
wypływa ze źródła życia
cieńką stróżką
leniwie spokojnie
by za chwilkę przemienić się
w rwący potok
nie straszne mu przeszkody
mimo wielu zakrętów
coraz szerzej wciąż do przodu
zdarza się rozlać na łąki codzienności
czasem nawet przez wały przedrzeć
coraz głębsze koryto
po drodze rozwidla się
dając początek nowym rzekom
w dolinę złotej jesieni wpływa leniwie
wolno coraz wolniej
zmierza ku morzu przemijania
nasze życie












