Kronikarz - magazyn obywatelski

  • Full Screen
  • Wide Screen
  • Narrow Screen
  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size

Nowości

Załóż swoje konto! Tylko dla zarejestrowanych użytkowników są widoczne wszystkie artykuły magazynu obywatelskiego "KRONIKARZ". Rejestracja jest BEZPŁATNA. Formularz rejestracji znajduje się pod lewym menu, w sekcji Logowanie, link Załóż swoje konto!.

 

Kuba - wyspa jak wulkan gorąca

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 

 

KUBA. Cztery dziewczyny i samochód z czerwonymi tablicami

FOT. ELBIETA TOMCZYK-MICZKA
FOT. ELBIETA TOMCZYK-MICZKA
Kuba to... Kuba i 1600 mniejszych karaibskich wysp. Niektórzy porównują ją do 1200 km krokodyla wygrzewającego się w słońcu Karaibów. Główna wyspa ma przyzwoitą sieć dróg oraz szerokich sześcio- i ośmiopasmowych autostrad(!) budowanych jako... pasy startowe dla samolotów strategicznych.

Wypożyczenie samochodu na Kubie nie jest rzeczą trudną. By jednak uniknąć przykrych niespodzianek warto o rezerwację auta zadbać nieco wcześniej, bo liczba pojazdów jest ograniczona. Choć wypożyczalnie - np. CubaCar, Rentacar, Carrental - mają różne modele, to najwięcej na drogach widać małych, a więc najtańszych samochodów.

 


 

 

Za wynajem takiego auta trzeba zapłacić około 50 CUC za dzień (jeden CUC, czyli peso convertible, to około 0,85 euro). Trzeba też pamiętać o ubezpieczeniu - 10 CUC dziennie - zwrotnej kaucji (200 - 250 CUC) oraz opłacie za prawo do prowadzenia samochodu dla każdego dodatkowego kierowcy (30 CUC). Umowę należy mieć zawsze w samochodzie. Zastępuje bowiem dowód rejestracyjny, służy policji do wypisywania ewentualnych mandatów (ściąganych potem od firmy wynajmującej) oraz do protokołów (denuncias) w razie uszkodzeń auta.

Przy przekazywaniu samochodu otrzymujemy obszerną umowę i protokół przekazania pojazdu. W tym momencie trzeba wykazać się przezornością i poświęcić czas na skrupulatne oględziny auta. Przyjdzie nam bowiem podpisać dokument w języku hiszpańskim przedstawiający schemat samochodu i listę jego wyposażenia. Dobrze w tym momencie mieć słownik i zlokalizować - wraz z przedstawicielem firmy - każdy przedmiot znajdujący się na liście. Jeśli czegoś nie ma, to trzeba to wykreślić z listy!

W naszym samochodzie brakowało m.in. dekli kół, bocznych kierunkowskazów, tylnej wycieraczki, wykładziny w bagażniku, dywaników... Warto również sprawdzić, czy w pojeździe jest koło zapasowe i podnośnik, a także czy działają hamulce i palą się światła. Zarysowania, wgniecenia i inne usterki najlepiej obfotografować aparatem z ustawioną datą i godziną, by uniknąć nieporozumień przy zwrocie samochodu.

Tak zabezpieczone, z pełnym bakiem paliwa, wyruszamy na podbój "wyspy jak wulkan gorącej". Po drodze spotkamy ludzi uśmiechniętych, życzliwych i gotowych służyć pomocą. A ta przydaje się bardzo często, bo z oznakowaniem lokalnych dróg nie jest najlepiej. Informatorów na szczęście nie brakuje.

Niezbędna dla poruszania się po Kubie jest dobra mapa, najlepiej atlas drogowy. Warto też zapoznać się z lokalizacją stacji benzynowych. Małe stacje mogą nie mieć benzyny especial 94 oktanowej, której używanie jest bezwzględnie wymagane przez wypożyczalnię (oprócz niej jest paliwo posiadające 91 i 84 oktany). Rachunki za benzynę należy zbierać, jak dowód w razie problemów z samochodem. A problem może się pojawić w każdej chwili. Wtedy należy skontaktować się w policją...

Większość turystów wyruszając z Hawany do najczęściej odwiedzanego miejsca - doliny Valle de Vinales - jedzie tam autostradą. Tymczasem w Mariel można z niej zjechać, by ruszyć trasą wzdłuż morza i przez góry Sierra de los Organos.

W mijanych wioskach można spokojnie zjeść, w którejś z haciendas (rodzaj gospodarstw agroturystycznych, oferujących noclegi i posiłki) lub kupić owoce z przydomowego ogrodu. Lokalne drogi doprowadzą do jednej z kilku jaskiń lub rezerwatów przyrody: Las Terrazas nad rzeką San Juan i Soroa, z orchidarium i wodospadem. W tym zagłębiu tytoniowym, w miasteczku Pinar del Rio, można zwiedzić wytwórnię lokalnych nalewek (Guayabita del Pinar) i fabrykę cygar (Fabrica de Tobacco), ale by przyjrzeć się bliżej pracy zwijacza cygar (torcedore) i zrobić mu zdjęcia - co w fabrykach jest zabronione - trzeba trafić do prywatnej plantacji przy bocznej drodze.

Jadąc z Hawany na południe - do Cienfuegos i Trynidadu - również lepiej zjechać z autostrady, np. w Jagüey Grande. Tak dotrzemy na półwysep Zapata - bagna i lasy, rezerwaty przyrody, farma krokodyli, a także muzeum inwazji amerykańskiej w Zatoce Świń, znajdujące się przy plaży Giron.

Zdarzają się tu także "atrakcje" nieplanowane. Nam było pisane trafić na wędrówkę armii... krabów. Tysiące kroczących krabów stanowią wielkie zagrożenie dla... samochodowych opon. Miejscowi np. zamiatając je miotłą przed jadącym samochodem, inni jadą wolno, lawirując między kolejnymi falami krabów, a ciężarówki... rozgniatają je. Rozjechane skorupiaki to uczta dla kondorów - miejscowych sępów. Wszystko razem sprawia dość niesamowite wrażenie.

Jadąc z południowego wybrzeżem na północ warto wybrać drogę przez góry Sierra del Escambray (do 960 m n.p.m.). To miejsce walk partyzantki antykomunistycznej, tlących się tu jeszcze długo po wkroczeniu Fidela Castro do Hawany w 1959 r. (można się o nich więcej dowiedzieć w Muzeum Walki z Bandytyzmem w Trynidadzie).

Droga przez góry Escambray nie jest łatwa, ale da się przejechać nawet takim samochodem, jakim dysponuje turysta klasy ekonomicznej. Trudy jazdy nagradzają wspaniałe widoki, roślinność oraz rezerwaty przyrody, a w nich jaskinie, kaniony i wodospady, z najsłynniejszym El Nicho.

W Trynidadzie lepiej odstawić stalowego rumaka, a poruszać się pieszo, bo brukowane uliczki tego bajkowego miasta nie są stworzone dla europejskich zawieszeń. Zresztą piękno tego rodzaju trzeba smakować na piechotę, niespiesznie, zaglądając przez otwarte okna do mieszkań, wymieniając z mieszkańcami pozdrowienia pomieszane z okrzykami radości na wieść, że jesteśmy Polakami.

Gdy cały majątek wiezie się w samochodzie przydają się "dobrzy ludzie", którzy za jedno turystyczne peso zgodzą się go pilnować. Można im ufać. Gdy parkujemy samochód poza hotelem, również warto wynająć kogoś do pilnowania. W ten sposób będziemy mieli pewność, że rano zastaniemy auto, a w baku będzie benzyna. Opuszczając samochód zwsze trzeba zabierać z sobą panel radia - to wymóg wypożyczalni.

Przygotowując się do wyjazdu, czytałam na stronach internetowych i blogach uwagi podróżujących po Kubie. Powtarzały się ostrzeżenia przed policją nękającą kierowców z czerwonymi tablicami wypożyczalni i wymuszającą mandaty za domniemane wykroczenia.

Nas nic złego nie spotkało. Może cztery blondynki w małym białym autku, to zbyt duże wyzwanie dla stróżów prawa również w kraju salsy.

                                                                          

W tej chwili okres ten przypomina m.in. wzorowany na Białym Domu olbrzymi Pałac Prezydencki, stare samochody na ulicach oraz wille w dzielnicy Miramar (aby się do niej dostać ze Starej Hawany, trzeba pokonać Malecón, kilkunastokilometrowy nadmorski bulwar).

Kuba, odkryta przez Krzysztofa Kolumba w 1492 r., słynie z cudownych plaż, cygar, rumu i "gorących jak wulkan" rytmów. Przed rewolucją była mekką turystów, hazardzistów i gangsterów. Nic więc dziwnego, że co weekend 90-milową cieśninę między Florydą a Kubą pokonywały dziesiątki tysięcy Amerykanów. Tu część pieniędzy ulokował m.in. Al Capone, kupując hotel Nacional i znajdujące się w nim kasyno.

Będąc w Hawanie warto obejrzeć twierdzę Castillo del Morro, która chroniła miasto przed atakami piratów, opustoszałą barokową katedrę (na Plaza Major), w której niegdyś mieścił się grób Krzysztofa Kolumba, oraz - przy tym samym placu - Dom Gubernatora. W pobliżu znajduje się kawiarnia, w której Ernest Hemingway popijał mojito, drink sporządzony m.in. z rumu, zielonej cytryny, cukru i hierba buena.

Najsłynniejszym kubańskim kurortem jest Varadero. Jego największym atutem, oprócz hoteli, są kilometry piaszczystych plaż. Można tu wynająć np. łódź, katamaran, rower wodny, deskę windsurfingową... Praktycznie we wszystkich ośrodkach działają szkoły nurkowania. Warto obejrzeć również, znajdujące się kilkadziesiąt kilometrów na południe od Hawany, Cienaga de Zapata, czyli kubańskie bagna Everglades.

Kuba to atrakcyjne miejsce wypoczynku. Nic więc dziwnego, że na wyspę coraz chętniej zaglądają również polscy turyści.

Klimat

Kuba położona jest w strefie subtropikalnej, więc nie ma na niej ekstremalnie wysokich temperatur. Przeciętna roczna temperatura wynosi około 25 stopni Celsjusza. Po krótkich ulewnych opadach słońce szybko wychodzi zza chmur.

Na Kubę najlepiej zabrać ze sobą lekką odzież z tkanin naturalnych. Opalanie (i kąpiele) nago lub topless jest na plażach zabronione. Podczas zwiedzania niezbędne jest wytrzymałe, ale bardzo wygodne obuwie. Warto też mieć przy sobie płaszcz przeciwdeszczowy oraz... preparat przeciwko komarom.

Warto wiedzieć

Wizy: polscy turyści, którzy na Kubie nie zamierzają przebywać dłużej niż 90 dni, nie muszą posiadać wiz. Należy jednak pamiętać, że paszport musi mieć przynajmniej 2 miesiące ważności. Trzeba mieć też bilet powrotny. Przed odprawą paszportową należy wypełnić specjalną deklarację, w której musimy określić czas i charakter naszego pobytu na wyspie. Owego druku, podbitego przez służby graniczne, należy strzec, jak oka w głowie, bowiem bez niego nie można opuścić Kuby. Na Kubę wolno wwieźć, oprócz rzeczy osobistych, także inne towary, np. prezenty do wartości 250 USD, z czego 50 USD jest wolne od cła. Formularz deklaracji otrzymuje się podczas odprawy celnej. Warto pamiętać, że na wyspę nie wolno wwozić żywności.

Język urzędowy: hiszpański, dość często można się też porozumieć po angielsku.

Napięcie w sieci: potrzebne są płaskie amerykańskie wtyczki; nie można ich kupić na Kubie.

Waluta: peso kubańskie (CUP), 1 CUP = 100 centavos, 1 USD = około 23 CUP. Peso jest bezwartościowe dla turystów, bowiem walutą obowiązującą obcokrajowców jest dolar amerykański i peso convertible (CUC). Na Kubę najlepiej zabrać ze sobą dolary o niskich nominałach. Trzeba być też przygotowanym na to, że po przylocie (także przed wylotem) nie można skorzystać z usług kantorów wymiany walut, bo będą... nieczynne. Nigdzie nie przyjmuje się euroczeków ani kart EC. Warto natomiast wiedzieć, że banki i duże hotele przyjmują karty kredytowe, ale tylko te, które nie są rozliczane przez amerykańskie banki. W żadnym wypadku nie są przyjmowane karty kredytowe wydane przez American Express, Diners Club i Citibank.

Różnica czasu: latem - 7 godzin, zimą - 6 godzin.

Szczepienia: zalecane przeciwko żółtaczce zakaźnej Hepatitis A (występuje na całym świecie) oraz przeciwko tyfusowi (można stosować preparaty doustne).
Jesteś tutaj: Podróże Podróże Kuba - wyspa jak wulkan gorąca