
puka ktoś patrzę przez wziernik
u mych drzwi stoi Październik
facet koło pięćdziesiątki
włosy rude śmieszny wąsik
pelerynę ma na grzbiecie
i że przemókł coś tam plecie
prosi o szklankę herbaty
i o jakieś suche łachy
kiedy ściągnął pelerynę
wiatr spod niej wyfrunął
po pokoju rundę zrobił
i w kąciku usiadł sobie
do stołu go zaprosiłam
nakarmiłam napoiłam
oczy miał zielono-złote
ciepło spojrzał na mnie potem
dałam kurtkę sweter w prążki
który na mnie był za wąski
i skarpety ciepłe dalam
tak Październik pożegnałam
miał na grzbiecie worek w którym
miał deszcz oraz ciężkie chmury
miał też slońce poranne mgły
złote liście i o lecie ciepłe sny












