
... Ku pamięci ...
Wielki Artysta, twórca Teatru Jednego Aktora, założyciel kultowej "Prochowni", genialny interpretator i teoretyk poezji, znakomity pedagog i wspaniały, uczynny i życzliwy Człowiek - Wojciech Siemion link nie żyje! Dla tych, którzy znali Go bliżej, umarła lepsza cząstka świata.
Samochód wielkiego aktora w nocy ze środy na czwartek zderzył się z jadącym z naprzeciwka TIR-em, potem odbił od jeszcze innego auta. Wojciech Siemion w stanie b.ciężkim został przewieziony najpierw do najbliższego szpitala (w Sochaczewie), potem do warszawskiego szpitala przy ul.Wołoskiej, gdzie dziś(24.04.2010) ok.południa zakończył życie ...
"Wojciech Siemion cały był teatrem, gdziekolwiek był, z kimkolwiek rozmawiał wszystko zamieniał w teatr" powiedział agencji PAP Tomasz Miłkowski - krytyk, który swojej książeczce o Nim dał znamienny tytuł; "Teatr Siemion"...
To zdanie najlepiej oddaje to, co my wszyscy, którzyśmy Go kochali i podziwiali, straciliśmy bezpowrotnie - wspaniały Teatr Życia; czystą Poezję, która emanowała z każdego kąta jego zaczarowanych Petrykoz i cudownie odmieniała okrutny i banalny świat. Teatr dziejący się każdego dnia, bo On potrafił jak nikt inny nadać powszednim słowom znaczenie i blask, jak nikt inny poezję oswoić i wypunktować jej tajemne znaczenia i sensy i... jak nikt już nigdy nie potrafi - zwykłych, codziennych gości swego otwartego dla wszystkich Domu umiał zamienić w aktorów poetyckiego spektaklu - misterium danego dnia.
Czy to była najniezwyklejsza z niezwykłych Po-Wigilia, czy magiczne Wianki, czy prześwietne zakończenia Warszawskich Jesieni Poezji, czy też zwykły-niezwykły powszedni dzień w Petrykozach - zawsze było tam celebrowanie pięknego Słowa, Muzyki, Malarstwa, wspólne śpiewanie, ciekawe opowieści, pełne humoru komentarze, wnikliwe refleksje i przyjacielskie pogawędki z każdym, kto zawitał w te gościnne progi... Niezwykły erudyta i pasjonat - dzielił się z przygodnymi rozmówcami skarbami swoich aktualnych dociekań, lub recytował analizowane akurat teksty. Potrafił też - jak rzadko kto - słuchać! A kiedy z tego jego słuchania wynikało, że jakaś kolejna zagubiona dusza, lub np. biedujący artysta koniecznie potrzebuje pomocy - zawsze poruszał niebo i ziemię, żeby pomóc, poratować, pocieszyć. I chyba pamiętał każdego z setek, czy tysięcy przewijających się przez jego dom ludzi z imienia,bo tak się każdy tam czuł jak u siebie, tylko trochę lepiej...
Ten dom był też zawsze szeroko otwarty dla dzieci z okolicznych szkół, które zebrane w tzw. Unię Petrykoską objęte były szczególną jego pieczą i hojnie obdarowywane - poezją, ale i wybitnymi dziełami sztuki, odkąd pozakładał im wszystkim szkolne galerie czcząc w ten sposób pamięć swej pierwszej żony - Jadwigi. Każdy dar został upamiętniony wydaną własnym sumptem książeczką, gdzie obrazy zostały niejako "oprawione" w piękną poezję i pasjonujące refleksje wielkiego znawcy sztuki jakim był niewątpliwie Wojciech Siemion.
O wszystkim, co robił i jak robił można by pisać tomy - na razie oprócz wspomnianej wcześniej książeczki z serii o Teatrze Jednego Aktora, istnieje jedynie nieduża formatem biografia "O Wojtku Siemionie" Józefa Plessa - tym cenniejsza, że pisana przez osobę blisko związaną z Dworem Petrykoskim i poetę. Teraz autor i inni przyjaciele myślą o jej poszerzonym wznowieniu, bo wybitne dokonania Wojciecha Siemiona, jego działalność artystyczna, społeczna i pedagogiczna, oraz b.liczne publikacje nie są dość znane szerokiej publiczności z winy niezbyt życzliwych artyście mediów.
Ja ze swej strony chcę Ci podziękować Wojciechu, że stworzyłeś ze swego Domu Arkę dla wszystkich uciekinierów z Potopu brzydoty, szmiry, bylejakości i prozy - za to, że BYŁEŚ tak intensywnie i pięknie, a dzięki temu i My - teraz sieroty - trochę liznęlismy Raju!
Anna Sobol












