Przełamali kompleks
SIATKÓWKA. Polacy na podium mistrzostw Europy po wygranej z Rosją. Mistrzami kontynentu zostali Serbowie.
W meczu o 3. miejsce mistrzostw Europy Polacy pokonali w Wiedniu Rosjan 3-1, po raz pierwszy od 18 lat w tej imprezie, i wywalczyli brązowy medal. Miejsce na podium to duży sukces trenera Andrei Anastasiego i jego zespołu, który po wielu perturbacjach kadrowych zakończył tegoroczny sezon z dwoma medalami (wcześniej brąz w Lidze Światowej). Złoto zdobyli Serbowie, pokonując Włochów (wyeliminowali Polaków w półfinale).
Finaliści zapewnili sobie udział w listopadowym Pucharze Świata w Japonii, który będzie pierwszą okazją do wywalczenia kwalifikacji olimpijskiej (12 zespołów, trzy pierwsze awansują do igrzysk w Londynie). Polacy mają obiecaną "dziką kartę".
Półfinał: Polska - Włochy 0-3 (22-25, 21-25, 20-25)
Polska: Nowakowski, Kurek, Jarosz, Kubiak, Żygadło, Możdżonek, Ignaczak (libero) oraz Kosok, Mika.
Włochy: Mastrangelo, Lasko, Zaytsev, Savani, Travica, Birarelli, Bari (libero) oraz Parodi.
Polacy nie postawili się faworyzowanym Włochom, z którymi wcześniej przegrali w tym sezonie dwukrotnie. W pierwszej partii wyrównana walka trwała do stanu 14-14, później rywale odskoczyli.
Drugi set nie zaczął się dobrze dla Polaków. Kurek uderzał w aut, Włosi obijali blok, a biało-czerwoni popełniali mnóstwo niewymuszonych błędów. Polakom nie wychodziło nic, nawet środek przestał funkcjonować, więc przy stanie 7-12 za Nowakowskiego na boisku pojawił się Grzegorz Kosok. Zaczęło się odrabianie strat i na drugą przerwę techniczną to Polacy schodzili prowadząc 16-15. To nie zdeprymowało Włochów. Zdobyli cztery punkty z rzędu i zrobiło się 17-20. Po kolejnym nieudanym zagraniu Kurka (miał jedynie 20-procentową skuteczność), Anastasi postanowił wpuścić Mateusza Mikę. Polacy przegrali 21-25.
Kurek długo nie odpoczywał. Pojawił się na parkiecie od początku trzeciego seta i ponownie dobre ataki przeplatał błędami. Nie bronił, nie atakował, dużo za to.... stał. Mimo wszystko Polacy długo prowadzili wyrównaną walkę. W końcówce znowu Italia okazała się jednak zbyt mocna.
W DRUGIM PÓŁFINALE:
Serbia - Rosja 3-2 (25-23, 17-25, 22-25, 33-31, 15-13) (PAP)
O 3. miejsce: Polska - Rosja 3-1 (25-23, 18-25, 25-21, 25-19)
Polska: Możdżonek 2, Jarosz 15, Kubiak 18, Nowakowski 4, Żygadło 4, Kurek 23, Ignaczak (libero) oraz Gruszka 2, Kosok 2.
Rosja: Chtiej 5, Muserski 9, Michajłow 25, Birjukow 4, Wołkow 6, Grankin 2, Sokołow (libero) oraz Siwożelez 9, Żigałow, Ilinicz, Apalikow 2, Butko.
W meczach z Rosją polskim siatkarzom nigdy nie brakowało determinacji, a spotkania te zwykle miały swoją dramaturgię. Nie inaczej było również wczoraj w Wiedniu. Kilka dni temu wydawało się, że rosyjski potentat jest poza zasięgiem. Szkoleniowiec polskiej drużyny jeszcze po meczach w Karlovych Varach mówił, że Rosja, zwycięzca tegorocznej Ligi Światowej, jest obecnie najsilniejszym ze wszystkich europejskich zespołów i najlepiej trafić na tego rywala jak najpóźniej. Niespodziewana porażka Rosji w półfinałowym pojedynku z Serbią, po jednym z najbardziej emocjonujących meczów w ostatnich latach, spowodowała jednak, że wielcy faworyci znów nie spełnili swoich marzeń o zdobyciu mistrzostwa Europy i dla nich tak naprawdę ten turniej już się zakończył.
Polacy, w półfinale dotkliwie pobici przez Włochów, wczoraj nie wyglądali na zespół, który ma wciąż w głowie ostatnią porażkę. Chcieli z całych sił powalczyć o brązowy medal. Ich determinacja była widoczna już od początku. Bartosz Kurek, który w meczu z Włochami był cieniem samego siebie, w pierwszym secie zdobył aż 10 punktów i poprowadził Polaków do zwycięstwa. W początkowej fazie spotkania Kurek nie miał jeszcze wsparcia ze strony atakujących, ponieważ Jakub Jarosz (bez punktu w pierwszej partii) i Piotr Gruszka (zaledwie 2 pkt w drugim secie) nie stanowili zagrożenia dla rywali. Jarosz, który od trzeciego seta wrócił do podstawowej szóstki (zdobył w nim 9 pkt, w tym 2 z zagrywki), przebudził się jednak na dobre i został bohaterem meczu. Jego nieprawdopodobna gra natchnęła pozostałych zawodników, którzy w trzeciej i czwartej partii rozbili Rosjan. Grali lepiej w każdym elemencie, w tym zagrywce i w bloku, które zwykle były mocnym atutem zespołu Władimira Alekny.
- Już przed meczem miałem wrażenie, że chłopcy są niesamowicie pobudzeni, ponieważ w szatni puścili sobie utwór "Thunderstruck" zespołu AC/DC i widziałem w ich oczach dużą determinację. Wiadomo, że Rosjanie przyjechali na mistrzostwa, żeby bić się o złoty medal i porażka w półfinale podcięła im skrzydła. Jestem jednak dumny z postawy mojego zespołu, który szybko zapomniał o nieudanym półfinale z Włochami i wyszedł na mecz z Rosją z wolą zwycięstwa - stwierdził po meczu Andrea Anastasi. W Wiedniu przeszedł on do historii jako trener, który wywalczył cztery medale ME, prowadząc trzy różne zespoły.
- Trener przed meczem powiedział nam fajne, motywujące słowa. Przypomniał, że wygraliśmy z Rosjanami na początku tego sezonu, jeszcze przed rozpoczęciem Ligi Światowej, i warto byłoby zakończyć te mistrzostwa zwycięstwem z tym zespołem. Tak też się stało i jesteśmy z tego powodu szczęśliwi. Wiedzieliśmy, że porażka w półfinale podcięła Rosjanom skrzydła, a jeżeli stawimy im opór i pokażemy, że łatwo nie będą zdobywać z nami punktów, to w którymś momencie muszą pęknąć. Rywale tym razem nie mieli aż tak skutecznej zagrywki i to było kluczem do naszego zwycięstwa. Tym bardziej, że mieli problemy z odbiorem naszego serwisu typu flot. Jestem bardzo wzruszony i dedykuję ten sukces moim dzieciom, które obchodziły urodziny w trakcie tego turnieju. Mój Sebastian urodził się tuż po mistrzostwach Europy w 2003 roku, a córka Dominika dzień po powrocie z pamiętnych mistrzostw w Turcji - opisywał Krzysztof Ignaczak.
- To były moje ostatnie mistrzostwa Europy w karierze i jestem ogromnie szczęśliwy, że zakończyłem je brązowym medalem. Mecz z Rosją wygraliśmy sercem i koncentracją do samego końca. To jest naprawdę wielki dzień w historii polskiej siatkówki, biorąc pod uwagę nastroje, jakie towarzyszyły temu zespołowi przed turniejem. Po porażce z Włochami w półfinale, staraliśmy się poprawić atmosferę w zespole. Najbardziej przybity był Krzysiek Ignaczak, ale Michał Kubiak rozbroił go pytaniem o to, gdzie spędzi wakacje. Mam już w swojej karierze medale mistrzostw Europy, mistrzostw świata i Ligi Światowej. Brakuje jeszcze krążka z igrzysk olimpijskich, ale do Londynu musimy się najpierw zakwalifikować - stwierdził kapitan Piotr Gruszka. Jako jedyny ma na swoim koncie wszystkie cztery medale zdobyte w ostatnich latach przez polskich siatkarzy (srebrny z MŚ w Japonii 2006 r., złoty z ME w Turcji 2009 r. oraz brązowe medale LŚ i ME w tym sezonie).
Brąz wywalczony w Wiedniu jest już ósmym krążkiem mistrzostw Europy w historii naszej męskiej siatkówki. To również pierwszy sezon, w którym Polacy dwukrotnie stawali na podium dużych imprez.
Finał: Serbia - Włochy 3-1 (17-25, 20-25, 23-25, 24-26)
Serbia: Petković 1, N. Kovacević 14, Podrascanin 10, Miljković 18, Nikić 10, Stanković 7, Rosić (libero) oraz Rasić 1, Mitić, Terzić 2.
Włochy: Travica 3, Zaytsev 7, Mastrangelo 13, Lasko 16, Savani 20, Birarelli 1, Bari (libero), oraz Parodi 6, Maruotti, Buti 4.
Po raz ostatni Serbowie triumfowali w ME w 2001 r., jeszcze jako Jugosławia. W Czechach i Austrii wygrali 6 spotkań z rzędu. - Przed turniejem nikt na nas nie stawiał, a w kraju mówiło się przede wszystkim o mistrzostwach Europy w koszykówce. Tymczasem my wywalczyliśmy złote medale, a koszykarze odpadli w ćwierćfinale - podkreślił Ivan Miljković, MVP turnieju.
Kolejność: 1. Serbia, 2. Włochy, 3. Polska, 4. Rosja, 5. Słowacja, 6. Bułgaria, 7. Francja, 8. Finlandia.
Nagrody indywidualne, najlepiej punktujący: Maksim Michajłow (Rosja); zagrywający: Bartosz Kurek (Polska); rozgrywający: Dragan Travica (Włochy), przyjmujący: Nicola Kovacević Serbia); blokujący: Marko Podrascanin (Serbia); atakujący: Maksim Michajłow (Rosja); libero: Andrea Bari (Włochy); MVP: Ivan Miljković (Serbia).
Karolina Korbecka, Wiedeń
KADRA NA MEDAL
Rozgrywający: Łukasz Żygadło (Itas Diatec Trentino), Fabian Drzyzga (AZS Częstochowa).
Atakujący Piotr Gruszka (Marcegaglia CMC Ravenna), Jakub Jarosz (Andreoli Latina).
Środkowi: Marcin Możdżonek, Karol Kłos (obaj PGE Skra Bełchatów), Piotr Nowakowski, Grzegorz Kosok (obaj Asseco Resovia).
Przyjmujący: Bartosz Kurek (PGE Skra Bełchatów), Michał Ruciak (ZAKSA Kędzierzyn Koźle), Michał Kubiak (Jastrzębski Węgiel), Mateusz Mika (Asseco Resovia).
Libero. Krzysztof Ignaczak (Asseco Resovia), Paweł Zatorski (PGE Skra).













