PIŁKA NOŻNA. Największe zmiany kadrowe w ekstraklasie zaszły w Cracovii i Wiśle
Podwawelskie kluby Cracovia i Wisła mogą najbardziej zmienić swoje wyjściowe jedenastki w zbliżającej się rundzie wiosennej. Najwięcej na transfery wydał natomiast Lech Poznań, który wciąż liczy na obronę tytułu.Będzie to szalenie trudne zadanie, bowiem "Kolejorz" ma 11 punktów straty do liderującej Jagiellonii Białystok, która także była aktywna w zimowym oknie transferowym. Na wzmocnienia "last minute" liczy natomiast trener Maciej Skorża, trener Legii Warszawa.
- Jagiellonia jest faworytem w walce o mistrzostwo, ponieważ jesienią grała najładniejszą piłkę. O tytuł powinna z nią rywalizować Wisła, która nie wygrywała w porywającym stylu, ale imponowała walecznością. Teraz przeprowadziła bardziej przemyślane transfery. Na razie najbardziej imponuje mi Maor Melikson, który zapowiada się na dobrego reżysera gry - mówi Andrzej Iwan, były piłkarz Wisły, a obecnie komentator sportowy.
Mniejsze szanse w walce o tytuł mistrzowski daje on Legii, a w przypadku Lecha mówi, że jest już raczej za późno. Iwan widzi również szansę na utrzymanie się Cracovii: - Jeśli wygrają pierwszy mecz z Legią, to powinno zaskoczyć i się utrzymają. Tym bardziej, że w naszej lidze są zespoły, które mogą przegrać cztery, pięć meczów z rzędu.
Spośród drużyn walczących o mistrzostwo Polski, w rundzie wiosennej najwięcej, bo aż 5, nowych zawodników możemy zobaczyć w jedenastce Wisły. - Widać, że wszystko idzie w dobrym kierunku. Widzę, jak pracują zawodnicy, widać, że zaczynają tworzyć drużynę z nowymi piłkarzami. Pozyskani zawodnicy już teraz całkiem dobrze czują się w zespole. Oczywiście to proces, który trwa, ale uważam, że wszystko idzie zgodnie z założeniami - przekonywał na oficjalnej stronie klubu dyrektor sportowy "Białej Gwiazdy" Stan Valckx po wygranym 3-1 przez Wisłę niedawnym sparingu z BATE Borysów.
W tym spotkaniu zagrało czterech nowych piłkarzy: Siergiej Pareiko, Michaił Siwakow, Maor Melikson i Cwetan Genkow. Z powodu kontuzji nie wystąpił Kew Jaliens, ale po powrocie do zdrowia ma być zawodnikiem, na którym będzie się opierała gra obronna.
W sumie Wisła wydała na transfery ok. 6 mln zł. Na sprzedaży braci Brożków do Trabzonsporu zarobiła jednak prawie 10 mln zł. Mariusz Pawełek odszedł za darmo, ale na podobnej zasadzie przyszedł Pareiko. Najdroższy był Melikson - 675 tys. euro. Oczy kibiców będą jednak skierowane przede wszystkim na Genkowa (kosztował ok. 2 mln zł), który ma zastąpić Pawła Brożka.
Dużą stratę zanotowała także Jagiellonia, z której za 900 tys. euro do tureckiego Sivassporu odszedł Kamil Grosicki. W "Jadze" został jednak Tomasz Frankowski. Klub z Białegostoku pozyskał również za darmo napastnika Bartłomieja Grzelaka oraz ofensywnego pomocnika z Czarnogóry Ermina Seratlicia. Do tego kupiono również obrońców: reprezentanta Armenii Roberta Arzumanjana za 800 tys. zł oraz reprezentanta Czarnogóry Lukę Pejovicia za 400 tys. zł. To jednak wydatki nieporównywalne z tymi, jakie zanotowała Wisła.
Podczas zimowego okna transferowego wszystkich przebił Lech. Poznański klub na wzmocnienia wydał ponad 7 mln zł, a do FC Koeln oddał tylko Sławomira Peszkę za 2 mln zł. Lech pozwolił sobie na zapłacenie 1 mln euro za Rafała Murawskiego, który wrócił do Poznania z Rubina Kazań. Mistrzowie Polski wzmocnili również atak, ściągając Serba Vojo Ubiparipa za prawie 2,5 mln zł. Tym zawodnikiem interesowała się również Wisła. Takich transferów nie doczekał się na razie Maciej Skorża, trener Legii Warszawa, która również ma mistrzowskie aspiracje. Na razie głośno tam było tylko o odejściu Macieja Iwańskiego, który za 900 tys. zł wylądował w tureckim Manisasporze. Trener Skorża wierzy jeszcze we wzmocnienie składu w ostatniej chwili, ale takie transfery wiążą się z dużym ryzykiem.
Spektakularnych zmian barw nie było w innych klubach, które mają teoretyczne szanse na walkę o mistrzostwo. Dużo bardziej aktywna była walcząca o utrzymanie Cracovia, która wciąż szuka wzmocnień i może mieć w jedenastce nawet 7 nowych zawodników. Andrzej Iwan zaleca: - Muszą jeszcze wzmocnić siłę ataku.
PIOTR TYMCZAK
Ciężki trening wiślaków
Przebywający na zgrupowaniu w Turcji piłkarze "Białej Gwiazdy" weszli już w cykl startowy i mieli wczoraj najcięższy trening, trwający ok. 2 godziny. Tak jest również podczas rozgrywania meczów ligowych, kiedy we wtorki są najtrudniejsze zajęcia. Pod koniec wczorajszych trener Wisły Robert Maaskant krzyknął do zawodników: - Liczy się to, co pokażecie od teraz. Tu kończy się czas chłopców, zaczyna prawdziwych mężczyzn! Po wyczerpującym treningu wiślacy po południu poszli na plażę. Nie odpoczywali jednak na niej, a mieli 40-minutową przebieżkę. Na koniec niektórzy piłkarze zdecydowali się wejść do chłodnej morskiej wody.
http://www.dziennik.krakow.pl/pl/aktualnosci/sport/1120231-transfery-po-krakowsku.html,,0:pag:2#nav0












