
niespodzianie opadł na mnie dziś w ogrodzie
gdzie siedziałam zaczytana w cudne strofy
wiatr zanurzył w moich włosach swoje palce
i warkocze mi zaplatał to rozplatał
to znów delikatnie czochrał włosy
muskał szyję i opływał po ramionach
delikatnie wsunął ręce pod sukienkę
ja rumieńcem zaś spłonęłam zawstydzona
i poczułam jak mi krew pulsuje w skroniach
a ten trzpiot ani myślał dać mi spokój
coraz milej i zalotniej mnie dopieszczał
kiedy ucichł wyszeptałam rozmarzona
wróć tu kiedyś psotny wietrze do mnie jeszcze
Wiersze
wiatr
łzy w deszczu

brzemienne deszczem chmury
wiszą nisko można je dotknąć
wyciągam ręce i łapię krople
lubię chodzić w deszczu
wtedy nikt nie widzi że płaczę
przemykam między kroplami
ludzie ukryci pod parasolami
patrzą na mnie ze zdziwieniem
nie dbam o to co sobie myślą
deszcz łagodnie spłukuje żal
pomaga ochłonąć odetchnąć
pozwala powrócić do życia
kiedy rozswietlisz komuś niebo...

trawiłam sercem czas mijany
nizinami ścieląc po bezdrożach myśli
i wszystko niezbadane smutnie gasło
żeby pozostać nie zdobytym
szepcząc cichutko w noc marzenia
wpatrzona w gwiazd plejady
poczułam nagle rzekę życia
tworzącą z wód piękne kaskady
i zapragnęłam lotu ptaka
by ujrzeć w życiu jeszcze szczyty
ty zapaliłeś wszystkie światła
i dzień się stał po mrocznej ciszy
(C) Jolanta Sztadhaus
to co jest końcem może być początkiem
wije się w nieskończoność
białe płatki mrużą powieki
w kałużach zatopiona bylejakość
mieni się czekaniem
drepczemy w miejscu by nie robić śladów
których będziemy żałować
obraz autorstwa Krzysztofa Łozowskiego
Więcej artykułów…
Strona 1 z 84














