
Tomasz Woliński wrócił ze światowych igrzysk polonijnych z sześcioma medalami, w tym pięcioma złotymi
Miasteczko Wallington w New Jersey, oddalone około 20 minut jazdy samochodem od Manhattanu, to kawałek Polski na ziemi amerykańskiej. Około 85% mieszkańców to Amerykanie polskiego pochodzenia. Wallington jest prawdziwą kuźnią polonijnych talentów sportowych. Reprezentacja piłkarska tutejszej szkoły średniej zdobyła tytuł mistrza Stanu New Jersey w rozgrywkach międzyszkolnych. W reprezentacji z 23 piłkarzy tylko jeden nie jest polskiego pochodzenia – Carlos Wittong z Ekwadoru, który uczy się mówić po polsku.
Młodzi polscy chłopcy uprawiają nie tylko piłkę nożną, odnoszą sukcesy również w innych dyscyplinach. W drużynie szkolnej, która zdobyła mistrzostwo stanu w futbolu amerykańskim, grało 35% zawodników polskiego pochodzenia.
Młodzi Polacy grają w siatkówkę, uprawiają również dyscypliny indywidualne. Wielkim sukcesem zakończył się wyjazd na światowe igrzyska polonijne do Wrocławia dla 17-letniego Tomasza Wolińskiego, który startował w 6 konkurencjach pływackich i zdobył 6 medali, pięć złotych i jeden brązowy.
Gratuluję pięciu złotych krążków, to wspaniałe osiągnięcie. Spodziewałeś się tego?
Tomasz Woliński: Konkurencja była duża, w szczególności pływaków z Kanady. Jadąc na igrzyska byłem w dobrej formie, ale nie spodziewałem się, że zdobędę aż tyle medali. Cieszę się z nich ogromnie.
Co podobało się ci najbardziej na igrzyskach?
To, że można spotkać rodaków z różnych zakątków świata, wszyscy byli jak jedna wielka rodzina. Była wspaniała atmosfera. Poznałem dobrych pływaków z Kanady, Mołdawii i Francji. Podobał mi się również 25-metrowy basen, na którym rozgrywane były zawody. Był czysty, zadbany, na najwyższym poziomie. Na ścianach były zdjęcia najlepszych polskich pływaków i ich rekordy uzyskane na tym basenie, między innymi Pawła Korzeniowskiego i Otylii Jędrzejczak.
Kto zaproponował wyjazd na igrzyska?
To był pomysł taty, ale do Wrocławia poleciałem z wujkiem Tomkiem Załęskim, który jest moim ojcem chrzestnym i był sponsorem całej wyprawy do Polski. We Wrocławiu był moim największym kibicem i aniołem stróżem.
Ile miałeś lat, gdy zacząłeś pływać?
Wszystko zaczęło się od mojego wujka, który, gdy miałem 5 lat, wrzucił mnie do basenu, a ja od razu poczułem się w nim jak ryba w wodzie. Tata zadecydował, że powinienem pływać i woził mnie przez rok na basen do William Paterson College. Od 6. do 9. roku życia pływałem w B&G Club w Clifton. Od 9. roku do dzisiaj trenuję w klubie Delphins w Montclair.
Trenujesz systematycznie już 12 lat. Czy w przyszłości chciałbyś pływać na prawdziwej olimpiadzie?
W USA jest bardzo dużo znakomitych pływaków i zakwalifikować się do reprezentacji jest bardzo trudno. Po ukończeniu szkoły średniej Bergen County Academic chciałbym dalej systematycznie trenować i pływać na wyższej uczelni.
Czy odnosisz sukcesy na zawodach w USA?
Brałem udział w bardzo wielu zawodach na terenie Wschodniego Wybrzeża. Konkurencja jest bardzo duża, ale niektóre zawody w różnych kategoriach wiekowych wygrywałem. Ostatnio w lipcu na mistrzostwach USA-YMCA w Atlancie zakwalifikowałem się do 4 finałów, co uważam za duży sukces. Po tych zawodach zainteresowali się moją osobą trenerzy bardzo dobrych uniwersytetów.
Jak łączysz naukę ze sportem, jak wygląda dzień ucznia pływaka?
Nie wypada się chwalić, ale w szkole mam same najlepsze oceny. Każdy dzień jest podobny. Wstaję o 7 rano, jadę do szkoły na 8:00, wracam o 16:30, jestem w domu pół godziny, jem, przygotowuję rzeczy na trening i o godz. 17:30 jestem już w wodzie. Trening trwa 2 godziny. Po powrocie do domu najpierw odrabiam lekcje, a następnie wchodzę na internet porozmawiać z kolegami, którzy zawsze byli i są dla mnie ważni. Lubię chodzić na treningi, pływanie jest moją pasją, gdy miałem 11 lat, nie chciało mi się trenować, ale rodzice mnie wówczas mobilizowali i za to jestem im bardzo wdzięczny.
Masz rodzeństwo i czy też pływają?
Mam starszą siostrę Monikę i 14-letniego brata Marka, który gra w piłkę nożną w szkole średniej w Wallington. Kibicuję mu, a on mnie.
Dziękuję za rozmowę i życzę dalszych sukcesów w szkole i na kolejnych zawodach. "Nowy Dziennik" będzie śledzić twoją karierę pływacką.
Dziękuję za życzenia i pozdrawiam wszystkich czytelników "Nowego Dziennika"

Działacze i piłkarze wszystkich polonijnych klubów piłkarskich składają wyrazy współczucia Leszkowi Zabłockiemu, długoletniemu działaczowi sportowemu z Trenton, z powodu śmierci ukochanej żony. Leszek, jesteśmy z Tobą.
Czytaj http://www.dziennik.com












