filiżanka pachnącej kawy kusi i czeka
aromat wypełnił cały pokój
mój nos wyciągnął się jak u Pinokia
nie chcę wstać chcę się nasycić twoim ciepłem
które zostawiłeś na poduszce obok
uwięziłam cię pod moimi zamkniętymi powiekami
jest mi tak dobrze
firanka w otwartym oknie tańczy
czuję lekki podmuch wiatru na plecach
ptaki gardła sobie zdzieraja wyśpiewujac trele
budzik brutalnie sprowadza mnie na ziemię
pora wstawać pora na sparing z kolejnym dniem
noc moja przyjaciółka
znowu mnie ukołysze w twoich ramionach












