
Grudzień przyszedł tu we wtorek
Miał na grzbiecie ciężki worek
Pachniał świerkiem sypał śniegiem
A za Grudniem Święta biegiem
Jego kuzyn zaś Mikołaj
Z Dziadkiem Mrozem zabalował
Renifery gdzieś w Miami
Piją sobie gin szklakami
Gdzie nie spojrzysz neon jasny
Prosi by się pozbyć kasy
Czas zakupów omam istny
Poddali mu się już wszyscy
Drzewka pieknie przystrojone
I skarpety powieszone
W sercach radość rozejm w sporach
Siąść do stołu znowu pora
Znów połamie się opłatkiem
Babcia z wnuczką i wuj z dziiadkiem
Ojciec z synem z siostrą brat
Jak szeroki i dlugi swiat
I kolędy pastorałki
Będzie śpiewał naród całki
A za kilka mroźnych dni
Nowy Rok stanie u drzwi












