Każdy z nas marzy, o sławie, o bogactwie, o dalekich podróżach. Mnie i innym uczestnikom spełniło się jedno z tych marzeń. Częstochowskie biuro „Papaya Maya” zorganizowało dla operatorów biur podróży oraz dziennikarzy study tour do Meksyku.Meksyk należy do najbardziej fascynujących krajów świata, pełnych barw, smaków, zapachów . Kraj trzech kultur Indian, hiszpańskich konkwistadorów i Metysów. Kraj tajemniczy, kraj kaktusów i tequili, kraj indiańskich tradycji i wierzeń. Miasto Meksyk - największe miasto świata. Według oficjalnych danych mieszka w nim 28 mln ludzi, ale codziennie dojeżdża tu do pracy kolejne 12 milionów, więc codziennie przewija się przez miasto ok. 40 mln ludzi. Finansowa stolica Meksyku i całej Ameryki Środkowej, zbudowana na miejscu dawnej stolicy imperium Azteków- Tenochtitlan (w jęz. Nahuatl- Miejsce Owocu Kaktusa). Nasz „pobyt” trwał 12 dni, przejechaliśmy około 3000 km na terenie Meksyku. Były to dni intensywnego zwiedzania, ale naprawdę warto było.
Pierwszy nasz przystanek był w mieście Mexico przy głównym placu Zocalo.
Zocalo - to
nieformalna nazwa Plaza de la Constitucion, serca miasta, największego placu miejskiego, gdzie organizuje się koncerty i imprezy patriotyczne. To tu znajduje się Templo Mayor, ruiny świątyni azteckiej , którą tak jak i resztę budynków wspaniałego Tenochtitlanu kazał zniszczyć podbijający te tereny hiszpański konkwistador Hernan Cortez. Obok stoi majestatyczna świątynia katolicka, Catedral Metropolitana, kościół wznoszony od XV w. przez kilkaset lat, który dzięki temu nosi znamiona kilku stylów architektonicznych. Mszę w nim może odprawiać jedynie biskup Meksyku. Obok katedry stoi Pałac Prezydencki, w którego klatce schodowej mieści się „mural”, czyli malowidło ścienne, znanego meksykańskiego malarza Diego Rivery, prywatnie męża malarki Fridy Kahlo. Mural, którego namalowanie zlecono artyście w 1929r. przedstawia historię Meksyku od momentu podboju przez Hiszpanów do roku 1930.I tak zakończył się dzień pierwszy naszego zwiedzania i pomimo naszego ogromnego zmęczenia, a dodam , iż różnica czasu /7 godzin/ również miała wpływ na nasze samopoczucie, nie mogliśmy się doczekać następnego dnia. Pobudka bardzo wczesnym porankiem, obfite śniadanie i wyruszyliśmy w dalszą drogę.
Ogromne wrażenie zrobiło na nas znajdujące się w Parku Chapultepec (w jęz. Azteckim- „Miejsce Koników Polnych”) Muzeum Antropologiczne), które posiada największą kolekcję eksponatów kultury prekolumbijskiej na świecie. Są tu między innymi ołtarze ofiarne Azteków, na których kładli ofiary, którym wyrywali serca i składali w darze swej bogini Itzamna. Zobaczyliśmy również wyryte na ogromnych blokach skalnych azteckie kalendarze. Jest też mumia króla Pakala, wielkiego władcy miasta Majów- Palenque, wraz z jego maską pogrzebową wykonaną w całości z jadeitu, która jest najbardziej rozpoznawalnym na świecie eksponatem tegoż muzeum.
Udaliśmy się do Coyoacan, południowej dzielnicy miasta, miejsce spotkań artystów i intelektualistów. To tutaj mieści się dom rozsławionej przez film z Salmą Hayek, meksykańskiej malarki Fridy Kahlo, który nosi nazwę „Agua Azul” (hiszp.. „Niebieski Dom”). Zobaczyć tu można jak żyła artystka, jakie obrazy tworzyła. Na uwagę zasługuje „galeria” zdjęć Marksa, Stalina i Lenina przy jej łóżku, wskazująca jasno na upodobania polityczne malarki…Po zwiedzeniu i obejrzeniu domu Fridy Kahlo, z wielką przyjemnością pojechaliśmy do dzielnicy Xochchimilco, gdzie mogliśmy nabrać trochę sił kołysząc się na bajecznie kolorowych „gondolach”.
Xochimilco- to dzielnica miasta, w której zachowała się sieć kanałów i pól uprawnych utworzona kilkaset lat temu przez Azteków, którzy wykorzystali fakt, iż stolica ich państwa- Tenochtitlan łznajdowała się na wyspie. Tworząc ten system zapewnili sobie znakomitą irygację okolicznych pól uprawnych. Dziś po kanałach pływają drewniane łodzie, wożące turystów, handlarzy sprzedających swoje produkty, oraz grupy muzyków mariachi oferujących swoje romantyczne piosenki. Kanały te wpisane zostały na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.Wypoczęci udaliśmy się do Bazyliki w Guadalupe.
Bazylika w Guadalupe- największe miejsce kultu maryjnego na świecie. To tutaj wg. przekazów w 1531 r. na wzgórzu biednemu Indianinowi, Juanowi Diego ukazała się Matka Boska. Na sarape (rodzaj poncho) Indianina pojawił się wizerunek Marii, który dziś znajduje się w nowo postawionej bazylice i jest uważany za najświętszy obraz katolicki obu Ameryk. Corocznie to miejsce odwiedza ponad 12 mln pielgrzymów.
Dzień trzeci, zbiórka o świcie i tak aż do ostatniego dnia naszego pobytu. Czekamy na naszego kierowcę Hugo i jedziemy do…
Teotihuacan- miasto to było stolicą państwa o tej samej nazwie. Wspaniała kultura, jaka się tu wykształciła w okresie 0-600 n.e. swoimi wpływami sięgała daleko na południe, aż po tereny dzisiejszej Gwatemali i Hondurasu. Miasto posiada dwie ogromne piramidy- Słońca i Księżyca, oraz arterię miasta jaką była „Aleja Umarłych” przy której znajdują się budynki mieszkalne i place na których kiedyś toczyło się miejskie życie.
Puebla- kolonialne miasto założone w czasach Hernana Corteza, którego cała starówka wpisana została na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Wizyta w tym mieście to jak podróż wehikułem czasu, ponieważ wszystkie budynki w centrum pochodzą z czasów kolonialnych, łącznie z katedrą której wieże są najwyższe w całym Meksyku. Miasto od wieków słynie z garncarstwa, które można podziwiać w licznych sklepach i warsztatach.
Kolejny masz dzień , wypełniony „po brzegi” programem, zakończył się. Nocujemy w komfortowym hotelu „Suites del centro”, który ma zachowany styl kolonialny a nazajutrz skoro świt, pojechaliśmy do miejsc, gdzie podziwialiśmy skarby Zapoteków .
Oaxaca- po drodze zatrzymaliśmy się na pustyni, aby podziwiać ogromne kaktusy, a podczas chwili nieuwagi niektórzy przekonali się jak ostre potrafią być ich kolce…
Miasto Oaxaca to stolica stanu zamieszkałego przez potomków plemienia Zapoteków, którzy zbudowali tutaj stolicę swojego imperium- Monte Alban. Monte Alban (w jęz. Zapoteckim „Biała Góra”) położone na wysokości ok. 2000 m n.p.m. stanowiła od VIw p.n.e. aż do IX w. n.e. centrum handlu, kultury i pochówku. Znajdują się tutaj piramidy, obserwatorium astronomiczne i grobowce (a w jednym z nich „tancerze”, czyli wyobrażenia ludzi w niecodziennych pozach, z zamkniętymi oczami, którzy wg badaczy przedstawiają mężczyzn z obciętymi lub nakłutymi genitaliami, składanych w ofierze bogom). Jest też niewielkie boisko do rytualnej gry w pelotę- gumową piłkę, którą odbijało się tak, by trafić nią w pierścień umieszczony kilka metrów nad ziemią. Graczy z zespołu, który przegrał często składano w ofierze bogom…
Najciekawszym miejscem w samym mieście Oaxaca jest rynek miejski, na którym często organizuje się imprezy, oraz lokalny rynek Juarez, gdzie można kupić wyroby z ceramiki, skóry, biżuterię i tradycyjne rękodzieło, oraz zjeść lokalne potrawy, takie jak smażone świerszcze czy gorącą czekoladę. Wspaniałe wrażenie robi również XV-wieczny, bogato zdobiony kościół dominikański Santo Domingo de Guzman. Niedaleko Oaxaca znajduje się Tule, w którym podziwiać można najgrubsze drzewo świata o obwodzie 36,2 m.
W okolicach miasta znajduje się wiele plantacji agavy, z której wytwarza się MEZCAL- tradycyjny meksykański alkohol. Podczas wizyty w jednej z fabryk tego trunku, mogliśmy poznać tajniki jego produkcji, oraz skosztować czystego Mezcalu, oraz likierów na jego bazie. Wsiadając do samochodu , każdy z nas był zaopatrzony przynajmniej w jedną butelkę trunku z agavy…a jakże!
Canon del Sumidero - odbyliśmy dwugodzinny rejs rzeką Grijalva przez kanion o szczytach wysokich na 1000 metrów, który jest domem wielu tropikalnych zwierząt takich jak papugi, tukany, sępy, perkozy, pelikany, małpy i krokodyle.
Zwiedzanie San Cristobal de las Casas rozpoczęliśmy od tradycyjnego rynku .Urocze indiańskie miasteczko położone na wysokości 3000 m n.p.m samym sercu stanu Chiapas. Całą ludność stanowią rdzenni mieszkańcy tych ziem, głównie plemiona Tzotzil i Tzeltal, potomkowie Majów. Można tu poczuć lokalny klimat spacerując ulicami, lub odwiedzając targ na którym kupić można lokalne rękodzieło. Wieczorem kto był chętny, mógł pójść na wspólny spacer po mieście oraz wieczorek tańców latynoamerykańskich.
Jesteśmy w Zinacantan - wioska Indian Tzotzil, w której odwiedzić można typowe domostwo, poznać indiański styl życia, sposób wypiekania placków kukurydzianych tortilla” i kupić lokalne rękodzieło. Gospodarze ubrali nas w swoje regionalne stroje, pokazali nam w jak wygląda para młoda biorąca, ślub i jak wyglądają ubrani goście weselni. Na koniec, jak przystało na gospodarzy, zostaliśmy poczęstowani regionalnymi smakołykami oraz plackami kukurydzianymi z dodatkiem ostrych sosów .
San Juan Chamula- małe miasteczko Indian Tzotzil, w którym bardzo silne są tradycje szamańskie. W lokalnym kościele odprawia się rytuały, składa ofiary ze zwierząt, odpędza demony. Istnieje całkowity zakaz fotografowania lokalnych mieszkańców, którzy wierzą, że zdjęcia odbierają im dusze. Miasteczko to, w szczególności utkwi nam w pamięci na dość długo, gdyż przeżyliśmy tam chwilę „grozy”. Pomimo zakazu robienia zdjęć mieszkańcom Tzotzil , pomimo ostrzeżenia nas przez pilota wycieczki, jeden uczestnik /zapewne nie ze złej woli/ nie wierzył, że złamanie tego zakazu, może grozić poważnymi konsekwencjami i kontynuował fotografowanie. Nie spodziewanie został otoczony przez Indian, wytworzyła się szarpanina , chcąc również wyrwać mu aparat, wykrzykiwali przeraźliwie głośno niezrozumiałe dla nas słowa. Wszystko trwało to sekundy, gdyby nie nasz kierowca, który jest meksykaninem oraz pilot i w jakiś cudowny sposób udało się tłum Indian uspokoić, to niewiadomo , jakby nasza „przygoda” się zakończyła. Niedowiarek, czyli „Pan fotograf” na oczach rozwścieczonych Indian, musiał skasować zdjęcia zrobione na terenie ich miasteczka. Myślę, że osoby które będą miały okazję być w tym miejscu niech serio potraktują zakaz fotografowania. Z ulgą wsiedliśmy do samochodu .
Powoli nasza podróż w tym cudownym, tajemniczym i jak już wiemy trochę niebezpiecznym kraju dobiegała końca. Jedziemy do Rezerwatu Agua Azul- piękne kaskadowe wodospady, leżące w samym sercu dżungli. W drodze do rezerwatu zatrzymaliśmy się, by napić się kawy z jednej z plantacji, oraz odbyć spacer po dżungli.
Najlepiej zachowane miasto Majów to Palengue. Dookoła dżungla, gdzieś w tle słychać ryczące wyjce, widać przelatujące papugi, a przed naszymi oczami wielkie piramidy, Świątyna Inskrypcji z grobowcem króla Pakala, którego mumię podziwiać mogliśmy w Muzeum Antropologicznym w mieście Meksyk, oraz inne budowle takie jak Świątynia Słońca, gdzie na tarczach wojowników widnieje twarz jaguara, Świątynia Liściastego Krzyża z motywem Drzewa Świata, Pałac i obserwatorium. I tak jak w poprzednich dniach ,nasz dzień kończy się z bagażem wielkich wrażeń. Udajemy się na spoczynek do Villas Kin HA . Są to chaty w stylu Majów wkomponowane w naturalne tropikalne środowisko wraz z pięknymi ogrodami, pełen rzeżb i elementów z kulturą Majów. Po prostu „bajka”!
Campeche- zaraz po śniadaniu udajemy się do niegdyś największego portu przeładunkowego na Jukatanie. Wielokrotne najazdy korsarzy i piratów stworzyły w XVIII wieku potrzebę wzniesienia fortyfikacji, które do dziś można podziwiać. Stare miasto tworzą oryginalne domy szlacheckie i kupieckie z XVII i XVIII wieku, wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Z portu jedziemy do miasta Uxmal.
Piękne, wspaniale zachowane i mało uczęszczane przez turystów klasyczne miasto Majów, które zachowało się bez wpływów obcych cywilizacji. Zobaczyć tu można reprezentacje symboli kosmosu, Wielką Piramidę, Świątynię Wróżbity, Pałac Gubernatora, Klasztor Mniszek, oraz wszechobecne, wylegujące się na słońcu iguany.
Merida- „Białe Miasto” Jukatanu, również nie wolno tego miejsca pominąć .Nazwane tak ze względu na wszechobecne tu białe domy. W mieście tym poczuć można prawdziwy klimat Karaibów. Panie chodzą tu w długich białych sukniach, a panowie w białych koszulach zwanych „guayabera” i kapeluszach z liści palmowych typu „panama”. Jest dużo muzyki i tańca, sklepów z lokalna odzieżą i straganów na których można kupić najlepsze na świecie hamaki. W przedostatni dzień nocujemy w komfortowym hotelu „Maya Jukatan” w centrum miasta, a nazajutrz udaliśmy się do Chichen. Największe i najbardziej znane miasto Majów, wpisane na listę Nowych Siedmiu Cudów Świata oraz Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Zobaczyć tutaj można obserwatorium, piramidę Pierzastego Węża „El Castillo”, Świątynię Wojowników z tysiącem kolumn, Świątynię Jaguara, świętą studnię i największe w Meksyku boisko do rytualnej gry w pelotę. Ostatnim miastem a przede wszystkim kurortem, spełniający nawet najwięcej rozkapryszonym turystom wszelkie atrakcje to Cancun. Kurort leży nad Morzem Karaibskim, powstały na zlecenia meksykańskiego rządu w latach 70-tych ubiegłego wieku. Kilkaset hoteli z własną plażą, lazurową wodą, basenami, programem all-inclusive, opcją wielu wycieczek fakultatywnych, kluby nocne, kina, centra handlowe, raj dla każdego turysty!
Tutaj , w tym miejscu kończy się nasza przygoda meksykańska. Być może, dla niejednych będzie to podróż życia, inni wrócą jeszcze raz.
Meksyk łączy w sobie marzenia , Meksyk kusi swoją „innością”, zróżnicowany pod względem krajobrazu i wrażeń
Dziękując organizatorom Biura Podróży Papaja Maya, życząc w ich imieniu wszystkim marzącym takiej podróży, by marzenie to się spełniło..
Jolanta – Maria Budniak przy współpracy – Przemysława Gorlach (pilot wycieczki)












