je chronić - wspaniały zbiór drewnianych rzeźb.

Gdy wychodzimy z kościoła wiemy już, że nieuchronnie zbliża się czas powrotu z chmur na trapańską równinę.

  

Czytaj najlepszy dziennik regionalny
Czytaj najlepszy dziennik regionalny
                                                                            Melania Tutak

Jesteś tutaj: Podróże Podróże Mury Erice budował Dedal