
niespodzianie opadł na mnie dziś w ogrodzie
gdzie siedziałam zaczytana w cudne strofy
wiatr zanurzył w moich włosach swoje palce
i warkocze mi zaplatał to rozplatał
to znów delikatnie czochrał włosy
muskał szyję i opływał po ramionach
delikatnie wsunął ręce pod sukienkę
ja rumieńcem zaś spłonęłam zawstydzona
i poczułam jak mi krew pulsuje w skroniach
a ten trzpiot ani myślał dać mi spokój
coraz milej i zalotniej mnie dopieszczał
kiedy ucichł wyszeptałam rozmarzona
wróć tu kiedyś psotny wietrze do mnie jeszcze












